-
Posts
795 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Belula
-
[quote name='Amigo-ok'][/b]Gdyby każdy choć po trochu pomagał byłoby coś. No i coś z tym pomaganiem to się rozpędziłaś, jak tak pomagasz to czemu tak wyglądają jak wyglądają.Myślę, że nawet raz tam nie byłaś,a wysługujesz się tu na forum pomocą innych, ale to sama wiesz najlepiej Pozdrawiam pomagającym.[/quote] [COLOR=Red][SIZE=4]Zwyrodnialcom nie pomogę! [/SIZE][/COLOR]Pomogę psom zakończyć gehennę, trwającą co najmniej kilkanaście lat. Ty leć i pomagaj. Mam nadzieję, że któregoś dnia z Bożą pomocą, nie będzie komu pomagać na Zamku.
-
[quote name='Amigo-ok']Jestem tu pierwszy raz ale jak czytam to co napisałaś/es to wstyd mi za takich ludzi. Ja cieszyłbym się z każdej pomocy, a Ty nalatujesz na pomagających i Ty pomagasz zwierzętom? One milczą, ludzie potrafią pisać, czytać i czytają jak się zachowujesz :( ARKA a może KARA powinna Cię spotkać za taką postawę. Wstyd[/quote] Arka pomogła w swoim życiu 1000 psów, zapominając o swoim osobistym życiu. A to, że ma ostry język, to było zbawienie, dla psiaków, których zwyrodnialcy w stylu sobiecha, nie chcieli oddać po dobroci, bo nie mieli by kogo dręczyć. Arkę wszyscy znają, wiedzą kim jest i co robi. A Ty, kim jesteś? Może nam się tutaj przedstawisz.
-
Widzę, że ne dość jasno napisałam o co mi chodzi. 1. Stan rzeczy na zamku nie może dłużej trwać. 2. Pomaganie zwyrodniałemu człowiekowi, to nie dla mnie. 3. Sobiech powinien być przykładnie ukarany, za kilkanaście lat dręczenia zwierząt i stwarzania zagrożenia dla ludzi, i w tym nie spocznę. 4. Dokarmianie psów, pomaganie, jeźdżenia z karmą, to jest oczywiście wskazne, [COLOR=Red]ale o nie jest rozwiązanie sytuacji,[/COLOR] 5. Normalny człowiek ma nawet kilka psów, ale jest zobowiązany dbać o szczepienia, odrobaczenie, i o karmienie [COLOR=Red]SAM!!!! we własnym zakresie. [SIZE=3]Sytuacja jest anormalna i robienie czegokolwiek, aby ją wydłużyć jest szkodliwe również dla psów.[/SIZE] Jeżeli ktokolwiek się zobowiąże tutaj, że bierze pod stalą opiekę psy (tak jak powinien to zrobić ich właściciel), że bez względu na to, gdzie przebywają, będzie je regularnie karmił, szczepił na wściekliznę i inne choroby zakaźne (bo okoliczne psy są zagrożone), że je odrobaczy, uczesze i wywiezie tonę kup. Oraz wysterylizuje, zapobiegając niekontrolowanemu rozmnażaniu i produkcji zarobaczonych kundli które prawdopodobnie zostają pożarte przez psy, które nie wychodzą, bo są zamknięte za folią, w ciemnościach. Jeżeli ktokolwiek podejmie się identyfikacji psów, bo nawet, jeżeli wykona się szczepienie jakiegoś psa, to nikt nie jest w stanie zidentyfikować - którego. To ja się wtedy odczepiam. [/COLOR]
-
Atos miewa się słabo, najprawdopodobniej zostal potrącony przez samochód. Ma zrobione prześwietlenie, które wykazalo pęknięcie kości kulszowej, wet z Palucha (przewaspaniały !) powiedział, że przez kilka dni trzeba aby jak najmniej się ruszał, żeby to zarastało. Byliśmy potem wracającdo domuw innej lecznicy, to samo stwierdziła Pani wet. Atos dostaje antybiotyk osłonowo, i przeciwbólowe środki, ale nie za mocne, aby nie chciało mu się od razu pobiegać. Wstaje na nogi, ale widać, że go boli i woli leżeć. Tak jest lepiej dla niego. Poznał nas w lecznicy, ale wygląda na strasznie stłamszonego psychicznie... Musiał swoje przeżyć. Na razie nie chce jesć, ale wet powiedział, że to jest najmniejszy problem, ważne, czy nic więcej mu się nie stało. Jutro rano jedziemy na USG. już umówione. Zrobiłam w schronie foto Arosowi, i zaraz pstryknę jeszcze inne, sorry, że nie dodam w tym momencie, alemuszę siępokręcić wokół Atossa, i jeszcze poleciećdo apteki. Co do mojej cudowności, to niestety, wykazalam się słabo, pies uciekł, i o mało nie zginął. Do siebie mam o to pretensje okropne. I lecę teraz mu to wynagradzać, zajrzę tu niebawem, jeszcze dizisiaj,...
