-
Posts
745 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by yamayka
-
Hej kliker - masters! ;) Ja z pytaniem. Wiem ze to niełatwe (chyba) ale czy ktoś zna wypróbowane sposoby na wyklikanie u psa poruszania się zadkiem "do przodu" w obrębie mojej osoby? Chodzi mi o takie zadkowe rzeczy jak okrążanie tyłem, slalomy tyłem, wchodzenie zadkiem między nogi itd. Uruchomiliśmy dupsko troche (cofanie, zarzucanie zadkiem przy przednich łapkach stojacych na czymś)ale nie wiem jak dalej się zabrać za tą pracę tyłem. Poradźcie bo wiem że Wasze psy robią takie sztuki. Pozdr.
-
Ojojoj... Duże ambicje i wymagania jak na początek! ;) Aby osiągnąć taki etap wyszkolenia by pies nigdy nie uciekł za psem albo kotem tylko "jak każe mu się stać to stoi" i przychodził do nogi w każdych warunkach potrzebne są długie godziny szkolenia. A na czym polega cała tajemnica przywołania? Pewnie na tym, że pies z podbiegnięcia do Ciebie musi czerpać jakąś KORZYŚĆ. Podejście do Ciebie musi kojarzyć mu się z czymś przyjemnym. Po co miałby reagować na wołanie gdyby zawsze kończyło się zapięciem na smycz albo gdybyś nie oferowała mu od siebie nic ciekawszego niż cały fascynujący świat wokoło? Najprostsza nagroda do niewielkie smakołyki (nie to co pies je na co dzień na obiad,to musi być coś "ekstra".)albo zabawa atrakcyjna zabawką. Najlepiej zacznij od wyłapywania sytuacji (na początek w domu) gdy pies sam z siebie do Ciebie podchodzi (możesz zachęcić go zabawką albo przyjaznym gestem) , powiedz wtedy "do mnie" albo jakąś inna konkretną komendę na przywołanie, a jak przyjdzie nagrodź smakołykiem albo zabawą. Powinien szybko załapać ze podejście na wołanie jest fajne. Jak przychodzi w domu to zacznij ćwiczyć to na spacerze, na początku najlepiej na długiej lince. Zasady podobne jak w mieszkaniu. Dobrze sprawdza się uciekanie psu. Jak podąży za Tobą to komenda i nagroda. Nie przywołuj psa jeśli podejrzewasz że nie zareaguje - kiedy rozpraszają go psy itp. Przywoływanie po kilka razy bez reakcji psa sprawi że komenda "straci moc". Przywołuj psa na spacerze po kilka razy, czasem pochwal tylko słowem,czasem daj smakołyk, czasem pobaw się zabawką. Zakończenie spaceru zaraz po pierwszym przywołaniu szybko zniechęci psa i cała praca pójdzie na marne. NIGDY nie karć psa który wróci po tym jak nie chciał przyjść. Ogólnie rzecz biorąc pomyśl sobie, ze pies po Twoim przywołaniu myśli sobie "Dlaczego właściwie miałbym przyjść?" ;) Musisz dać mu powód! Potem podejście na komendę stanie się już odruchem. Powodzenia!
