Jump to content
Dogomania

Sybel

Members
  • Posts

    2501
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sybel

  1. Może z mojej strony sprostowanie: nie znam teorii dominacji, w życiu o niej nie słyszałam. Jestem za tym, by pies wiedział, że nie rządzi w domu, jest członkiem rodziny, czyli de facto stada. Wyprowadziłam trzy psy z ostrej agresji i wiem, jak to wygląda. Były to psy, które trafiły do mnie jako zwierzęta dorosłe, miały od roku do 7 lat. Obecnie ten, który u mnie jest od 3 lat, a wziełam go, jak miał 7, naprawdę się wyciszył. Jesli idzie o kastrację - nie, nie jest lekiem na całe zło, ale POMAGA. To, że ktoś trafił na partacza - cóż, mój kolega od lat żyje jako roślina po usuwaniu wyrostka robaczkowego, bo lekarz się rąbnął z dawką usypiacza. Dlatego na zabieg idzie się do sprawdzonego weta, robi się przedtem badania krwi psa, zeby zminimalizować ryzyko powikłań. Nigdy nie masz gwarancji, że wszystko pójdzie dobrze. Psa równie dobrze może szerszeń dziabnąć na spacerze i zwierzak może umrzeć, więc co? Nie wyprowadzisz na spacer? Kastracja pomaga, a jeśli pies nie ma uprawnień hodowlanych (?), to po co mu w ogóle jajka? Raz dopadnie sukę, narobi szczeniąt, które potem w najlepszym wypadku skończą w dziale do adopcji na dogo. Bardzo popieram metodę zachęcania smaczkami, nagrodami, motywacji pozytwnej, bo jest skuteczna. Jednak jeśli pies czuje się panem domu, trzeba mu pogląd wyprostować. O co Wam chodzi z tym spaniem w łóżku?! U mnie też śpi pies, który jest spokojny. Drugiemu nie wolno, bo kiedy poczuł, że może spać z nami, zaczął bardzo ostro dominować nad mniejszym kolegą. Wyleciał z łóżka, ma swoje miejsce i wyluzował. Psy mają wiele instynktów dzikich zwierząt, więc nie należy robić z nich też upośledzonych kluseczek, które skupiają się tylko na ciastku, zabawce i łóżku z pańcią. Kiedy jadę na działke z czterema psami płci obojga (trzech kastratów i panna po sterylce), widać jasno, że najstarszy pies jest hersztem bandy, panna za nim biega i mu pomaga, mój dzikus chciałby przejąć władzę, albo brak mu odwagi, a mój drugi pies ma swoje zabawki i wszystko w d... do czasu, gdy na horyzoncie nie pojawi sie zagrożenie terenu. Wtedy wszystkie wspólpracują. Psu trzeba postwaić jasne granice: to możesz, tego nie, to twoje, to nie. Za dobre zachowanie zabawka, ciastko, mizianko, za złe strofowanie słowne i ignorowanie. I... tyle.
  2. No, ja rozesłałam ogłoszenie do firmy mojej i kilku innych. Jeśli ktoś chce takie do druku w formacie pdf, to zaparaszam na pw i prosze od razu o adres mailowy.
  3. U mnie nie ma cyrku przy drzwiach :| Wystarczy psa wyhamować i czeka grzecznie. Jest wiele szkół, które mówią rózne rzeczy. Ja na przykałd opieram się na doświadczeniu z całkiem sporym stadem psów wziętych z ulicy, które przewaliło się przez mój dom, a także na doświadczenaich mojego partnera i znajomych psiarzy, którzy w 95% mają psy z problemami wyniesionymi z poprzednich domów. Innym wyjściem jest zapoznanie się z książką Zapomniany język psów, która ma kilka fajnych uwag. Co do szkoleniowców, to trzeba poszukac sprawdzonego. Mi raz weterynarz polecił faceta, który ma stado psów w domu, a jego teoria brzmi: "jak dostanie porządnego kopa w bebech, to będzie wiedział, gdzie jego miejsce. Wszystkie moje psy wiedzą, że jak ja idę, one mają zejść mi z drogi". Dodam tylko, ze facet hoduje yorki, teriery miniaturki i grzywacze, a więc niewielkie psy z małym "bebechem".
