Jump to content
Dogomania

zula131

Members
  • Posts

    2109
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zula131

  1. Mam nadzieję, że Dino posłucha :lol:. Pozdrowionka dla Cioci Agatki.
  2. Dzięki, Brązowa, trochę mnie pocieszyłaś. Sprawdzałam w książeczce - Dino u swoich poprzednich był szczepiony tylko raz - w 1998 r. Później przestali o to dbać :angryy:. Ostatnio dostał szczepionkę 16 lipca, więc całkiem niedawno. Mam nadzieję, że zadziała. Popytam na wszelki wypadek wetkę o tę surowicę, ale chyba dopiero w poniedziałek. Z sunieczką jest jakby odrobinę lepiej.
  3. [quote name='brazowa1'] Jaki Dino musi byc szczesliwy z Toba :) Hihi, MUSI, nie ma innego wyjścia :evil_lol:, nikt go nie pytał, czy chce wyjechać z Sopotu. Ale mamy problem: synowie naszej znajomej przywieźli z Zakopanego śliczne dziecko - sunię bokserkę. Stwierdzili, że wyrwą ją z łap handlarza, tym bardziej, że wpatrywała się w nich tak prosząco i żałośnie, że serducha mieli pokrajane w plasterki. Było do przewidzenia: mimo zapewnień o wszystkich szczepieniach maleństwo zachorowało na nosówkę, stan krytyczny :placz:. Cierpi cała rodzina, bo małą bardzo pokochali. A ja cierpnę, bo Dino spotykał się z małą, obwąchiwali się. Nie wiem, czy szczepionka na 100 % uchroni przed zarażeniem, czy tylko może złagodzić objawy. W tym tygodniu nie mogę skontaktować się z wetką, bo pracuję w godzinach jej urzędowania. Może ktoś z Was wie, czy szczepionka Dinkowi wystarczy, czy mogę jeszcze coś dla niego zrobić, żeby się nie zaraził. Trochę się obawiam. Bardzo się obawiam.
  4. Dino ciągle pamięta Balbinkę i Marsa (Dolara też :evil_lol:), żywo reaguje na ich imiona. Gdyby warunki lokalowe były inne, chętnie przygarnęłabym tę cudną parkę, niestety, nie ma szans :shake:. Starsze psy naprawdę młodnieją w nowych domach, są niesamowicie wdzięczne i przekochane, wiem coś o tym. Skoro Hektorowi się udało, to i tutaj może zdarzy się kolejny cud:thumbs:
  5. No nie, Dino jeszcze nie jest grubaskiem, tylko trochę zmężniał :p. Nie chcę go zatłuścić, bo wiem, czym to grozi, zwłaszcza u dużych psów. Na razie mamy dużo ruchu (obydwoje) - biegamy po lesie po kilka godzin dziennie. Działki mam zapuszczone, bo z Dinkiem nie da się tam być, a bez niego jeszcze bardziej się nie da. Fotki będą, jak dorwę kogoś z aparatem; na razie osobiści fotografowie są mocno zajęci nowymi obowiązkami :loveu:. Dino zaczął ścigać koty :mad:. Na razie jeszcze żadnego nie pożarł, wszystko jest pod kontrolą. Myślę, że zwierzaki są trochę zazdrosne o siebie. Wie, że nie należy tego robić, więc pogoni kota i zaraz przybiega przepraszać, smykol jeden, podaje łapę, przytula się i konsekwencję diabli biorą - nie można się na niego gniewać :oops:. W życiu Dino zaszły zmiany - zaczęłam pracować i rozstajemy się codziennie na kilka godzin, niestety. W domu zachowuje się grzecznie, zresztą rzadko bywa sam - oprócz kotów bywa jeszcze mój najmłodszy syn i często zagląda brat. Ale po powrocie trzeba się nasłuchać tylu pretensji i wymówek, że głowa boli. Zresztą nawet, jak wyskoczę do sklepu, na strych czy do piwnicy, Dino jest niepocieszony i wita mnie wylewając żale - jak mogłam go zostawić :shake:. Fajnie jest mieć takiego psiaka :loveu:.
