-
Posts
745 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by yamayka
-
[QUOTE]Może warto porozmawiać z którymś i być jego cieniem na szkoleniach? :evil_lol: To jest chyba najlepszy sposób, bo oglądasz "żywe" przypadki, obserwujesz postęp, reakcje i metody, a szczególnie ich dokładne zastosowanie. [/QUOTE] No pewnie że to najlepszy sposób. To był mój pierszy pomysł. Pytałam już, pytałam... Nawet byłam gotowa zapłacić za taki udział w szkoleniu. Grzecznie odmówiono mi bo i tak stażystów tam full, tylko linki mi podano... Może to strach przed konkurencją? :evil_lol: ;) Kurcze, no zapisałabym się na ten kurs tylko tyyyle kasy...
-
Bzikowa, tak, tak właśnie ostatnio robie, o "równaj"prosze tylko jak mam przy sobie kliker, robie mały dystans żeby sie nie frustrować jak mi ucieknie od nogi.Klikam często ale staram się to robić nieregularnie. Wcześniej brakowało własnie skupienia na mnie podczas chodzenia przy nodze ("no dobra dobra, będę już szedł przy tej nodze chwile, ale mogłabyś dać sobie spokój i wymyslic coś przyjemniejszego, wcale nie jestem z tego zadowolony, no ale już zjem tego smaka..."), mysle że kliker w tym pomoże. Co do plucia smaczkami to próbowałam ale widać nie mam cela, zwykle nie trafiałam w psi pysk i było szukanie smaka na ziemi... :evil_lol: Podgladałam Wasze chodzenie przy nodze na youtubie... Marzenie...
-
[QUOTE]Witam wszystkich. Zmienię temat, ale chciałam zapytać czy Waszym zdaniem warto poświęcić te kilka tysięcy zł na 2 lub 3 kursy treserskie, lecz nie dla papierka a dla poszerzenia swojej wiedzy[/QUOTE] No właśnie. Mam podobna wątpliwość. Znalazłam ofertę kursu, część korespondencyjna(to budzi moje najwieksze wątpliwości)i ok. 10 dni pracy praktycznej. Spora kasa za to - przynajmniej dla mnie. Logiczne że nie pójdę tam po to by za pół roku otworzyć własną działalność z radosną samoreklamą "jestem dyplomowanym specjalistą". Ale MAM POTRZEBE rozwijać się w "psim" zakresie, BARDZO CHCE poszerzać swoją wiedzę, równiez praktyczną. Praca z własnym psem to za mało. Co zostaje mi innego niż uczestnictwo w kursie? Podglądać zza krzaka szkoleniowców podczas pracy na szkoleniach w moim miescie? ;)
-
[QUOTE]Yamayka chodzenie przy nodze też może być dynamiczne [/QUOTE] Pewnie że tak, wiem, ja idę dość szybko, ale kundlowi jakby nie zależy na tym żeby to zadanie wykonać. Robi to tak jakoś... mimochodem. Nieświecą mu się oczy do "równaj", po prostu. I kazde siuśki po drodze do powąchania są pretekstem do przerwania... Często też odchodzi troche za daleko od nogi.
-
Mój kundel też co jakiś czas wymiotuje żółcią od rana. Mysle ze jak żołądek jest pusty zbyt długo to soki trawienne mogą podrażniac sluzówkę.Ale z drugiej strony psi zołądek powinien tolerować nawet dłużej trwającą pustkę...Wet powiedziała zeby wieczorem dawać na zobojętnienie kwasów żoładkowych alugastrin.
