Jump to content
Dogomania

Sybel

Members
  • Posts

    2501
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sybel

  1. Wypuszczenie dziecka dwunastoletniego z malutkim psem, jakim jest maltanczyk jest dla mnie calkiem ok, przeciez dzieciak kiedys musi nauczyc sie odpowiedzialnosci. Tak to sie truje, ze spoleczenstwo nie dba o psy, a jak dziecko wyprowadzi pieska, ktory jest maly i lagodny, to od razu afera, bo ktos nie upilnowal psa bojowego. Akurat ja mam wielki uraz do psow bojowych lub w typie bojowych, bo w mojej okolicy lataja tlumy karkow z takimi psami, jest bardzo niebezpiecznie i czesto zdarzaja sie pogryzienia. Do tej pory widzialam suke, ktorej amstaff odgryzl kawal uda i ogon i pudla, ktoremu usilowal odgryzc glowe pittbull. To nie jest ich wina, bo trafily do zlych ludzi, sam start mialy pewnie koszmarny. Jednak pies, ktory ZABIL innego, bo ten przechodzil - wybacz, ale czapa jak nic. Ja moich pilnuje jak wariatka, zeby nie zrobily krzywdy innym bo wiem, ze gdyby zagryzly przechodzace zwierze, musialabym je uspic, bo zwyczajnie balabym sie,z e taka sytuacja sie powtorzy. A nie mam psow bojowych. Zwyczajnie czuje sie odpowiedzialna za moje zwierzeta. Pies agresywny do tego stopnia, ze na widok innego zwierzecia, ktore pewnie nie raz widzial, wpada w amok i dusi, po prostu nie powinien mieszkac z ludzmi. Uspienie jest najbardziej humanitarne, bo co? Zamkniesz dwuletnia suke w klatce na dozywocie? Znajdziesz super dobry dom, gdzie ja wychowaja? Wybacz, ale jak dla mnie lagodne psy w potrzebie maja pierwszenstow, a ta suka moze sie rozmnozyc i jesli ma predyspozycje do agresji, moze przekazac ja dalej i wprowadzic w pule nastepnego pokolenia. Uspienie takiego psa jest najrozsadniejszym rozwiazaniem, chyba, ze masz cudowne rozwiazanie problemu, ktore usatysfakcjonuje wlascicieli psa agresywnego, poszkodowanych i wszystkim wyjdzie na dobre.
  2. U mnie wet nie pozwolil nawet podac tabletek na odrobaczenie wczesniej, niz 48h po szczepieniu, zeby za duzo chemii do organizmu na raz nie wtlaczac i za bardzo nie oslabiac. Strasznie Was zalatwili...
  3. Mojej suce nie ruszano kaszakow w taki sposob, jak byly duze, to zostaly wyciete w calosci, bo podobno czasem takie naciecie moze spowodowac zmiane w guz. U mojej Fifi wycielismy juz spore kaszaki, wielkosci pilki do golfa, ale po prostu dopiero wtedy wet uznal, ze warto je ruszac. Bardzo szybko zaczely narastac, bo najpierw przez rok czy dwa byly wielkosci normalnego kaszaka (srednica dwuzlotowki). Dziwi mnie, ze Twoj wet zdecydowal sie naciac zamiast usunac caly, bo to swinstwo nieusuniete sie odbudowuje poza wszystkim innym.
