Jump to content
Dogomania

gagata

Members
  • Posts

    7813
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by gagata

  1. Myślę, że jesli ktoś znajdzie jakieś dobre, sprawdzone miejsce np dla kaukaza albo białego szpicowatego albo któregos podrostka, to spokojnie może pisać na PW do Zwierzaków tutaj albo na Fb i dalsze sprawy załatwiac po cichu...Bo miejsca będą potrzebne z pewnością i to takie, żeby nie trzeba było znowu ratować juz raz uratowanych...
  2. Wprawdzie to powinni napisać ZwP a nie ja, ale napiszę. Z całą pewnościa potrzebne będą miejsca dla tych psów, bo gdzie je zabrać? Są dwie pojedyncze kaukaziaste suki, jest pseudolabek, dwa duże szorściaki, kilka mniejszych szczotek, chyba 4 niezsocjalizowane duże podrostki , trochę wilkowatych...Z pewnoscia tez trzeba jakoś zacząć organizować zaplecze, bo karma, transport, leczenie itd to będą sporo kosztować. Nie sadzę , by ZwP udżwignęli taki ciężar... Nie wiem, jak sprawa się rozwinie ale jesli psy uda się po ich odebraniu yumanji pozostawić na tym terenie, to będzie mozna sukcesywnie je stamtąd zabierać...Byle zdobyć środki na karmę i opłacenie kogoś, kto by je doglądał.Psy z domu przenieść do boksów , dogadać z właścicielką w sprawie wody i [B]odkreslić to co było grubą kreską.[/B] Nie mpatrzeć, kto komu kiedys mwierzył i dlaczego, bo to juz nieważne. Taki mógłby byc początek pomocy dla psów po yumanji.
  3. [quote name='Kudłaty Smok'](...) Ona nigdy się tego nie nauczy, bo nie umie wyciągać wniosków z porażek - a właściwie wnioski wyciąga, ale bardzo pokrętne. Po drugie - miałam sporo okazji zaobserwowania działań sąsiadki Aśki. I po tym, co widziałam, nie uwierzę w dobrą wolę jej koleżanki, która nakręciła całą tą aferę. Wam nie chodzi o dobro tych zwierząt. Nie chodzi o dobro zwierząt komuś, kto potrafił stać i spokojnie patrzeć, jak staję pomiędzy moim małym terierem, a należącym do tej sąsiadki atakującym mastiffem. W dużym stopniu to ta osoba jest odpowiedzialna za to, co tam się teraz dzieje. [B]Wam chodzi o załatwienie własnych porachunków, a te zwierzęta są tylko kartą przetargową. Żałosne, że własne interesy śmiecie przykrywać łatką troski.[/B] Miało być kilka słów, wyszła cała rozprawka... Przepraszam za chaotyczność wypowiedzi, ale ta godzina i emocje nie sprzyjają składaniu myśli. [B.][/QUOTE] Nie wiem, po co dalej roztrząsać konflikt miedzy yumanji a właścicielką całego terenu.Od tego są sądy. Nie mniej do głowy by mi nie przyszło jechać do schronu czy DT albo hoteliku z własnym psem.Albo żądać od właścicielki posesji zamknięcia gdzieś swoich psów dlatego, że się przyjechało w gości do jej skonfliktowanej i niechcianej lokatorki.Pytałam tej kobiety, dlaczego wodę odcięła akurat w takim a nie innym czasie. Powiedziała, że powinno to zrobic już bardzo dawno temu ale zawsze żal jej było zwierząt siedzących u yumanji. Odcięła, bo nie było jej już stać na płacenie rachunków za yumanji a wodociągi i elektrownia by się nie cackały tylko odcięły media do całej posesji.Ponoć ma całą górę pismo do yumanji o uiszczenie zaległych rachunków. Trudno odmówić jej racji. Miała zakładać STOENom sprawę o stalking? Pewnie też ciężko jej patrzeć na postępującą dewastację części domu, za który nadal spłaca kredyty bankom. Albo słuchać conocnego wycia głodnych, spragnionych i nie wyprowadzanych psów, którym nie może pomóc. Jeśli więc psy sa tu dla kogoś karta przetargową, to raczej dla yumanji. Z posesji w końcu się usunęła, ale psy zostawiła, choć wszyscy dobrze wiemy, że mogła poprosić o pomoc w ich przekazaniu gdzie indziej. Zresztą asta przyjęła do siebie już w czasie, gdy dawno tu nie mieszkała. Czyli w zasadzie wsadziła właścicielce do boksu kolejnego psa bez jej zgody, tak? Właścicielka powiedziała mi też, że chętnie udostepniłaby dostęp do wody dla psów w sytuacji, gdyby te psy zaczęłyby sukcesywnie opuszczać jej teren i gdyby miała gwarancje, że yumanji z pewnością tu nie wróci. Nie oceniam ale rozumiem pobudki właścicielki. Pobudek yumanji nie rozumiem. Dom nie jej, posesja nie jej, nad psami sprawować opieki nie jest w stanie, zwierzęta cierpią ale to wszystko nie jest ważne...
  4. Kasiek, żle rozumiesz...Po prostu stałe klepanie w kompa odciąga wielu ludzi od prawdziwego życia i realnych działań. O ZwP nie zamierzam dyskutować - poznałam ich dopiero wczoraj, nic nie wiem o ich wcześniejszych poważnych interwencjach. Mnie się spodobali, bo nie udawali mądrzejszych niż reszta świata, zrobili to co byli w stanie zrobić i realnie oceniaja swoje możliwości. No i nie boją się wyzwań. Nie nam decydować czy sprawę będą sami ciągnąć czy może ją przekażą. To jest ich decyzja. DonVitow - to miejscowość Samorządki koło Garwolina.
  5. [quote name='kasiek.']Gagata jaka pierwsza interwencja tej fundacji ? jaka mloda fundacja ? Zwierzaki w Potrzebie funkcjonuja od dawna ,interwencje miały -chyba ze kiedys dzialały nielegalnie bo i to mozliwe ....poniewaz jak wiadomo mozliwe jest wszystko ale ja ta fundacje znam od dawna.To fakt ze to jest duza interwencja i tu sie zgodze ze na taką nie były przygotowane ,zreszta podstaw prawie zadnych nie mialy bo nawet ich pies nie jest ich psem w swietle prawa . Myśle ze ta akurat fundacja sobie z ta sprawą nie poradzi i trzeba inne fundacje zaangazowac by cokolwiek tu uzyskac i trzeba tez miec wtedy miejsce gdzie mozna odebrac chociaz częsc psow gdyby jednak cud sie zdarzył i daloby sie je zabrac. I taka moja refleksja na koniec ...skoro durne przepisy i ustawa dopuszcza trzymanie nieograniczonej ilosci zwierzat na prywatnym terenie przez osobe prywatna ,a nawet chyba dopuszcza trzymanie ich w warunkach nieodpowiednich i uragajacych wszelkim normom i wystarczy ze niby wlascielka powie to moje psy i wara mi stąd bo poszczuje psami-wtedy kazdy zmyka bo przeciez wlasnosci wielkiej pani nie bedzie odbierał silą to moze sie zastanówcie dogo-ciotki jak przekazujecie zwierzaki ile ich tam jest i czy w razie czego da sie je zabrac i jak zabrac jak sie zapomniało papiera podpisac ,a do pieska za daleko i odwiedziny raz na rok albo i to nie.... Ta interwencja to jakas porażka ,nie jest tak ze jakiekolwiek prawo pozwala przetrzymywac psy w takich warunkach ,gdzie slizgaja sie na wlasnych odchodzach ,pani od bajzlu nie ma psy nie karmione ,nie pojone ,zamkniete w domu albo w obsranych kojcach -czytaj w chlewie[/QUOTE]Kasiek, fundacja młoda, bo młode osoby tam widziałam a nawet gdyby była stara to do interwencji trzeba sie najpierw przygotować.[B]One jechały tam po psa, po jednego Skinniego[/B] a nie na interwencyjny odbiór wszystkich zwierzat... Nie mów więc, że interwencja została spieprzona lub nie, nie powtarzaj wszystkiego za Anielą Wszystko Wiem Lepiej. To są odpowiedzialne dziewczyny i jeśli nie dadzą rady, to pewnie sprawę przekażą innej organizacji. I dobrze, byle psy nie zostały bez opieki, prawda? Tak, wiem, powinnam tam wkroczyć sama, sama odebrać wszystkie zwierzęta, skopać co poiektórym przeszkadzającym siedziska i zostać samej na polu z dwudziestką psów.A wtedy wszyscy z dogo i fb by sie rzucili mi na pomoc i na wyścigi by lecieli odbierac ode mnie te psy, załatwiac weta, dowozić, karme i wodę, tak? Takie smętanie na kompie, nakręcanie atmosfery powoduje tylko to, że co mniej odporni ludzie zamiast jechać po wiadra dla tych czy może innych psów siedzą przy klawiaturze i obmyślają co by tu odpisać jakiemuś tam pyskatemu userowi czy userce. Po co to wszystko?
  6. [quote name='edek']Mi chodzi o nieudolność naszego systemu.... Przyjeżdża wet, stwierdza, ze warunki są nieodpowiednie, psy zaniedbane, policja wkracza i psy są zabierane. Wiem, w Polsce to nierealne :shake:.[/QUOTE] Realne... Kiedyś. Jak ludzie naucza się w końcu, że pensje biorą za pracę a nie za podpisywanie listy obecności. Ta spr5awa też powinna mieć dalszy ciąg. Zgłoszenie było ponoć obszerne, dotyczyło wszystkich zwierząt więc jesli nie z 7.3 to z 6.uoz powinno sie toczyc i psy powinny być odebrane. Jesli władze uznaja, że są "właścicielskie" to odebrane na koszt właściciela. Tylko, że to bedzie trwac...