-
Wszystkiego dobrego, choć już prawie po Świętach!:tree1: A to ja też się pochwalę: wczoraj warowanie i siad przy nodze 8 metrów od spacerujących kaczek w parku. Psy górą! :loveu:
-
[quote name='furi']Na wstępie - witam! ;) Już w sierpniu stałam się posiadaczką mojego wspaniałego czworonożnego przyjaciela - Yorkshire Terriera, o imieniu Amado. Na początku chciałam, aby był to pies porządnie wychowany, silnie ze mną związany, nauczony jakiś sztuczek, po Waszych postach nie chodziło mi już nawet tylko o podawanie łapy, byłam w szkoku, kiedy zobaczyłam, co można osiągnąć nawet przez zabawę ;) Czytając Wasze posty, jest mi trochę wstyd, że doprowadziłam mojego kochanego, 'niewinnego' pieska, do takiego stanu :shake: Jest z nim parę problemów, które wynikają TYLKO I WYŁĄCZNIE z mojej winy. Bo tak ludzie zakładają - mały, nic nie zrobi, a tam, trochę poszczeka, tu wejdzie na stół :razz: Mój pies robi co chce. Na szczęście w domu nie sika, bo rodzice chyba by mnie razem z nim wywalili :evil_lol: Przede wszystkim - gdy uniosę jego zabawkę w górę, nawet żeby mu rzucić, co słyszę? Jazgot. Ogromny jazgot. Wychodzimy z domu - szczeka na ludzi, na latające worki, ławki, śmietniki, dzieci :shake: Kiedy przyjdą do nas goście, muszę go zabierać, bo dosłownie! wchodzi na głowę. Spaceruje sobie po stole, jak nas nie ma. Mam to szczęście, że to młody pies - ma 8 miesięcy i mogę, a nawet muszę nauczyć go dobrego wychowania :cool3: Zastanawiałam się, czy przy tak małej rasie mogę użyć klikera? Czy to jest bardziej przyrząd dla osób zaawansowanych? Na czym to polega? Czy za jego pomocą, mogłabym nauczyć mojego psa pozytywnych zachowań? Pozdrawiam resztę dogomaniaków i liczę na szybką odpowiedź. ;)[/quote] Witaj Furi. Najpierw co do klikera - nie ma znaczenia ani wielkość psa,ani płeć, ani wiek(choć psy młode które nie mają jeszcze złych nawyków latwiej się uczą - "biała kartka";)). Nie sądze aby kliker był dla zaawansowanych(w czym własciwie?:))ale koniecznie [B]trzeba znać zasady jego używania[/B](ostatnio pewna pani poprosiła u mnie w sklepie kliker...do przywoływania psa... :shake:). Ogólnie rzecz biorąc chodzi w klikerze o to że wyraźnie zaznaczasz(dzwięk "klik")którą DOKŁADNIE czynność psa za chwile nagrodzisz. Psu to ułatwia załapanie o co ci chodzi. Poza tym uczy psa samodzielnego myślenia. I właśnie uczy pozytywnych zachowań. Najlepiej zebyś skoczyła po książkę np."Kliker - skuteczne szkolenie psa" Karen Pryor albo "Pozytywne szkolenie psów" Barbary Waldoch i zanim zaczniesz przeczytała od deski do deski. W szkoleniu klikerem łatwo popełnić błąd kiedy nie zna się zasad. A może ktoś poda jakiegos fajnego linka? Z całego serca polecam też książki pani Zofii Mrzewińskiej "Po obu końcach smyczy" i "Psim zdaniem". Są krótkie ale zawierają moim zdaniem esencję wiedzy o życiu z psem.Polecam też to [url=http://www.owczarek.pl/zofia/journal/default.asp]Owczarek.pl - Szczeniak w domu - Blog Zofii[/url] Pani Zofia co prawda nie szkoli klikerem ale to przeciez nie jedyna droga.Na Onecie też są ważne i ciekawe porady(w poradach dotyczących psa)pani Zofii i innych specjalistów. Z tego co przeczytałam Twój pies jest żywym,energicznym(terier!) młodym(trudny wiek - dojrzewanie, szkoda ze nie zaczęłaś szkolić przed osiągnięciem tego wieku, ale ja na serio też się wzięłam za Młodego jak skończył pół roku, da się ;)) pieskiem, który ma mnóstwo energii i nie za bardzo wie co z nią zrobić. Poza tym nie zna zasad życia z Wami bo nikt go ich nie nauczył. Na pewno czuje sie przez to niepewnie i nauka posłuszeństwa i zajęcie go "pracą" świetnie zrobi mu i jakości Waszego "układu". Swoją niepewność i nadmiar energii która nie jest skierowana na żadne konkretne zającie manifestuje pewnie właśnie ujadaniem. No i prawdopodobnie nie był w młodości wystarczająco socjalizowany - chodzi o "obycie"psa z tym co nowe, inne, z ludźmi, zwierzętami, wszystkim wkoło. Na zmiane tego potrzeba czasu i cierpliwego oswajania psa z tym co go podnieca a moze czego się po prostu boi. To właściwie powinno się robić dużo dużo wczesniej ale myśle że jeszcze wiele da się zrobić. Pozdrawiamy serdecznie i trzymamy kciuki!
-
(zaraz nas stąd wywalą...) Martens - używam różnych zabawek żeby się nie znudziły i nie ma znaczenia co to jest - jak jest cokolwiek do rzucania i tarmoszenia to jest odpał. On i tak wie że mam coś w kieszeni. Zresztą musze wyciągać z kieszeni podczas chodzenia na smyczy bo ostatnio zwracam jego uwage i nagradzam zabawką poczas chodzenia na smyczy(żeby nie ciągnął). Z zabawki na spacerze jest duży plus, w sumie odkąd mu się spodobało gonienie i przynoszenie to właściwie w d.... ma psy i całą reszte. Ale czasem jest problem z ćwiczeniem komend bo pies ma piłeczki zamiast oczu... :shake:
-
Dzięki za odwiedziny. Shetanka - to jest jedno łaps i ucieka. Przy kocim miejscu ugryzł ostatnio w nogę więc chowanie rąk nic nie da. Władczyni - tak,to by było rozwiązanie, proste i myśle że skuteczne, grunt to zawsze mieć zabawke przy sobie ale ostatnio na każdy spacer zaczęłam zabierać, staje się powoli wazniejsza niż smakołyki. Wylałabym raczej rzut zabawką niż przeciąganie żeby gryzienie wściekłe(nawet sznurka w mojej dłoni)się nie utrwaliło. Wkurza mnie troche to że jak jest spacer z zabawą zabawką to większość komend jest robionych niestarannie bo Młody nie moze się skupić tylko non stop w napięciu czeka kiedy rzuce albo mu dam do ryjka.Leżeć to jest bez położenia łokci na ziemi... :shake: A smaki schodzą na dalszy plan... (Sorry za skok w bok od tematu.) *** - nie no, ja bym wolała żeby pies jak najmniej uzywał zebów do komunikacji ze mną...A siniaków odzębowych to nie będę tolerować.
-
To chyba nie agresja, ale boli. :roll: Nie bardzo wiem jaka na to rada... Kilka razy zdarzyło się Młodemu że po zwolnieniu z komendy albo po wykonaniu komendy błyskawicznie skubnął mnie zębami w pierwszą lepszą dostępną najbliżej część ciała lub odzieży. Zdarza się to po czynności wymagającej od niego jakiegoś...hm...wysiłku, napięcia psychicznego - np. po "leżeć"przy nodze w miejscu gdzie urzędują nie lubiane przez niego koty albo po skoku przez coś wysokiego. Prawdopodobnie odreagowuje w ten sposób to napięcie ale nie podoba mi się to, zdarza mu się złapać mocno. Jest to pies aktywny i pobudliwy, ale też wesoły i serdeczny, nigdy nie wykazuje w żaden inny sposób agresji w stosunku do ludzi(do psów bardzo rzadko), no poza nieśmiałym warczeniem na panią weterynarz..;) Nie wiem jak rozwiązać ten problem. Starałam się mówić "Dobrze, biegaj"spokojniej,żeby nie podniecać go dodatkowo. Ale kiedy był podjarany zapachem kotów to nie pomogło. (wiem że powinno się go nauczyć od małego obojętności na koty itp.ale jak zwykle mądry Polak po szkodzie... )
-
[B]Tinka[/B], ja pracuje w Kakadu w Łodzi!!! :lol: Owszem są klikery karlie i trixie u nas i dyski też. Musze Cie zmartwić że na 20 pracowników chyba tylko ja wiem do czego służy kliker...i dyski też. Chyba powinnam być z siebie dumna!;)Już kilka właścicieli szczeniaków przekonałam do klikera. [B]Władczyni[/B], chyba te czynności wymagające większego skupienia bede po prostu ćwiczyć jak pies nie jest rozkręcony tak mocno zabawką. Spacery tylko smaczkowe. Albo zabawka ukryta w kieszeni i po sesji zabawa nią dopiero. Dziś ćwiczyliśmy na spacerze intensywniej komendy na posłuszeństwo (raczej bez klikera)i się wzruszyłam - pierwszy raz zniknęłam psu z oczy po "leżeć - zostań". Wyczekał! :loveu:
-
...a swoją drogą...jak powinien wyglądać kaganiec na pysk(brak pyska) ;) pekińczyka? :-)
-
:crazyeye: Surówka??? :grin: Czasem chciałabym miec tak niewybrednego psa, ile ja się muszę nawymyslać ze smaczkami żeby były zawsze atrakcyjne... Przeciąganie zabawką po klik nie zda egzaminu - pies się tak podjara że za nic się nie skupi na pracy...A co dopiero żeby jeszcze siadał w pozycji...
-
[QUOTE]Czytałam, że trzeba czasmi przeczekac, np. pies dotyka pudła to nie dawac smakołyku, co spowoduje, że pies sie zdziwi dlaczego nie ma smakołyku?? dotnie jeszcze raz, potem mocniej, ewentulanie zrobi coś więcej, ale nie wiem czy w trakcie tego "przeczekania", trzeba klikac, czy wogole nie reagowac??? [/QUOTE] Wydaje mi się że póki będziesz nagradzać pies poprzestanie na tym co robi i za co jest nagradzany. Bo po co ma robic cos więcej jesli jest k/s? :) Dopiero kiedy czekasz na cos więcej to zacznie kombinować. Aczkolwiek mój kundel kiedy zbyt dlugo nie wpada na to o co mi chodzi to jakby peszy się i odchodzi z miną "zbitego psa"! Dlatego często staram się naprowadzać żeby nie zdazały się raczej takie sytuacje zniechęcenia do zabaw z klikerem.
-
[quote]Jedyne czego żałuję z tego okresu to to, że na smyczy małpy chodzić nie nauczyłam ładnie i 100% przywołania :roll:[/quote]Taaak... Ile ja rzeczy żałuje... :shake: Czytam obecnie blog p. Zofii Mrzewińskiej na Owczarku.pl (jak najciekawszą książkę) i dochodze do wniosku jak to za....biście trudno (dobrze) wychować psa. O ilu rzeczach trzeba pamiętać, na ile rzeczy zwracać uwage od pierwszego dnia, jak bardzo mysleć nad tym co sie robi i mówi. Jak łatwo popełnić błąd który moze zepsuć pracę. Mój pies zaczął być przeze mnie szkolony "na serio" dopiero jak skończył 7 miesięcy (bo zaczął być nieznosny, ciekawe dlaczego,nie? :oops: ) i to dlatego ze ja głupia myślałam ze serdeczny kontakt z psem i troche wymagań i zakazów wystarczą by było dobrze. Niby miałam zawsze psy i nie byłam laikiem ale jak przypomne sobie jakie kretyńskie błędy popełniłam. To była tylko nieświadomość ale teraz za to płacę. Mój kolejny pies...to juz będzie inna historia, na pewno. A teraz chwilke o klikaniu. To jest naprawde nieocenione narzędzie, ten kliker, w niektórych sytuacjach! Jednym z zakorzenionych złych nawyków Sokera była niechęć do oddawania zabawki na spacerze. Niby lubił gonić za rzuconą zabawka ale niechęć przed oddaniem była silniejsza :diabloti:. Nie wchodziła w gre zamiana na smakołyk bo nic nie było lepsze od zabawki. A zalezało mi na tym zeby dawał do rzucania bo przez to moge go "wybiegać" jak nie mam dużo czasu na spacer. Zauważyłam że porzuca to co ma w zębach gdy widzi ze schylam się do ziemi - zainteresowanie tym co znalazłam i moze podniose. Wiec wyczekiwałam do momentu kiedy przypadkiem podbiegając był przy mnie, schylałam sie do ziemi, on wypuszczał odruchowo to co miał w gębie więc ja klik, łaps za zabawkę i rzucenie zabawki. Zaskoczył!! :multi: teraz już nie musze sie schylać, pies sam porzuca zabawkę i patrzy na mnie wyczekująco i czeka na nagrode - rzut. Super! Na razie nie pluje pod same nogi ale zaczynam klikac coraz bliższe przynoszenie. Natomiast niestety kiedy jestem na spacerze "zabawkowym" to praktycznie nie jestem w stanie klikać zachowac których tez ucze. Żaden smakołyk nie jest na tyle atrakcyjny by odwrócic uwagę od zabawki. Wszystko zostaje wyplute... :crazyeye: Chciałam poćwiczyć dostawianie do nogi ale smaczki są ignorowane a nie mogę podczas tego zachowania nagradzać rzutem zabawki... I co tu robić...? Pozdrowienia!
-
[B]Bzikowa [/B]- Uf, myslałam ze tutaj tylko ja jestem na tyle szalona by pozwalać psu na podobne bezeceństwa na spacerze... ;) Ja tak samo przywołuje Młodego jak biega i go zwalniam zaraz z jakiegoś siad czy leżeć. Przez to przywołanie się bardzo poprawiło! :multi: Nie wiem czy to nie jest jedna z najlepszych metod na to...
-
wielkie pobudzenie na spacerze+ciągnięcie na smyczy, jak temu zaradzić???
yamayka replied to pattika's topic in Wychowanie
Ja uważam że w ogóle nie tak łatwo chyba o kontuzje. Matulu, ile razy mój pies się w szale zabawy przewracał, uderzał,wyginał w różne strony... i zdrów jak ryba. Używam kantara już jakiś czas, na razie bezkontuzyjnie, odpukać. Pies nie wygląda też na zestresowanego tym że go ma. No czasem parsknie pod nosem że "chce a nie może" (bo to w ogóle buntownik jest) ale ogólnie rzecz biorąc raczej rezygnacja i akceptacja. Zresztą swobodę to on ma codziennie jak biega bez smyczy. -
Uściślam - czwarty pies w domu od mojego urodzenia! :) A taki świadomy - to drugi.
-
Witajcie. Przeczytałam uważnie Wasze uwagi dotyczące moich zabiegów spacerowych. [B]Władczyni[/B] - odnośnie Twoich obaw o bezpieczeństwo psa na halterze (zrywy), to odkąd Soker nosi to ustrojstwo bardzo uważam na takie sytuacje kiedy mógłby "wyrwać" do czegoś/kogoś. Znam już troche psa i wiem na jakie psy(bo to głównie o to chodzi)moze zareagować zbyt entuzjastycznie,poznaje po jego "minie" :smile: i wtedy odwracam jego uwage(zabawka "spacerowa"zawsze w kieszeni),na szczęście prawie zawsze się to udaje. Poza tym Soker na haltim zachowuje sie ostrożniej. Ale na sytuacje kiedy pies jest bardzo podekscytowany(np. dzis podróz tramwajami, środek miasta,hałas,ludzie)przepinam go na obroże. Co do odwołania go lub zastopowania go w KAZDEJ sytuacji to niestety musze stwierdzić że to niemożliwe,mam nadzieje ze na razie. Póki co jestem szczęśliwa że coraz częściej NIE MUSI przywitać się z psem i wybiera mnie. Psa wybiera powiedzmy w 1 na 7 przypadków. Bez trudu moge odwołac go od zabawy. Wiem ze dla Ciebie to nie jest imponujący wynik ;) ale to 100 mil do przodu od tego co było nawet pół roku temu. Soker to pies...hm... no... z rakietą w tyłku po prostu. Ekspansywny. Jest "szybki"w wielu znaczeniach . [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images33.fotosik.pl/380/5005dc8c6f4ad852med.jpg[/IMG][/URL] ...No właśnie. (nie patrzcie na kolczatkę, odwróconą nosiŁ i tak) Nad jego energią ciężko zapanować(na podwórku ma pseudo "Strzała":evil_lol: )i nie jest to moje usprawiedliwianie tylko fakt. Nie obawiam się o zdrowie mojego psa w kontaktach z innymi psami, ryzyko bójki jest moim zdaniem wpisane w fakt posiadania psa. Może to niefrasobliwość ale to mój czwarty pies i żadnemu nigdy nic