Jump to content
Dogomania

Milka__

Members
  • Posts

    820
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Milka__

  1. Wiesz, to tylko hipoteza, mój pies także nie ciągnie mimo że chodzi często na smyczy automatycznej. ;] Ale konkretnie chodzi o to, że pies ma po prostu dużo więcej miejsca i uczy się, że lata gdzie chce, a nie idzie przy nodze czy blisko właściciela. Jak pociągnie to ona sie wydłuża i idzie aż do oporu. Już ktos o tym gdzieś pisał. Ale wszystko zależy od wychowania psa i ja osobiście uważam, że [B]umiejętne[/B] stosowanie tej smyczy + ćwiczenia, to nie będzie żadnego problemu, a przynajmniej być nie powinno ;)
  2. Fioletowej nie widziałam, ale różową tak :D Te najnowsze, wybajerowane kosztują ok 150 zł, to dużo, ale są wytrzymałe. Na opakowaniu jest zawsze informacja o tym, dla psów o jakiej wadze jest przeznaczona ta linka . Mój ma taką do 10 kg bodajże (opakowanie już dawno wyrzuciłam), a waży 20, ale nie ciągnie, dlatego dobrze się trzyma, choć z powodzeniem wytrzymała też ciągnięcie dobermana i innych psiaków ;) Najlepsze są taśmowe i można szybciej przyciągnąć psa. jak taka linka przejedzie po ręce i sie rozgrzeje, to ból jest niesamowity. po prostu taśma jest wygodniejsza i trwalsza. Niby takie smyczy nie są zbyt dobre, bo uczą psa ciągnąć, ale moim zdaniem to wszystko zależy od zwierzęcia. Ja mojego nauczyłam tak, że na komende równaj zwalnia albo po prostu, kiedy czuje że jest koniec smyczy, to zwalnia tak, żeby nie szarpać i iść na luźnej. Generalnie chodzi w krótkiej skórzanej dingo, ale kiedy wiem, że nie będę go spuszczać, to biorę rozciąganą, żeby miał chociaż większe pole manewru ;) I doskonale się sprawdza.
  3. Mój by w życiu nie poszedł . To nie podlega nawet dyskusji. Mimo, że to sznaucer indywidualista, to nigdzie z nikim nie pójdzie. To jest czasem bardzo uciążliwe. Jak idę np. z mamą i trzymam smycz, a mama odejdzie na parę kroków, to Baster zaczyna wyć, szczekać, szarpać się, nawet jeśli ją widzi.Ze mną tak samo i z każdym innym domownikiem. Po prostu jak idziemy grupą i osoba, którą dobrze zna, z rodziny się odłączy, wszczyna alarm, dostaje szału. Nikt nie może za bardzo wyprzedzać ani iść z tyłu, bo od razu zaczyna się niepokoić. I wyje, aż nie zobaczy spowrotem tej osoby, chyba, że bardzo skutecznie odwróci się jego uwagę. Albo jak domownicy się ubierają i ktoś z nim wyjdzie pare minut wcześniej, to będzie stał pod klatką, aż wszyscy nie zejdą na dół. Nie ma też mowy o tym, by komuś dać potrzymać smycz albo mu się schować. Hodowczyni powiedziała, że ma bardzo silny instynkt stadny. Ale jak idzie sam na dwór, z jedną osobą to normalnie. Jak ktoś mniej znany wpada go wyprowadzić jak czasem musi zostać dłużej sam, to też nie ma problemu. Ale najśmieszniejsze jest to, że zostaje sam w domu i zachowuje się nadzwyczaj spokojnie. Po prostu został nauczony, że nie ma się czego bać. I komenda zostań też skutkuje, kiedy jestem z nim sama i każę mu siedzieć w danym miejscu. Spod sklepu zabrać by się nie dał, bo by obszczekał. W ogóle nie zostawiam go przed sklepem, bo nie chcę go stresować. A do zoologicznego chodzi ze mną i uwielbia to :D
  4. Już jesteśmy po zabiegu. Nie było żadnego problemu, byłam przy operacji, Baster bardzo dobrze wszystko zniósł i dzisiaj już normalnie bryka. Musi tylko przez 2 tygodnie nosić kaganiec w celu uniemożliwienia mu zbierania śmieci. Dostaje antybiotyk - Synolux.
  5. Nie, uratować się nie da. Ząb jest pęknięty aż do samego dziąsła, kto wie czy korzeń nie jest złamany. Wet powiedział, że takiego złamania to jeszcze nie widział i takie coś sie zdarza najczęściej przy wypadkach samochodowych. Ale pies zachowuje sie super. Robi wszystko najnormalniej, nawet gania za patykami. Nie zależy mi na tym, żeby dobrze wyglądał, tylko martwię się najbardziej o to, żeby nic mu się nie stało podczas operacji. Jest moim oczkiem w głowie, jestem przewrażliwiona. Byleby tylko wszystko się udało.
