Jump to content
Dogomania

hell_angel

Members
  • Posts

    314
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by hell_angel

  1. Chłopaczki na wspólnym spacerze: [IMG]http://i46.tinypic.com/29q0bhi.jpg[/IMG] Niestety nie mam kogo poprosić o zrobienie im zdjęć więc mam tylko to jedno... :shake:
  2. [quote name='krakowianka.fr']Sluchajcie, wiec ze 'zasmiece' watek, ale sprawa pilna - jest dom w Irlandii dla Daisy, psicy z watku: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/232879-Daisy-ma-szanse-na-dom?p=19732371#post19732371[/URL] ale przede wszystkim FB: [URL]https://www.facebook.com/FundacjaAUREA[/URL] Zrobilam bazarek kilometrowy, gdyby ktos wpadl, podrzucil, cegielke (kilometr) kupil, Daisy bedzie miec wieksza szanse na wyjazd... Bazarek tylko do Niedzieli: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/232881-Bazarek-dla-Daisy-na-kilometry-do-Irlandii?p=19732430#post19732430[/URL] Dzieki i sorry za OT...[/QUOTE] nie mogę nie dać jakiegoś grosika ... adopcje takich psów to cuda... [quote name='Malgoska']i wielu innym?,,,,, W sprawie bazarku na Sonie, są firanki, (ostatnio nie mialy wzięcia, sprzedalo sie zaledwie pare, w tym sama kupiłam dwie :) ale jeszcze sporo do wystawienia jest);sa tez zaslony, sa tez ciuchy różne (od Ikusi, iwoniam, Nutusi, EwyMarty, Justynki, Alojzyny, Marty.....) i pare bibelotów, zrobimy taki zbiórkowy na Sonusie, na pewno sie cos uzbiera. Tylko Szelka mi musi dac powiesic i porobic fotki, ostatnio zjadła mi metr.... Wszystkie rzeczy trzymam....nic nie zginęło, jesli nie wystawiam tzn, ze nie dałam rady i tak bazary są spore....[/QUOTE] super, zaczynamy gromadzić fanty, ale chyba ktoś musi mi podpowiedzieć jak zabrać się za stworzenie bazarku bo to mój "pierwszy raz" :lol: Ciekawe jak tam malutka... Muszę dopytać szefa, czy faktycznie będzie mógł tam dziś pojechać... Cały czas o niej myślę...
  3. Melduję, że nasz mały pechowiec zawieziony do Amoku. Jest obok niej w sąsiednim boksie tylko jeden, prywatny pies, który rano wraca do domu. Nie bała się go, przyjęła to w porządku, ma tam ciepło i spokój. Szef już dopytuje czy możemy jutro do niej jechać. Jak nie będzie miał bardzo zawalonego dnia to mnie zawiezie. Może kiedyś uśmiechnie się do tej małej szczęście... :modla: Więcej będziemy pisać jutro. Póki co gromadzimy fanty na bazarek i zbieramy się do jakiejś zbiórki datków na małą. Jutro też spróbuję sklecić jakąś prośbę do znajomych zwierzolubów o dorzucenie grosika. BARDZO DZIĘKUJEMY WSZYSTKIM KTÓRZY DOKŁADAJĄ SIĘ CHOĆBY MAŁYM GESTEM DO POMOCY TEMU ZAGUBIONEMU DZIECIACZKOWI!
  4. [quote name='iwoniam']Będzie dobrze Hell damy radę to nie jej wina, że jest taka jak jest. Trzeba jej dać czas i wyjdzie na psy :) a nie na dzika. i teraz taka moja mała refleksja.... taka malutka, cichutka.. aby tak z każdym nam się udało :( gdyby KTOŚ wiedział o osobie, która będzie jechać z Olkusza do Krakowa - dziś mój TŻ już tam był, dostaliśmy info zbyt późno - trzeba stamtąd przywieźć pilnie pieska - inaczej jego los marny... [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/232622-ALARM!9miesięczny-szczeniak-do-lasu-czy-pod-pociąg-POMOCY!/page2[/URL] [B]ten OLKUSZ jest PRZEKLĘTY !!![/B][/QUOTE] Gdyby nie było innego wyjścia to może by zebrać te 40 czy 50zł na paliwo i spróbuję kogoś wyprosić żeby użyczył swojego samochodu i czasu..?
