-
Posts
28801 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
28
Everything posted by Ewa Marta
-
Dla Ciebie, dla mnie i dla większości ludzi na dogomanii nie ma. Niestety dla wielu innych to normalne, że jak leci np. na Majorkę to psa upycha u rodziny albo w hoteliku. Czasami spotykam się z tak beznadziejnym brakiem myślenia o tym, co takie psisko przeżywa, kiedy rozstaje się ze swoimi bliskimi, że nóż się w kieszeni otwiera. Vario miał to szczęście, że znalazł się w Rodzinie, która jak kocha, to do końca. Ja też nie wyobrażam sobie wyjazdów bez psów. Kupiliśmy nawet przyczepę, żeby móc swobodnie się z nimi przemieszczać i żeby wszędzie czuły się dobrze i "u siebie". Jeżdzimy tylko tam, gdzie możemy zabrać psiury. Tak jak dziecka, tak teraz ich nie zostawiam nikomu, niemniej nie wszyscy myślą tak samo...
-
[quote name='irenaka']Staram się dlatego teraz (kiedy jeszcze coś mam), dorzucać ile mogę na ich utrzymanie. Dużym kosztem swoich osobistych wydatków to fakt. Ale jak oceniliby to inni, gdybym nie dała z siebie wszystkiego na maxa? [/quote] Moja droga Irenko, tutaj zazwyczaj przebywają ludzie, którzy są naprawdę inteligentni i sensowni. Nie wierzę, że ktokolwiek z nich mógłby choć przez moment źle ocenić to, co z siebie dajesz. Ty bez dorzucania tych pieniędzy i tak dajesz z siebie na maksa. Mam taki postulat, żebyś już do końca kwietnia, a najlepiej jeszcze w maju nie dorzucała od siebie ani grosza. każdy z nas pomaga, jak może. Ja nie mogę dać nic innego poza pieniędzmi, więc płacę. A Ty, zamiast brać kolejne prace, pojedź do psiaków, przyzwyczajaj je do towarzystwa człowieka. Dla mnie jesteś na szóstkę z plusem bez tej kasy:multi:
-
[quote name='irenaka']Podaję rozliczenie wpłat darczyńców bezpośrednio na hotel w Niepołomicach. Ewa G. :loveu:500,00 Anna Ł. :loveu:100,00 Majka50:loveu:100,00 irenaka 425,00 [/quote] No to ja też pozwolę sobie na emotikonka... irenaka 425,00:crazyeye: Irenko, bardzo Cię proszę wybacz mi ten wpis, nie chciałabym Cię urazić, ale miałam cichą nadzieję, że skoro tak dynamicznie ruszyła akcja wsparcia dla psiaków z Krzyczek, Ty po wpłacie 950 zł + 140 zł w marcu, złapiesz choć przez miesiąc oddech i nie będziesz musiała dokładać do hoteliku, ewentualnie wrzucisz cos symbolicznie... Czy naprawdę nie ma szans na to, żeby z wpłat do fundacji przerzucić jakąś kwotę na Niepołomice???? To cudowne, że czujesz tak wielką odpowiedzialność za psiaki, ale to w końcu nasza wspólna sprawa, sprawa tych, którym ich los nie jest obojętny. Robisz tak wiele dla nich, że sprawy finansowe mogłabyś choćby spróbować przerzucić na innych. Tak to wszystko optymistycznie wyglądało, a jak dochodzi do rozliczeń, to Ty znowu bierzesz na siebie lwią część opłat.... :shake:
-
To, jak wyjątkowe one są, zależy w dużym stopniu od tego, jak je traktujemy. Musiałaś zasłużyć na to, że Vario był taki wyjątkowy. Obdarzył Ciebie i swojego Pana miłością absolutną, bo daliście mu ciepło, miłość, poczucie bezpieczeństwa i czas. Cudowne jest to, że jeździł z Wami wszędzie, a nie był podrzucany gdzieś do rodziny, co jest częstą praktyką. Czuł się członkiem rodziny, był ważną częścią stada, więc jak mógł byc inny?
-
Piękna opowieść, piękna przyjaźń.... Pomyśl gusiu, że nie każdy w życiu ma szansę na przeżycie czegoś takiego.... Za każdym razem, kiedy czytam kolejny Twój wpis, biegnę mocno przytulić moje psy i myślę, że często czowiek myśli, że ten czas spędzany z nimi nigdy się nie skończy, a przecież tak nie jest. Dlatego warto teraz, natychmiast poświęcać im jak najwięcej czasu, chłonąć tę ich miłość i przywiązanie, oddawać swoją, żeby starczyło na wiele tak wspaniałych wspomnień, jak Twoje. Nie znam Cię, ale lubię coraz bardziej z każdym kolejnym Twoim wpisem...