złego sie nie stało w kontaktach z innymi(odpukać). Aczkolwiek wcale nie podoba mi się że podbiega do nich bez mojego pozwolenia i będę się starała aby to sie zmieniło. Owszem, mam wątpliwości czy podczas klikania luźnej smyczy pies wie o co dokładnie mi chodzi. Ale odkąd to robie Soker częściej truchta po mojej lewej spoglądając. Może to wspomniane "wymuszanie",no ale smycz luźna czyli efekt jest. Poplułam dziś smaczkami. To dobry sposób. :fadein: ZAWSZE spuszczam psa ze smyczy po "siad" lub "leżeć". [B]Eriu[/B] - Soker do tej pory nie ciągnął tylko jak wracał zmeczony po bieganiu, jak był chory, zaspany albo ćwiczyłam "równaj". Najbardziej ciągnie jak sie spieszy do parków. Podane przez Ciebie sposoby opanowania ciągnięcia jeszcze bardziej go wk....wiały. On naprawde ma w dupie torpede. Cóż, zamiast szelek i chusteczki do obroży kupiłam mu halter (zabijcie mnie ze sięgnełam po ostateczność...),jak na razie się sprawdza. Wiecie co,mam jeszcze taką refleksję po czytaniu różnych wypowiedzi na temat spędzania przez psa czasu na spacerze. Ja rozumiem że spacer to ma być WSPÓLNY dla psa i właściciela(nie lubie tego słowa)i wymaga ćwiczeń,wspólnej zabawy i wspólnych zajęć. To jest bezdyskusyjne. Ale dlaczego odmawiać zwierzęciu jakiejś "chwili dla siebie"? Dlaczego z uporem starać sie zlikwidować do zera czas kiedy pies nie jest skupiony tylko na nas? Czy Wam nie sprawia przyjemności widok Waszego psa buszującego w wysokiej trawie na łące, z błyskiem w oku łowiącego jakieś fascynujące dla niego zapachy? Co z tego ze na nas nie patrzy? Czemu nie dać psu trochę "czasu wolnego"? Ja uwialbiam obserwować jak Soker cieszy sie swobodą, przestrzenią i kontaktem z naturą. W końcu też jest wolnym osobnym bytem. Wtedy nie prosze go o nic i niczego mu nie każe. Czy to coś złego? Pozdrawiamy PS. Dziś wyklikaliśmy przez minute wchodzenie na niską drabinę domowa rozkładaną :grins: Bo to wątek o klikerze jest... ;)
-
[B]Kinia[/B], chciałabym Was widzieć w letni upalny dzień z tym parasolem! :)
-
...no to jeszcze trochę Wam pomarudze. ;) Po wymianie poglądów na temat tego co klikać na spacerze postanowiłam klikać na razie po prostu konkretne zluzowanie smyczy. A nad skupianiem na komendę popracować osobno, w domu i na spacerze. Po pierwszym k/s po poluzowaniu smyczy miałam psa idącego koło mnie i patrzącego z oczekiwaniem na kolejne. (Niestety - to patrzenie i tak na woreczek ze smaczkami na razie.) Więc co? Klikać wtedy dalej? :confused:Teoretycznie zachowanie pożądane - luźna smycz i większe skupienie na mnie(smakach...) Ale tu kłania sie pytanie [B]Władczyni[/B] czy ja chce psa gapiącego się na mnie cały spacer? Raczej nie. Ciężko mi rozdzielić nauke luźnej smyczy i skupienia na mnie. Jakieś uwagi?