  6. Wczoraj mój psiak miał przykry wypadek. Biegał razem z drugim psem jak wariat i uderzył pyskiem o wielki kamień, stojący pośrodku parku. Nie wiem, jak to się dokładnie stało - widziałam tylko jak biegną, a potem usłyszałam skowyt. Początkowo nie wiedziałam, o co chodzi. Pies był tak przerażony, że uciekł prosto do domu, napędzając mi ogromnego stracha. To do niego niepodobne, bo zawsze pięknie sie słucha, na dodatek był zaabsorbowany zabawą. Dopiero w domu zauważyłam, co mu dolega, a mianowicie złamał sobie dolnego kła. Odpadla jego końcówka, widać miazgę, dodatkowo pół się jakby wykruszyło i jeszcze pękł na pół, wzdluż.. początkowo był w szoku, ale potem zaczął sie normalnie zachowywać - jeść, pić, biegać, skakać, szczekać itd. ale pojechaliśmy do weta. Okazało się, że ząb jest tak zmasakrowany, że musi zostać usunięty, dłutowany pod narkozą. Czy ktoś może wie coś więcej na ten temat? Czy jest to poważny zabieg? Bardzo się tego obawiam. Czy istnieje np. ryzyko, że pies sie wykrwawi (dziąsła są silnie ukrwione). Dodam, że pies jest zdrowy, silny, ma 11 miesięcy i nie przyjmuje żadnych leków.
  7. Dzisiaj udało mi się spędzić więcej czasu z owym spanielem. Jest spokojny, mało energiczny, indywidualista,raczej nie domaga się kontaktu z człowiekiem i jest trochę lękliwy w stosunku do mężczyzn. Dziewczyny oceniły go po zębach na ok.6 latek Jest trochę zabiedzony. Na spacerach biega bez smyczy,ale trzyma się zdala, do psów całkiem łagodny, ale zajmuje się sobą - nie zwraca uwagi na otoczenie. Nie bawi się, stroni od towarzystwa - ma taki swój świat. Może to przez jego wiek. Lubi wskakiwać na meble. Agresji żadnej nie wykazywał. Jeszcze musi być na kwarantannie, bo został znaleziony. Szkoda mi go. A oto fotki: [img]http://img156.imageshack.us/img156/4462/dscn3661.jpg[/img] [img]http://img24.imageshack.us/img24/5931/dscn3647g.jpg[/img] [img]http://img24.imageshack.us/img24/5715/dscn3625.jpg[/img] Większym zainteresowaniem cieszy się jednak dalej młoda spanielka.. wszyscy o nią pytają. Widać, że wiwle osób podejmuje decyzje pod wpływem emocji, bo to piesek słodki, bo ma ładne uszka.. takim ludziom nie chcemy dawać psów. Zależy nam, żeby ktoś naprawde je pokochał.
  8. No, właśnie dzisiaj spławiłam jednego pseudohodowcę, który chciał koniecznie sukę do rozrodu, najlepiej spanielkę .. na szczęście jej nie dostanie, Broń Boże. Ani innej suki, bo labradorka też przykuła jego uwagę. Porażka!! U nas nie ma na co liczyć. Z tymi co tak czyhają na te rasowce to my ostrożnie .. A tamtego psa nie mam. Ale jutro będę, to mogę pstryknąć ;) Ma ciekawe to umaszczenie.
  9. Z przyjemnością mogę oznajmić, że czarna sunia poszła dzisiaj do nowego domku, gdzie będzie miala do dyspozycji duży ogród i kolegę do towarzystwa, który również jest spanielem ;) A oto zdjęcia reszty psiaków: [img]http://img8.imageshack.us/img8/74/s6300035.jpg[/img] Młoda sunia. Nie jest jeszcze do wydania, ale już wiele osób się nią interesowalo, dlatego myślę, że nie warto nawet jej nigdzie ogłaszać, bo jak tylko skończy się kwarantanna, od razu ktoś ją weźmie. ;) A tu psiak: [img]http://img3.imageshack.us/img3/1475/s6300095.jpg[/img] Zauważyłam jednak, że podczas jedzenia zachowuje się agresywnie. Warczy i rzuca się, kiedy jest się w jego pobliżu. Również kiedy chcieliśmy zobaczyć jego zęby w celu określenia wieku, warczał .. ale poza tym zachowuje sie normalnie i cieszy się na widok ludzi.