  4. Fakt, u mnie to trzeci dzikus z rzedu, odkad skonczylam 5 lat, w domu byl zawsze pies wymagajacy specjalnej troski, a nie byly to psy male: cos w typie gonczego polskiego, a potem lekko przerosniety dalmatynczyk po pseudo. Kombinacje, jak uniknac czolowego z innym psem, jak skupic mojego na czyms innym niz biegnacy na niego pies - to naprawde wymaga wyobrazni. Juz po pierwszym ataku psa mozna sie polapac, co jest nie tak :/
  5. Doprowadzaja mnie do szlau ludzie, ktorzy nie zdaja sobie sprawy z mocy ich psow. Moj Filip jest w typie sznaucera sredniego, moze nieco drobniejszy (teraz, po strzyzeniu wyglada jak skrzyzowanie ciezarnej kozy ze swinka, ale to drobiazg...), ma prawie 9 lat, a u mnie jest od 2 i pol. Od samego poczatku przejawial agresje, wiec cala moja rodzina zachowuje maksimum ostroznosci, jesli zaczyna sie rzucac, predzej wezme go pod pache niz pozwole mu pogryzc kogokolwiek. Nie lata niestety luzem poza dzialka, na ktora jezdzi rzadko (bo nie jest moja), ma za to pieciometrowa smycz. Moja sasiadka ma osiemnastoletnia suke, ktora Filip usiluje upolowac, pomimo, ze mieszkamy drzwi w drzwi, nigdy nie doszlo do sytuacji, w kotrej mialby chocby cien szansy zlapania Klary. Nie umiem zrozumiec, jak wlasciciele Sagi wiedzac o jej agresji na spacerach nie zachowali pelnej kontroli w domu. W ogole nie miesci mi sie to w glowie. Kazdy, kto ma psa agresywnego, powinien wziac za niego odpowiedzialnosc. I nie mowie o rasowym/nierasowym, a o czlonku psiej rodziny w ogole. Male pieski lecace z jazgotem sa rowniez potencjalnie niebezpieczne, bo moga czlowieka zlapac za lydke i poszarpac. Nie mam odruchu kopania atakujacego psa, po prostu nosze gaz pieprzowy, bo odstrasza, a wyrzadza relatywnie mniejsze szkody niz przemoc fizyczna. I szczerze gaz polecam kazdemu, ma dluga date waznosci, jest prosty w uzyciu i naprawde skuteczny.
  6. Sybel

    Groomer w Lodzi

    Coz, my obstawiamy, ze to byla kursantka, bo pierwszy raz ja widzialam, zupelnie nie umiala do psa podejsc. Psu nic z psychika sie nie stanie, to nie jest jakis mieczak, a prawdziwy bandzior niestety, dziki jak cholera i takie rany mu nie przeszkadzaja, wrecz ich nie zauwaza. Panikuje tylko przy przemywaniu, bo nie widzi, co robimy.
  7. Sybel

    Groomer w Lodzi

    Od ponad dwoch lat mam psa wymagajacego strzyzenia, takiego kundelka w typie sznaucera sredniego. Zawsze byl strzyzony na Pomorskiej przy Rondzie Solidarnosci. Dotychczas bylam baardzo zadowolona, bo pies jest nadpobudliwy, a w tym salonie sie wyciszal. Jednak po poniedzialkowym strzyzeniu zalamalam sie. Pies ma wielka rane na szyi, doslownie wygolona do zywego i pociete pod pachami. Na brzuchu natomiast ma wielkie kepy siersci. Ogon wyciety na szczura, broda wyszarpana. Babka, ktora go ciela, chyba sie uczyla, ale cos takiego jest przesada. Mama dzis dzwoni z awantura. Ostrzegam, jesli bedziecie ciac tam psy, uwazajcie, komu dajecie. Jest tam kilka mlodych, fajnych kobitek, ktore maja podejscie do psow, a mojego akurat ciela jakas blondynka kolo 40-ki. Jakie macie doswiadczenia z tym salonem?
  8. Panienka na 99% zostaje u mojego partnera :) Nie złazi mu z kolan, zaczyna uprawiać jogging z jego siostrą, dla rodziców łapie mole - ideał. Prawdopodobnie do końca maja zostanie wysterylizowana. Wtereynarz stwierdził, ze najpewniej jakiś miesiac temu urodziła małe, ale nie karmiła - albo były martwe, albo zostały uspione, albo utopione. Nikt nie odzywa się w sprawie ogłoszeń dot. zagubienia psa, więc najpewniej ją wywalono. Ma teraz uzupełniane witaminki i minerały, bo starsznie jej się sierść sypie, pewnie po ciąży. Jest jej naprawde dobrze i nawet jej starszy kolega ją coraz bardziej lubi. Generalnie mamy happy end :)
  9. Panna prawdopodobnie jest po ciąży, być może urojonej. Jutro dostanie odrobaczenie. Rozlepiliśmy ogłoszenia ze zdjęciami, a obecnie usiłuję namówić mojego partnera na drugiego sa, może na tymczas, a jeśli się jej domek nie odnajdzie, to na stałe. U mnie nie da rady, dziś Filip ją złapał za udko.
