Jump to content
Dogomania

Wet-siostra

Deleted
  • Posts

    4847
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Wet-siostra

  1. E,nie,aż takimi śmieciożercami to One nie były...Fakt,zjadały wszystko(w żołądku Lusi zdziwiony weterynarz znalazł fragment zielonego plastiku i ... ziarna pszenicy...Plastik to fragment ulubionej zabawki Lusi,dałam Jej ją do grobu-taka zielona plastikowo-gumowa kość...Skutecznie i po kawałku ją pożerała,mimo mych zakazów...A pszenicę podjadała gołębiom...) Myślę,że to musiało być coś smacznego...Coś,co aż zlizywały z liści(których fragmenty też były w żołądkach)...
  2. Nemusiu, [*],nie znałam Cię...Ale , biedaku... tak mi przykro...:-( Co za fatalny rok...:shake: Proszę-jak spotkasz TAM Koliego i Lusię powiedz Im,że strasznie za Nimi tęsknię...:-(
  3. Cioteczko,nie przesadzasz z tymi kośćmi...Pytanie tylko-GDZIE je dac do analizy???Zgłosiłam to telefonicznie na policji,kazali potwierdzić osobiście. A co do ruchu i światła-jak się siedzi w oświetlonym mieszkaniu,nie widać,co się dzieje na zewnątrz...Przecież tego feralnego wieczora oboje z tz byliśmy w domu,w dużym pokoju...I nic,nikogo nie zauważyłam... Fakt faktem,ja wieczorem jestem praktycznie ślepa... Ale tz też nic nie spostrzegł... Nawet przeczucia żadnego nie miałam,nic,kompletnie...
  4. Nie potrafię skanować...:oops: Nie mam chyba nawet tego urządzenia...:oops: Ale to króciutka notka,więc przepiszę... "PRZEMYŚL.KOMU PRZESZKADZAŁY KUNDELKI. KOLI I LUŚKA ZOSTAŁY OTRUTE. Psy Nadziei Koziak zdechły w tym samym czasie.Skonały w męczarniach.-Ktoś je otruł-mówi przemyślanka. Nadzieja Koziak hodowała trzy małe kundelki.-Zwykle ok.wpół do dziesiątej wieczór wypuszczałam je na spacer.Tak było i wtedy-opowiada.Gdy tylko zwierzęta wróciły do domu,zaczęło się z nimi dziać coś dziwnego.Wyglądały na wystraszone,zagubione.-Zadzwoniliśmy do weterynarza.Wtedy myśleliśmy jeszcze,że psy zjadły coś nieodpowiedniego.Że dolegliwości szybko przejdą-wspomina Koziak.Niestety,Koli i Luśka zdechły.Ocalała tylko Tyrsa.-Wstępne wyniki badań wskazują,że zostały otrute.Prawdopodobnie trucizną do zwalczania ślimaków.Ktoś ją musiał podrzucić na moje podwórko.Dlaczego?-pyta kobieta,która zgłosiła sprawę na policji." Strona 4 ,Nowiny z dnia 18.11.2008. Jest trochę nieścisłości w tej notatce... Ale ma być kolejna. Jak pisałam-poruszę niebo i ziemię,by znaleźć tego,kto zabił moje psiaki...
  5. Miałyście rację...Dziś rano znalazłam na podwórku kości kurczaka...My na pewno ich tam nie dawaliśmy... Brak słów...
  6. To nie był długi artykuł,tylko krótka wzmianka w prasie...By ten,co to zrobił wiedział,że poszłam na policję,że będę walczyć o wykrycie sprawcy...I by ostrzec innych właścicieli psów...Bo nie wiadomo,kto to... Ale chyba ktoś,komu zależy na tym,by nam dokuczyć i byśmy się usunęli z mieszkania...Dziś na podwórku znalazłam kości kurczaka...My na pewno ich tam nie daliśmy... Miałyście rację-muszę miec oczy z tyłu głowy...