  10. W Gorzowskim Schronisku Dla Bezdomnych Zwierząt znajdują się aktualnie 4 spaniele. Pierwszy z nich to czarna suczka z kopiowanym ogonkiem. Ma 2 lata. Została oddana, ponieważ pogryzła dziecko i kogoś dorosłego. Ostatnio miała cieczkę i niestety została zapłodniona, dlatego niedługo zostanie wysterylizowana. Na spacerach biega bez smyczy, jest jednak raczej spokojna, taka indywidualistka. Lubi pieszczoty, w boksie siedzi smutna. Do innych psów zachowuje się łagodnie. Drugi psiak to także suczka, tym razem ruda i z dlugim ogonkiem. Ma koło 6-7 miesięcy. Została znaleziona. Póki co musi przejść kwarantannę w schronisku, jeszcze tydzień. Później można ją adoptować. Toleruje inne psy, nie wykazuje agresji, jednak jest smutna i lękliwa. Trzeci psiak to rudy pies. Nie wiem dokładnie, w jakim jest wieku, ale podejrzewamy, że jest młody. Ma kopiowany ogon. Zachowuje się spokojnie, czasem szczeka. Ma sympatyczną, bujną grzywę na glowie :) Został znaleziony. Czwarty i ostatni psiak jest chłopakiem z długim ogonkiem, maści biało - pomarańczowej (nie wiem jak to określić :P). Został znaleziony, dlatego przechodzi jeszcze kwarantannę. Niewiele jednak o nim wiem. Skakał na kratki i smutnie wodził za mną wzrokiem. Wydaje się sympatyczny. Raczej młody. Zdjęcia wstawię wieczorem.
  11. Do Schroniska w Gorzowie trafił ostatnio młodziutki (około roku) mix amstaffa. Jest maści jasnej, pręgowanej. Został znaleziony. Kiedy trafił do schronu był popisany sprayem. Ktoś nakreślił na nim skrót: HWDP. Jest kochanym psiakiem żądnym miłości , łagodnym, serdecznym, dosyć energicznym. Toleruje inne psiaki. Zdjęcia wieczorem.
  12. O, świetnie. Ulotki wydrukuję i poroznoszę :)
  13. Ja się ostatnio spotkałam z czymś takim .. idę z moim Basterem (sznaucer średni 10 mies. - całkowicie łagodny do psów) na chodniku i widzę jamnika puszczonego luzem, a obok niego idzie sobie facet z wózkiem .. Mój Bast grzecznie przy nodze, jamnik idzie w naszą stronę, facet go odwołuje, ale pies nie słucha. Poluzowuję smycz, obwąchują się, Basti merda wesoło ogonkiem. Nagle jamnik rzuca się do gardła mojemu psu i zaczyna szarpać :-o Ja w jakiś sposób się opanowałam, podniosłam tylko mojego psa za obrożę, jamnik stracił grunt pod łapami i puścił. Gdyby nie puścił, nie ręczyłabym za siebie. W takiej sytuacji mam chyba prawo zareagować, prawda ? facet tylko przyciągnął jamnika, sprzedał mu klapa w tyłek (aż psiak zapiszczał) i powiedział do mnie: nic mu się pewnie nie stało (mojemu psu). Oburzenie normalne :O on jeszcze śmie twierdzić, że z moim psem wszystko w porządku .. jak nawet na niego nie spojrzał! może i fizycznie nie, ale co z psychiką? właśnie w taki sposób pies może się zrazić i potem sam atakować. jako że sznaucery to rasa skłonna do wszczynania bójek od szczeniaka bardzo przykładałam wagę do socjalizacji pod tym kątem i udało się. Dziś mam łagodnego psa który kocha zabawę. Na szczęście atak jamnika na nic nie wpłynął, Baster myślał chyba że kolega wynalazł nowy sposób zabawy .. spojrzał z politowaniem i poszedł. I drugie. Moja mama szła z Basterem, on sobie podlał krzaczek, a jakiś facet sie wydziera : gdzie ten pies leje ? a moja mama na to, że gdzie ma sie załatwiać ? a on: na dywan. mama: na dywan to pan sie może załatwić. Żałosne . ale zastanawia mnie jedna rzecz. mówi się, że jak pies zaatakuje naszego, to trzeba puścić smycz. ja tego troche nie rozumiem. jakiś pies sie rzuca, szarpie mojego, ja mam go puścić żeby uciekł.. a jak obok jest ulica ? albo ten pies dalej goni mojego? złapie go gdzieś 100 m ode mnie i nawet nie moge mu pomóc. a jak mam go blisko, to moge zaaragować, rozdzielić .. jak to jest?