  10. Dzisiaj Majka wybiera się do Sowy na przegląd techniczny. Przy okazji zostawimy tam ogłoszenie panienki. Widać, że jakiś mężczyzna ją bił, panicznie boi się gwałtownych ruchów mojego partnera, a z drugiej strony usiłuje mu się podlizać. U mnie na nogach po prostu się chowa. Wczorajszy spacer to było istne szaleństwo, wykończyła cztery psy w gonitwach. Postaramy się wrzucić filmiki z zabaw. Bardzo się słucha i pilnuje, wszystko ją fascynuje (oooo... samoooloooot...). Nie rzuca się na jedzenie, grzecznie bierze z ręki, choć żebrze przy stole i podejrzewam, że może kraść z talerzy, jak nikt nie patrzy. W tej chwili przesadza cebulki na balkonie. W sumie mam nadzieję, że znajdzie się dla niej nowy dom, bo wygląda na to, że pomimo cudnego charakteru musiała być bardzo bita, tak się kuli, że nie widziałam czegoś takiego u żadnego z psów, które u mnie mieszkały na stałe (6 sztuk) czy na tymczasie (ze 20). Kąpiel była dla niej taką traumą, że myślałam, że zejdzie nam na zawał. Niestety, musieliśmy jej to zrobić, bo potwornie cuchnęła. Jesteśmy dobrej myśli, kilka osób namawia na nią rodziny, być może uda nam się ją dłużej przetrzymać, bo absolutnie nie chcemy dać jej do schroniska, szczególnie teraz, kiedy widzimy, że nie dałaby sobie rady - zbyt jest uległa.
  11. Mam prosbe do dziewczyn ze schronu: gdyby ktos pytal o kasztanowa suczke niewielkich rozmiarow z biala smuga na karku, wczoraj taka znalazlam. Ma tu watek: [FONT=MS Shell Dlg 2][SIZE=2][FONT=MS Shell Dlg 2][SIZE=2][URL]http://www.dogomania.pl/forum/f28/ma-czas-do-poniedzialku-potem-schron-lodz-136840/[/URL][/SIZE][/FONT][/SIZE][/FONT] [FONT=MS Shell Dlg 2][SIZE=2][FONT=MS Shell Dlg 2][SIZE=2][/SIZE][/FONT][/SIZE][/FONT] [FONT=MS Shell Dlg 2][SIZE=2][FONT=MS Shell Dlg 2][SIZE=2]Na razie jest bezpieczna, ale spokoj mamy tylko do niedzieli. Kontakt ze mna: 601 318 544, ale do 17 jestem w pracy, wiec czasem moge odebrac, a czasem nie. Jesli nie odbieram, prosze o sms z info. Panienka ma ze dwa lata, rozowy nos, bursztynowe oczy, byc moze miala mlode albo jest w ciazy - na tej kwestii sie nie znam, zawsze mialam sterylizowane suki. Bardzo lagodna i kontaktowa, zadbana, ktos moze jej szukac. Nie teskni jakos szczegolnie, bo to trzpiotka jest, ale fajnie by bylo, gdyby wrocila do domku... [/SIZE][/FONT][/SIZE][/FONT]
  12. Majka nadal w optrzebie, nie chcemy oddac jej do schroniska na Marmurowej, ale czas ucieka...
  13. [IMG]http://img93.imageshack.us/img93/104/snc00057k.jpg[/IMG][IMG]http://img93.imageshack.us/img93/4686/snc00062.jpg[/IMG][IMG]http://img93.imageshack.us/img93/1836/snc00065.jpg[/IMG]
  14. Z powodu, że znaleźliśmy ją prawie o północy 1 maja, panna na imię dostała Maja. Noc przeszła nad wyraz spokojnie (czego moja mama i siostra w drugiej części mieszkania nie mogą powiedzieć, bo psy non stop wyły z zazdrości). Majeczka usiłowała wpakować nam się do łóżka, ale po krótkim nie podreptała pod łózeczko, gdzie grzecznie cała noc przespała. Rano, po ogromnie długich przeciąganaich wypełzła z pod łózka z ogromnym ziewem :D Cały czas bawi się piłką, zaczepia, podrzuca rękę i kładzie sobie na łepetynce. Nie może znieść, ze teraz nie patrzę na nią, tylko w monitor. Jest przeurocza, choć cuchnie, bo nie było kiedy panny umyć. Ja dzis do 17 jestem w pracy, a Maja jedzie z moim partnerem na Widzew, gdzie może zostać do niedzieli wieczorem, kiedy to pies Bynia wróci z urlopu. Nie wiemy, co dalej i to nas niezmiernie martwi. Ja dziś zrobię reklamę w firmie, ale nie wiem, czy cokolwiek da....
  15. Błagam... zauważcie ją..
  16. Dosłownie przed kwadransem znalazłam suczkę. Młoda, kasztanowa z biała pręgą na szyi. BARDZO PILNIE SZUKAM DLA NIEJ DOMU. Mam dwa psy, które chcą ją zjeść. Co prawda są wykastrowane, ale nie zmienia to faktu, że dostają szału. Mam czas do poniedziałku. Potem schron. Innej opcji niestety nie mam. Kontakt: gg - 7844720 (po 18), tel. 605721789. Suczka jest w Łodzi na Dołach. Jest sliczna, bardzo łagodna i posłuszna, dość wystraszona, być może ciężarna. Zdjęcia postaram się zrobić jutro.
  17. Moi chłopcy - dwa kastrowane kundelki 10 i 15 kg, wiek 4 i 9 lat - lubią tę karmę, nie puszczają po niej bąków, kupy w normie, z pyska nie cuchnie. Inna sprawa, ze dostają ją rano jako śniadanko, a po południu kurczaka z warzywami i ryżem, wiec może to zapewnia im dobra równowage zywieniową. Mi karma odpowiada, bo nie jest tak droga, jak Hill's, ktory kupowałam wcześniej(3 kg profiluim w mojej okolicy to 48 zl, a Hills taki sam to 98 zł). Eukanuby nie lubiły, tzn o ile Filip zje wszystko razem z miską, ręką i podłogą, o tyle Felek zawsze strzela focha i krzywi sie nad dosłownie każdym posiłkiem. Nie ma róznicy w sierści, psów nie boli brzuszek - dawno temu moja poprzednia suke karmiłam Chappie, potem przeszła na Hillsa i była widoczna poprawa. Tu nie ma zadnych zmian, panowie są pelni wigoru, myszkują, nie ma łupieżu, sierść miękka i lśniąca. Zostane przy niej, bo odpowiada mi cenowo, a Hill's i Eukanuba strasznie ostatnio idą w górę.
  18. To mi wygląda na ostre entropium, jeśli faktycznie tak jest, pies może mieć to od urodzenia. Kiedyś miałam w domu takiego dalmatyńczyka z ulicy. Operacja wtedy - 5-6 lat temu - kosztowała w (dość drogiej) lecznicy około 300 zł plus chyba 200 zł na krople do oczu (no i 200 na krople do uszu, ze 300 na leczenie ran, bo dzieci radośnie szczuły go swoimi psami, 200 na kastrację - nie ma to, jak wziąc psa z ulicy :] ). Pies miał bardzo zaawansowane entropium, powieki dolne i górne zawinięte trzykrotnie w rulon, co podrażniało całą gałkę oczną. Kiedy został zoperowany miał półtora - dwa lata, a jest to podobno wada genetyczna, którą nalezy skorygować do szóstego miesiąca życia. Zdaje się, że są dwie metody cięcia - laserowa i standardowa, więc dopytajcie o nie. Rany goiły się szybko, ale trzeba było psu założyć kołnierz, zeby się nie drapał w pyszczek. Pucel miał szczęscie, bo okazało się, że oczka ocalały, ba! Widział przez zasłonki :D Chyba mu wet rentgen tam wstawił :] W każdym razie pamiętajcie, nadzieja jest :) Jesli szukacie imienia dla tego psiaka, może duch mojego Pucla mógłby mu patronować? Tamten z koszmaru trafił do raju z kanapą, kumpelką, ciasteczkami i pieszczotami, więc może teraz z psiego raju jakoś wesprze tę bidę.
  19. Dzieki wielkie. Czemu nie wpadłam na RSPCA?? No nic, czasem móżdżek zawodzi :) Kot bedzie niepocieszony :)
  20. Witam, nie wiedziałam, gdzie wstawić ten temat, a z doświadczenia wiem, ze na Dogo zawsze znajdzie się ktoś mądry, kto doradzi, więc wstawiam tutaj. Mój tata od 5 lat mieszka w Londynie. Miesiąc temu własciciel domu przyniósł miesięczną kotkę. Od razu mała przywiązała się do taty, który postanowił, że ją wysterylizuje i generalnie zadba o jej zdrowie. Potem przedstawi rachunek włascicielowi, niech facet zadba o to, co sam sprowadzil, tym bardziej, ze mała ma łapać szczury. W teorii. W praktyce jest tak dobrze karmiona, że nie chce jej się ruszać tyłka. Chciałabym wiedzieć, jakie obowiązkowe szczepienia powinna mieć - może znacie tez nazwy łacińskie lub angielskie, to by zycie ułatwiło baaaardzo. Jak często powinna być szczepiona? I jak często odrobaczana - złote rady, jak wtłoczyć w kota preparat (poza kewlarowymi rękawicami i maską do spawania na włascicielu... Poza tym ksiązeczka zdrowia - moze wie ktoś, jak to wygląda w Anglii? Mama w czwartek leci do Londynu i chce tacie pomóc. Co do sterylki, wiemy, jak to przebiega, znajoma sterylizowała osiedlowe koty i czasem pomagałsymy z sis przy tym. Z góry dziękuję za pomoc.