  7. Biedny Griso...:-( Szkoda,że się nie udało...:-( Trzymaj się,piesku...:-( Griso-stracił łapkę,lecz nie stracił nadziei na miłość...
  8. Mam już wyniki sekcji na papierze,policja została powiadomiona... Oby znaleźli tego,kto to zrobił...
  9. Mam bolesną nauczkę...Łudziłam się,że moje podwórko jest bezpieczne...Zrobię wszystko,by zapewnić bezpieczeństwo Tyrsie.Po lekach całkiem doszła do siebie.Nie spuszczam jej z oczu.Wychodzi na podwórko tylko ze mną lub z tz...Zanim wyjdzie,ja albo tz sprawdzamy,czy czegoś znów nam nie podrzucono...Mam nadzieję,że to wystarczy... Tak bardzo mi brak Koliego i Luśki...Nie tak miało być...
  10. Wszystko,co napisałam,łącznie z tym,że weterynarz dał mi próbkę trutki jest prawdą...On ma tego jeszcze sporo...Na pewno policja też to dostanie... Sprawa jest już zgłoszona na policji ... Bardzo bym chciała,by znaleźli sprawcę...Ale to mógł być każdy...Ci,co u mnie byli wiedzą,jak jest usytuowane podwórko... Dałabym wszystko,by moje psiaki żyły... Dlaczego z uporem maniaka robicie ze mnie potwora??? Za zwierzęta oddałabym własne życie...
  11. To było otrucie...Weterynarz,który robił sekcję zwłok,znalazł pewien środek...Powiedział,że nie ma gdzie tego zbadać...Dał mi go w zawiniątku i zaproponował,bym poszukała w internecie lub w sklepach chemicznych... Ale ja nie mam sił szukać...Niech się tym zajmie policja... Nawet nie otwarłam zawiniątka... Dowiedziałam się też,że Koli nie miał żadnych szans,miał tego w żołądku bardzo dużo...Lusia miała troszkę mniej,ale starszy organizm nie poradził sobie,pomimo leków... Dałabym wszystko,by dowiedzieć się, kto to zrobił...I-dlaczego... Komu tak bardzo przeszkadzały moje psy...
  12. Koli...13.11.2008... [*] :-( Lusia...14.11.2008... [*] :-( NIGDY O WAS NIE ZAPOMNĘ...:placz: kiedyś unikałam tego działu,omijałam go szerokim łukiem... ale teraz... moje serce umarło...podwójnie... moje życie nie ma sensu... ktoś zabił moje psy... nie chcę żyć...
  13. Koli,wróć...:placz: Lusiu,wróć...:placz:
  14. A ja już nie chcę żyć... Wątek moich psiaków jest na TM,ale...ale ... ale ludzie,którzy się w nim wypowiadają... Odkąd umarł Koli i odkąd umarła Lusia... Nie śpię,nie umię...Nawet jeśli za chwilę zasnę,budzę się z płaczem... Chodzę po całym domu i wyję... Wołam Je po imieniu,ale nikt nie odpowiada... W sobotę Je pochowałam... Weterynarz powiedział,że lepiej nie otwierać pudełka,ale ja musiałam Ich zobaczyć...Ten ostatni raz... leżały...takie zimne... głaskałam... dałam Im ich ulubione zabawki.Koliemu piłeczkę,Lusi kostkę...Włożyłam do pudełka kwiaty,posypałam też płatki róż...Na dno grobu wyłożyłam kwiaty... Ale nie umię się pogodzić z tą stratą D L A C Z E G O ZA CO KOMU PRZESZKADZAŁY MOJE PSY Walę pięściami w stół,w ściany chodzę po domu jak dziki zwierz po klatce,a oni mi piszą,że sobie to wyreżyserowałam,że piszę ckliwe teksty... A ja patrzę na