  5. [quote name='iwoniam'] Monika jak coś pomoze, naprawdę jesli jest szanasa na inna konsultację to pewnie, ze tzreba skorzystac - koniecznie chyba twojego szefa takze trzeba sklonowac ;) biedny ten współpracownik. A nie upiekłabys dwóch ? ;) skladniki mam :), tylko ciągle w biegu i zrobić nie mam czasu..[/QUOTE]\ Zobaczymy co powie ta Monika, ja ew. zabiorę ją jeszcze któregoś dnia do tego Marcina, co mi pomaga z Buzzym i Dżekim. Ciasto mogę upiec- czemu nie :D a jakie?
  6. [quote name='Justyna Lipicka']Hell zazdrościć takiego szefa, mój nie wiem co by zrobił jakby psa do firmy przyniosła... Do hotelu cos się dorzucę ale dopiero po wypłacie, za to jak już będzie gotowa mogę ją ogłosić:) Iwonka ma "wtyki" w Amoku to i miejsce załatwiła:) super:) a teraz idę pracować bo mnie wyrzucą:oops:[/QUOTE] A ja tam pracuję dopiero 2 tygodnie... Ogromnie się rano biłam z myślami czy ją zabrać... W końcu jak obdzwoniłam już wszystkich i nie było nikogo, kto mógłby się nią przez te 7godzin zaopiekować, napisałam do szefa, czy mogę... No i odpisał, a zaraz jeszcze zadzwonił(!), żebym ją zabrała. Kurczę... WIĘCEJ TAKICH LUDZI CHCEMY NA ŚWIECIE!:loveu: Mała bawi się piszczałką... :iloveyou:
  7. [quote name='masza44']Ja bym miała kilka fantów, można odebrać w Krakowie lub gdzieś w centrum po pracy mogę podrzucić To dobrze, że jest lokum, to już podstawa, a na opłatę się nazbiera, napiszę do osób, które pomogły mi z Milką, może ktoś zrobi bazarek cegiełkowy na Sonię. Tylko załóż jej oddzielny wątek bo to będzi epotrzebne do bazarków i rozliczeń.[/QUOTE] Iwonia mówiła, że możemy zbierać tutaj... Dogadamy się jeszcze w tej sprawie, dobrze? Najpierw zawieźmy ja do hoteliku, potem na spokojnie zorganizujemy zbiórki funduszy. Ja też mam wstępne deklaracje jakichś datków od dwóch zaprzyjaźnionych osób, więc zobaczymy jak to będzie. Myślę, że wspólnymi siłami te dwa miesiące jakoś opłacimy. Ja też coś dołożę z własnych funduszy jak już będę miała zapłacone studia, bo to niestety na razie priorytet- inaczej nie będę mogła studiować:roll: A to psychologia zwierząt więc... nie mogę sobie odpuścić;) [quote name='majowa']ja tez dorzucę coś Sonieczce w październiku[/QUOTE] Biję pokłony! :loveu: [quote name='Malgoska']Szef bomba:) Mojego to by chyba szlag trafił, chociaż z racji swojego zawodu powinien lubić zwierzęta.....powinien.[/QUOTE] BARDZO się przyłożył. Zabrał ją do siebie do domu na jakieś 2 godziny, dopieścił, zapoznał z jego 10-letnią suką (wszystko cacy) i cały czas dzwoni po ludziach, żeby znaleźć jej dom. Mimo, że za każdym razem jak zapomniała, że jest jej przychylny to go atakowała. Jak wychodziłam z pracy to kazał mi pilnować by nie stała jej się krzywda, a jeszcze chwilę temu dzwonił i mówił, że ma jakiegoś znajomego, któremu możemy ją pokazać. Powiedziałam, że w porządku, ale do hotelu tak czy siak jedzie- konsultacje z behawiorystą muszą być i jeśli ten Pan zgodzi się wysłuchać co jest na rzeczy, a to z kolei Go nie zniechęci i będzie chciał z psem pracować- wtedy możemy myśleć o adopcji.