-
To jedna z piękniejszych opowieści o przyjacielu, jaką czytałam... Mieliście oboje wiele szczęścia, że dane Wam było tyle lat być razem. A Twoja decyzja, żeby go nie męczyć, była najsłuszniejszą z możliwych. To właściwie dowód miłości do niego. Wiele lat temu, kiedy za wszelką cenę starałyśmy się z mamą ratować naszą umierającą na raka sunię, lekarz w końcu zapytał "Ile jeszcze w imię swojej egoistycznej miłości będziecie ją męczyły? Dlaczego nie pozwolicie jej godnie odejść, tylko utrzymujecie ją w takich cierpieniach tylko dla siebie?" Jesteś pięknym Człowiekiem, a Vario mieszkał w najlepszym z możliwych dla niego domków. Duże ukłony dla Ciebie gusiu...
-
AZJA-nieplanowane psie dziecko-pilnie budę i dach nad głową!
Ewa Marta replied to kobix's topic in Już w nowym domu
Ponieważ cisza tu jak makiem zasiał w kwestii pomocy dla Azji, wpłaciłam chwilę temu na konto kobix 200 złotych na budę. Mam nadzieję, że tak jak zakłada kobix, uda się za to wybudować podwójną budę dla dwóch psiaków. Trzymam kciuki za zabranie funduszy na podłogę i zadaszenie. Fajnie byłoby, żeby nie skończyć na półśrodkach. Buda jest potrzebna, ale co psom po budzie, jak zrobią podkop i zwieją? Czy znajdzie się jeszcze ktoś, kto dorzuci kobix do zrobienia podłogi? Wierzę, że tak;) -
Dziękuję Ci Irenko, ale faktem jest tylko, że nie zwątpiłam. A ten nadludzki wysiłek... to zdecydowanie definiuje WAS, którzy mieliście kontakt z tymi biedami. To definicja pracy tych, którzy wyciągali te pokaleczone fizycznie i psychicznie psy:-( Dzisiaj kolejny raz obejrzałam zamieszczone w linku, który podała Neigh filmiki psiaków. I choć wiem, że obecnie Sonieczka to zupełnie inny pies, ten film powoduje, że mam jedno marzenie. Marzy mi się, żeby powstała taka organizacja, która mogłaby legalnie po odebraniu zwierząt ich oprawcom, pakowac tych zwyrodnialców do tych piwnic, do kojców bez wody i jedzenia, bez dachu nad głową... jednym słowem wrzucac ich na kilka tygodni w te same warunki, w których żyły zwierzaki. bez mrugnięcia okiem zamykałabym tam te bestie, może to spowodowałoby, że choć nieliczni z nich zastanowiliby sie czasem nad tym, co robią zwierzętom. Narazie jeszcze jestem, znikam dopiero we wtorek. Nie przestaje jednak szukać nowych sponsorów i chętnych do adopcji. Jezu kochany, ta Sonia siedzi w mojej głowie. Podobnie jak kiedyś dwie przerażone siostrzyczki, które na szczęście znalazły wspólnie dobry dom. Inne psiaki tez w niej są, ale Sonia tak bardzo, bardzo mocno...