-
Atos się znalazł!!!!!!!!!!!!!!! Kora jest wielka!!!!!! Pixi jest wielka!!!!!! Dzięki dziewczyny, Atosso jest na paluchu i ma bandaż na łapie. jego nr, 2565.. Ja lece!!!!!!!!! zaraz napiszę jak było!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! [SIZE=3]Swoją drogą dzwoniłam wczoraj do straży miejskiej i nic mi nie powiedzieli, gadaam z kobitką chyba ze 20 minut. o onkach własnie, szukałam kagańczaka i Atosa, ona nie miała takij informacji!!!!!!! a miła była :( http://www.paluch.org.pl/system_kwarantanna.php zdjęcia Atosa jest w dolnej części :(
-
[quote name='luagat']Tak miałam zadanie tylko dla siebie, bo nie mam prawa wyznaczać komuś zadań. Każdy robi tyle ile może i ile chce. A gdyby każdy choć trochę zrobił byłoby psom lżej. Łatwo oceniać i krytykować (no i ciekawe na ile dalej się posuniesz czy będą też wulgaryzmy?). Bo te psy napewno powiedziałyby dziekuję ale Tobie łatwiej przychodzi krytyka i ocenianie podsumowanie innych. A tak z ciekawosci co Ty zrobiłes dla tych psów? A może Ty jesteś z tych co szczują tego faceta. Bo będąc w Kamieńcu zadałam sobie trochę trudu i popytałam ludzi, są tam tacy którzy czekają na ten zamek ale ...są i tacy, którzy mu pomagają. Jak jest ?-zapewne nigdy się nie dowiem.[/quote] Z tego co widzę, nie czytałaś, co się działo na zamku przed TWOIM PRZYBYCIEM. Gdyby nie kilka osób, które z poświęceniem, w mróz, upał, w nocy i w deszcz zapitalają (często na piechotę w wiadrach, albo wiele kilometrów rowerem, bo nikt akurat blisko nie mieszka) z worami karmy na które zrzutkę robi kupa ludzi z całej Polski, to psów by nie było, jeszcze przed Twoim urodzeniem, bo by wyzdychały z głodu i pozjadaly się (bo się zjadają nawzajem). Twój postwykazuje, że nie zainteresowałaś się tym, co już przez z góra kilkanascie lat robią dziesiątki ludzi z Polski. Zawiozłaś karmę, pogadałaś z Sobiechem i wypisujesz jakieś oszczerstwa, bzdurne, świadczące o tym, że nawet wg. mnie nie ukończyłaś 14 lat. Bo tak totalny brak zrozumienia może wykazać tylko dziecko. 14 lat to nie grzech, są wśród pomagających tacy, i to tu pod zamkiem możesz ich spotkać, w nocy, w śnieżycy, w trudzie dźwigania worów karmy, mokrych, ubłoconych, robiących to 150 raz, a nie pierwszy.
-
[quote name='luagat']No i jeszcze jedno, zbliża się zima a więc może być im zimno i głodno. Ja natomiast nie będę w stanie systematycznie ich dokarmiać bo mam ponad 100 km do Kamieńca. A więc Wasza akcja opieki nad zwierzętami to kolejny etap pomocy.[/quote] A no to wielka szkoda! Widzę, że masz dla nas pomysły. A podobno miałaś tylko dla siebie.
-
Rufus, jak się czujesz??? Jak nastrój? Nie ma żadnych powikłań??? Zasługujesz chłopie na najlepszy dom!