  8. [quote name='krakowianka.fr']wow, ale historia ale wiesz co to oznacza? jedna dobra rzecz - ze ja bezie mozna trenowac jedzeniem a to dobrze, bo nie kazdy pies sie do tego przekona! tzreba zawsze bedzie miec w reku cos co ona lubi zjesc (sucha kielbasa jest chyba 'najczystsza' opcja ktora psy uwielbiaja, mozna ja nabyc tanio) szef - super, nie dosc ze mu ona pewnie przeszkadza, to sie jeszcze do interesu dolozy... niezle! pracownikowi ugryzionemu kup jakies czekoladki... zeby ci tego wypadku na przyszlosc nie wypominal...[/QUOTE] I pracownikowi i szefowi muszę jakoś okazać swoją wdzięczność za tolerancję... Może upiekę im ciasto bo lubią:lol: Sonia nie bardzo chce jeść suchą karmę, więc trenowanie będzie chyba na jakichś specjałach... [quote name='Nutusia']Wypadku jak wypadku, ale... zastrzyku! ;) Przepraszam, że się wetnę, ale takie czarodziejskie anioły trafiły na bazarek, że się oprzeć nie mogę! [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/232773-Aniołowo-bazarek-dla-podopiecznych-Ewy-Marty-do-dnia-9-października-do-godz-19-00?p=19730054#post19730054[/URL][/QUOTE] O tak... Zastrzyk go coś tam kosztował... No i bolał:roll: Aniołki super;)
  9. [quote name='Nutusia']Fajnego masz szefa... :) Dziękujemy Panu! Wyjdzie Sonia na psy, bo młoda jest, tylko trzeba konsekwencji i rozumu, a nie tylko emocji, jaki to śliczny szczeniorek, a tak niestety było w dotychczasowych nietrafionych domkach :([/QUOTE] Ano fajnego... Chłop jak dąb ale serce czułe... Aż chce się dawać z siebie 100% w pracy mając takiego szefa. Sonieczka pojedzie do tego hotelu i damy jej szansę. To nie jej wina, że człowiek nie pozwolił jej dorastać w należytych warunkach, z odpowiednią stymulacją... Teraz mamy kawał roboty do odwalenia by to naprawić, ale nie takie psy wyprowadzano "na ludzi" więc i z nią może się udać...
  10. Szef jadł kurczaka, Sonia ukradła kawałek po czym nie chciała już od niego odejść. Poprosił bym ją na chwilę zabrała, bo wypełniał ważne papiery. Mała całkiem serio mnie zaatakowała, wpadła w szał, gryzła na oślep. Długo trwało zanim ją opanowałam, ręka boli jak cholera. Zaczyna mi się ta układanka składać do kupy... :placz: Jak ją uspokoiłam i opadł stres związany z "walką o jedzenie"- bo tak chyba odebrała moje "najście", wszystko wróciło do normy- nic do mnie nie ma... Martwię się o nią... Szef dał na jej utrzymanie w hotelu 100zł, próbował znaleźć jej dom, bardzo przejęty psiną... Ugryziony pracownik był u lekarza, dostał zastrzyk... :roll:
  11. na chwilę obecną wiem, że mam jedną książkę nowiutką na bazarek. jakaś podróżnicza. poza tym też ciuchy.. :roll: no ale poszukam jakichś pierdół też... może coś wygrzebię. Malgoska- orientujesz się, czy za hotel płaci się z góry? p.s. jak jestem w biurze sama- suczka cały czas śpi na kocyku... Jak szef wpadł na chwilę od razu się rzuciła. Nie da rady podstawić jej ręki do wąchania bo nawet się nie zastanawia tylko gryzie. Ale widziałam już takie psy. Mój Dżekuś to robił. Wciąż mu się zdarza sporadycznie, ale pracujemy i jest to teraz znikome. To objawia się w sytuacji silnego stresu, a takim dla małej jest najwidoczniej obecność "dużych", postawnych facetów...
