Bardzo Wam dziękuję za troskę. W tej chwili dochodzę już do siebie, ale 3 dni miałam naprawdę ciężkie. Mimo 3 dawek szczepionki złapałam Covida. Przywiózł mi go w prezencie mąż. Niestety zanim mu wyszedł dodatni test zdążył wylecieć do Niemiec. parę godzin później miał dodatni test. Ja dołączyłam do niego 3 dni później. Słabe to bardzo, bo gdyby test wyszedł w Polsce, byliśmy razem, a tak on tam sam, ja tutaj
Covid pokazał mi jak wspaniałych mam Przyjaciół, Rodzinę, zwłaszcza Syna. Wszyscy w gotowości do pomocy. To naprawdę wzruszało.
Ellig - moja niezawodna Przyjaciółka przysłała przez swojego Syna moje ulubione pieczone przez nią ciasto czekoladowe, przepyszny rosół, pulpety, owoce i kwiaty. Wiecie jakie mi się oczy mokre zrobiły jak to zobaczyłam? A rosól był jak życiodajny płyn - stawial na nogi Rozmawiałam przez telefon z Eli synem jak do mnie jechał i mówię, że Mama za bardzo się mną przejmuje. Na co Filip mówi - no przecież ją znasz, nie umie inaczej. Eluś Kocham Cię za Twoją wrażliwość, za cudny liścik, w którym napisałaś, że czekasz na moje życzenia i wszystko dla mnie przygotujesz. Z takimi Przyjaciółmi można chorować.
Mój Syn każdego dnia kontrolował, czy mierzę saturację, temperaturę. Kazał mi to robić w czasie rozmów telefonicznych, pomógł mi z psami. Do psiaków była długa kolejka, ale one (zwłaszcza Luśka) nie wyjdą z każdym, więc odmawiałam.
Dzisiaj mam już test negatywny, Jacek też, więc wracamy do życia. Jutro psiaki w końcu spotkają się ze swoimi psimi przyjaciółmi.
a Luśka i Baloo nie odstępowały mnie na krok. Nawet Peruszka wymiękała i szła sobie pospać samotnie, a one cały czas ze mną. Jakby czuły, że źle się czuję. Bardzo się bałam, żeby się nie zaraziły, ale na szczęście nie.