  14. Na panią byłą Prezes nic złego nie napisałam, a Jej nazwisko jest znane i chyba nie jest jakąś wielką tajemnicą. Skoro też pomaga zwierzętom, to też chyba może byc z niego dumna?? Kiedy pisałam o tej Pani dobre rzeczy na forum GL, to jakoś nikt nie zwrócił uwagi na to, że używam jej nazwiska. Dobrze, że Czia założyła ten wątek, bo pomogła psiakowi - ja natomiast napisałam swoją opinię (i prawdę), co było powodem całej tej kłótni. Ja tego nie zaczęłam, a obrażona mam prawo bronić się (oczywiscie w kulturalny sposób). Równie dobrze Czia mogła mi te wszystkie uwagi napisać w prywatnej wiadomosci, ale nie zrobiła tego. Napisała to TUTAJ, na TYM wątku. Dlaczego więc mi wytyka się zaśmiecanie wątku? Ja już swoje powiedziałam .. nie chce mi się dalej niczego udowadniać, czy opisywać. Kończę z pisaniem na tym wątku. Żegnam. P.S czy ktoś mógłby mi powiedzieć, jak odczytywać tutaj, na dogomanii, prywatne wiadomości ?
  15. 1. Wolałabym już, żeby moje imię i nazwisko zostało wymienione niż żebym została obrażona w taki sposób, zresztą bezpodstawnie. Nie wstydzę się mojego imienia i nazwiska - krzywdy nikomu nie zrobiłam, a wręcz przeciwnie - pomagam zwierzakom i z tego chyba mogę być dumna, nieprawdaż? Ta praca przynosi mi spełnienie i ogromną satysfakcję. Słowa, które przeczytałam zabolały mnie bez wzgledu na to, czy ktoś wie jak się nazywam czy też nie. 2. Pani Kierownik wie o tym, co tutaj piszemy, bo informuję ją na bieżąco :p Także o to spokojna głowa. A pani Dryglas? Była prezeską TOZu, więc jest Osobą znaną i to chyba normalne, że o Niej się często mówi. A ta sprawa wcale nie jest tajemnicą - media przecież o tym "trąbią". Także nie ma co ukrywać - my właśnie próbujemy wszystko wyjaśnić i sprostować, chcemy wyjawić prawdę (może dla niektórych bolesną, ale prawdę), która i tak wcześniej czy później wyjdzie na jaw. Kłamstw tutaj nie piszemy, wypowiadamy się w sposób kulturalny, nie "owijamy w bawełnę" .. więc o to ta afera? 3. Ok, power, ale jaki ..? Może i jest, ale czy nie można go wykorzystać w sposób użyteczny ? Całe siły włożyć w pomoc zwierzakom ? A nie zatruwać życie innym, latać we wszystkie strony i robić afery? Ile osób, które mają naprawdę dobre intencje ucierpiało !! 4. Obsesja .. każdemu tak można powiedzieć. Nie, Odi nie ma obsesji, a jest bardzo mądrą Osobą i na pewno nie rzuca słów na wiatr. 5. To jest poważny temat warty uwagi. Jeśli nie chcesz, nie musisz się wypowiadać. Ja nie rozumiem, dlaczego Osoba, która właściwie nie zna sedna sprawy, wypowiada się. Blancia, doceniam Twoją pracę, Twoją pomoc, a także innych Pań, także tych z TOZu ale nie o tym tutaj mówimy. Nie mówimy o zasługach i o tym, co ile kto zrobił (sama twierdzisz, że to bez sensu). Nie chcę się kłócić. Chciałabym współpracować. Niektóre osoby utrudniają to jednak, no i skutecznie. Ja nie rozumiem, czy tutaj jest jakaś rywalizacja ? O co i po co? My tego nie zaczęliśmy . Wiadomo, że w Schronisku nie jest idealnie, w końcu to jest Schronisko, a nie prywatny hotelik dla zwierząt. Ale nie jest źle - psy wszystko mają. Nawet w tak dużym mieście jak Warszawa narzekają na brak pewnych rzeczy. Nikt jednak nie krytykuje ludzi tam pracujących, którzy z całych sił starają się zaradzić wszystkim problemom. Właśnie wszyscy ich wspierają, dają siłę.. a nie to, co tutaj.. jeszcze jedno. WildH - mogłabym wiedzieć, jak masz na imię?Bo nie wiem, którą z dziewczyn jesteś. Nie widziałam Cię w schronisku. A ta suka to właśnie ta bernardynka, o której pisałam.
  16. Póki co bernardynki nie wstawiam, bo mnie teraz w schronie nie było (święta) i nie wiem, czy jeszcze jest, ale powiem koleżance żeby się dowiedziała, bo ja jutro wyjeżdżam na 5 dni i nie będzie mnie. Jakby co, to dam znać, bo laptopa ze sobą biorę. Jak dog jakiś będzie, to oczywiście poinforumuję ;) A w biurze widziałam ulotkę tej fundacji. Ale rzadko się zdarzają dogi .. był kiedyś jeden mieszaniec arlekina chyba.
  17. Witajcie. To może ja się teraz odważę dodać swoje dwie fotki.. Mam dużo zdjęć psiaków ze schroniska i swojego sznaucera, ale kiedy je zmniejszam jakość się pogarsza ;/ Dodam je więc przy najbliższej okazji. Te były robione starym aparatem (cyfrówką): [IMG]http://img261.imageshack.us/img261/4884/przerobkaafd2.jpg[/IMG] [IMG]http://img228.imageshack.us/img228/8019/przerobka3jd8.jpg[/IMG] ta jest źle wykadrowana, ale i tak ją lubię. I koń ma za duży kantar :lol: Teraz dostałam lustrzankę Sony Alpha 200, ale jeszcze nie miałam okazji dobrze jej wypróbować. Zdjęcia w ruchu mi nie za bardzo wychodziły.. musze się nauczyć ją dobrze obsługiwać. Jak będzie ładniejsza pogoda i warunki pogodowe pozwolą, porobię nią fotki.
  18. Sznaucera średniego :diabloti:
  19. Ja również marzę o zostaniu weterynarzem i myślę o tym bardzo poważnie. W moim mieście jest technikum weterynaryjne, ale już podjęłam decyzję, gdzie się udam, a mianowicie do dobrego liceum (jeśli się dostanę, oczywiście) o profilu biol. chem. Technikum wet. jest w moim mieście, ale stwierdziłam, że to się nie opłaca - moja koleżanka tam chodzi i żałuje. Przykłada się tam nacisk na przedmioty, takie jak np. anatomia zwierząt, których nie ma na maturze. Na maturze jest biologia i chemia rozszerzona, której w technikum jest niewiele. W technikum ma się biologię raz w tygodniu (przynajmniej w moim), a to z pewnością za mało na to, by dobrze zdać. Trzeba wziąć dodatkowe lekcje. Technikum kusi, bo i lekcje są ciekawe i praktyki i ma się tą świadomość, że się dąży do celu, rozwija pod tym kątem - ale to niestety nie wszystko. Oprócz tego chcialabym zrobić kurs behawiorystyki. Bardzo mnie interesuje psychika zwierząt, głównie psów i uwielbiam z nimi pracować. Ja już zdecydowałam - liceum to dobre rozwiązanie. Pod względem praktyk rozwijam się sama . Od 3 lat pomagam w schronisku, podstawowych rzeczy się nauczyłam. Jak udzielać pierwszej pomocy oraz inne. No i oczywiście obserwuję różne zwierzęta, mam styczność z wieloma rasami psów, uczę się reagować w różnych sytuacjach, jak się zachowywać przy psach.. dodatkowo, kiedy mam okazję jeżdżę do weterynarza obserwować jego pracę - już kilkakrotnie miałam przyjemność uczestniczyć przy operacjach. Widok krwi wcale mnie obrzydza. Jeżdżę też konno, a oprócz tego staram się też spędzać dużo czasu z końmi i uczyć się opieki nad nimi - to też się przyda. No i mam swojego własnego, kochanego psiaka, którego zamierzam wystawiać - handling też mnie pasjonuje, niestety to "dyscyplina" wymagająca wiele czasu i zaangażowania, którego mi ostatnio trochę brakuje. Najwazniejsze to .. uczyć się ! Pójść do dobrej szkoły, a potem wiadomo, na studia, jeśli się uda :)
  20. Mogłabym prosić o odnośnik do tego wątku? Informacje chętnie podam, ale musielibyśmy się też dowiedzieć, czy ta suczka jest do adopcji i czy nie musi przejść kwarantanny. A ten moskiewski stróżujący ma na imię Amigo, jakby co :) Jedna z wolontariuszek go wyprowadzała. Na spacerze podobno anioł, ale był jak na razie tylko z suką na spacerze (nie wiem, jakby zareagował na psa, ale przypuszczamy, że nienajlepiej - raczej agresywnie) . na pewno nie dla dzieci, dobry do pilnowania, no i nie każdego lubi.. ale dla nas miły, normalnie wchodzimy sprzątać i daje się głaskać ;) I jeszcze jest następny bernardynowaty. Mieszanka z kaukazem, coś takiego. Wielki, silny pies. Agresywny. Siedzi sam w boksie. Przywieziony z interwencji z drugim psem. Łapany był na kilka lass. Oprócz bernardynów są dwie mieszanki sznaucerka olbrzyma. Co do tej sprawy z TOZem .. to bardzo skomplikowany i rozległy temat. Można by polemizować bez końca, dlatego pozostawię to chwilowo bez komentarza. Wiele rzeczy było po prostu nie na miejscu i tego faktu nic nie zmieni, stały się rzeczy, które się stać nie powinny, ale cóż, już po fakcie.. nie wypowiadam się. Odi jest jedną z Osób, która najwięcej wie na ten temat. I tyle zrobiła dobrego dla Zwierząt, że wyliczać by można w nieskończoność. tak samo Pani Kierownik. To są wyjątkowe Osoby i z pewnością nie należy Ich obrażać.
  21. Ja się już na temat tamtej kłótni nie wypowiem. Swoje wiem, swoje powiedziałam i nic więcej nie chcę, a opinie ludzi, którzy na temat tej sprawy nie mają pojęcia, a się wypowiadają, nawet mnie nie obchodzą i nie są warte komentowania :) Tak więc przejdźmy do nieco ważniejszej sprawy, a mianowicie bullowatych w schronisku. Tak więc w schronisku są 4 bullowate. 3 amstaffy (jeśli się nie mylę) i jeden podchodzący pod pitbulla. Kazdego przedstawię po kolei.. Jest pies, około roczny, amstaff, czarny z dużym białym krawatem. Bardzo łagodny, serdeczny, przyjazny, ciągle merda ogonem (a raczej całym zadkiem, który również kręci się z radości we wszystkie strony). Kagańczyk bez problemu dał sobie założyć, smycz też. Na spacerze biega spuszczony ze smyczy, z psami dobrze sie dogaduje. Dzisiaj podczas biegania przeciął sobie opuszkę. Wzięłyśmy go do gabinetu zabiegowego, zdezynfekowałyśmy ranę i założyłyśmy sterylny opatrunek, a na to skarpetkę ochronną. Ma założony też kołnierz, który ma zapobiec ściąganiu bandaża. Przy podnoszeniu na stół zachowywał sie spokojnie, łagodnie, siedząc już u góry dał sobie wszystko zrobić. Patrzył tylko zdziwionymi oczkami. Wspaniały pies, wyjątkowy po prostu, taka przytulanka. Bardzo zadbany, w świetnej formie. Byli dzisiaj chętni na niego, ale ze względu, że jest dopiero od niedzieli, musi pozostać jeszcze w schronisku na kwarantannie. Myślę, że z jego wydaniem nie będzie problemu, bo jest pięknym psem o bardzo zrównoważonym charakterze :) Drugi amstaff to suczka, jeśli się nie mylę jest wysterylizowana. Charakter taki, jak u poprzedniego psiaka. Bardzo serdeczna, pogodna, wesoła, kocha ludzi, pieszczoty, pozostawiona sama piszczy. Nie wiem dokładnie, jak się zachowuje przy innych psach, ale kiedy ją przywieziono - stała spokojnie i ignorowała je. Jest brązowo biała (ale więcej ma brązowego). Też młoda (2-3 lata? - nie wiem dokładnie, nie chcę podać złej informacji). Nią też się już ktoś interesował, więc z nią nie będzie problemu. Trzeci pies, podchodzący bardziej pod pit bulla jest pręgowany. Ma kopiowane uszy. Nie wiem, jak do psów, do ludzi spokojny, daje się głaskać i piszczy sam w boksie - więcej niestety nie wiem. Wieku dokładnego też nie znam, ale z tego co widziałam po zębach, to też jest jeszcze młody. Też jeszcze na kwarantannie. Czwarty to stary amstaff, czarno biały, ale agresywny. Dwa pierwsze psiaki mają spore szanse na adopcje. O dwóch ostatnich niewiele wiem. A dzisiaj zebrało się sporo wolontariuszy. Wszystkie budy powyściełane siankiem i boksy ponownie naniesione piachem. Ostatnio po remoncie rynien znów trochę się lało przy obfitych opadach, powodem było jednak niezaklejenie montowań rynien (coś w tym stylu). Nie wiem, czy to zostało już zrobione, czy nie, ale sytuacja bardzo się poprawiła :p Robotnicy mówili, że to zostanie niebawem ukończone. Boksy od A do D wyremontowane. Jest śliczna bernardynka, krótkowlosa, sterylizowana, ale trochę zaczepna do niektórych (ale nie wszystkich) suk.
  22. Do kliniki nie mogę jeździć częściej - nie mam funduszy, by płacić za drogie operacje, bo nie zarabiam. Jeżdżę, kiedy potrzebują pomocy, jako towarzysz, pomocnik, wolontariusz. Jestem zawsze, kiedy trzeba. Adopcjami się nie zajmę, ponieważ nie mogę być codziennie w schronisku, a żeby prowadzić takie rzeczy trzeba mieć sporo czasu i być pełnoletnim. Robie jednak, co w mojej mocy - zapraszam znajomych do schroniska, pokazuję psy, staram się organizować takie wypady dla ludzi, żeby zobaczyli jak tam jest, zachęcam innych do pomocy w schronie, [I]z[/I]biórki rzeczy w szkole też robię[I].[/I]Nie jestem w stanie organizować transportu czy płacić za hotele i inne. Zresztą ciągle do schroniska dochodzą nowe psy, ciągle też jakieś odchodzą. Musiałabym też dokładnie znać historię każdego z nich. Nie można byle psa wstawić do internetu, nie znając go. Poza tym wszedł zakaz. Bez zgody Pani Kierownik nie możemy wstawiać zdjęć. Wcześniej jednak robiłam to - przeciez to ja założyłam bloga, od którego właściwie wszystko się zaczęło! I dlatego właśnie Panie się tym zainteresowały. To jest jeden z dowodów, że robię coś więcej po za tymi, jak to pani nazywa "sporadycznymi" wypadami do schronu (bo jestem tam naprawdę często). Warto też zauważyć, że mam szkołę. Codziennie do godziny 15 nie ma mnie w domu. Dochodzą obowiązki, zadania domowe i zajęcia pozalekcyjne. A ja nikogo nie krytykuję - to ja jestem krytykowana i naskoczono na mnie za to, że powiedziałam prawdę. Myślę też, że mój pies nie ma tu nic do rzeczy i to, skąd go wzięłam również jest tutaj nieistotne. Na DT rzeczywiście nie mam miejsca - mam małe mieszkanie. panie za to mają spore domy, gdzie zwierzaki mają dużo miejsca, a nawet kojce dla nich. Ze względu też na to, że mam mało czasu (szkoła) nie mogłabym podjąć się opieki nad większą ilością zwierząt. Nie mam też męża, który by zrobił to za mnie,a rodzice pracują. Tak więc nie świadczy to o moim snobizmie, czy jak to ktoś sobie zinterpretuje, ale o tym, że po prostu nie mam warunków. Dla schroniska i tak bardzo dużo robię. I nie powinno się moim zdaniem mierzyć, kto więcej zrobił, bo ja tego nie robię. Zostałam "zaatakowana" bezpodstawnie i na dodatek obrażona. I napisano tutaj kłamstwa. Jak wiec mam szanować osoby, które za wszelką cenę chcą dogryźć innym? Gdyby było naprawdę tak, jak pani pisze, nie miałabym nic przeciwko i w ogóle bym tutaj nie pisała.
  23. Za młoda na to, by mówić prawdę? By bronić schronu? Wiek nie gra tutaj żadnej roli, tak samo potraktowałabym osobę jeszcze starszą albo rówieśnika - przecież wyrażam swoje zdanie w sposób kulturalny. Jeśli ktoś nie szanuje mnie, ja nie będę szanować jego. Zdanie NIE zmienię bez względu na wszystko :) Ja tutaj jadu nie widzę. Nie jestem wulgarna jak reszta moich znajomych. Ale mam swoją godnośc i bronię swojego. A sprawy te nie są tylko dorosłych. Bo w większości dotyczą też wolontariuszy. Mogę wymienić, ale to raczej zbędne. A na ostatnie pytanie wcale nie muszę odpowiadać. To jest forum o psach, a nie miejsce na jakieś przesłuchania. To, gdzie jeżdżę i z kim jest moją sprawą (oczywiście rodzice też zawsze o wszystkim wiedzą, gdzie jestem). Ale jeśli pani tak bardzo zależy, to proszę: ostatni raz w lecznicy byłam z panem Hanesem, moimi dwiema koleżankami i z dwoma psiakami ze schroniska, aktualnie ich już nie ma. Jeden miał rozciętą skórę na klatce piersiowej i był zszywany, a drugi był po wypadku (starszy, mały piesek). Byliśmy u Pana Lisowskiego. A z Panią kierowniczką już rozmawiałam. Niczego złego nie zrobiłam, pani potwierdziła również moje słowa, że ten pies rzucał się na psy.
  24. Buhahaha, proszę mnie nie rozśmieszać ! Znowu wychodzi pani niedoinformowanie. W schronisku byłam dokładnie przedwczoraj, są na to świadkowie :) . Mogę nawet zdać relację, bo było naprawdę miło, oprowadzałam po schronisku nowych wolontariuszy i razem nawieźliśmy piachu do 6 boksów, kończąc na nr 19. I proszę mnie nie obrażać - nie ma Pani za grosz taktu!!!! DO JEGO BOKSU WESZŁAM, WODY NALAŁAM i GÓWNA RÓWNIEŻ SPRZĄTNĘŁAM!!!!!!!! TAK SAMO ZE STAFFORDKĄ I WSZYSTKIMI INNYMI BOKSAMI W SCHRONIE !!!!!!!! Jak może mnie pani osądzać, nie wiedząc nawet co robiłam? Żałosne. Tydzień temu w sobotę mnie nie było, byłam dwa tygodnie temu. Czasem jestem też w tygodniu. Byłam również i wtedy, kiedy szalała śnieżyca. W lecznicy z psami też nieraz byłam. A w schronie jestem od około 8 i siedzę do ok. 15-16. I czasu tam nie marnuję, zapewniam. :) Proszę się zapytać pracowników, bo z tego co wiem to są z mojej pracy zadowoleni. Może sobie Pani mówić, ile Pani chce. Mnie to nie interesuje, bo swoje wiem :) Na spacer TYCH psów nie brałam. Chciałam. Powiedziała mi WOLONTARIUSZKA, że są agresywne. Wolę nie ryzykować. Nie będę narażać zwierząt. A psy ze schronu znam bardzo dobrze, poświęcam im dużo czasu i nikt mi nie musi o tym przypominać. A z Panią Dorotą rozmawiałam - powiedziała, że mały jest agresywny do psów. I CO?? Ktoś chyba tutaj kłamie! Ja tam się żadnych skarg nie boję, bo nic złego nie robię - a wręcz przeciwnie. Wśród licznych szkolnych obowiazków znajduję również czas na bezdomne zwierzęta, bo są sensem mojego życia. Oprócz tego mam własnego psa, o którego bardzo dbam. Pracowników też proszę nie obrażać. Gdyby pies był łagodny, prawdopodobnie byłby w boksie z innymi zwierzakami. Pracownicy starają się dobierać psy tak, by się ze sobą dogadywały i żeby żyło się im dobrze razem, a pozostałe boksy można przeznaczyć na nowe psiaki. To są normalni ludzie, a nie jacyś tyrani. Ile razy się mówi o schroniskach, gdzie torturują zwierzaki - u nas tak nie jest! Zwierzęta są szanowane i mają całkiem niezłe warunki ! Trwa też remont! Ciekawa jestem, czemu zauważają panie same wady, a o tym, że schro się rozwija już nie wspomną? Przecież tyle się ostatnio zmieniło na lepsze! A psom się szuka dobrego, pewnego domu w sposób rozsądny, a nie utaja pewne rzeczy a potem ludzie mają problemy. Nawet jeśli pies jest potencjalnie łagodny, trzeba sprawdzić jak się zachowuje w różnych sytuacjach. Powiedziałam, że spore szanse ma, bo jest rasowym pięknym psem i ludzie sie nim interesują, bo przecież tak jest, nieprawdaż? Zmarnowałam mu szansę? bardzo śmieszne. powiedziałam prawdę, nie chcę narażać ani tego psa ani obcego na krzywdę. I proszę mnie nie obrażać bezpodstawnie, bo to bardzo niekulturalne z Pani strony. I to ja powinnam złożyć skargę, a nie panie. więcej na ten temat nie powiem, bo to się robi żałosne, szkoda mojego cennego czasu. a posty piszę i pisać będę, niczego sobie nie wymyślam, w schronie pomagam od 3 lat i naprawdę dużo wiem. i schronu zawsze będę bronić. pozdrawiam
  25. Nie wiedziałam, że to jest to samo ;) Myślałam, że amstaffy to te wyższe, smuklejsze, a staffordy to te niższe, masywniejsze, grubsze. Bo różnicę widać. No i pitbulle - one wszystkie są trochę podobne :P No więc tak.. jest ten szczeniak 10 mies. ta suka rudawa. do psów też nie bardzo. ale bardzo sympatyczna, płacze sama w boksie, do ludzi łagodna, wesoła. i jest jeszcze pies starszy, ale agresywny. rzuca się, jak sprzątałam chciał atakować grabie i szczekał, ujadał. czarny z białymi znaczeniami. o czwartym dowiem się więcej. jest czarny i jest to pies. zachowywał się dosyć spokojnie, ale nie miałam okazji go głaskać ani wziąć na spacer. Jeśli chodzi o zdjęcia, to muszę pogadać z kierowniczką schroniska. Przed wstawieniem zdjęć muszę skonsultować, jakie psy chcę dać - bo możliwe, że zostały znalezione (wtedy muszą być w schronie 14 dni) albo że ktoś ma po nie przyjść. Teraz w któryś dzień pojadę i pogadam. Później jakby co napiszę.
×
×
  • Create New...