  12. [quote name='masza44']Hell_angel wiem co czujesz, ja też miałam z Milką takie dni, że się po nich czułam o 20 lat starsza... Co do mężczyzn to może Sonia za dużo ich nie widywała, a może w którymś z poprzednich domów ktoś ją karał klapsami albo krzyczał i stąd jej strach przed facetami... Myślałam czy by jej nie wziąć awaryjnie na tymczas, ale z powodu remontu 4 pies to już za dużo do ogarnięcia dla robotników, mogłoby się zdarzyć coś złego, więc lepiej nie. Rozsyłam komu mogę, może DT się znajdzie. Proponuję założyć jej oddzielny wątek, rozsyłać do ludzi z prośbą o deklaracje czy bazarki. Tylko wcześniej trzebaby jej znaleźć dobry PDT lub hotelik, gdzie ktoś z nią będzie pracował jak napisałaś. Moja Milka pojechała do PDT aż do Opola, ale Sonię to chyba wolisz mieć bliżej siebie? Innych PDT nie znam może ktoś inny poleci coś bliżej...[/QUOTE] Iwoniam jakimś cudem zarezerwowała jej miejsce w hoteliku za 10zł za dobę, będzie tam szkolona. To daje 300zł/mc. Potrzeba jej jakieś 2miesiące pracy ze szkoleniowcem... Teraz trzeba pokonać kolejny mur... Tym razem finansowy. Nie wiem kiedy dostanę wypłatę- jestem nowym pracownikiem, dopiero ogarniam tutejsze zasady... Wisi nade mną opłata za studia 900zł + dojazdy na uczelnię do Warszawy, w takiej samej sytuacji jest obecnie Kejsi, która wraz z Ikusią mi pomaga... Nie mamy innego wyjścia jak bazarek i próby zebrania pieniążków na małą. Zrobimy jej wydarzenie na Facebooku, odezwę się do wszystkich znajomych zwierzolubów z prośbą o chociażby drobne datki, nawet po 5zł, rozreklamuję w znajomym sklepie zoologicznym, w pracy... No i nie wiem co dalej... Zobaczymy czy cokolwiek uda się zebrać. Jak wrócę z pracy, poszukam fantów na bazarek. Jeśli ktoś coś ma- chętnie przyjmiemy... :shake:
  13. [quote name='Malgoska']Sonia - moja druga sunia - 14 lat do tej pory źle patrzy na męzczyzn, co przeszła nie wiem, znalazłam ja pobita i połamaną na autostradzie 13 lat temu, zawsze bała się facetów ale nie gryzła, uciekała przed nimi. Oby małą sie udało wyprowadzić.[/QUOTE] MUSI mieć tymczas albo chociaż taki hotel, który będzie z nią pracował... Inaczej nie ma mowy o poprawie... :placz: Jak wyjdę o 17 z pracy to jestem z nią na bruku bo do mieszkania już nie mogę jej przyprowadzić- wróciła mama z naszym drugim psem. Oba moje psy mają problem i Sonia u nas oznacza katastrofę:shake:
  14. [quote name='Justyna Lipicka']Myślę, że najlepiej osobny wątek. Tam szukać wsparcia na hotel, ew domowy DT, może przy okazji się jakiś bezpłatny znajdzie a za szkoleniowca tylko by się płaciło??...[/QUOTE] Szkoleniowiec będzie za darmo, trzeba ją tylko dowozić i stosować się do jego rad w DT. Mała ma trochę poważniejszy problem... Jest potwornie zalękniona w obecności mężczyzn. Atakuje ich, ugryzła jednego z pracowników, który podszedł do biurka nawet nie wiedząc o jej obecności... PANICZNIE SIĘ ICH BOI. Teraz wszyscy wyszli to śpi grzecznie... Jak pracownicy są w biurze, musi siedzieć w kagańcu :placz:
  15. Nie mogłam... Boję się, że ona ze swoim problemem nie przejdzie nawet kwarantanny w schronisku a wiem, że miesiąc/dwa szkolenia i będzie normalnym psem... Biorę ją ze sobą do pracy i będę dalej szukać rozwiązania. Powie mi ktoś jak należy się zabrać do zebrania jakichś datków/ deklaracji na nią? Nigdy tego nie robiłam, a chciałabym zebrać na hotelik dla niej. Żebyśmy mogły dać jej behawiorystę. Albo tego ode mnie, albo od Iwonii... Tego jej tylko trzeba ;(
  16. [quote name='Malgoska']Powiedzcie mi o co chodzi z tą Sonia? Co ona takiego robi innego, gorszego niż zwykly szczeniak w jej wieku.[/QUOTE] W życiu małej musiało stać się coś złego. Ktoś musiał ją bardzo skrzywdzić zanim trafiła na ulicę. To stało się w wieku, w którym w mózgu szczeniaka zachodzą największe zmiany, kiedy tworzy się większość połączeń nerwowych i bodźce odbierane ze świata zewnętrznego silnie wpływają na psychikę i osobowość zwierzęcia. Sunia ma jakąś traumę spowodowaną czymś o czym nie mamy szans się dowiedzieć i ze strachu potrafi zawarczeć, capnąć ząbkami. Kiedy nie jest w sytuacji stresowej jest normalnym szczeniakiem, kiedy pojawia się stres (np. człowiek się na nią złości, karci ją, próbuje coś zrobić siłą) nie panuje nad emocjami ;( Ludzie odbierają to jako agresję i oddają ją. Do tego jest jeszcze druga strona medalu- jak to szczeniak lubi wszystko sprawdzić, wszędzie wtrynić nosek, przygryźć jakiś interesujący przedmiot... No i tracą cierpliwość. 8:29 odjeżdża mi ostatni autobus, którym jestem w stanie zdążyć odwieźć ją do schroniska... Siedzę i patrzę z nadzieją w telefon, w komputer... Próbuję wymyślić rozwiązanie... Jak ją tam odwiozę może nie przejść kwarantanny jak zobaczą, że potrafi stracić kontrolę nad emocjami... 9 minut do autobusu... :shake:
  17. Wiem mniej więcej jak z nią będzie trzeba pracować, mam deklarację pomocy kogoś kto się na tym zna(sprawdzony- pracuje z moimi psami), ale nie będzie to możliwe kiedy będzie w schronisku a nie mamy dla niej tymczasu.... Myślę o tym płatnym, ale zebranie deklaracji- o ile się uda, trochę potrwa... a my tego "trochę" nie mamy ;( [IMG]http://i46.tinypic.com/2lbkdjm.jpg[/IMG]
  18. Tak jak się obawiałam- wróciła. U mnie śpi grzecznie w koszyku Dżekusia. Widać- dotarło do niej moje pokazywanie czego sobie nie życzę... Nie skacze już po mnie, nie podgryza, nie wymusza niczego. Bawiłyśmy się zabawką- bardzo ładnie, prawidłowo. Dziś nie jest tutaj zestresowana, myślę, że w dużej mierze dlatego, że mnie udało się wziąć w garść- na psy OGROMNIE działa stan emocjonalny człowieka. Myślę, że w miesiąc byłabym w stanie ją uspokoić i zbudować więź... A skoro ja daję radę, to dlaczego ci wszyscy ludzie nie?! Ano zapewne dlatego, że nie stosują się do naszych rad i oczekują cudownej poprawy po jednym dniu... Ech co z nią będzie..? Rano muszę przed pracą oddać ją w szpony schroniska... Nie mam wyjścia bo wraca mama z Buzzym i nie ma już miejsca ;( A wiadomo co w schronisku... Nie da się wypracować tego co z tym psem wypracować należy... Źle, oj bardzo źle :shake:
  19. [quote name='masza44']Rozumiem, w takim razie trzymam kciuki, żeby jednak ją zatrzymali na zawsze.[/QUOTE] Dziękujemy, sama też trzymam bardzo mocno. Ta doba jej powrotu i walki o nowe miejsce dla niej była bardzo ciężka. Czuję się jakby to trwało miesiąc. Cały dzień w pracy próbowałam kogoś zwerbować, coś wymyślić, aż do Kejsi zadzwoniła ta Pani... [quote name='Nutusia']Skoro Pani nie pracuje, jest na to spora szansa. Jeśli dotąd nie mieli psa, to mogli sobie pozwolić na wazony ;-) A teraz mają i niech się wazony... schowają! A tak ogólnie jak ludzi odebrałyście? Są chętni i gotowi "współpracować"?...[/QUOTE] Mieli kiedyś Owczarka Niemieckiego, do wczoraj były tylko rybki:lol: Pani nie reagowała jakoś negatywnie na próby zwinięcia ślicznego, czyściutkiego dywanu przez Sonię... Oby tak było zawsze. Najdłużej rozmowę prowadziła Kejsi- ja w tym czasie próbowałam donieść szybciutko papiery adopcyjne i weszłam spóźniona, więc Ona może powiedzieć więcej, ale ogólne wrażenie dobre, podejście do psa w porządku, chęci do pracy także są. Jednak doświadczenie nauczyło mnie nie ulegać pierwszemu dobremu wrażeniu... Bo przecież wszyscy na wizytach przedadopcyjnych starają się wypaść super. Dopiero jak faktycznie pokochają psa i będą się nim dobrze zajmować, będzie można być pewnym, że to wrażenie jest prawdziwe.
