trochę się wtrącę. Wydaje mi się, że należy spróbować znaleźć kogoś kto poświęci mu czas i popracuje nad jego psychiką. Nie wyobrażam sobie żeby można było go uśpić bez próby powtórnego przekonania do człowieka... to nie jest jego wina że tak się odgrodził, że się załamał. Myślę że jest jeszcze szansa. Owszem nie widziałam go a na wątek natknęłam się dzisiaj. Na dogomanii jestem od wczoraj. Ale rozum tak mi podpowiada... i serce. że ten pies odpowiednio traktowany może ponownie uwierzyć w człowieka. warto spróbować zważywszy na to jakiego charakteru rasy w nim drzemią. pozdrawiam was i trzymam kciuki za Rokiego! da radę...