-
[QUOTE]to w takim razie bierzem i ciachamy łapy? :evil_lol: [/QUOTE] Sokerek, uciekamy stąd, bo tu jakieś obłąkane agresorki ostrzą zęby na twoje łapki! ;) Aina, widzisz, kastracja i sterylka zaprzepaściły szanse na wyhodowanie grzejnikowatego aportera...(Młody ostatnio pasjonuje się aportowaniem, jeśli tak można nazwać rzucanie zabawką pod nogi...:evil_lol:)
-
[quote]powrót d domu przez pole z PUSZCZONĄ smyczą przy nodze- jestem z niego dumna :loveu: [/quote] Ja też bym była dumna jak cholera... :roll: Chodzenie przy nodze to nasza bolączka. Mój pies ogólnie porusza się albo szybko albo bardzo szybko, innych biegów nie posiada... NIE MA takiego smakołyka który by go zmobilizował do skoncentrowania się na tym zadaniu dłużej niż 20 metrów... Zabaweczka -owszem, ale to z kolei jest za duża podnieta i pies wybiega przede mnie zwykle i w sumie w ogóle nie mysli co aktualnie robi. Udaje sie z klikerem i ze smaczkami dobrymi ale to tylko w drodze POWROTNEJ ze spaceru, czasem w trakcie jak jest bez smyczy... Ale widać że tylko marzy kiedy sie "równaj" skończy. Jak to się robi żeby pies chodził przy nodze z takim entuzjamem jak wykonuje inne komendy...?:???:
-
[QUOTE][Możesz zrobić nawet na XYZ :evil_lol:... psu to różnicy nie zrobi, on nie rozumie słów, których go nie nauczymy ;-). Te komendy muszę się kojarzyć z daną czynnością dla nas, nie dla psa :cool3: /QUOTE] No nie no, bo się obraże! :lol: Przecie wiem że nie rozumie słów, drogie panie! Moge użyć też "nie wchodź". Tak tylko sobie kombinuje żeby komenda w miare z czynnością się zgadzała.
-
hehe, jak by Młody miał jajka to można by hodowlę nowej rasy założyć. :cool3: Tylko ciekawe z jakim przeznaczeniem i do jakiej grupy by ją wrzucić... ;)
-
To może ja zrobie wchodzenie na "Cof"? ;) Kurcze, ja już nawet liste komend spisałam żeby kundlowi we łbie nie mieszać podobnymi... Chyba zrobie po prostu "Góra".
-
Witaj aina155 wraz z uroczą Fionką. Odwiedziłam Wasza galerię bo tak gdzieś zerknęłam na banerek i stwierdziłam że Twoja sucza przypomina mi mojego kundlasa! Tylko Fionka bardziej niskopienna jest. :) Ale z twarzy...wypisz - wymaluj. Popatrz sama: [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images33.fotosik.pl/315/56501be277512477med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images24.fotosik.pl/248/954f8c4633681fbd.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images25.fotosik.pl/248/fbcc66761b6c137cmed.jpg[/IMG][/URL] Pozdrawiamy!
-
Myślicie że dla psa do odróznienia są komendy "tyłek"(zarzucanie) i "back"(wchodzenie tyłem)? Brzmienie podobne ale tu dwie a tu jedna sylaba."Tyłek" mam juz utrwalone, moge zmienić "back"ale nie mam pomysłu na słowo... "Tył"nie chce bo mam "do tyłu" na cofanie. "Up" myli sie z "hop".Mam jakieś zaćmienie, ale im więcej komend opanowanych tym trudniej nowe wymyslać.
-
Feigned, szkolenie klikerem jest proste ale tylko jak dokładnie zapoznasz się z zasadami których trzeba bardzo przestrzegać. Łatwo o błąd i pies sie nauczy nie tego co trzeba. Lepiej czytnąć najpierw książkę np. pani Waldoch "Pozytywne szkolenie psów" niż na forum pytać. ;) PS. Komenda dochodzi jak już pies wykonuje to co chcesz. Władczyni, z "do mnie" już raczej OK, dziś usiadł prosto sam z siebie. Postaram się teraz dopracować przywołanie do siadu na wprost i do nogi zupełnie osobno i tyle. Kinia, ja kształtowałam wchodzenie przodem na podwyższenie i zamiatanie zadkiem. Pies fajnie kombinuje. Ale to pewnie macie już "zaliczone".
-
[quote]gratki za sesyjki[/quote]Dzięks. Wśród "normalnej" części społeczeństwa nie ma co liczyć na gratulacje z powodu faktu, ze pies wchodzi łapami na coś... [quote]Ja do włażenia polecam 'Biologię' - w wolnych chwilach ja się z pana Villego uczę, a pies po nim łazi jak klikamy[/quote]O never! Moja mama uczy biologii - zaciachała by mnie za Villego! :evil_lol: [quote]Su jest świadoma że fajne rzeczy biorą się ze mnie - jestem skrzyżowaniem maszyny do flyballa (podaję piłki) z automatem z ciastkami[/quote]Bardzo obrazowe... hihihi... :lol: Faktycznie, tak to jakoś wygląda... [quote]Kliknij zanim ruszy tyłkiem na bok, ale musisz mieć świetny timing żeby nie wyklikać rzucania dupcią. [/quote]Taaa... Tylko że ja nie używałam i nie używam klikera do przywołania... Ale do naprawienia pewnie będzie trzeba. Ale żeby było trudniej to Młody często już od razu siada krzywo z dupą w strone lewej nogi, zaraz po przybiegnięciu. To co tu klikać...?