-
[B]Władczyni[/B] dzięki za odpowiedź. Wiesz co, myśle że się nie spinam tym co mijamy tylko że teraz jak będziemy chodzić na haltim to musze nauczyć się zapobiegać wszelkim niekontrolowanym zrywom, które [U]czasem[/U] sie zdarzają (Soker lubi psy i lubi ludzi,nie są to agresywne zrywy). Więc moze masz racje,żeby po prostu wyćwiczyć kontakt i skupienie na komende. Tylko nie wiem czy w domu zacząc czy od razu na smyczy. Czy na początku k/s jest za każde spojrzenie w moja stronę czy tylko za spojrzenie na twarz? Bo nie ukrywam że na spacerze Soker patrzy głównie na ręke od smaczków. Czekać az spojrzy w twarz? Bo szybko rezygnuje i odwraca wzrok jak nie ma k/s za patrzenie na reke. No własnie, i czy to nie jest wymuszanie smaczka? Piszesz ze kontakt na komende ale komenda i tak przecież wprowadzana jest potem. Na razie musze zaznaczać i nagradzać dobrowolne patrzenie, nie? W takim razie nie mogę klikać na razie samego luzowania smyczy (jeśli sie zdarzy) jeśli mam zamiar ćwiczyć kontakt?A może najpierw spróbowac wyłapac to luzowanie a do kontaktu przejść za jakiś czas? Co do podbiegania do labków i goldów to wiem ze teoretycznie pies powinien witać się za moim pozwoleniem,pewnie że tak. Ale wiecie co... Soker ma 1,5 roku i jeszcze rok temu był to pies z zerowym kontaktem, z prawie zerowym przywołaniem, nie potrafiący prawie nic, mający kontakt ze mna naprawde głęboko w d..... Przez ten rok zrobilismy naprawde duuużo i jestem super szczęśliwa. Pracujemy dalej i nie spoczywamy na laurach, nie będę sie "spinać"tym ze nie jest idealnie tylko spokojnie będziemy iść dalej. Dzięki za Wasze posty i opinie, moje pytania może zdają się naiwne ale proszę o cierpliwość i wyrozumiałość. To wszystko w celu dążenia do doskonałości ! (mojej i psa) ;) Pozdrawiamy
-
[B]Władczyni[/B], no wiem że się zabrałam do tego troche głupio... :oops: Nie ćwicze sportowego "równaj", choć to byłoby może właśnie rozwiazaniem przy mijaniu niepożądanych obiektów. Zdecydowanie nie chce aby pies cały spacer na mnie parzył. Tylko że on całkiem luzuje smycz tylko jak sie na mnie popatrzy. Luzowanie=patrzenie. Wyżej napisałam co mniej więcej chce osiągnąc.
-
Dzięki za odpowiedź i przede wszystkim za pytanie czego własciwie chce psa nauczyć? :???: Hm... właściwie to raczej tego żeby szedł na luźnej smyczy. Ale z drugiej strony również tego żeby podczas tego smyczowego marszu jego uwaga była skierowana raczej na mnie niz na 1000 innych rzeczy. Przyda się przy mijaniu psów,biegaczy,piszczących dzieci,kotów itd.Żebym nie była czymś doczepionym do drugiego końca smyczy, tylko integralną częscią kombinacji pies-smycz-ja. ;) Żeby nie zapitalał przed siebie byle szybciej i dalej bez oglądania sie na mnie.Na spacerze kiedy już jest puszczony z "uwięzi" to jestem z niego zadowolona pod tym względem - dużo sie bawimy, ćwiczymy komendy, najczęściej Soker wybiera moje towarzystwo a nie inne rozproszenia, łącznie z psami(uwielbia tylko labki i goldeny i MUSI się przywitać :lol!:). Więc ogólnie kontakt mamy niezły. Tylko kwestia "smyczowego" chodzenia.Jakieś uwagi? Co i jak własciwie powinnam ćwiczyć i klikać na tej smyczy?:-)
-