-
Nie znam Was wszystkich w realu, ale jak tak sobie podczytuję, to jestem dumna, że poznaję Was wirtualnie. Lisia, - jej metamorfoza - to najwspanialsza wiadomość ostatnich dni, zaraz za nią idzie ta, że psiaki mają przedłużony czas na znalezienie domów i mogą zostać tam, gdzie są. Jestem autentycznie wzruszona i szczęśliwa, że tyle osób znowu chce pomóc tym czworonogom. Poza wsparciem psychicznym i wysyłaniem przelewów nie moge narazie pomóc inaczej, ale bardzo mocno trzymam kciuki za każdego Krzyczkowca i cieszę się, że spotkały na swojej drodze Neigh, Irenkę i wiele innych osób, których nie sposób wymienić, a które działaja tu prężnie, żeby im się już więcej krzywda nie działa. Jestem z Wami całym sercem, staram się namawiać znajomych do wpłacenia choćby grosika, szukam tez odpowiedzialnych ludzi, którzy mogliby przygarnąć do siebie psiaka, ale z tym najtrudniej:shake: Mnie niestety trzeciego stwora rodzina nie pozwoli przygarnąć:-(
-
[quote name='irenaka'][FONT=Calibri][SIZE=3]Krzyczki są na lodzie. [/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Myślałam, że jak sama jestem w stanie opłacać jednego psa, poproszę ludzi poza dogo o pomoc. Miałam obiecany 1000,00 a może więcej i ich nie dostanę.[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Psiaki zostają bez kasy, bez pomocy. A ja kolejny raz jestem totalnie załamana ludźmi.[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Kolejny dla mnie dowód, żeby nigdy nie ufać. [/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Nie mogę się pozbierać.[/SIZE][/FONT][/quote] Okrutne jest to, że w chwili ratowania ich z tego koszmaru, jakim były Krzyczki, tylu było chętnych do pomocy, a teraz tak niewiele osób chce kontynuowac pomoc. Zgadzam się z opinią wyrażoną przez kogoś wcześniej, że nie wolno nam najpierw ratować zwierzaków z takiego bagna, potem pokazać im lepszy świat i znowu pakować do schroniska... Nie wiem, ile uda mi się wyłuskać pieniędzy, podobnie jak u wszystkich pieniądze u mnie na drzewie nie chcą rosnąć, ale postaram się wpłacić choćby parę złotych, bo każda złotówka dodana do kolejnej daje szansę na zebranie większej sumy. Mam nadzieję, że znajdą się jeszcze dobre dusze, które poratują psiaki z Niepołomic choćby kilkoma złotymi albo złotówką przysłowiową... To przecież nie jest żadna wyrwa w budżecie... No przecież musimy zebrać jakoś te pieniądze... Dla tych wszystkich psiaków, które zobaczyły, że człowiek nie musi być katem. Nie można z powrotem wrzucić ich do dużego kojca, gdzie mogą zostac po prostu zagryzione:-( [SIZE=6][SIZE=5]Bardzo proszę wszystkich dobrych ludzi, pomóżmy utrzymać 5 psiaków z Krzyczek w Niepołomicach!!! Liczy się każda złotówka![/SIZE][/SIZE]
-
[quote name='mariamc']Moje serce zostało w Krzyczkach a przecież nigdy tam nie byłam.[/quote] To podobnie jak ja:lol: Nigdy tam nie byłam, ale tylu nocy nie przespalam śledząc zmagania dziewczyn, tyle łez wypłakałam przed monitorem, że trudno jest mi o tych, które zostały zapomnieć...
-
[quote name='mariamc']Ewa, brak mi słów:loveu: A zdarza mi się to bardzo rzadko , bo ja pyskata baba.......[/quote] Ja też, jak trzeba bywam pyskata, ale w takich trudnych sytuacjach brakuje mi słów, których mogłabym tu użyć bez narażenia się na ban:roll: Po prostu szlag mnie trafia, kiedy myślę, że dla wielu ludzi sprawa jest zamknięta... Tu jest jeszcze bardzo dużo do zrobienia i spróbujmy choć małą garstką, ale wspólnie to robić. Jedni - będąc z psiakami na co dzień, inni - wpłacając choćby po kilka złotych. Palacze mogliby zrezygnować z paczki papierosów i wrzucić na konto kilka złotych, maniacy słodyczy (zaliczam sie do nich) z jednej tabliczki czekolady... Potrzeba tak niewiele, żeby wygospodarować kilka groszy i oddać je tym psom:roll: Gdyby znalazło sie więcej takich osób, wyrok dla nich zostałby odroczony i może wreszcie znalazłyby domy?
-
Smutne to, ale prawdziwe, że Ci, którzy biorą na siebie odpowiedzialność za psy i przyjmują je pod swój dach, zostają potem z tym sami. Kończy się nagłaśniana akcja, u wielu ludzi emocje opadają. Wyrzuty sumienia cichną, "bo przecież pomogłam(em) wyciągnąć psy z tego piekła, więc taka jestem dobra" A Wy zostajecie z całym bagażem problemów i kosztów... Nie zmieniłam zdania, podziwiam wszystkich tych, których stać fizycznie i psychicznie na podnoszenie z dna psychicznego te okaleczone psy. Nie mam takiej możliwości, ale mogę zrobić jeszcze coś małego w stosunku do tego, co Wy robicie. Mogę nie zastanawiać się jak poradzę sobie do końca miesiąca, bo wiem, że jakoś muszę i wpłacić jeszcze coś na psy u Neris. Mam nadzieję, że wpłata na konto Fundacji jest dobrym krokiem? Wpłaciłam chwilę temu kolejne 300 złotych, bo nie potrafię spokojnie spać patrząc na zdjęcia tych czworonogów, tak obecnie szczęśliwych. Potwornie to przygnębiające, że tylko kasa jest tym, co je utrzymuje w tych warunkach, a jej brak może spowodować, że trafią do schronisk... Z całego serca życzę im dobrych domków.... Trzymajcie się!!!
-
[quote name='Neigh']Ej tam EwaMarta, ja Cię pamiętam. Wpłacałaś pieniadze na Krzyczkowe zdaje się jakoś z Irenka miałaś kontakt. Parę razy też się tak bardzo delikatnie wypowiadałaś jak się na krzyczkowych rozgrywały "dogwars" i szło na noże:-) Zobacz ile czasu to temu było....teraz cisza spokoj, psów z 74 jest zaledwie 30, z czego 14 płatnych ( o ile się nie walnęłam) Stara znajoma jesteś:-). Nawet pamiętam jak kiedyś napisałaś, ze jak tak się tym aferom przyglądasz to to myślisz czy karmy nie zacząć do schronisk wozić. A ja sie tak wtedy zastanawiałam czy napisać - ze wcale nie wiadomo czy ta karma do psów trafi...... Tak mi sie kołacze w głowie, ale mogę się mylić. Bo Neigh ma kłopoty z czytaniem ze zrozumieniem;-) i z pamięcią tyż.[/quote] Jak mi miło, że mnie kojarzysz Neigh:lol: To prawda, myślałam nad wożeniem karmy do schronisk. Potem pomyślałam, że podłączę się pod jakieś akcje zbierania kocy, i jedzenia dla schronisk, o których wiadomo, że są uczciwe. Trafiłam na Korabiewice, w których jest masa psów i ciągle mało jedzenia. Jednak Krzyczki stale mam przed oczami i bardzo chcialabym, żeby wszystkie w końcu znalazły swój ciepły i kochający dom. Jestem, obserwuję i jak tylko cokolwiek uda i sie odłożyć z bieżącego życia, wpłacę. Szukam też ewentualnych chętnych na oddanie psiakom serca i kawałka podłogi w domu, ale z tym niestety jak wiecie wszyscy jest najtrudniej:placz: [quote name='mariamc']Ewa, ja też jak zarejestrowałam się na Dogo, nikogo nie znałam;) A teraz jestem z "nimi ,tymi od Krzyczek" w stałym kontakcie , prywatnie też. Czy synuś zaakceptował drugiego psa?[/quote] No Ty mariamc dałaś bez chwili zastanowienia dom 10 spośród nich:lol: Niestety syn nadal jest obrażony za to, że bez jego zgody wzięłam drugiego psa, ale nie ma takiej opcji, żebym go komukolwiek oddała. Jest przekochany i niewiarygodnie przywiązaliśmy się do siebie przez pół roku. To bardzo ważny członek mojej rodziny, równorzędny z pierwszą sunią, która do nas zawitała. Siedzi właśnie pod moimi nogami i jak cokolwiek zaczynam mówić, merda ogonem, żeby pokazać, że mnie słucha;)
-
[quote name='mariamc']Pani Ewo, wielkie dzięki:loveu: [/quote] A może by tak bez tej "Pani" na początku? Tu nie ma za co dziękować. Kiedy patrzę na swoje dwa psy wylegujące się na kanapie, mające zawsze co jeść, kogoś do głaskania i przytulania ich, kogoś na długie spacery i po to, żeby się nimi opiekować, to szlag mnie trafia, że nie wszystkie psy na świecie tak mają. Psiakom z Krzyczek kibicuję od początku i bardzo mi leży na sercu ich los. To, że tu nie piszę, nie znaczy, że nie zaglądam i nie myślę... Ja po prostu nie znam tu nikogo, więc tak sobie cichutko siedzę i czytam:roll:
-
Witam, przelałam właśnie 100 zł na konto Fundacji "Zwierzę nie jest rzeczą" z dopiskiem, że to na psy z Krzyczek. Bardzo żałuję, ale nie uda mi się wpłacić więcej. Liczę na to, że znajdzie się jeszcze kilka osób, które coś dorzucą...
-
[quote name='mru']jasne nie ma sprawy :) przelewam! pisałam, że są u mnie :);) edit: już przelane[/quote] Pięknie dziękuję! Rzeczywiście pisałaś, ale dopiero jak przypomniałaś, doptarło to do mnie. Gdyby jednak Milka się odnalazła, chętnie pomogę w sfinansowaniu jej transportu. Pytanie tylko dokąd ja zabrać w razie czego:roll:
-
Czy w związku z tym, że o Milce słuch zaginął, mogę prosić o przelanie pieniędzy, które dawno temu wysłałam na transport Milki do MRU (100 zł) na konto: Fundacja "Zwierzę nie jest rzeczą" ul. batalionu "Skała AK" 8/36 31-273 Kraków nr konta PEKAO S.A. 58 1240 1170 1111 0000 2420 9674 Koniecznie z dopiskiem: KRZYCZKI Nie wiem u kogo pieniądze są obecnie, ale jeśli mają leżeć bezproduktywnie, lepiej, żeby pomogły innym psiakom. Od Krzyczek zaczęło się moje pomaganie czworonogom i chciałabym wspomóc je teraz, kiedy nie ma juz funduszy na ich utrzymanie. Bardzo proszę o informację, czy jeszcze gdzieś są i kiedy mogą zostać przelane na w.wym. konto.