-
Pomóżcie!!!Mam w domu bulla...
yamayka replied to **Villemo**'s topic in American Staffordshire Terrier
Hmmm...Kurcze, łatwo dać psu do zrozumienia że dobrze jest robić na dworze - arsenał nagród i pochwał jest spory... Gorzej z wytłumaczeniem, że nie powinno się robić tego w domu, nie? Żadne kary nic nie dadzą... -
Pomóżcie!!!Mam w domu bulla...
yamayka replied to **Villemo**'s topic in American Staffordshire Terrier
Zadam głupie i pewnie niepotrzebne pytanie - ale nagradzasz za załatwienie się na dworze? :) -
Powiecie - nuda, ale z kimś trzeba dzielić się sukcesami (i problemami)... Przypuszczam ze moim rodzicom uszami już wychodzą moje relacje (i obserwacje) z pracy z psem. Wśród znajomych - jedna która zrozumie radość z wyklikania czegoś trudnego (pozornie?), a i ona w Kostrzynie... :sad: Większość ludzi reaguje "Po co tak MUSZTROWAĆ psa, biedny..." (Musztrować, rozumiecie???) ...bo dziś pierwszy raz w pierwszej sesji włażenia tyłem na podwyższenie ("Kronika kobiet", fajnie gruba solidna księga...) udało się umiejscowić tyłek na właściwym miejscu! :multi: Tunelik z krzeseł położonych na początek żeby cofnął i MUSIAŁ trafić na książkę - bingo. Ciekawam jak mu potem pójdzie odróżnianie włażenia tyłem i przodem... A poza tym - zabawka spacerowa ma moc! Niech wszystkie smaki się schowają. Mam marzenie żeby wreszcie nauczyć kundla chodzenia przy nodze. Tak tak, tacy my ignoranci i obiboki że w "równaj" raczkujemy... :oops:
-
Pomóżcie!!!Mam w domu bulla...
yamayka replied to **Villemo**'s topic in American Staffordshire Terrier
Jeden z moich ulubionych wątków! :) Pozdrawiamy ciepło i czekamy na dalsze wieści! -
...ale jestem wściekła, na siebie... :angryy: Spieprzyłam piękne przywołanie do siadu na wprost mnie. Widocznie zbyt często ćwiczyłam dostawienie do nogi po "do mnie" i mi kundel teraz siada zarzucając już tyłkiem (nawet minimalnie) w strone lewej nogi... Myślicie ze to da sie odkręcić? Władczyni - no ja mam powazne wątpliwosci co do tego czy centrum wrzechświata dla Socziego jestem ja czy raczej ta zabawka w kieszeni...Niestety...:razz: Tinka - pisząc "piłka" mam raczej na myśli zabawkę spacerową, która piłka raczej nie bywa z prostej przyczyny - jak Młody ją z gęby wypuści na chodniku to potem musze to turlające cholerstwo spod samochodów wyciągać... :) Na spacer bierzemy kości gumowe nie za wielkie żeby do kieszeni weszły ale i nie za małe i nie za lekkie - rzucanie. No i kością da sie poprzeciągać, piłka juz nie bardzo... Co do piłek piankowych to u mnie w sklepie sa fajne Ferplasta (solidna firma).
-
Problem z gryzieniem smyczy, wykonywaniem polecen i wyciszaniem sie.