Witajcie. Na początku chciałam się pochwalić że cofanie kundel załapał super już na trzeci dzień klikania(mamy krótkie sesje)i to nie tak że sukcesem był każdy krok więcej. Jak już zaskoczył to było to cofanie drobnym kłusikiem pędem z 15 kroczków :) A może już o tym pisałam,ale co tam... Cieszymy się i tyle. ;) A teraz klasycznie pytanie. Z góry sorki za długość posta! Wiąże się ono z faktem, że po ok. 1,5 roku(tyle liczy sobie szanowny pies)chodzenia z psem ciągnącym na smyczy (oczywiście moja wina,brak świadomości i brak edukacji psa pod tym kątem)postanowiłam coś z tym zrobić. Pewnie nie pochwalicie tego ale zakupiłam halter i po jakichś 10 dniach używania go (najpierw na dwie smycze z obrożą)musze stwierdzić że jest dobrze. Był moment buntu na to cos na pysku ale przeszło i teraz już jest tolerancja i ręki mi pies nie wyrywa. Właściwie juz nie zwraca na halter uwagi.Już juz nawiązuje do klikera! Bo wymysliłam sobie ze jak już cos robimy w związku z tym ładnym chodzeniem na smyczy to też będę to klikać (Nie jestem klikerowcem z prawdziwego zdarzenia, uzywam raczej do sztuczek bo większości przydatnych w życiu komend nauczyłam bez). Więc klikam od 2 dni zwrócenie(skupianie) na mnie uwagi wraz z poluzowaniem smyczy. Wcześniej nie klikałam skupiania uwagi choć teraz tego żałuje. (Mądry Polak po szkodzie... ) Za spojrzenie k/s, potem za dłuższe patrzenie itd. I tu pytanie. Czy powinnam uskuteczniać takie praktyki przez cały czas kiedy idziemy na smyczy(spacer jest czesciowo na smyczy i częściowo luzem)? Wydaje mi sie to niewykonalne. To musiałoby byc 1000 smaczków! Bo w końcu smaczki sie kończą, idziemy dalej, pies idzie ładnie przy mnie i patrzy się a tu juz klikania i nagród brak...Nie pomiesza mu sie we łbie?czy moze wystarczy potem pochwała głosem? Bo jak tu tak klikać i dawać smaki przez cały marsz na smyczy?I czy pies na pewno wie za co jest nagradzany? Pozdrawiamy i czekamy na komentarze.
-
:p Dziś pierwsze kroki cofania za nami!! :multi: Sprawdziła się metoda wchodzenia na Sokera z sygnałem ręką,potem już wystarczył sam ten sygnał. Psy są jednak niesamowite. Pozdrawiamy.
-
Dzięki za rady. Spróbujemy. Co do szaleństw na smyczy to ja się noszę z zamiarem kupienia obróżki uzdowej (master control)bo ostatnio mój pies z rakietą w tyłku lekko przegina przy chodzeniu na smyczy. Ale moja wina,moja,bo się zgapiłam jak był młody i nie nauczyłam... Ciekawe czy zda egzamin ten sprzęt ogólnie chwalony.
-
Witajcie,mam pytanie odnośnie klikerowej nauki cofania(chodzenia tyłem). Nie jestem w stanie przejrzeć całego tego wątku więc jeśli gdzieś ten temat już został poruszony to przekierujcie mnie jakoś. Dzieki. Otóż zaczęłam nauke cofania metoda stawania w lekki rozkroku z tyłu mając sciane i kładzenia smakołyka kawałek z tyłu za mna między stopami. Pies sięga po niego i żeby na mnie spojrzeć musi się cofnąc. Robi te dwa-trzy kroczki, klikam to ale potem zaczyna sie problem bo Soker siada tuż przede mna i sie gapi... Nauczony jest przyjmowania tej pozycji przede mną po przywołaniu,do zapięcia smyczy, czasem do skupienia go na mnie. Ogólnie rzecz biorąc ma zakodowane(i słusznie chyba) ze jak chcesz smaczka to siadaj grzecznie na tyłku przed panią. No a na siedząco to ciężko mu sie cofać... Czekałam w milczeniu by wstał i pokombinował ale on grzecznie siedzi... Co poradzicie?