  4. Bardzo dobra decyzja :D Co do kastracji, to jest to szybki zabieg, po którym pies nawet nie orientuje się, że czegoś ubyło. Przez jakiś czas nie widac efektów, bo hormony dość powoli parują. Istnieje ryzyko, że pies zacznie tyć, co spotkało psa mojego parttnera, ale Ami był kastrowany, jak miał chyba 10 lat. Moje były młodsze, wię żaden nie przytył - są zbyt aktywne, by im się udało skluskować :D W sumie po pół roku pies jest wyciszony, spokojny, jesli idzie o dominację. Co do miski - u mnie pies nauczył się, że pakuję mu rękę do michy w ten sposób, że dawałam mu obiad dłonią po troszku do miski. Dobrze mu się kojarzyło, choc trzeba sie było ubrudzić wrzucając po trochu. Muszę zaznaczyć, że pies, gdy do mnie trafił, miał rok, był z pseudohodowli masowej, bez socjalizacji, zagłodzony i chory. Na początku rzucał się na każdą rękę, gryzł się z moją suką o jedzenie, było tak źle, że rozważałam uśpienie go. W końcu został wykastrowany i to naprawde pomogło.
  5. Może rozważ kastrację? Jeśli chce dominować, kastracja go wyciszy, ale nie zrobi mu krzywdy pod względem charakteru - moje trzy psy są po kastracji i naprawdę są cudownymi kompanami, choć miały potrzebę dominacji.
  6. Strasznie uogólniasz. Nie każdy na to przyzwala, tak samo, jak nie każdy pies należący do pitt buli musi być "krwiożerczą bestią", jak je rysuja media. Mam małego psa i nie pozwalam mu być agresywnym, a babkę, która ma agresywną pinczerkę i puszcza ją luzem, za kazdym razem opieprzam, bo jej suka rzuca się na psy i ludzi.
  7. Tyle, że Ty widocznie nie masz rozpuszczonych psów. U mnie to podziałało z psem, który czuł się panem domu, bo przedtem chyba mieszkał na pół dziko, miał swój teren, na którym rządził, a przy okazji usiłował - bezskutecznie - dominowac nad moja rodziną i pozostałymi psami. Czasem lepiej, żeby pies miał przez jakiś czas pewne ograniczenia, które z czasem można usuwać, kiedy przestaje zachowywać się, jakby się najadł szaleju. Zauważ, że tu jest problem z psem rozpuszczonym do granic możliwości, traktowanym jak pluszaczek. Twoje psy też są takie? Nie sądzę... Poza tym korona psu z łba nie spadnie, jesli będzie spał w swoim legowisku... Jak pies się rzuca na rękę dajacą jeść, to co? Nie dawać jeść wcale, czy może dawac na łyżeczce, żeby rękę z żarciem skojarzył? Poza tym ten pies ma chyba za dużo niewłaściwego kontaktu - duźdania zamiast zabawy, normalnej nauki, współpracy. Poza tym wyobraź sobie, jak ona się z psem musi witać, skoro z jej postów wynika, że pies jest pluszaczkiem. Pies, jak tak się z nim histyerycznie witasz, myśli, że byłaś w jakims starsznym miejscu i wracasz do obroncy swego. Jak przywitasz się z nim spokojnie, ewentualnie obojętnie wejdziesz i dopiero po 2-5 minutach pomiziasz, to pies zdąży wyluzować i poczuć, ze nie on tu rządzi.
  8. Ja mojego zupełnie przypadkiem oduczyłam ganiania za rowerami. Starsznie się rzucał, aż kiedyś poszliśmy na wycieczkę do Arturówka (jestem z Łodzi, to taki las jest, część Lasu Łagiewnickiego). W Arturówku zaś odbywał się rajd rowerowy. Filip naszczekał dziko na jeden rower, na drugi,trzeci, potem się zmęczył... i zobojetniał. Mój facet jeździ dużo na rowerze, w tym roku wyremontował mój, więc nagle dwóch "wrogów" pojawiło się na terenie należącym do jurysdykcji Filipa. I tu zonk... Co robić... No w końcu chce się przywitać ze mną i z moim partnerem, a po drodze to potwory - no więc je szybciutko oswoił. Od roku nie rzucił się na rower :] Na dodatek w ramach dzwonka dostałam piszczącą gumową mysz - teraz Filip siedzi pod rowerem i wyje, że chce zabawkę :) Co do agersji, to troszkę dziwne, że taki maluch jest dziki. Skąd go masz w ogóle? Może miał jakieś traumy? Jaka to rasa/typ? Może spróbuj jak najwięcej przebywac z nim wśród innych psów i ludzi - niech siedzi w kagańcu wśród osób, które wiedzą, jaki jest problem. Ja oswajałam w ten sposób mojego dzikusa na działce z psami mojego partnera. Najpierw się zarły, a teraz jest płacz, jak się rozstają :) Czasem długi kontakt z czymś, co pies uznaje za zagrożenie, oswaja go z widokiem "wroga" i sprawia, że pies już się nie boi czy nie czuje potrzeby bronić przed nim stada. No i na pewno nie wolno go puszczać luzem, jesli może narobić sobie czy komuś krzywdę, bo nie ma to sensu.