  20. [quote name='masza44']Jakby ktoś chciał nabyć dom w Bieszczadach to moi rodzice mają do sprzedania :smile: Niestety co roku w Bieszczady są przywożone i wywalane psy w czasie wakacji, STONZ nie nadąża z ratowaniem ich po całych Bieszczadach... Iwoniam, ja mam dla Ciebie przygotowane słoiczki, więc wpadaj kiedy Tobie pasuje.Mam też kawał dywanu w rulonie do przygarnięcia jakbyś chciała do pocięcia i podrzucenia psiakom do leżenia. Ja chodzę spać dopiero po 12 więc do tego czasu spokojnie można wpadać:smile: Hell_angel co do Soni to może lepiej się nie spieszyć, niech ją Pani odwiedzi ze 3 razy, weźmie na spacer, może niech spędzi jeden próbny dzień z nią sama i dopiero się decyduje. Nawet ją trochę nastrasz, że to piesek żywiołowy, lubi podgryzać, że potrzebuje więcej ruchu niż standardowy. Jak sobie poradzi i się nie przestraszy to znaczy że można jej dać do adopcji...Nie wiem ja już po 3 zwrotkach bardzo selekcjonowałam dom dla Milki, do tego ostatecznego Milka jeździła przez tydzień na całe dnie, dopiero podjęliśmy decyzję. powodzenia![/QUOTE] Rozumiem i sama chciałam tak zrobić, niestety czas jak zwykle działał na naszą niekorzyść... Nie było gdzie trzymać malutkiej, a schronisko tak jak napisała Iwonia- to ostatnie miejsce, w którym powinna się znaleźć:shake: Dlatego podjęłyśmy z Kejsi decyzję o zawiezieniu małej do czwartego domku. Wróciłam raczej przybita niż szczęśliwa, bo boję się kolejnego powrotu. Duży płaski telewizor, wazon z kwiatami i inne cenne rzeczy w zasięgu psa... Przeraża mnie to i nie pozwala ufać, że mała tam zostanie. No ale powiedzieliśmy Pani na co musi uważać, poleciliśmy schować drogocenne rzeczy. Ona nie pracuje i ma dużo czasu dla małej, mieszka tylko z mężem więc miejmy nadzieję, że jakoś się wszyscy w trójkę dotrą i nie odbierzemy już telefonu pod tytułem "proszę zabrać psa". Dziękuję Ikusi i Kejsi za pomoc. Bez Was chyba nie przetrwałabym wczorajszego dnia. Iwoniam zdjęcia wspaniałe:loveu: dziękuję
  21. Przyleciałam z wywieszonym jęzorem z pracy i myślę co teraz będziemy robić z małą... Ciekawe co to za Pani... Zobaczymy... Myślę, że tym razem przydałoby się dłuższe zapoznanie... Kilka wizyt a nie jedna... Żeby ta decyzja była już na zawsze... Z drugiej strony... Nawet gdyby znalazła u Niej schronienie choć na tydzień- lepsze to niż schronisko... Głowa pęka.