  6. Wiem, wiem, już to kiedyś przerabiałam z Sabą (było chyba gorzej, bo ona nienawidziła kąpieli jak ognia). Żwacze kupiłam hurtem na Allegro, Dino je śrutuje równo :p. A tak w ogóle, to apetyt ma chłopak wilczy, już się zrobił, hm... chyba trochę bardziej barczysty, chociaż na pewno jest wybiegany po naszych kilkugodzinnych wędrówkach po lesie. Ja też jestem wybiegana, schudłam już 6 kg :multi::multi::multi:
  7. Wczoraj gagatek Dino dopiął swego - dokładnie, starannie i metodycznie wytarzał się w goownie :mad::mad::mad:. Odór był nieziemski :roll:. Jeszcze dzisiaj mam skurcze w żołądku na wspomnienie wczorajszej kąpieli. A "perfumy" jakieś wyjątkowo mocne, pewnie markowe - ciągle jeszcze, pomimo starannej toalety, snuje się za nim ten nieziemski zapach :roll:.
  8. Może go po prostu odepnijcie jakoś z łańcucha i zabierzcie - skoro nie ma tam żywego ducha...:razz:
  9. :-( Może jednak ktoś się znajdzie...
  10. Czekamy na dobre wieści !
  11. Wielkie dzięki, Brązowa :lol:. Dino ma ogromne, kochające serducho. Wiem, że jak nasz nowy Ludzik tam wpadnie, to już zagości na dobre :loveu::loveu::loveu:
  12. Od wczoraj Dino ma jeszcze jednego maleńkiego Ludzika do kochania :loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu:
  13. Internet już działa :lol:. W naszej miejscowości notorycznie ktoś kradnie kable telefoniczne, a tepsa wcale się nie spieszy z usuwaniem awarii. Co ciekawe, kable giną ciągle w tym samym miejscu, więc teoretycznie nietrudno byłoby przyłapać złodziejaszków. Być może nikomu nie zależy na przyłapaniu, bo dzięki temu ludzie z ekipy remontowej mają zapewnioną pracę. Wrzód na grzbiecie jest okropny :-(. Wetka ścięła strupa skalpelem, wyczyściła ropnia, przepłukała antybiotykiem, Dino dostał zastrzyk, a do domu maść i leki (na razie doustny antybiotyk). We wtorek pojedziemy do kontroli. Dinek wygląda teraz mało przystojnie z wygolonym plackiem pośrodku grzbietu, ale odczyn zapalny się zmniejsza, dziura zarasta i skóra wokół niej blednie, więc chyba najgorsze już za nami.
  14. Kurczę, post wyżej to są nowe fotki Dino, które usiłowałam wkleić. Jak wyszło - widać:placz:
  15. Uff, ale dało czadu:crazyeye:. Trąby i grad nas na szczęście ominęły, ale i tak była masakra. Nie wiem, kto miał większego cykora - Dino czy ja, łaziliśmy za sobą krok w krok. Tofik schował się w najciemniejszy kąt za kuwetą i za nic w świecie nie chciał stamtąd wyjść, Kropka siedziała przy oknie i podziwiała łomoty, a reszta kotów miała gdzieś burze i kataklizmy - spały sobie jakby nigdy nic :roll:. Oczywiście prawie cały dzień i noc byliśmy pozbawieni energii elektrycznej i wody. Kasik, strupiol jeszcze jest, na szczęście już się nie powiększa, w poniedziałek pojedziemy do weterynarza. O drapaniu nie ma mowy - jest na środku grzbietu, Dino nie sięgnie tam ani łapą, ani jęzorem. Zresztą nie próbuje sięgać, widać mu za bardzo nie dokucza. Dzisiaj przyjeżdżają dzieci, więc chyba będą jakieś nowe fotki :razz:.
  16. Dzięki:) Z rana skoczę do apteki, bo ani rivanolu,ani rivalu nie mam w domu, a do sąsiadów o tej porze wolę się raczej nie dobijać.
  17. Dino serdecznie pozdrawia wszystkie kochane Cioteczki i pracowników schronu w Sopocie, a swoim byłym współtowarzyszom, zwłaszcza Balbince, Marsowi i Dolarowi życzy kochających domków i to jak najszybciej !!! Mamy nadzieję, że Balbinka już wyzdrowiała i więcej takich numerów nie wywinie:shake:. Byliśmy dziś u wetki, a właściwie to pocałowaliśmy klamkę i wróciliśmy do domu - lecznica nieczynna do 14 sierpnia (jakbyśmy nie wiedzieli, do czego służy telefon:roll:). Tak więc cała wyprawa na nic, w dodatku w drodze powrotnej, gdy czekaliśmy na autobus, oblazły nas mrówki. Właściwie to oblazły tylko mnie, bo Dino ma bayer-ancką obrożę antykleszczową i anty-wszelkoinsektową i na niego paskudy nie idą. Już w pociągu z Sopotu, gdy odbywaliśmy naszą "podróż życia", zauważyłam na grzbiecie Dina mały stroopek, wielkości małego paznokietka. Myślałam, że to pozostałość po ropniu, który miał leczony w schronisku i że to samo odpadnie. Nawet zapomniałam pokazać to wetce przy okazji pierwszego przeglądu. Tymczasem stroopiszcze się powiększyło do gabarytów śliwki -węgierki:placz: i chyba trochę sączy :( Z tego powodu odbyła się nasza dzisiejsza nieudana wyprawa. Sama nie potrafię mu pomóc, a tu trzeba jeszcze parę dni poczekać :((( Dinolągowi chyba ta przypadłość niezbyt doskwiera, bo ciągle mu w głowie bieganie i zabawy. Wykupiłam już we wszystkich okolicznych sklepach wszystkie piszczące piłeczki (niestety - ich żywotność to 1-2 dni, może znacie namiary na jakąś hurtownię?), wszystkie patyki w pobliskim lesie zostały ześrutowane, ale za to jakie mój psiak ma teraz lśniące uzębienie:lol:, może występować w reklamie blenda-med:shiny:. Wetka planowała na jesień czyszczenie kamienia nazębnego, chyba się zdziwi :evil_lol:. Kasik, dzięki za miłe słowa, znalazłam wątek Nelsonika i jestem pod wrażeniem Twojej adopcji !!! Serce rośnie :loveu:. Szkoda tylko, że to wszystko to kropla w morzu krzywd, jakie ludzie wyrządzają zwierzętom. Przypadkowo trafiłam na wątek owczarka, którego jacyś psychopaci wrzucili w zabitej budzie w kopiec czerwonych mrówek. Jakim potworem trzeba być, żeby wymyślać tak perfidne tortury - tego nawet nie da się skomentować, brak słów:angryy::angryy::angryy: Ktoś kiedyś napisał: "im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta", chyba zaczynam myśleć podobnie.
  18. Witam po przerwie, internet zaczął śmigać :). Dinkowi dopisuje humor i zdrowie, mam nadzieję, że już tak zostanie. Ostatnio dostał w prezencie piłeczkę i teraz jest to najważniejszy przedmiot na świecie :roll:. Pilnuje jej, jak oka w głowie. Na hasło "spacer" Dino łapie piłkę w zęby i tak maszeruje, budząc ogromne zainteresowanie wśród miejscowych dzieciaków :grin:. No a w lesie i na działce - rzucanie i aportowanie, i tak można bez końca. Dzisiaj mu kupiłam piszczącą, to dopiero jest frajda!
  19. Najbardziej to on uwielbia uganiać się za patykami. Szuja n-razy dziennie wyciąga mnie na spacer do lasu; rzucam wszystko i pędzę, bo myślę, że to brzucho daje znać o sobie, a ten łapie w zęby jakiś spróchniały kij i patrzy wymownie :mad:. A żebyście widziały jego minę, jak już dam się namówić i zamierzam rzucić mu ten patyk :lol:, to niesamowite, że pies może mieć taką mimikę. Zarełka na spacerze jeszcze nie miał okazji znaleźć, ale o mało co nie wytarzał się w jakimś świństwie, ledwo go odciągnęłam :evil_lol:. Dino jest CUDOWNY :loveu: !!!
  20. Betbet, Agatko, dzięki, że pamiętacie o Dino. Z brzucholem coraz lepiej, prawie dobrze :lol:. A tak w ogóle Dino to pies-ideał. On nie ma żadnych wad :crazyeye:! Niech żałują ci, co go nie chcieli :eviltong:. Pozdrowionka dla Cioć :loveu:
×
×
  • Create New...