  9. Ja mam jeszcze jedną sugestie: jeśli pies lata za sukami i jest agresywny, kiedy chcesz go odciągnąć od tropienia panienki, to go wykastruj. To na pewno roziwąże przynajmniej ten problem. Poza tym zainwestuj w długą smycz, można samemu zrobić z lekkiej taśmy, doszyć karabińczyk i zszyć na drugim końcu uchwyt. Niech ma jakies 8-10 metrów. Puszczasz na niej psa, po czym, gdy odejdzie na przykład na pełną długość, wołasz go jednoczesnie delikatnie pociągajac za smycz. Jak podejdzie, nagradzasz psim smaczkiem. Poza tym nie pozwalaj mu spać w łóżku. Maltańczyk to też pies, to nie jest pluszak. Musi mieć swoje miejsce. Tak więc zakaz spania w łóżkach. Jedzenie - najpierw udawaj, że sama próbujesz z jego miski, on dostaje po tobie. Jak przychodzicie do domu, nie witajcie się z nim, ignorujcie go. W ten sposób zobaczy, że nie jest pępkiem domu i spadnie w hierarchii. Dużo się z nim bawcie, jesli wykona polecenie, nagradzajcie go. Jeśli ugryzie, karccie zawsze głosnym NIE, po czym, odchodźcie i ignorujcie go. No i szkolenie, szczególnie dla Was, bo jakoś z psami to chyba nie mieliscie dotychczas za wiele do czynienia... A, nie noście go, nie duźdajcie. Sama byś chciała być noszona, tulona, ściskana non stop, nawet, kiedy chcesz być sama? Pieść go, kiedy sam podejdzie, a tak to daj mu troszkę spokoju, bo ja na jego miejscu też bym gryzła.
  10. Rozważałaś kastrację? To uspokaja zwykle agresywne psy, które myślą, że są szefami w domu i dominują. Przynajmniej pomogło u moich dwóch agresorów, przy czym jeden - dość spory dziewięćdziesięcioprocentowy dalmatyńczyk - kiedyś skoczył z zębami do mojej twarzy, jak chciałam go łagodnie wyprosić z kuchni, gdzie czekał jego obiad. Akurat wtedy zareagowałam automatycznie i dostał w pysk, co go zaskoczyło i uspokoiło, ale podkreślam, byłam bardzo zaskoczona, nawet nie zdążyłam sie przestraszyć. Kastracja bardzo go uspokoiła i jakoś tak w ciągu pół roku zupełnie znikneła agresja wobec domowników. Poza tym może poszukaj sobie ksiązki Zapomniany język psów. Całkiem fajna, dobrze napisana, moze znajdziesz w niej coś dla siebie. Niektórzy twierdzą, że pomaga złapanie psa za kark i przytrzymanie przy ziemi - jest to gest typowy w psich stadach, wykonywany przez zwierzę alfa wobec tych niższych. Puszczasz, gdy się podda. Sama nie stosowałam, bo ma wątpliwości wobec takiej metody.
  11. A co z kolegą? Bo może mogliby iść ewentualnie razem? Sama już nie mam gdzie wziąć i zapsiłam znajomych, ale może ktoś by chciał dwa psy? C
  12. Działam na forum 4 łapy, gdzie pojawiły się ostatnio dwa wątki o sheltie, oba na maksa negatywne. Prosze więc specjalistów o wypowiedź w kwestii ich natury i jak i pomocy właścicielce (lub raczej psu). [url=http://forum.4lapy.info/viewtopic.php?t=1552]Forum o psach 4łapy.info :: Zobacz temat - Owczarki Szkockie Collie[/url] - tutaj to przedostatni post [url=http://forum.4lapy.info/viewtopic.php?t=3502]Forum o psach 4łapy.info :: Zobacz temat - Sztuczny, nakręcany raban o pseudohodowców.[/url]
  13. Sybel

    Beagle w potrzebie

    Warto było spróbować, tydzień temu tą metodą dom odzyskała wyżlica, więc liczyłam, że znowu się uda...
  14. Sybel

    Beagle w potrzebie

    Co do Tytusa, wysłałam sms do ludzi z tego ogłoszenia: [url=http://szukowisko.blox.pl/2009/08/ZGINAL-PIES-RASY-BEAGLE-LODZ-OK-UL-TRAKTOROWA-SW.html]ZGINĄŁ PIES RASY BEAGLE; ŁÓDŹ OK. UL. TRAKTOROWA / ŚW. ...[/url] Może to on...
  15. Wiecie, ja jakis zcas temu robiłam akcję poszukiwawczą, bo zaginęła dziewiętnastoletnia suczka mojej sąsiadki. Ktoś wziął ją sprzed domu, kiedy właścicielka - mieszka na parterze - weszła na moment do klatki pomóc innej sąsiadce drzwi otworzyć. Minuta i suni nie było, a nie umie tak szybko chodzić, żeby zdążyła zwiać, bo głucha, slepa, ledwo chodzi, waży jakies 7 kg (a bawi się z goldenem z klatki obok... komiczny widok). Szukano jej w schronisku dwukrotnie, dopiero ja ją znalazłam na stronie internetowej schronu na Marmurowej i to dzieki radzie jednej z dogomaniaczek :| Może i tu prawda jest taka, że ktoś pieska na początku szukał, gdy jeszcze nie był wpisany w jakimś wykazie, jednak wiem, że przy tak starym psie właściciel się nie łudzi i uznaje, że piesek umarł, coś go zagryzło, ktoś zatłukł albo walnął samochód. Moze sama się łudzę i wciąż wierzę w ludzkie dobro (bo jak tu nie wierzyć patrząc na dogomaniaków), ale nie umiem osądzać właściciela pieska w ten sposób, że na pewno jest bydlakiem :/ Akurat przypadki z tak starymi psami bywają zaskakujące. Gdyby to było bydle, pewnie by dało psince w łeb, żeby sie nie patyczkowac i wywaliło na smietnik (znam takie przypadki...)
  16. Osobiście lubię ten program. Trzeba pamiętać, że osoby, które Victoria tresuje, są zwykle okropnie... hmmm... Ograniczone? Nie wiem, jak to nazwać. Może niedoświadczone, bez wyobraźni? Chyba tak by pasowało. Ta para z labradorami, które dostawały lepsze obiady, niż domownicy, obłedny lęk faceta przed spacerami - to było bardzo chore, idiotyczne wręcz. Albo kobieta, która karmiła swoje pieski herbatnikami i herbatką, a nie wyprowadzała ich na spacer - w ogóle co za pomysł? Większość metod Victorii jest całkiem sensowna, choć bywają dziwaczne i zupełnie z kosmosu wzięte. Sama wiem, że kastracja nie załatwia wszystkiego, ale niweluje problemy :] Miałam dalmatyńczyka z ulicy, starszny agresor i gwałciciel z niego był. Po usunięciu jajeczek zrobił się łagodny, a jego popęd skurczył się do "przelecenia" poduchy po obiedzie - choc i tak zawsze dostawał za to opieprz. Z drugiej strony Felek, mały i kochany, został wykastrowany w dość młodym wieku, a potrzeba gwałtu pojawiła sie prawie dwa lata później.
  17. Mialam nieco podobna sytuacje. Wygladalo to tak: w centrum mojego miasta zyje rodzina z marginesu. Mamusia i tatus zlopia spirytus, dzieci oddali do domu dziecka, zeby nie przeszkadzaly, a zamiast nich wzieli sobie szczeniaczka. Niestety, ostro naprani poszli z maluchem na spacer i maluch - na smyczy - wlazl pod samochod. Wlekli zwloki jeszcze pol godziny. Potem wzieli nastepnego psiaka, ktory trafil rowniez pod kola. Ten przezyl, ale zostawili go na ulicy, bo smycz wypadla im z reki. Malucha zabral policjant i zaniosl do Pani Doktor, ktora malucha poskladala - przetracona miednica, polamane tylne lapy. Akurat umarl moj pies i zdecydowalam wziac Felka (dawniej Gizmo) do domu. Podobno jego poprzedni "opiekunowie" go szukali, jednak Weterynarz kazala nam go ukrywac pod kocykiem, jak nioslysmy go na przeglad do Jej lecznicy. Tamci ludzie nie dowiedzieli sie, co stalo sie z maluchem, ktory teraz jest w pelni sprawnym, rozpieszczonym pieskiem. Podsumowujac - warto zglosic sie do najblizszej stacji policji i powiedziec, jaka jest sytuacja, byc moze wespra, popra i dadza jakies - chocby szczatkowe - informacje o takich ludziach.