  22. [quote name='Kejsi']Hell_angel Sonia u Ciebie jest w dużym stresie - związanym ze stresem Buzziego, Dżekiego i Twoim. U mnie to nie ten sam pies, bo ma pokój dla siebie, dzieli go tylko z maluchami, o których istnieniu nie ma pojęcia. ZOSTAJE SAMA BEZ PROBLEMU. zdarzy jej się popiszczeć chwilę, jak zamknę ją w kenelu, ale po chwili jest spokój. Jak jest na całym pokoju, to ani nie piśnie. Radośnie się wita przy powrocie. Gryzienie też do opanowania. To zwykły szczeniak, który sporo przeszedł. Szkolenia potrzebuje - tak jak każdy inny w jej wieku. Pięknie chodzi na smyczy, to naprawdę fajny pies. Jedyną jej wadą jest to, że rzeczywiście nie lubi zwierząt.[/QUOTE] To tylko potwierdza fakt, że nie może u mnie zostać... :placz: I że nie będzie dobrze jak trafi do schronu.
  23. Na chwilę obecną ciężko powiedzieć... Troszkę drapie w drzwi i popiskuje, ale póki co zauważyłam, że później się uspokaja... Była u mnie od wczoraj od 21 do dziś do 9rano. Wychodziłam kilka razy na krótko. Nie wydaje mi się, żeby był duży problem z przyzwyczajeniem jej do zostawania samej, ale trzeba zostawić jej coś do zabawy, gryzienia...
  24. Sunia, którą miesiąc temu wyadoptowałyśmy do Olkusza- brązowa, białe łapki, z tego miotu co był wyrzucony z samochodu razem z matką. Przeżyły wtedy trzy szczeniaki- Sonia, druga cała brązowa- Marron i Czarnulka- Pchełka. O ironio losu- ledwo zebrałam się jako tako, znalazłam nową pracę, w której zaczynam się odnajdywać i szykowałam się by wreszcie napisać post, że u Sonieczki wszystko w porządku [takie dostawałam wiadomości] i że wygląda na to, że wreszcie znalazła miejsce na zawsze, a tu wczoraj taki telefon... Nie jesteśmy w stanie z Kejsi zapewnić jej dachu nad głową- jest już tego wszystkiego u nas za dużo, zwyczajnie nie dajemy rady, a tak jak Kejsi pisała- z sunieczką trzeba ćwiczyć, inaczej złe zachowania się pogłębią i zostanie okrzyknięta psem nieadopcyjnym... Dlatego tak boimy się schroniska, a jeśli nic się nie znajdzie pojedzie tam. Pękną nam serca, ale nie mamy innego wyjścia. Po prostu nie mamy. Znacie jakiegoś psiego psychologa, który obsługuje bezdomniaki z jakąś ulgą..? Nie możemy oddać jej do kolejnej adopcji bez konsultacji, bo przeraża mnie myśl, że znowu mogłaby wrócić... To psisko ma już sieczkę w móżdżku... Nie potrafi zrozumieć człowieka, traci do niego zaufanie, jest z nią słaby kontakt... Nie zna żadnych reguł i nie potrafi im się podporządkować od razu. Trzeba ją uczyć. Uczyć skupiając się na niej z początku bardzo dużo, potem będzie z górki. Warunek to miejsce, czas i chęci. W Olkuszu kobieta zrobiła mi awanturę, nazwała Sońkę agresywnym psem, szkoda słów na tą całą sytuację... Młoda spędziła u mnie noc, rano zaprowadziłam ją do Kejsi, bo niestety muszę odsiedzieć te 8 godzin w pracy... Co zauważyłam to to, że moje rady odnośnie postępowania z nią zostały puszczone mimo uszu... W ogóle nie jest nauczona się uspokajać... Toczyłam z nią w nocy trzy wojny... Jedną o skakanie po człowieku, drugą o podgryzanie, trzecią o wchodzenie na łóżko... Nie było super łatwo, ale udało się i w końcu grzecznie przespała noc w psim posłaniu... Dwa razy zesiusiała się najprawdopodobniej ze strachu bo była tuż po spacerze a ja na kilka minut wyszłam z pokoju zostawiając ją samą...
