Jump to content
Dogomania

basiaaap

Members
  • Posts

    365
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by basiaaap

  1. Zdrówko ok. Było USG i moczyk, udało się infekcję opanować. Jeszcze parę dni antybiotyk i po wszystkim. Karolina na wizycie mówiła, że faktycznie gołym okiem od jakiś 3 dni widać, że problem się skończył. Także Joo wyleczona.
  2. Podnosimy maluchy!
  3. Mundek potrzebuje dt. Bardzo. Jako jedyny z tej czwórki psiaków przywiezionych razem do schronu ("właściciel":angryy: ich nie karmił, zabrała je Straż Miejska po telefonach sąsiadów) jest taki nieufny biedaczek. I tak już jest lepiej, ale to za mało...
  4. Podrzucam Gringusia na początku tego deszczowego długiego weekendu:p Szybciutko niech się domek znajdzie, żeby Gringusia ze szczętem w tej klatce nie rozniosło...
  5. Co tu pisać:shake: Lusiu, doczekasz ty się kiedyś tego domku?
  6. [quote name='snuszkak']Tak blondyn wrócił... no i wyje, nie szczeka ale wrecz wyje :shake:[/quote] Biedak:-( Mam nadzieję, że mu wkrótce przejdzie...
  7. [quote name='Rene@Rabik']Obawiam się, że nie masz racji. Bo to potencjalnie moze byc przeszkodą w adopcji - mówie o jego nadpobudliwości. Myślę, że teraz mogą go również walić hormony, odjajczenie go trochę by go uspokoiło. A to, że jest niewybiegany - to oczywisty fakt, ale to, że dzikuje tak, że ja mam ręce w siniakach to lekka przesada.:cool1: Im szybciej miałby domek tym lepiej dla niego. Ruch i tresura - tego potrzebuje teraz najbardziej.[/quote] Myślę, że mam rację. Widziałam już niejednego psa z tego i innych schronisk, który po tygodniach siedzenia w klatce zachowywał się w ten sposób. Niczym dziecko z ADHD. Po adopcji, po jakimś czasie, większość z nich się uspokajała, i to nawet i bez kastracji. Podkreślam - większość. Bywają oczywiście wyjątki. Oczywiście ludziom zastanawiającym się nad adopcją szczerze mówiłam, jak to na obecną chwilę wygląda, i że zapewne minie. Nie zdarzyło się, żeby ktoś oddał mi psa. Największe niegdysiejsze ADHD z tego schronu wywarło wręcz uspokajający, kojący wpływ na pierwszego narwanego psa rodziny, która go adoptowała:)
  8. [quote name='outsi']Roki, nie czekając na trenera, sam zabrał się za postępy :razz: .[/quote] Ano, tylko że on już miewał takie przebłyski (choć ostatni miał miejsce już dawno), a potem znowu się wycofywał... Potrzebny mu ktoś, kto się nim naprawdę zajmie.
  9. [quote name='Angie :)']zrobilam przelew wczoraj - mozna powiedzic ze dlug juz jest minimalny - pls o aktualizacje kwoty z pierwszej strony :)[/quote] O! To choć finanse się wyprostują:multi:
  10. Patrzę na fotki Muszki i jestem naprawdę szczęśliwa. Pani Wanda z pewnością też będzie, jak zobaczy te fotki (albo już zobaczyła). Muszko kochana, wreszcie ci się udało! Długo czekałaś, ale za to jaki wspaniały masz dom i fajnych ludzi:multi::multi::multi: Pozdrawiam serdecznie rodzinkę Muszki, tę ludzką i tę psią :bye:
  11. Ech, psinuś, gdzie ci twoi ludzie?:-(
  12. No ludojadem to on nie jest, nie:) Przy właściwym człowieku się pies wyprostuje.
  13. Tę zaadoptowaną brązową sunię widziałam z jej nowymi ludźmi wczoraj u weta:) Kciuki za resztę trzymam...
  14. [quote name='snuszkak']Tak to prawda, Gringo okazał nam dzis swoja dzicz! Za to psiakiem dla aktywnego czlowieka bedzie wspanialym, na długie spacery, bieganie, wycieczki - rewelacja, w klatce zostanie małym diabłem wcielonym. Skacze, ciagnie, generalnie chce biegac i tyle co tu duzo mowic.[/quote] Co się dziwić, przecież to młodziutki pies... a siedzi w klatce całe dnie. Jakby mnie ktoś zamknął w klatce na całe miesiące, wypuszczona też bym dziczała, a już taka młoda nie jestem:evil_lol: W sumie może to i dobrze, że on jest taki, bo na początku zachowywał sie jak stary pies, bo był zastraszony i wycofany.