  18. Ewa ma jakies 28-29 lat. Mieszka na moim osiedlu, znam ja od zawsze, razem sie wychowywalysmy. Zawsze miala duze psy, najpierw Uziegio - sznaucera olbrzyma, a teraz Merlina - krzyzowke doga z mastifem (chyba). Poza tym ma tez dwa koty - Morgane i Galahada - lub do niedawna je miala. Pod koniec grudnia zlamala noge, wpadla w zle towarzystwo, zaczela pic i zazywac jakies narkotyki. Ta mieszanka uaktywnila u niej dziedziczna schizofrenie - dziewczyna trzy miesiace spedzila w szpitalu psychiatrycznym. Teraz pojawia sie na osiedlu, z pieknej dziewczyny zrobila sie poobijana, zapuszczona, opuchnieta baba. Najwiekszym problemem sa zwierzaki. Merlin jest nieszczepiony od lat - okazalo sie, ze Ewa tonie w dlugach. Wczoraj zobaczylam go po raz pierwszy od kilku miesiecy - jest przerazliwie chudy, stercza mu biodra, zebra, wyglada tragicznie. Nie jest to mlody pies, wiec teoretycznie spadek wagi moze byc spowodowany wiekiem, ale o ile wiem, Ewy nie stac na jedzenie. Nie wiem, co dzieje sie z kotami. Gdzie mozna sie zglosic, by ktos sprawdzil sytuacje zwierzat i moze pomogl Ewie, bo wiem,z e jej sytuacja byla zla, a powoli staje sie tragiczna. Grozi jej eksmisja - od dawna ma odlaczony prad, gaz i wode.
  19. Maluszka wzial czlowiek ode mnie z pracy :) Zaszczepil go, malec podobno jest bardzo grzeczny, nie boi sie burzy i generalnie jego nowy opiekun jest w nim juz po uszy zakochany :D Domków szukajá tez dwa jamnikowate szczeniaczki. Znajomy przygarnal suczke, ktora oszczenila sie. Opiekun chce zostawic jedno male, bo uwaza - dosc slusznie - ze dwa psy beda razem szczesliwsze. Jak bede miala wiecej informacji, natychmiast je wrzuce.
  20. Maluch pochłania jedzenie tak, że Styna boi się mu za dużo dać. Płakał całą noc, więc spali we dwójkę w przedpokoju. Teraz już w miarę ok, tylko Justyna leci na nos :)
  21. Dziękuję za pomoc z fotkami :) Tak ogólnie to Pan Kluseczek jest dosć chudy, obawiam się, że żył w kiepskich warunkach. Jednak pomimo tego, że żebra doskonale czuć, a dwoje jego rodzeństwa nie żyje, Klusek jest tak proludzki, że aż sama bym go wzięła, gdyby nie mój psychotyczny zabójca i jego uzależniony od piłek kompan.
  22. Imię: na razie brak Wiek: 4-5 tygodni Miasto: Łódź Kontakt:Kontakt do Dominiki, która opiekuje się pieskiem w dzień: tel. 791549196, oraz do Justyny, "noclegowni" maleństwa: 660697819 Szczepienia: na razie brak Sterylizowany: za młody jeszcze Dziś wieczorem wpadła do mnie koleżanka z małym szczeniakiem na ręku. Dosłownie 40 minut wcześniej znalazła go jej siostra. Maluch wraz z trójką rodzeństwa został wystawiony w pudle, żeby "szukał szczęścia". Dwa szczeniaki nie wytrzymały upału i nie doczekały pomocy. Jednego ktoś wziął od razu do siebie, bo uznał, ze da radę zapewnić mu nowy dom. Został jeden maluch, który tymczasowo trafił do Justyny. Nie może u niej zostać, bo jej suka Nela usiłuje zeżreć go żywcem. Chłopaczek ma jakieś 4-5 tygodni, jest kochany, wesolutki, bawił się piłką, nie boi się ludzi, jest dość pewny siebie. Wyrośnie z niego wesoły, zabawowy piesek, prawdopodobnie do kolan lub nieco wyższy. Jest biały, ma kilka brązowych łat. Roześlijcie proszę informację o tym osobom, co do których istnieje choć ślad podejrzenia, że chciałyby pieska lub wywieście w swojej okolicy ogłoszenie. Każda pomoc mile widziana, bo mały musi jak najszybciej trafić do nowego domu. Nie umiem wstawiać zdjęć...
  23. Dodam jeszcze trzy grosze od siebie: W krajach, gdzie stawia sie na psy lagodne, a agresory sa zabronione, eliminowane poprzez uspienie za pogryzienie, nie ma problemow, ze pies lata luzem, bez kaganca. Nie ma tez sytuacji, ze pies pogryzl dziecko czy doroslego. W sumie najlepiej by bylo poddac psa, ktory zaatakowal (ze skutkiem smiertelnym lub tylko uszkodzeniem ciala), testom behawioralnym na koszt wlasciciela. Behawiorysta by ocenil, czy pies nadaje sie do trzymania wsrod ludzi i innych zwierzat. Jesli nie - coz, czapa, nie ma co ryzykowac, ze znow mu szajba odwali. Jesli wlasciciel nie ma kasy na behawioryste, traci psa, ktorym zajmuje sie jakis TOZ czy cos, dalej scenariusz jak wyzej. Jesli wlasciciel odmawia wszelkiej wspolptracy, traci psa i na iles tam lat prawo trzymania zwierzat (kontrola kuratora lub TOZu), bo nie jest odpowiedzialna osoba. Andzia, ustosunkuje sie do tej wypowiedzi: [I]a co ma pies agresywny do zwierząt do mieszkania z ludźmi? ach - rozumiem - też ich pożre:diabloti: dobrze, ze nie jestem twoim psem.... Ta suka nie szuka domu - ona go juz ma!:angryy:[/I] Pies agresywny wobec zwierzat moze stac sie agresywny wobec ludzi. W bloku zwykle mieszka wiecej, niz jedna rodzina (chyba,z e meiszkasz w dziwnym bloku jednorodzinnym i bez innych zwierzat), wiec pies moze zrobic innym mieszkancom kuku, co widac w pierwszym poscie. Tez sie ciesze, ze nie jestes moim psem (problemy osobowosci?) Ta suka ma dom, w ktorym nie za bardzo wiedza, jak sie z nia obchodzic. Gdzies juz bylo wspomniane, ze wlascicielka nie daje rady jej utrzymac na spacerze. Dlatego czasem warto odebrac psa i dac go do lepszego domu, gdzie wroci do normalnosci. Akurat znam taki przypadek, gdzie wyzla trzymano w malymn mieszkaniu, wyprowadzala go 15-latka, ktora nie byla w stanie ze wzgledu na nauke zapewnic mu wystarczajaco duzo ruchu. Pies rzucil sie kiedys na jej brata i odgryzl mu kawalek ucha, bo mu z braku ruchu coraz bardziej odbijalo. Trafil do mysliwego, ktory ma hektary pol i lasow i nagle znormalnial. Tak dziala zmiana domu i czasem to,z e pies dom ma, nie znaczy, ze jest to dobry dom.
  24. Wiem, walnelam te 48 h, bo mi sie pomerdalo zwyczajnie. Za duzo godzin w pracy, masz absolutna racje, zawsze jest najpierw szczepienie, wtedy kupujemy tabletki, a po 10 dniach dostaja moi panowie odrobaczacz. Powtorna dawka byla potrzebna tylko, jak Filp do ans trafil zarobaczony jak pudelko przynety na ryby... Generalnie dziwi mnie, ze wet zrobil zabieg (znieczulenie bylo miejscowe?), zastrzyk i dal tabletki na jeden rzut :/
  25. Sybel

    Groomer w Lodzi

    Dzieki za namiary, problem w tym, ze to dosc daleko ode mnie, ten na Pomorskiej mam 3 przystanki od domu, biore wtedy psa na spacer i po prostu najpierw go troche mecze. Jednak chyba skorzystam, mam do tego, ktory podalas, dobry dojazd 85.
×
×
  • Create New...