  25. Dziękuję:loveu: Widać, że nawet sprawy wydające się niemożliwymi do załatwienia, można jakoś pokonać... Trzeba tylko chcieć i... w większości przypadków zarobić na nie pieniądze:roll: Dodać do tego silną determinację i ciężką harówkę, a UDA SIĘ. Bo nawet jeśli moje chłopaki nie poczynią dalszych kroków i nigdy nie będą mogły przebywać razem w naszym mieszkaniu, osiągnęliśmy JUŻ bardzo dużo i jest to dla mnie spory sukces. Sama możliwość wspólnych spacerów jest pewnym ułatwieniem dla nas i urozmaiceniem dla psów. Na chwilę obecną moim kolejnym wielkim celem i marzeniem jest możliwość SAMODZIELNEGOprowadzenia obu. Udało się to już raz, co pokażę na zdjęciu jak będę na swoim komputerze, jednak jeszcze nie ma możliwości spokojnego wyprowadzenia ich z mieszkania, będąc samemu i wciąż muszę chodzić z nimi osobno jak nie mam nikogo do pomocy. Jeśli to się uda, moje życie z psami stanie się zdecydowanie bardziej przyjemne ;) Z wczorajszego szkolenia u p. Eweliny Włodarczyk: Zostaliśmy wychwaleni za szybkość postępów i mnogość sukcesów:lol: Jak p. Ewelina zobaczyła, że przychodzimy do niej razem, równolegle, bez zachowywania asekuracyjnej odległości, mijając spokojnie jej sukę, zapytała którego psa podmieniłyśmy :evil_lol: Stwierdziła, że na placu nie mamy już co robić, bo radzimy sobie świetnie i przeszliśmy z naszymi ćwiczeniami do hali. Tam Dżekuś potwornie spięty, naprężony jak struna, niemal przez całe zajęcia nie mógł się wyluzować w obecności Buzziego. Mimo to udało się wykonywać ćwiczenia, szło całkiem nieźle, zaczęłyśmy już ćwiczenie polegające na tym, że Dżekuś dostaje smakołyk nie tylko od osoby, która go prowadzi, ale od tej prowadzącej Buzziego z pozytywnym wynikiem:p Ale żeby nie było tak kolorowo, spięcie Dżekusia na nowym poziomie pracy kulminowało się przez cały czas ćwiczeń, aż ujawniło się w całej krasie na koniec, podczas habituacji [przyzwyczajanie się, oswajanie z elementem wywołującym strach, zanikanie reakcji na powtarzający się bodziec- w tym przypadku drugi pies] psisko nie wytrzymało i widząc, że Buzzy już nie leży spokojnie, a zaczyna wariować [wymachuje łapami, zaczepia mnie, chce się bawić], rzuciło się ze szczekiem. Nie martwimy się jednak, bo jest to normalna reakcja. W końcu podnieśliśmy poprzeczkę, przebywanie razem w pomieszczeniu jest trudniejsze niż na zewnątrz, a i tak Dżekuś długo nad sobą panował. Myślę, że po tygodniu, dwóch nowych ćwiczeń w mieszkaniu- będzie lepiej. Zbudowanie zaufania między nimi jeszcze potrwa. Chociaż kto wie... może znowu nas zaskoczą szybkimi postępami..? Wszystko zależy od tego, jak często będę miała drugą osobę do pomocy, co niestety trudno zorganizować:-( PROSZĘ O KCIUKI:lol: Zdjęcie już niedługo:] P.S. Bączek- przeczytałam Twoją książkę, ale jeśli nie jest Ci jeszcze potrzebna, pozwolę sobie skserować kilka rzeczy, bo uważam je za bardzo przydatne i warte tego, by się nimi wspierać w pracy z psami. Warto czytać MĄDRE książki o psach. Takie jak ta, pisana przez naukowca, poparta badaniami. SUPER
×
×
  • Create New...