-
To znaczy, że nie uda Wam się pojechać jutro - w sobotę?:-(
-
Wrak jamnika przytwierdzony drutem do drzewa.Ma dom.
Ewa Marta replied to basia0607's topic in Już w nowym domu
[quote name='basia0607']Ewo Marto bardzo dziekuję za pomoc.[/quote] Tak jak napisałam w PM, wzbudzasz moje zaufanie i taka drobna pomoc jest dla mnie przyjemnością i czymś oczywistym. Poza tym to nie ja, tylko Pani Eulalia:lol: Pozdrawiam Cię. -
Wrak jamnika przytwierdzony drutem do drzewa.Ma dom.
Ewa Marta replied to basia0607's topic in Już w nowym domu
A jednak Mikołajów jest więcej wśród nas:multi: Basiu, wpłaciłam Ci z mojego konta bankowego 50 złotych z dopiskiem, że są od Pani Eulalii. To moja znajoma ze wspólnych spacerów z psami. Od lat prowadzi hodowlę psów, w tej chwili ma pod opieką 4 psiaki, ale po tym, jak jej opowiedziałam o Tobie i Twoim stale rozrastającym się stadku, postanowiła i ona dorzucić swoją cegiełkę. To wspaniała osoba, czuła na krzywdę czworonogów i jest mi bardzo miło przekazać Ci w jej imieniu pieniądze na potrzeby psów będących pod Twoją opieką. -
[quote name='enia']widzisz jak się ma miękkie serce to trzeba mieć twardą doopcie:lol: dasz rade! a propos tego ,że strzały na Ciebie czekają...... ja odkąd dałam tel tym dzieciakom co to sie Milą opiekują i kotami to mam "strzały" kilka razy dziennie- a zaczynają sie od tego: halo? prosze pani bo jest kłopot.......:cool3: czyt. kolejny kot lub szwędający sie pies w Błoniu:roll: zaraz lecę do "piwnicy" siata naszykowana;)[/quote] Tę część ciała mam wyjątkowo twardą, uodporniła się:lol: A te dzieciaki.... ja wiem, że to dla Ciebie problem, ale jak fajnie, że rosną nowi dogomaniacy, że jest w nich tyle empatii... To pozwala mi wierzyć, że z ludźmi nie do końca jest tak źle, jak mi się czasami wydaje. Oby Milka znalazła się jak najszybciej w ciepłej budzie... Te psy z "przeszłością" są bardzo specyficzne, co na pewno wiecie. Jak już komuś zaufają, kochają miłością absolutną. Mam w domu jedną rozpuszczoną 1,5 roczną sunię wychowywaną od szczeniaczka u nas, a od 4 miesięcy mam 6-letniego onkowatego rudzielca. Przestał być potrzebny rodzinie, która kiedyś wzięła go ze schroniska i trafił do mnie. Tej miłości i wdzięczności nie da się porównać z niczym. Moja sunia łaskawie się ze mna wita, a on... on pędzi do mnie z szaloną radością, miłością w oczach i pytaniem "Co mogę zrobić, żebyś była zadowolona". Aż się chce wracać do domu... Szkoda, że nie wszyscy to wiedzą i z góry skazują bezdomne i niechciane psy na samotność... No, ale to temat rzeka:-(
-
No nie mogę,... człowiek chce skromnie pomóc, a tu na niego takie strzały czekają.... No, aż strach jechać na to spotkanie:lol:
-
No pięknie... To ja zabieram czterech ochroniarzy i schowam się za ich wielkimi klatami:lol: Muszę jeszcze tylko poćwiczyć szczwany uśmiech i jestem gotowa podjąć ryzyko spotkania;) Dla Milki wszystko!!! Gorzej z tym papierosem, 9 lat temu rzuciłam palenie:eviltong:
-
Słodka z niej sunia. Kiedy myślę o tych wszystkich psach na ulicy, to spać nie mogę:shake: Niech chociaż jej i kilku innym się uda... Czy jest szansa, że pojedzie tam już dzisiaj? (post przeskoczył przed ten, na który odpisywałam:-o)