-
Moim skromnym zdaniem, bardzo ważne jest, aby przeprowadzić z samym sobą rozmowę, co oferuje się psom. Ja też z początku miałam dylemat, ale przemyślałam to. Zdecydowałam się oferować DT. I koniec tematu. Ogrom cierpienia psów, jest nie do ogarnięcia dla przeciętnego człowieka. MUSIMY pomagać. Ja widzę to tak, biorę "trudne", brzydkie, i niemłode psy, troszkę je podreperowuję, i szukam Domu Stałego. Wtedy zwalniam miejsce dla następnego cierpiącego... Bardzo boli mnie serce, jak oddaję takiego delikwenta, BARDZO, ponieważ kocham je. Autentycznie. I moja rodzina też. Ale trzeba się zdecydować, czy dajemy DT, czy DS. To jest decyzja, którą trzeba podjąć na samym początku. Ja daję DT, na czas nieokreślony, i bezwarunkowo. Jeśli nawet po roku, zgłosi się DS, to rycząc w poduszkę, oddam psa........ Wtedy, spojrzę sobie na szkieletory w klatkach i już wiem, że w ostatecznym rozrachunku dobrze zrobiłam.... Kabelku, kochany, jutro od nas odchodzisz do DS. Bywaj PRZYJACIELU!
-
Mogę "podprowadzić" jeden bannerek??
-
Dzisiaj Łatek wykonał numer! Ktoś z klientów (zabić!) otworzył bramę i sobie poszedł.... Łatek wyszedł.. Za nim Atos, a ja byłam pewna, że na trawce siedzą... Jak się zorientowałam, to psa już nie było widać. Szybko rower i szukanie... Na szczęście kilka ulic dalej biedaczysko sobie spokojnie oglądał robotników z budowy.. Jestem zła na siebie, za tę bramę... Na szczęscie jest. Gorzej z atosem... Szukamy i piszemy właśnie ogłoszenia... A Łatek chrapie mi tu...
-
[quote name='Edi100']Będziemy potrzebować zapewne waszej pomocy:oops:[/quote] Jeden sms i jestem. Mam auto 7 osób i busa, Mam też kilka przygotowanyh dt, sama mogę wziąć 2,3 osobniki, zależy, bo jednego wyadoptowuję w poniedziałek.. :) Co jeszcze mogę zrobić??? Oprócz stwierdzenia, że kocham Was!!????
-
Właśnie przyszłam do domu, nigdzie go nie widziałam, córka też szukała, teraz piszemy ogłoszenia, bo drukarka mi siadła... I jedziemy rozklejać.... Tak jestem tym przybita! Przecież chodził na spacerach już bez smyczy, chętnie wracał do domu..... piszę te ogłoszenia. Kto jest z Grochowa? może niech się rozejrzy. Jedna pociecha, że Atos w dobrej formie, nakarmiony, wesoły, mam nadzieję, że szybka wróci...
-
słuchajcie, właśnie wróciłam z okolic, szukałam atosa. Dzisiaj było sporo osób osób u mnie i ktoś sobie poszedł, zostawił bramę otwartą.. Łatek też wyszedł, ale wolniej biega, znalazłam go niedaleko... Atos niestety szybszy. Mam nadzieję, że uda się go szybka znaleźć, szukamy w 3 osoby, może ktoś jest jeszcze z Grochowa???? teraz nie mam jak napisac ogłoszeń, póki widno szukam na rowerze! ponaklejam ogłoszenia, jak się ściemni i szukanie nic nie da. pozcieszam się tylko, że nie pójdzie nigdzie daleko, bo okolice już zna, spacery odbywał wiele razy.. Zawsze ciągnął do domu... jakby co 502 229 093. teraz lece, dobrze, że tu w okolicy nie ma dużego ruchu... szlag....
-
Wysłałam maila do K. Paternogi z linkiem ze strony fundacji, gdzie jest aktualnie ponad 300 zdjęć rottweilerów, dziewczynka może dojść do komputera, i sama przejrzy te zdjęcia. Prosiłam też o podanie więcej szczegółów wyglądu psa i może inne charakterystyczne cechy. Co nie oznacza, że siadamy na laurach. Szukamy dalej!
-
to trochę inne miejsce, ale kto wie?? co dalej z tym psem?? [url]http://www.proequo.pl/article.php3?id_article=194[/url] kiedy to było?