-
Posts
328 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Germaine
-
Czytam i czytam, w koncu Dendak sie doczekał :loveu:, z cudownego domu tymcasowego trafił do cudownego domu i mam nadzieję, że to jest jego ostatnia przystań, za duzo było zmian w jego zyciu.
-
Axel, młody bokser MA DOM - Fundacja SOS Bokserom
Germaine replied to Soema's topic in Już w nowym domu
Glut powoli znika, temperatura w normie, Axel radosny, szaleje na widok każdego, kto zwróci na niego uwagę, chce sie bawić, chce żeby mu poświęcać czas, czeka na swojego człowieka -
Ranę opiekunki muszą przemywać 3 razy dziennie, wstrzykiwać płyn do środka, trzeba mieć naprawdę mocne nerwy i cierpliwośc, żeby to robić. Na szczęście Maciek jest cierpliwy i bardzo wdzięczny za każda chwile mu poświęcona. Gorzej, że jest bardzo zaborczy i nie pozwala Benkowi podchodzic do opiekunek. Doszło juz do kilku spięć, Maciek czuje sie coraz lepiej, więc i coraz pewniej ...Ale więcej mam nadzieję, że napisze DT
-
Axel, młody bokser MA DOM - Fundacja SOS Bokserom
Germaine replied to Soema's topic in Już w nowym domu
Axel odwiedził dzis lecznicę ze względu na gluta w nosie, glut taki, jakiego jeszcze nie widziałam wcześniej Zasmarkane całe mieszkanie w DT, dywany, meble, ściany, kicha cały czas i z nosa leci ropna wydzielina zółto zielona. W lecznicy zmierzylismy temperature 40,3 stopni, po czesci pewnie ze wzgledu na swój stan a po cześci ze względu na to, że to chodzące adhd, które chce sie witać z każdym ... Wieczorem zmierzylismy mu temperature i jest juz ok, dostał antybiotyki i za kilka dni jedziemy na kontrolę. -
Maciek juz jest po zabiegu, lekarz usunął mu częśc szwów w premedykacji, rana została oczyszczona i wypłukana z ropy. Miałam od razu na miejscu dostac instrukcje jak przemywać ta ranę w domu, żeby pokazac opiekunkom z DT, ale kiedy weszłam do gabinetu i zobaczyłam ta dziure w brzuchu ....mało nie zeszłam :oops: Maciek czuje sie dobrze, poczekalismy razem w lecznicy aż dojedzie Kasia z DT i na jej widok pies wstał i bardzo piszczał, żeby juz iśc do domu. W domu rana musi być przemywana 3 razy dziennie i tu należą sie ukłony dla opiekunek, że sie tego podejmą. Okazuje się, że Maciek ma lęk separacyjny nad którym trzeba popracować, bardzo przeżywa rozstanie z opiekunkami, w które wpatrzony jest jak w obrazek. Kiedy zostaje sam (raczej z bokserem rezydentem Benkiem na którego nie zwraca uwagi a jesli juz to warczy) to bardzo płacze i szczeka.
-
Maciek trafił pod nasza opiekę w sobotę dwa dni temu, był operowany w poniedziałek tydzień temu, nie wiemy dlaczego nie założono mu drenów. Na szczęście dzis pojechalismy z nim do naszej lecznicy i zabieg jest umówiony na jutro, za chwilę byłoby juz za późno :-( cała podłoga w lecznicy była dzis w kroplach krwi i ropy ...
-
Aldo juz po operacji, ładnie sie wybudził, wyszlismy siusiu i wrócił do szpitala. Operacja trwała długo, chirurg sie napracował przy tym stawie. Rano, kiedy przyjechał do mnie, był bardzo pobudzony, cały czas patrzył na drzwi i nie chciał sie połozyć. Cały czas szczekał, piszczał, wył i przeżywał rozstanie z opiekunami, chciałam być twarda, przeczekałam 10 minut, 15 minut szczekania, myslałam że sie uspokoi i pójdzie spać, poszedł dopiero wtedy, kiedy zeszłam na dół i połozyłam sie na kanapie obok niego. Widać, że Aldo sie bardzo przywiązał do swoich opiekunów i bardzo przeżywa, kiedy sie go zostawia w obcym miejscu ... Po 4 dniach dniach trzeba zacząć rehabilitacje i rozpocząć gimnastykę stawu.
-
Operacja Aldo jest umówiona na godzinę 10:00 na najbliższy czwartek, po operacji Aldo zostanie w szpitalu do 20:00. Trzymajcie kciuki!!!
