To prawda, zycia mu nie wrócimy, ale osoba która to zrobiła powinna ponieść konsekwencje. Nie po to tyle osób walczyło o Huberta, żeby nowy dom bez konsultacji go usypiał :shake: Sonia go wyciąnęła ze schroniska, od początku robiła wszystko, żeby go uratować, trafił do niej na dwa dni i wszystko było ok, cieszył się, jadł, wychodził na dwór. Potem pojechałam z Markiem po niego i przywiozłam do Warszawy do DT. W DT dogadał się z innymi psami, były problemy tylko kiedy jadł, miał taki apetyt, że nie dopuszczał innych psów do miski. Uwielbiał spacerować, szczególnie chodzić do pobliskiego lasu, był bardzo spragniony bliskości człowieka, kładł głowe na kolanie i czekał na mizianie. Potem trafił do kolejnego DT, ale tam też miał apetyt i w bardzo zabawny sposób bawił się na dworzu z pozostałymi psami.
Jego jedyną winą widocznie dla nowego domu widocznie było to, że był staruszkiem, że chodził niezdarnie, ponieważ stawy miał chore.
Nie wierzę w te bzdury, że nie jadł, apetyt miał wilczy we wszystkich domach, nie wierzę w to, że nagle stał sie osowiały i nie wierzę w to, że nowy dom musiał go uspić ponieważ nie jadł dwa dni i umierał śmieacią głodową, nie umiera się z głodu po 2 dniach. Hubert pojechał do nowego domu po prostu na egzekucję, ja poznałam go, on był stary ale bardzo chciał żyć. Nowy dom NIE miał prawa uśmiercać psa bez poinformowania Tatiany!!! A to nie wysyłanie zdjęc, nie odbieranie telefonów i informowanie o tym, że się psa uśpiło wtedy kiedy piszemy smsa, że psa zabieramy .... bardzo dziwne :angryy: