Przykre...Miałam nadzieję,że będzie można operować.Moja Bajka miała raka,ale umarła sama,zasnęła i się nie obudziła.
Chyba nie umiałabym podjąć tej decyzji,o której piszecie...
Wiem jednak,jak to jest,mieć psa z wyrokiem-adoptowałam Bajkę już z rakiem...Wiedziałam,że Jej dni są policzone.Była u mnie pół roku i myślę,że to był dobry czas.Odeszła kochana,na swoim kocyku,spokojnie.
Ty też , choć nie możesz pomóc,możesz dać Małej to poczucie bezpieczeństwa.To ważne,by nie wyczuła od Ciebie strachu czy bezradności.To nie będzie łatwe.Najgorsze są noce...
Trzymajcie się obie.