  15. [quote name='snuszkak']Dobrze ze sa ciotki, ktore kontroluja cały czas sytuacje! Pies oddawany do adopcji musi byc zdrowy! Chyba ze mamy 100% ze nowi własciciele sa swiadomi choroby i sa gotowi podjac sie leczenia i jego kosztów, ale jak z adopcjami jest kazdy wiec.... czasem bywaja pomyłki jak w przypadku Blondyna ktory wyje teraz w boksie :(:([/quote] Kasiu, ja nie kontrolowałam, bo nie sądziłam, że muszę. Jakbym wiedziała, to zorganizowałabym tę wizytę u weta na czas. A tak się spóźniłam z tym telefonem. No ale trudno. Stało się. Dalej po prostu trzeba pilnować grafiku i tyle. Leczenie takich rzeczy faktycznie jest długotrwałe, ale tym bardziej nie można tego zaniedbywać. Będzie dobrze, musi być. Co do adopcji w momencie, kiedy Joo nie jest jeszcze wyleczona, to zależy, jacy ludzie. Niektórzy świadomie biorą takie niezbyt zdrowe i leczą troskliwie. Może i Joo się trafią, fajnie by było. Na pewno trzeba zawsze mówić szczerze potencjalnym chętnym takie rzeczy. Dla Joo widzę może coś się kroi (tfu, nie zapeszam;)), więc może? Kasiu, Jacuś -Blondyn już z powrotem w schroniskowym boksie? Wyje mówisz? Szlag by to:shake:
  16. No niestety ja nie mam za dobrych wiadomości. Joo jest nadal chora (zapalenie pęcherza, przewlekłe i od dawna, na pewno jeszcze w schronie, pewnie wcześniej). Przy sterylce i zdiagnozowaniu choróbska wet wyznaczył termin kontroli, miał być wtedy zbadany mocz, USG, decyzja co dalej, niestety Karolina z sunią nie dojechały na czas, antybiotyk się skończył, była kilkudniowa przerwa w jego braniu, badanie moczu się nie odbyło, poza tym mała nie brała Lakcidu, który miała brać... Także dobrze, że zadzwoniłam i umówiłyśmy wizytę, coś mnie tknęło po prostu. Po dzisiejszej wizycie antybiotyk został zmieniony. Joo musi go brać póki co. Lakcid dostarczyłam, więc też już dostanie. Następna kontrola jest wyznaczona na 25 sierpnia, czyli poniedzialek. Tym razem trzeba tego dopilnować, bo to nie są przelewki, naprawdę. Tak czy siak, mam nadzieję, że Joo wkrótce będzie zdrowa.
  17. I co, Lusia nadal w schronie?:-(
  18. Ja też trzymam kciuki za Rokiego. Już tu kiedyś pisałam - on, jak się do kogoś przekona, jest najmilszym psem pod słońcem. Bardzo lubi jednego ze stróżów, fajnego człowieka, który lubi psy i co ważne nie boi się ich. I ten facet może z nim zrobić dokładnie wszystko, a Roki jest uległy przy nim. W dodatku cieszy się jak szczeniak - piskoli, obskakuje go, podstawia łeb do głaskania. Przy nim zachowuje się jak najbardziej normalny, fajny, wierny pies. Merda końcówką ogona, tańczy na dwóch łapach, przytula się, wtyka nos pod pachę. Jest po prostu wylewny. Widziałam na własne oczy;) No ale ten facet ma podejście do psów i karmi Rokiego od jakiś 2 lat... bo prawie tyle siedzi biedak w schronie:( Podobnie Roki lubił jeszcze drugiego stróża, ale niestety on już tam nie pracuje (pozostali dwaj są, jak by to powiedzieć, niezbyt sympatyczni). To nie jest zły pies - tylko potrzebuje odpowiedniej osoby, której po pierwsze zaufa, po drugie będzie czuł przed nią respekt. Mam nadzieję, że Pawłowi uda się wyprowadzić Rokiego na ludzi ;)
  19. No jak remont i możliwosć dania dyla, to zdecydowanie niech go teraz nie biorą. Ale remonty przecież nie trwają wiecznie;)
  20. Trzymam kciuki za domek dla malutkiej! Żeby się udało! Fajnie że coś się dzieje w jej sprawie:)
  21. Cieszę się, że malutka dobrze zniosła operację:multi: Kasy do dozbierania faktycznie sporo:roll: (chociaż oczywiście 1000 zł za taki zabieg to i tak niewiele...
  22. Mikunia jest kochaną psiną. Cudo nie pies. Niestety robi się trochę za gruba - przydałyby się regularne spacerki... Na wczorajszym bardzo się cieszyła:) Łakomczuch z niej straszny. Oby i jej się wreszcie udało... Kasiu, napisałam ci o Maniusiu na priv - nie doszło? Napiszę jeszcze raz.
×
×
  • Create New...