-
Kolejna relacja z DT :p : " Pierwszy spacer Homcia -Świniaczka po operacji usunięcia paskudy z nogi. Całkowity optymizm. Homek jak zobaczył że dziś wyciągam i zakładać mu chcę hipisowskie wdzianko to szalał do tego stopnia że nie mogłam go ubrać przy czym Spręzyna muw tym fakcie pomagała.Ubranie ich obojga i wyjście zabrało mi dziś dużo czasu . Najpierw ubranka ,szelki a za moment plątane smycze przez zajaraną na spacer Spreżynę . Normalnie przy samych drzwiach mało gleby nie zaliczyłam.Sprężyna zaraz jak tylko wejdziemy na teren bezpieczny jest spuszczana ze smyczy. Włącza zaraz sprinterski bieg i znika na kilka sekund na horyzoncie Qu niezadowoleniu Homcia. On też by chciał śmignąć przed siebie eh . Natomiast chyba kuma dlaczego nie jest wolny. Ona śmiga, on za nią nie chce pędzić tylko staje i szczeka.Za to jak sa na spacerze obok siebie to on ją ewidentnie goni i idzie jej tropem. Kurcze jak on w ogóle na tej nodze chodzi. Nie wygryza szwów /nie ma kołnierza bo sie nie kładł w nim i był tak przerazony że Ja miałam szok./ To aż dziwne że on nie próbuje nic zrobić z tym co według nas powinno mu przeszkadzać. Spacer wyszedł super .Psy ,Homek był po powrocie szczęśliwy maksymalnie. zadzierał ze Sprężyną ,Sprezyna złapała go za wdzianko i ciągnęła "
-
Jesteśmy juz po wizycie kontrolnej: " szew goi się ładnie, w środkowej części szwu lekki obrzęk i wysięk surowiczy ale bez ropy". Jak na taki zabieg u psa w tym wieku, to rana wygląda bardzo ładnie, a Homer czuje sie dobrze. Dzis był ubrany w sliczny czerwony kubraczek i wyglądał słodko :loveu:, zrobiłam kilka zdjęć, Soema je później wstawi.
-
Rozmawiałam dzis z domkiem tymczasowym, biegunka sie uspokoiła, kupy coraz ładniejsze, jesli tak dalej pójdzie i nie bedzie juz śladu po biegunce to bedziemy mogli umówic operacje na najbliższy czwartek :p
-
Homer juz jest po operacji, zabieg operacyjny obejmował wycięcie duzych ilości tkanek, rana operacyjna jest bardzo rozległa i wymaga intensywnej opieki pooperacyjnej w domu tymczasowym. Jutro dom tymczasowy musi podac kroplówke dozylnie a w czwartek jedziemy do lecznicy na wizyte pooperacyjną. Dzis Homer mnie zadziwił poraz kolejny, pojechałam do lecznicy po jego operacji żeby sie rozliczyć i odebrac zalecenia, lekarz przyprowadził Homera i Homer stanął od razu przy drzwiach i zaczął popiskiwać. Pomyslelismy z lekarzem, że pewnie chce siusiu po tylu godzinach, więc otworzyłam drzwi i Homer podreptał po schodach na górę, ale siusiu nie zrobił. Za to zaglądał spanikowany do wszystkich samochodów na parkingu w poszukiwaniu opiekunki z domu tymczasowego i nie chciał wrócić do lecznicy, trzeba było go siłą zaciągać. Za jakis czas dojechała opiekunka i kiedy weszła do lecznicy ..... radości nie było końca, pies po tak ciężkiej operacji umiał sie cieszyc, merdał ogonkiem i szalał z radości, przytulał sie do swojej Pani :p Niesamowite jak psy potrafia okazywać swoja wdziecznośc mimo bólu i cierpienia
-
U Aldo po lekach juz sie minimalnie poprawiło i juz wiemy jaka jest przyczyna biegunek. Zaczał jeść, ale Intestinala trzeba mu dosmaczać puszkami. Dzis zostal zbadany kal i w kale wyszły giardie, Aldo będzie ponownie odrobaczony i za jakiś czas znowu zbadamy kał. Jak juz zrobimy porządek z pasozytami i biegunką, umówimy termin operacji.
-
Relacja z domu tymczasowego: "Przywiozłaś do mnie zrezygnowanego staruszka który chyba tylko w spaniu widział wyjście ze swojej makabrycznej sytuacji o czym świadczy sznyta na szyi pod pyszczkiem.Dziś Homcio-Świniaczek :)chce bawić się zabawkami. Kiedyś na pewno był w domu i nawet był dobrze traktowany. Znudził się ? W każdym bądź razie to co mu zrobiono to bezduszność i brak szacunku w ogóle do życia. Homer to jest na prawdę kochane psisko i nawet dziś zabiega o względy pokazuje że coś potrafi. Na spacerach mimo utraty znacznej słuchu i tego że jest na smyczy sam ogląda się czy Ja idę za nim.Poszczekuje na obcych że niby jest groźny i patrzy na mnie czy jest akceptowany i doceniany.Takie biedactwo. Gorzej że sika w domu ale to efekt bycia przez kilka lat /na pewno/ gdzieś gdzie załatwiał się tam gdzie był przywiązany zwykłym sznurkiem"
-
Niestety biegunka jest cały czas, a do tego Aldo nie chce jeść Nie chciał nawet zjeśc kurczaka, więc musi sie czuć naprawde źle.:shake: Dzis dostał nowe leki, któtre mam nadzieje pomogą, jutro będzie zbadany kał. Resztę info napisze DT
-
Homer przyjechal dzis z opiekunką z domu tymczasowego do lecznicy na kontrolę, chirurg obejrzal guza, z guza cały czas sie sączy po punkcji, dom tymczasowy musi płukać to miejsce kilka razy dziennie. Staruszek był dzis ozywiony, a w swoja opiekunke wpatruje sie jak w obrazek, kładzie jej głowę na kolanie, domaga sie pieszczot, to nie jest ten sam pies, który przyjechał kilka dni temu, mimo tego guza i cierpienia stara sie cieszyć życiem
-
Dzis pierwszy raz zobaczylam jak sie Aldo cieszy :p spał sobie w jadalni w posłanku i czekał az opiekunowie z domu tymczasowego po niego przyjadą i jak tylko weszli do pokoju podniósł sie, zastygł na chwilę w bezruchu nie wierząc własnym oczom po czym podbiegł do nich i starał sie po boksiowemu kuperkiem okazywac jaki jest szczęśliwy, ze po niego przyjechali. A na podwórku zaraz zlapał patyka i zaczał szaleć na 3 lapkach, aż miło było patrzeć, jak sie zmienił w ciagu kilku dni dzieki cudownej opiece w domu tymczasowym.
-
Jestesmy juz po wizycie w lecznicy Kano został od razu odrobaczony, lekarz mu obcial pazurki Podczas czyszczenia uszu pies sie bardzo denerwował i próbowal sie dobrać do naszych rąk, pania doktor dorwał, mnie nie .... ale to było tylko straszenie, uszy go bolą, w środku mega syf, dodatkowo ma stan zapalny spojówek Została pobrana krew, w morfologii wyszedł BARDZO wysoki poziom leukocytów, wysłalismy więc krew dodatkowo do laboratorium zewn do weryfikacji tych wyników Jutro będa wyniki krwi i lekarz podejmie decyzje w sprawie dalszego leczenia Kano jest bardzo drobnym bokserem, waży tylko 17,90 kg :-(
-
Operacja była umówiona na 10, niestety musieliśmy ja przełozyc na za tydzień. Aldo ma biegunkę i gorączkę, dostał leki, antybiotyki, zmieniamy karme na royala Intestinal i obserwujemy przez ten tydzien. Jesli biegunka przejdzie to operacje mamy umówioną na kolejny czwartek. W tej chwili Aldo jest u mnie, za chwile jedziemy na badanie USG. Skinny go oczywiście odpowiednio przywitał startując z zębami, ale Aldo zachował kamienna twarz, odwrócił sie i poszedł spać :p
-
Kochani, dom tymczasowy odezwie sie w weekend jak znajdzie chwilkę czasu. Jutro rano pojadę z Aldo do lecznicy, zabieg umówiony na godzinę 10:00, trzymajcie kciuki, żeby wszystko posżło dobrze. Aldo zostanie cały dzień w szpitalu a wieczorem pojedziemy z DT, żeby go odberać, będe informować na bieżaco o stanie jego zdrowia.
-
Niestety nie mam dobrych wiadomości :-( Guz nie jest niestety ropniem, chirurg wykonał punkcję, w punkcji krwisty, kleisty płyn, zmiane oprózniono z ropy i tkanek marwtych. Jest podejrzenie nowotworu w stanie rozpadu, obrzek ciastowaty tkanek miękkich. Rokowania nie są dobre, nie ma mozliwości izolacji guza od mięśnia, trzebaby ciąc guza razem z łapą :-(