yamayka replied to baller's topic in Wychowanie
Podobny problem z gryzieniem smyczy pojawia się tez u mojego kundla. Czasem wystarcza "nie" ale jak jest zbyt nakręcony to zaczyna mi pyskowac i zwiększać intensywność swoich działań. Stwierdziłam że w takich przypadkach bedzie konkretna komenda do wykonania (siad, leżeć), nagroda i chwila przeczekania aż się uspokoi w tej pozycji. Ale to też nie zdaje zawsze egzaminu bo czasem na moje "siad" jest przekorne hau hau i nie ma mowy o siedzeniu lub lezeniu, więc nie będę mu przecież powtarzac jak kretynka "siad siad siad". Wtedy raczej odwracam uwagę albo najlepiej prosta komenda (np. jakaś sztuczka)i zabawka do ryja w nagrode. I to uniemozliwia gryzienie smyczy, po prostu. Stąd sie wzięła zabawka w kieszeni zawsze... -
[B]- w jakim wieku pies był kastrowany [/B]- niecały rok [B]- rasa psa[/B] - kundel na całego (mój na marginesie) [B]- powód kastracji [/B]- suka w domu, początki agresji do samców psów, nadpobudliwość, dominujący charakter, tendencje do włóczęgostwa, moja wygoda (obojętność na cieczki) [B]- czy był agresywny do domowników, psów[/B] - nigdy w stosunku do ludzi, to psów zaczynał "się sadzić" [B]- czy był wczesniej lub później szkolony[/B] - był i jest, przeze mnie. [B]- kiedy zauwazyliscie pierwsze zmiany po kastracji i jakie[/B] - nie było szybkich spektakularnych zmian. Cięzko mi stwierdzić czas. Na pewno liczony w tygodniach. [B]- czy zmnniejszyła sie agresja do domowników, obcych innych psów [/B]Młody zrobił sie bardziej uległy w stosunkach z psami [B]- inne zmiany które zauważyliscie[/B] - no oczywiście zmniejszenie popędu płciowego ale nie do zera, jak mu moja stara suka się podstawiała w czasie cieczki to nawet próbował sie wspinać na nia ale nie kumał za bardzo o co chodzi (ku jej frustracji ;) ). Mniejsza prawie zerowa skłonność do bójek. Takie zmiany jak chęć do współpracy, większe pilnowanie sie człowieka i wieksza karność - to nie wiem czy to spowodowane kastracją czy moją ciężką pracą ;) Nie wiem jak by było gdyby miał jajka. Zmian w charakterze nie zauwazyłam, a bałam sie że się zrobi ciapa. [B]- ewentualny wpływ na zdrowie [/B]- nie wiem czy to przypadek ale po kastracji przestało mu się sączyć z siurka (wet mówił ze to wirus opryszczki)
-
[quote name='Kinia']Jakbym doszła do czegoś takiego to bym z radości skakała;)[/quote] No dobra, dobra, już skaczę! :multi: ;)
-
:-D Nie wytrzymam, historia tej biednej pani leżącej na śniegu mnie powaliła! Matko, to faktycznie może sie zwiększyć ilość ludzi z odmrożeniami w szpitalach...
-
Bzikowa, kurcze, no samo "sie doszło"... :roll: Ja tylko chciałam żeby oddawał zabawke na spacerze...no i mu się spodobało. Ja się cieszę bardzo ze tak jest, naprawde, tylko nie przywykłam do Młodego z wyrazem "twarzy" :"Piłka piłka ale to fajne,dawaj,rzucamy,rzucamy,prosze, prosze!" I dziwnie to DLA MNIE (i nie tylko pewnie)wygląda jak MÓJ pies przez większość spacerku idzie bokiem wgapiając się na mnie. Tak nigdy nie było! :lol: Szkoda ze to raczej skupienie na zabawce(nawet ukrytej) a nie na mnie... :shake: Ale jak on pięknie wykonuje "zostań" czekając na to jak wróce i rzuce... :p (odpukać) A jak nie wezmę piłki to on i tak liczy na to chyba ze mu ją urodze i zachowuje sie w sumie podobnie...
-
Wiecie co... Ostatnio na spacerach jestem nieco confused... Byłam bardzo zadowolona kiedy udało mi się Młodego rozkochać w zabawie w "aportowanie" (nie jest to zawodowy aport)zabawki na spacerach. Wcześniej latał do psów, nie było łatwo go wybiegać. Obecnie może przynosić i gonić zabawke godzinami. Psy mogą paradować mu przed nosem. Fajnie. Ale jak daleko od "hobby" do obsesji? :???: W tej chwili nawet gdy schowam zabawke bo np. spotykamy znajomego psa z którym kiedyś były szaleństwa i chce aby sie pobawili trochu, to...Sokerski ma zwykle psa w d.... Cały czas gapi się na mnie z miną, "No co ty, to było fajne, wole poprzynosić ci to co masz w kieszeni." Nawet jak nie dam mówiąc "Moje" i straci troche zaiteresowanie to i tak raz na jakiś czas przylatuje patrząc z naciskiem... Czy to będzie już zawsze GŁÓWNA atrakcja spacerów? Musze chyba wprowadzić częściej spacery bezzabawkowe (ale zabawką super się nagradza...)choć na razie po pierwszym "Biegaj" po spuszczeniu ze smyczy ten pytający wzrok... PS. wyklikałam przed chwilą zapalanie światła przez dotykanie lampy reagującej na sam dotyk. :) Proste i spektakularne... ;)