  21. Rany... Moze tak: każdy, kto wchodzi do domu, gość, czy osoba niezbyt częsta w mieszkaniu, niech ma ze sobą smakołyki i wita się z psem po imieniu, entuzjastycznie częstując psa przy okazji czyms dobrym. To wymaga czasu, poza tym - z tego, co wiem o pinczerkach - im są starsze, tym agresywniejsze potrafią sie stać. Metoda z ciachem jest o tyle dobra, że pies zaczyna kojarzyć gości z jedzeniem, jednak absolutnie KAŻDY, kto przychodzi, musi coś psu dać, więc trzeba wszystkich zawczasu informować. Pracochłonne, ale działa, na mojego sześcioletniego wówczas psa (znajde, nie ja go wychowywałam) coś takiego podziałało, ktoś z domowników przytrzymywał go chwile w innym pokoju, a druga osoba wtykała gościom w ręce psie ciacha tłumacząc, jak mają sie zachować (wcześniej też im mówiliśmy). Z dzikusa, który skakal na każdego, zamienił sie w przylepkę, która gości ubóstwia, usiłuje teraz włazić na kolana i stoi słupka licząc na wyżerkę. Strat w ludziach nie ma :)
  22. W sumie ja przy mojej suce robiłam tak, że jak była burza/Sylwester/ pogrzeb wojskowy na pobliskim cmentarzu, to ja głaskałam, a Fifi siedziała zwykle w wannie lub w takie budzie pod wielkim łóżkiem mojej siostry. W obu miejscach było wtedy ciemno, ciepło, miękko, okna były pozamykane, by maksymalnie wyciszyć hałasy. Nie umiałam jej podbudować, bo generalnie była psem bardzo pewnym siebie, szalenie przebojowym, taka iskrą dosłownie, bała się tylko brodatych mężczyzn - jeden na nia kiedyś naszczekał... No i własnie wystrzałów po traumie z młodości. Na sylwestra dostawała uspokajacze, ale podczas burzy mijało sie to z celem, bo przecież zanim środek zacznie działać, musi minąć spora chwilka. No i zamulona chodziłaby po burzy, a nie w trakcie. Moze własnie zorganizowanie jej kryjówki, ciepłej, miłej, takiej "oswojonej" pomoże?
  23. Czy w tej lecznicy Cztery Łapy są jeszcze chipy? I czy trzeba się telefonicznie umawiać? Mam dwóch chłopaków i się biję z myślami, czy jechac czy nie (jeden jest strasznym dzikusem i każda taka wyprawa z nim to prawdziwa mordęga... Jak lód jest, to już w ogóle trauma)
  24. Być może pies był bardzo źle odżywiany lub miał kiedyś parwowirozę (czy inne świństwo uszkadzające układ trawienny). Przede wszystkim badania krwi, rentgen może też, albo usg, żeby zobaczyć, czy nie ma czegoś dziwnego w brzuszku. Poza tym testy na alergie pokarmową. Jak pies ma problemy tego typu, to nie dawaj mu ciągłego dostępu do jedzenia. Z własnego doświadczenia (mam chory żołądek) wiem, że najlepiej dawkować pięć - sześć małych posiłków. Nie dawałabym żadnych kości, pękają, mogą podrażniać. Poszukaj może jakiejś karmy specjalistycznej dla psów z problemami trawiennymi, one są łatwo strawne, może mu zasmakują. Co do urozmaiconej diety - to ona może również powodować problemy, psy, które mają gwałtowną zmianę diety, często reagują rozwolnieniem. Mam jeszcze pytanko: czy kupa jest normalna (w sensie taki "klasyczny" kolor rozwolnienia) czy też jest smolista, albo po prostu dość ciemna? Nie ma w niej krwi? Czy psu się tez odbija, wymiotuje rano żółcią?
×
×
  • Create New...