-
Posts
2109 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by zula131
-
[quote name='Basia1968'] wellington mam pytanie przedwczoraj zabrałam śpiącego na chodniku boksera, chudego, zziębniętego, wyrzuconego ponad tydzień temu i ludzie /o zgrozo/ nie dawali mu jeść żeby sobie poszedł - jest teraz u mnie w domu - pomożesz??? dasz DT? opłacisz weta? wellington oczywiście zwróciłam się o pomoc do DHN także - zwracam sie do każdego kto jest nam w stanie pomóc Czym się różnisz od tych urzędasów? Wypchać psa byle dalej od siebie i problem z głowy. Potem umyć rączki i "ratować" następne, statystyka rośnie ;) Obopólne zadowolenie - DHN i ty. A skąd wiesz, że pies nie trafi z deszczu pod rynnę? Skąd wiesz, że nie fundujesz mu jeszcze jednej traumy i cierpienia? Skąd wiesz, co przeżywa i co się z nim dzieje? Jeśli wiesz, to podziel się tą wiedzą na wątku, uspokój znękanych obawami o los tych setek, tysięcy psich istnień. Lepsza jest najgorsza prawda, niż niepewność...
-
KUBA ofiara mysliwego...3 strzały...cudem przezylem...
zula131 replied to Lu_Gosiak's topic in Już w nowym domu
Mam nadzieję, że łapeczka zacznie funkcjonować. Trzymaj się, malutki :loveu: -
Takie coś się wyświetla na youtubie: [B]Ten film wideo jest duplikatem przesłanego wcześniej filmu wideo. [/B] [B]Przepraszamy za usterki.[/B]
-
Saturn i Sawa wrocili do domu ale blagam o pomoc to jest pseudo
zula131 replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
[url]http://www.fundacjatara.info/index,pl.html[/url] -
Przebudzenie Dino. Dino odszedł w ramionach swojej Zuli...
zula131 replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
To była pionowa płyta z napisem. Nie zdążyła się dobrze przykleić. Zastrzyki pewnie po to, żeby nie robiły się skrzepy w żyłach. Jakoś funkcjonujemy. -
Jadwiga Staszewska, księgowy - emeryt, Krupski Młyn
-
Może i lepiej, że dziada nie było...
-
Ninka pojechała do domu :) czyżby pech się skończył ;)
zula131 replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
Gallegro, a niech cię...:evil_lol::evil_lol::evil_lol: Od dziś jestem Twoją fanką :lol: -
Oby im się udało
-
Ninka pojechała do domu :) czyżby pech się skończył ;)
zula131 replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
[quote name='danusiadanusia']cudowne jesteście wszystkie! akcja super![/QUOTE] Chyba [B]wszyscy :evil_lol: [/B]Wielkie gratulacje :lol: -
To nie mój... skopiowałam z innego wątku, aby podnieść Was na duchu. W maju zaginął mi kotek, mój ukochany Toficzek :-(. Znalazł się po miesiącu, ale nie było drzewa, słupa i klatki schodowej, gdzie nie wisiałoby ogłoszenie - to jednak podstawa. Niestety, musiał przebywać w koszmarnych warunkach, stracił całkowicie odporność, dostał galopującej białaczki i.... musiał odejść :-(:-(:-( Do tej pory nie mogę się z tym pogodzić.... Wierzę, że Pikuś się znajdzie.
-
Ja mam dla Dino takie coś: http://allegro.pl/legowisko-lezysko-dla-psa-l-100x70cm-ciemny-braz-i1862985872.html Jest lekkie i łatwe do utrzymania w czystości :)
-
Ninka pojechała do domu :) czyżby pech się skończył ;)
zula131 replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
Do tej pory tylko po cichutku podczytywałam, bo na odległość to można... tylko kciuki pozaciskać, co niniejszym bardzo gorliwie czynię -
Zawsze trzeba mieć nadzieję. Skopiowałam z innego wątku: [quote name='buuterfly']Warto też do schroniska zadzwonić i uprzedzić. Albo do TOZu. O ile już oczywiście ten pan tego nie zrobił. Moim rodzicom w zimie zaginął psiak. Mały, czarny kundelek. Moja mama była w pracy za granicą, a moja młodsza siostrzyczka (to był jej psiak) był u mnie na feriach. 50km od domu. Wtedy było -20st mrozu! Ryczałam po kątach jak głupia. Nie wiedziałam jak powiedzieć o tym temu dziecku. Najpierw zostawiła ją mama a potem to. Zasypiałam z myślą, czy on zamarzł, czy go rozszarpały inne psy, czy wpadł pod auto.... Zwykły mały kundel! Ale znałam go od szczeniaka...Całą ciążę prawie mi towarzyszył:) Narzeczony był za granicą, a ja u rodziców mieszkałam. Ten psiak wszędzie był ze mną. Nawet spałam z nim i moją labradorką w jednym łóżku...A nagle coś takiego... Dzwoniłam do wszystkim znajomych. Do leśniczych. Do znanych mi okolicznych kłusowników. Na wsi ludzie mają inne podejście do psa niż w mieście. Tam to dosłownie tylko kundel. W końcu wstawiłam jego zdjęcie na naszą klasę...Dostałam wiadomość, że widzieli go 3km od domu. Wiecie gdzie? Błąkał się przy szkole podstawowej do której moja siostra chodzi. Szybko wysłałam brata. Szukał go ale nie znalazł. Oni z tatą to go po lasach chodzili szukali, po stawach zamarzniętych w przeręblach go szukali....Po kilku dniach dostałam kolejną wiadomość od kolegi, że widział go kolejne 2 km dalej od ostatniego miejsca. Wydzwaniałam do obcych mi ludzi, którzy tam mieszkają...To było przy ruchliwej drodze. Przy gospodarstwach gdzie wiem, że są groźne psy. A on taki malutki ;( W piątek wieczorem po tygodniu poszukiwań całkiem się załamałam. Dziaciaki spały a ja rozpłakałam się kuchni mojemu partnerowi i zażartowałam żeby użył swoich mocy (on ma jakieś szczęście dziwne w życiu) i żeby on się odnalazł. Niczego wtedy tak nie pragnęłam. W sobotę rano mieliśmy odwieźć moją siostrzyczkę i miałam jej o wszystkim powiedzieć. Dostałam wi?adomość na nk: Twój pies na 99% jest u mojej sąsiadki!!! Wzięłam jego zdjęcia jakie znalazłam w domu wsiedliśmy w auto, dziecko w fotelik, labradorkę do bagażnika i w drogę. Weszliśmy we dwoje na podwórze. Zapukałam. Do drzwi dobiegło szczekanie kilku psów. Serce mi zamarło i powiedziałam do mojego, że to nie Borysek...Że to nie on szczeka! Otworzyła pewna pani. Poprosiła żebyśmy zaczekali bo musi psy pozamykać. I wtedy jak torpeda wyskoczył przez szparę mój psiak! Wskoczył mi na kolana i tak strasznie piszczał!!! Wylizał mi całą twarz i łzy...A ta pani powiedziała tylko, że już wie po co przyjechaliśmy. Pokazałam jej zdjęcie na dowód i wyjaśniłam sytuację. On się przyczłapał wychudnięty do ich ogródka. Zabrały go do domu. A ja będę im do koca wdzięczna że go nie przegoniły kijem, nie poszczuły psami tylko zajęły najlepiej jak mogły :) Dlatego warto mieć nadzieję ....[/QUOTE] Może warto spróbować na nk ?
-
Zbanowana... ale, jak widać, na fb nie daje za wygraną :lol: