-
Posts
1023 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Kinya
-
Dziś mam dwie wiadomości, jak to bywa: dobrą i złą. Dobra to taka, że dobiłam się do cywilizacji i mam już(?) net w domu. Zła to taka, że podczas konfigurowania kompa spalił się dysk, na którym miałam kupę danych, w tym wszystkie fotki kociaków :placz: Także urocze zdjęcia Czesia sprzed kilku dni w nowym domku - nie zdążyłam ich przekopiować :wallbash: Dlatego teraz cała nadzieja nowych właścicielach kocura :razz: A mówią, że co się odwlecze...
-
Zginął niestety śmiertelnie. Pani już wyczulona tak, że z kotami do kuwety będzie chodzić. Wiesz, olałabym sprawę, ale z drugiej strony myślę sobie, że skoro jakiś biedak, który mógłby zgnić w jakimś podłym schronisku, ma szansę na dom... Bo Czesia nie wydałabym na pewno w takie dalekie i nieznane miejsce :shake: Super, że jest w Krakowie, w fantastycznym domku i zawsze może mnie odwiedzić ;)
-
Własnie całe popołudnie obdzwaniam, bo sytuacja jest trochę skomplikowana: pani jest z Niemiec, miała dwa kotki z polskiego schroniska, ale kilka dni temu jeden uciekł i zginął. I ta kicia, która pozostała wpadła w depresję, nie je, chodzi i szuka towarzysza. Pani też przeżywa stratę, dlatego postanowiła wziąć drugiego; będzie w Polsce w sobotę, ale we Wrocławiu i tam trzeba by było dowieźć kociaka. Z Krakowa to bez sensu. Już nawiązałam kontakt z dziewczynami z Kociego Życia we Wrocku, jedna z nich postara się znaleźć jakiegoś biedaka, któremu można próbować zapewnić ten dom.
-
[quote name='partycja']Witajcie! Trochę się pogubiłam na tym forum, ale znalazłam chyba dobry wątek. Otóż, Czesio wprowadził się wczoraj i już rządzi całą przestrzenią. Jest prawdopodobnie najbardziej ruchliwym zwierzęciem na świecie. Ciągle ma nowe pomysły na zabawy (najbardziej polubił chyba zabawę "zabiorę Ci kapcie i zjem je tarzając się po podłodze"). Pierwszą noc spędził aktywnie. Zaczął od zaczepnego podgryzania stóp wystających spod kołdry i rozpychania się po łóżkach, a skończył na studiowaniu listów Cycerona. Na jednym stosie książek szukał chyba jakiejś lżejszej literatury, ale zdecydował się na szybki kurs włoskiego. Faktycznie, trochę jakby zmienił już akcent :) I rzeczywiście ma niekończący się żołądek ;) Pozdrawiamy![/quote] Witamy na forum Nowych Państwa Czesia (vel ? - jeszcze nie wiadomo). Kocurek ma się fantastycznie, w piątek byłam odwiedzić łobuza - poznał mnie, przywitał się, ale wcale nie ma zamiaru do mnie wracać. I BARDZO DOBRZE!! Domek super, "mały" jest po prostu rozpieszczany :multi: Zrobiłam parę fotek, ale spiesząc się do pracy zapomniałam je skopiować z kompa domowego. Mam nadzieję, że partycja będzie nas na bieżąco informować co słychować u naszego burasa. Swoją drogą dobrze, że z adopcją tak szybko poszło, bo wczoraj miałam telefon od pani, która - gdyby mogła - to by Wam Czesia odebrała. Była załamana, że już znalazł dom, bo zakochała się w nim widząc zdjęcia na Allegro :lol:
-
Jest szansa na domek dla Czesia!! Dzwoniła 15 min. temu do mnie pani, ale jechałam samochodem za ciężarówką więc słabo się słyszałyśmy. Dowiedziałam się tyle, że jest zdecydowana, mieszka w centrum Krk. Patia, powiedziałam jej, że w sprawach formalnych skontaktuję się z Tobą i będziemy się z panią umawiać. Daj mi proszę znać jak to zazwyczaj organizujesz, czy pojedziemy do niej z Czesiem sprawdzić domek (czy bezpieczny itd.), czy ona miałaby podjechać do mnie - chodzi o sprawy czysto logistyczne i formalne, żeby nam się nie zniechęciła i nie wyłamała, a równocześnie żeby kociak dobrze trafił.
-
[quote name='Tweety']Babunia pojechała dzisiaj razem z Kinya (było mi bardzo miło Cię poznać Kinya, wybacz, że ja tak w kucki przyjmowałam:oops:). U Babuni podobnie jak u Borysa, wyniki w normie poza leukocytami - 35 tys (dla przypomnienia - górna norma 15 tys). Kinya weźmie kotę na "przegląd techniczny" do swoich wetów. Dzięki za wszystko a przede wszystkim za uratowanie kotusi:loveu:[/quote] Mnie również było bardzo miło i nawet się nie wygłupiaj - sam fakt, że byłaś już w domu i stałaś na nogach zaskoczył mnie niesamowicie ;) Babunia do południa (zanim wyjechałam do pracy) była jeszcze przerażona, chociaż do miski przybiegła chętnie i ładnie zjadła. Wczoraj wypuściłam ją z transporterka, umieściłam w legowisku na kołderce i ledwo co wyszłam nalać wodę do miski, a ta skubana już próbowała łapą otworzyć drzwi wejściowe. Jak na taką starowinkę ma całkiem sporo energii, ale może to kwestia stresu. Jutro rano zawijamy do weta. Tweety, pojawił się niestety problem z kolejnymi adopcjami :-( Dziś rano mój chłop (nie wiedząc jeszcze, że mamy nową lokatorkę) zapowiedział bezwzględny remont dołu - pojawił się jakiś ciek wodny, ściany są bardzo zawilgocone i już zaczęła pojawiać się pleśń, nie możemy dopuścić do powstania grzyba. Na górze mam już nadkomplet, jeżeli udałoby się wydać Cześka do DS byłoby super (chociaż strasznie go polubiliśmy), bo wtedy zwolniłby miejsce dla Babuni, ale o nowych kotach nie ma mowy :shake: Kurczę, głupio mi bo już się zaoferowałam w sprawie kolejnego, a tu klops! Szukamy DS dla ok. rocznego Czesia! Piękny puchaty buro-szary pręgus, zdrowy, wykastrowany. Wesoły, towarzyski i trochę rozrabiaka. Pls!
-
Na tamtym wątku bez odpowiedzi, więc przenoszę tutaj: Kicię wezmę, ale jest problem z odebraniem jej ze schronu. Dziś od 8:30 do 17:30 jestem w pracy, a na 18:00 jadę na ważne spotkanie na Kazimierz. Nie mam możliwości do 17:00 podjechać na Rybną, osoby które o to pytałam też nie dadzą rady :-( Tweety bardzo prosiła żeby kicię odebrać dziś, bo jutra może nie doczekać, każda godzina się liczy. Dlatego jeżeli jest ktoś mógłby podjechać i wziąć kicię, a ja odebrałabym ją z dowolnego miejsca po 20:00 - będę bardzo wdzięczna :Help_2:
-
Kicię wezmę, ale jest problem z odebraniem jej ze schronu. Dziś od 8:30 do 17:30 jestem w pracy, a na 18:00 jadę na ważne spotkanie na Kazimierz. Nie mam możliwości do 17:00 podjechać na Rybną, osoby które o to pytałam też nie dadzą rady :-( Tweety bardzo prosiła żeby kicię odebrać dziś, bo jutra może nie doczekać, każda godzina się liczy. Dlatego jeżeli jest ktoś mógłby podjechać i wziąć kicię, a ja odebrałabym ją z dowolnego miejsca po 20:00 - będę bardzo wdzięczna :Help_2:
-
[quote name='Patia']Kinya , bierzesz babulenkę ?:loveu: Jesli będzie potrzebny jakiś transport do weta czy coś do dzwoń do mnie . Ja się nie moge nacieszyć , że Lusia zostaje !!!:multi:[/quote] Biorę :evil_lol: Tylko tak jak pisałam raczej nie zdążę jutro przed południem podjechać na Rybną, a Tweety bardzo prosiła żeby kicię brać stamtąd jak najprędzej, nie w piątek. Stąd opcja, że mógłby to jutro zrobić mąż Tweety, a ja wieczorem odebrałabym kociczkę po pracy. Chyba, że Ty mogłabyś ją wziąć z ambulatorium, a ja wieczorem zahaczyłabym o Wieliczkę. Wiesz, nie chcę angażować w to za bardzo Tweety, ona naprawdę potrzebuje odpoczynku, a nie bycia łącznikiem między mną, swoim mężem a schronem i organizowania całej tej akcji. PS Moja mama też ;)
-
[quote name='Tweety']czyli można organizować jej wyciągnięcie ze schronu?. Mimo, że na dole oczywiście może liczyć na należną starowince porcję mizianek?;)[/quote] Rozmawiałam z Tweety chwilę temu, zdecydowałyśmy, że babuszka zostanie jutro zabrana; nie wiem tylko czy zdążę rano przed pracą ją wziąć, a potem siedzę przynajmniej do 20:00 w robocie :shake: Być może uda się to tak zorganizować, że mąż Tweety odbierze kicię do 17:00 (do tej godz. jest tam czynne) a wieczorkiem ją od niego odbiorę i zawijam do domu. Poza tym ogromna prośba o mocne kciuki dla Tweety, rozmawiała ze mną tuż po operacji, biedaczka miała taki strasznie słaby głos... I w ogóle pełen szacun za to, że w takiej sytuacji myśli o kotach i organizuje akcje :klacz:. Tweety, serdeczności i zdrowiej nam! :loveu:
-
[quote name='Tweety']a co z tą babunią? tylko, że ona to raczej dożywotni tymczas:shake:[/quote] Odpisywałam na Twojego posta - widocznie Isabel była parę sekund szybsza i Jej wiadomość ukazała się przed moją. A co do kici to przecież nie zostawimy jej w potrzebie. Chodzi tylko o to żeby inni ewentualni lokatorzy jej nie dokuczali. Na górę nie mogłabym jej na razie wziąc ze względu na kwarantannę, no i oprócz moich kociaków jest tam Czesio na tymczasie. Już zaczynają się awantury o miski i teren :shake: Dlatego kicia na razie poszłaby na dół, gdzie wcześniej był tymczas dla Lusi i Cześka - sama na pewno miałaby tam spokój.
-
Czekam w takim razie na wieści. Coś czuję, że remont dołu odwlecze się w baaardzo daleką przyszłość :cool3: Ze 2 lub 3 kociaki mogą tam zamieszkać (Lusia i Czesiek radzili sobie całkiem nieźle ;)) Jeżeli tylko można prosić, to żeby kociaki nie wymagały częstych i regularnych zastrzyków - ja po prostu nie potrafię ich robić i nie podejmuję się, a jeżdżenie do weta np. 2 razy dziennie odpada ze względu na pracę. Smarowanie, zakraplanie i podstępne podawanie tabletek mam już w miarę opanowane ;)
-
[quote name='Patia']O Boże Kinya to by było cudownie !!! :loveu:[/quote] Twoje zdanie jest tu najważniejsze ;) Dzwoniłam do Ciebie w tej sprawie, ale musiałaś być zajęta. Zapomniałam jeszcze dodać, że w sobotę Lusia dostała tabletkę odrobaczającą. Musimy się jeszcze dogadać co do kosztów leczenia kici. I myślę też sobie, że skoro zwolniły się te pomieszczenia na dole, to mogłabym wziąć znowu jakieś biedaki na tymczas; chyba widziałam jakiś temat z prośbą założony przez Tweety. Jakby co to dawaj znać, ja teraz biegnę do lekarza i jadę do domu, będę na forum jutro :bye:
-
[FONT=Times New Roman][SIZE=3]Przepraszam wszystkich zainteresowanych za milczenie, ale położyło mnie do łóżka na półtora tygodnia, a „dzięki” naszemu telekomunikacyjnemu monopoliście od ponad pół roku nie mogę doczekać się netu w domu :angryy:.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Czesiek ma się dobrze, tyle że od dwóch dni ma problemy gastryczne. Rzuca się jak szalony do misek (je z kilku równocześnie, bo odgania inne koty), je łapczywie, a potem wszystko zwraca. Już sama nie wiem co mu dawać do jedzenia :-( Na szczęście dużo pije, więc odwodnienie mu nie grozi. Jeśli ta niestrawność się utrzyma, jedziemy do weta. W zachowaniu zmian nie widać, wymyśla coraz bardziej szalone zabawy, galopuje po całym domu, skacze po czym się da :lol:[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Jeśli chodzi o Lusię to wieści są i dobre, i złe. Złe to takie, że z chorej łapki (drapiąc się pazurkiem) przeniosła sobie świństwo na uszko i szyję, i te miejsca zaczęły łysieć. W ogóle traci ogromne ilości sierści, całym kłębami, których nie nadążam sprzątać. Ale najgorzej wygląda ta szyjka, prawie całkiem łysa :-( Smarujemy, poza tym dostała krople przeciw linieniu, ale na efekty trzeba będzie poczekać. Za to z dobrych wiadomości pierwsza jest taka, że wyniki krwi wreszcie są w normie :multi: Druga to fakt, że Lusia może mieć nową panią (na razie wiemy to tylko my dwie ;)). Moja mama po wizycie u mnie tak przejęła się losem kici, że chce ją zaadoptować. Ponieważ jednak z rodzicami mieszka brat, który ma potworną alergię na sierść, mama nie może wziąć Lusi do siebie, chociaż ogromnie by chciała. Wobec tego propozycja jest taka, że Lusia zostaje pod moją opieką, a mama płaci alimenty :cool3: Co Wy na to?[/SIZE][/FONT]
-
Dziękujemy Patia! :loveu: Chciałabym jeszcze dodać, że Czesio: 1. Nie boi się ludzi, jest przytulasty do wszystkich tak samo (no, może bardziej do tych, którzy wrzucają coś do miski :eviltong:); 2. Chyba nie znał wcześniej psów, bo kompletnie nie docierał do niego fakt istnienia moich dwóch; do tego stopnia, że dopiero pogoniony przez nie zrozumiał chyba, że trzeba jednak trochę uważać; 3. Toleruje bez problemu inne koty, chyba że zachowują się wrogo; wówczas po prostu się broni jeżąc ogon i wydając groźne pomruki - starć bezpośrednich raczej unika; 4. Jest po prostu kochany!:loveu:
-
[quote name='TYGRYS-ica.']a ja sie tak zastanawiam czy te kotki sa u was na tymczasie i szukaja domku?? czy to tylk taki tymczasowy tymczas?? :lol: i czy duzo jeszcze zostalo kociakow??[/quote] Dzięki za radę, gg już aktywne ;) Czesio w super formie, mimo swojej dość muskularnej, krępej sylwetki ma mnóstwo energii, szaleje z futrzaną mychą, trochę psoci (ale niegroźnie;)) i baardzo potrzebuje zabaw i pieszczot. Lusia już bardziej odważna, sama podchodzi i się łasi, ale nadal trzeba uważać na zbyt gwałtowne gesty. W ogóle jej drugie imię - Kraina Łagodności ;) Bez protestu łyka tabletki i pozwala na coraz bardziej zaawansowane zabiegi pielęgnacyjne - niestety ten chory paluszek niezbyt ładnie wygląda :sad: A domek będzie tak tymczasowy, jak tylko będą tego potrzebować :lol:
-
Czesiek już o 10:00 był w lecznicy, strasznie obrażony za odstawienie od miski. Odbieram go wieczorem po pracy. Poszukiwania domku czas zacząć :) W wynikach Lusi poprawa o niecałe 30%, dlatego kontynuujemy leczenie aż będą w normie. Poza tym na tylnej łapce, przy okazji ściągania z pazurków "tipsów" powstałych z odkładającego się chyba miesiącami brudu, znalazłam wczoraj brzydką ranę między paluszkami. Niby nic strasznego, ale miejsce nieciekawe, brak dostępu powietrza spowodował, że rana się jadzi, a skóra łuszczy. Będziemy smarować ;)
-
[quote name='Neigh']Ja się chciałam tylko dopytać, kto tak kota napompował???[/quote] Witam Wszystkich! Po raz pierwszy na forum i od razu przyznaję się, że to ja... 0,6 kg w dwa tygodnie