miejsca po kocykach,na zabawki,na miski... Wołam,ale nikt nie przychodzi na moje zawołanie... Na Tyrsę co chwilę wołam"Lusiu"... Nikt nie jest w stanie mnie utulić... Nie chcę żyć... Moje życie straciło sens... KOLI,WRÓĆ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! LUSIU,WRÓĆ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  15. Soniu...:-( [*]... Jeśli spotkasz TAM mojego Koliego [*] i moją Lusię [*] powiedz Im,że strasznie za Nimi tęsknię i że nie chcę już żyć... Bo moje życie straciło sens...:-(
  16. Nie podpowiadałam,tylko mówiłam...Z płaczem... Czemu??? Nie czytasz tego wątku? Nie widzisz,co się dzieje? Przecież to przekracza wszelkie granice przyzwoitości... Jak tak można? Przecież gdybym ten wątek otwarła i pokazała na policji,jak nic posypałyby się sprawy o zniesławienie,pomówienie,oszczerstwa... Sama bym bardzo chciała wiedzieć,co to był za specyfik... Straciłam dwoje najlepszych przyjaciół. A Wy nawet nie potraficie uszanować mojego żalu... Weterynarz obiecał mi,że na poniedziałek lub wtorek przygotuje opis sekcji zwłok. Próbkę trucizny muszę chyba zanieść na policję,bo weterynarz powiedział,że nie ma za bardzo gdzie jej zbadać... Czy naprawdę uważacie,że mogłabym coś zrobić swoim zwierzętom??? Brak słów... Moderatorze,bardzo proszę o oczyszczenie tego wątku... Uszanujcie śmierć...
  17. Koli i Lusia już pochowane...Posty niektórych osób zostawiam bez komentarza,jesteście okrutne... Zgłosiłam parę postów do moderatora.Po prostu brak mi już sił...
  18. nie ma jej nie ma wstałam rano i nikt do mnie nie podbiegł ona była taka kochana zawsze na mnie czekała zawsze przychodziła Boże dlaczego przecież ona rano czuła się lepiej przecież lepiej był stan ciężki ale przecież było lepiej może nie powinnam jej była zostawiać w tym szpitaliku może by żyła może ją wykończyli może dali za dużo leków na raz może może powinnam była iść do innego weta może może by żyła przecież ja ją wzięłam by żyła żyła rozumiecie wstałam rano a jej NIE MA NIE MA N I E MA i teraz piszę i wyję i nie chcę już żyć nawet się z Nią nie pożegnałam myślałam że wszystko będzie dobrze zostawiłam Ją żywą żywą i nie ma nie uchroniłam Jej przed śmiercią nie uchroniłam nie chcę żyć
  19. Cioteczki nie mam sił pisać sto razy tego samego... wszystko ze szczegółami napisałam na wątku Koliego... Dajcie mi już proszę święty spokój... Czy nawet żałoby nie umiecie uszanować?? Jutro czeka mnie podwójny pogrzeb...
  20. przepraszam,nie mam sił się powtarzać... wszystko napisałam na wątku Koliego. Dziękuje za wsparcie ... Za słowa otuchy... A na niesłuszne oskarżenia odpowiadac nie będę nie mam sił musiałam iść do szkoły przed wyjściem dzwoniłam do lecznicy Luśka jeszcze żyła w szkole wyłam,wyłam,wyłam jakoś wzięłam się w garść tylko po to by zaraz po szkole dowiedziec się,że zamiast jednego Przyjaciela-straciłam dwóch... Jutro pogrzeb...
  21. Kochane ja nawet nie wiem jak sie nazywam nie patrzylam na zegarek to wszystko działo się tak szybko najpierw o sekcji otwarli oba psiaki to była robota fachowca trutka wielkości ziarnka maku Koli nie miał żadnych szans Dokładnie to było tak że najpierw Koli zaczął się dziwnie zachowywać Lusia i Tyrsa nic nie pokazywały więc poszliśmy z nim Irek niósł go na rękach w lecznicy umarł w sumie może po 10 minutach tam pobytu może piszę nieskładnie ale od wczoraj wieczora oczu nie zmrużyłam po powrocie z lecznicy do domu może za jakieś pół godziny Lusia zaczęła miec te same objawy co Koli więc dawaj ją na ręce i do lecznicy Tyrsę też,choć ona jedynie trochę cherlała gdzieś do 2.00 tam byliśmy i dopiero jak po tym drugim razie wróciłam weszłam na wątki całą noc czuwałam przy suńce i zaraz z rana z powrotem poszliśmy do lecznicy weterynarz zadecydował by Lusia została w szpitaliku. Ok .15 Lusia umarła. Sekcja wykazała to,co u Koliego... Mam w domu tą trutkę a część jej ma weterynarz chce ją wysłac do Warszawy bo to jakiś super specyfik i to na razie tyle wybaczcie' nie jestem w stanie pisać
  22. Lusia na razie to musi przeżyć... To,co się stało,przeraziło mnie... Została tylko Lusia...I Tyrsa... Nie spuszczę ich z oczu będą wychodzić tylko ze mną szukamy nowego domu ale nie dla Lusi tylko DLA NAS Lusia ma już swój dom. I jeśli przeżyje - zrobię wszystko,by nic złego Jej więcej nie spotkało... ŻEBY TYLKO PRZEŻYŁA...
  23. Napisałam już na wątku"Czwórka psiaków",ale napiszę tutaj. Ktoś otruł moje psiaki.Koli nie żyje [*],a Lusia w stanie ciężkim walczy o życie w szpitaliku... Powiadomiłam policję,poprosiłam o sekcję zwłok i badania toksykologiczne...
  24. Sekcja ma być dzisiaj,wet wykona ją w wolnej chwili.O 19 mam przyjść po Lusię i będziemy dalej rozmawiać. Prosiłam o wykonanie badań toksykologicznych. Zawiadomiłam również policję... tel.016 670 30 21 dr Głubisz Marek Skanować nie potrafię...Może zrobię ksero i wyślę? Albo może poproście weta by Wam powiedział,co i jak? Wyniki toksykologii będą chyba znane później... Acha,jeszcze adres.Borelowskiego,numeru nie pamiętam...Ale na tej ulicy jest tylko jedna lecznica... W zasadzie chciałam Koliego wieźć do dr Fedaczyńskiego,nawet do niego dzwoniłam,ale odmówił mi,ponieważ ma problemy rodzinne...
  25. Napisałam na wątku Koliego,powtórzę tutaj... To zrobić mógł praktycznie każdy... Dom jest przy ruchliwej ulicy,podwórko przy chodniku... Nie mam pojęcia,kto,ani dlaczego... Lusia walczy o życie,w stanie ciężkim została w szpitaliku. Sekcja będzie zrobiona i mam nadzieję,że coś wyjaśni,bo jak widzę niektórzy już sobie swoje wersje wydarzeń ustalili... Może wkrótce dojdą do wniosku,że sama otrułam swoje psy... Na dogo ostatnio wszystko jest możliwe,przynajmniej jeśli chodzi o mnie... Jestem potworem bez serca,katującym psy...Przynajmniej według niektórych osób... Myślę,że ktoś zaplanował to otrucie...Zawsze o tej samej porze wypuszczałam psy na wieczorne siku... Pech chciał,że zbiegło się to w czasie z wydaniem Poziomki... W sumie niecałe pół godziny później wypuściłam psy na dwór... Jak sobie pomyślę,że i ona mogła to zjeść...Zjadłaby na bank... Koli,Luśka i Poziomka były/są wszystkożerne... mam nadzieję,że wet coś powie po sekcji... Ale na bank jest to otrucie...
×
×
  • Create New...