  7. [quote name='edek']Ja tego też nie rozumiem :shake:. Najwidoczniej tak można ......, te interwencje są jakąś porażką ....[/QUOTE] To była pierwsza interwencja tej fundacji. Każdy od czegos zaczyna. One przynajmniej sie fizycznie ruszyły i zaczęły działac. Odbiły sie od urzędniczo-policyjnej przedświatecznej indolencji. Żadna z nich nie była gotowa na włamywanie sie do tego mieszkania i przejmowanie psów siłą, bo nie każdy lubi mieć sprawy karne w sądzie.Z kolei panowie policjanci zapisy prawne dot. stanu wyższej konieczności etc. znali ale czekali na polecenia przełożonych , a te były inne, Dla mnie czytelne: "Poczekajcie, zajmiemy się tym po świętach"
  8. [quote name='majqa']A propos... sytuacji, że tak to określę ziemskiej. Tam umowa najmu trwa jeszcze?[/QUOTE] Tam nie było umowy najmu. Trwa sprawa o eksmisję a yumanji zajmuje formalnie pomieszczenia, bo "weszła w ich posiadanie" w tzw. złej wierze.
  9. Tu sa foty. Marne, bo tylko taki mam sprzęt a w boksach bardzo ciemno. Tam nie ma pustych boksów. Fot starałam sie nie opisywać, żeby nikomu niczego nie sugerować. [url]https://plus.google.com/photos/112086272007107033840/albums/6003856205891889585[/url]
  10. Na dogomanię od dawna prawie nie zaglądam, wątki Szamana, Skinniego nie były mi wczesniej znane.Zarówno,panie z fundacji jak i yumanji dzisiaj po raz pierwszy zobaczyłam na oczy. Do tego "hoteliku" też pojechałam dzisiaj po raz pierwszy, bo mnie o to poproszono, chciałam sie też na własne oczy przekonać jak tam jest naprawdę. To nie jest interwencja fundacji Emir. Nie obchodzą mnie dyskusje na temat stanu prawnego tego miejsca ani żadne sprawy sądowe toczące się z powództwa yumanji czy tez przeciwko niej.Chciałam tylko zobaczyc psy i warunki ich bytowania.To, co zobaczyłam wystarczy mi na długo. Na początek Szaman - wg mnie najbardziej zagrożony pies w kojcach. Starutki, trzymający się tyłu kojca, ledwo powłóczący tylnymi łapami, z kompletną rezygnacją w oczach. Ten pies w wąskim boksie przebywa wraz z dwoma dużymi, młodymi podrostkami, bo szczeniakami to one juz nie są. Oba młode psiaki wściekłe, zdziczałe,nie dopuszczające Szamana nigdzie. Zapomnijcie, że pozwolą mu cos zjeść albo napić się wody.Weterynarz tego psa nie oglądał, bo nie mógł wejść do środka. Obok kaukaziasta suka, zaczepiająca łapami przez kraty. Podobno od lat nie wypuszczana, bo yumanji sie jej boi. Ale to już wiedza pozyskana z boku. W równie wąskim boksie trzy spore wilczaste psy, z których jeden tylko skacze po ścianie usiłując wydostać sie na zewnatrz.Wewnątrz budynku dalsze kojce. W pierwszym siedzą dwa spokojne, spore kudłate psy, podobno matka z synem. obok biały amstaff, wychudzony, z żebrami na zewnątrz, ranami na łapach, zrezygnowany tak, że nawet nie szczekał. Tego psa wet obejrzał przez kraty, obmacał na tyle na ile mógł, bo boks zamkniety na kłódke. Jego rany wyglądały mu na świerzbowca, może też być jakaś alergia na kiepska karmę.Dalej kilka mniejszych psów, kudłatych z siersią pozlepiana od moczu i kału. A z nimi jeden mocno wycofany wilkowaty, chyba młody, kryjący sie z tyłu, wystraszony. Obok jeszcze jeden boks z psami. We wszystkich boksach puste miski, beż śladu wody. Podkreślam MISKI, nie wiadra.W takiej misce to mozna podać jednorazowo wodę psu pokojowemu wielkości do połowy łydki a nie kilku sporym zwierzakom. Miski niczym nie przytwierdzone. Obawiam się, że przy pierwszych próbach napicia się przez więcej niz jednego psa, natychmiast wywracane do góry dnem. W każdym boksie widać nałożona świeżo słomę. Szkoda, że nie usunięto spod niej tej starej, przeszczanej i zabrudzonej.U amstaffa ta świeżą słomą nawet miska była zasypana. O stanie bud sie nie będe wypowiadać, widać będzie na zdjęciach.Do psów mieszkających w domu dostępu nie mielismy. Widziałam wybite okno z resztkami obluzowanej szyby zasłoniete jakąs szmatą. Przez szpare w drzwiach wejściowych do mieszkania yumanji widać było pokłady nieusuwanych goowien i łapy dwóch psów, dużego ciemnego i mniejszego beżowego.Słyszałam stamtąd szczekanie przynajmniej kilku psów.O samej interwencji i jej przebiegu wypowiadać sie nie będę.Każdy kiedys stawiał pierwsze kroki. Jeśli dziewczynom z fundacji nie zabraknie jaj i konsekwencji w działaniu, to mają spore szanse, w co wierzę. Nikt mnie nie przekona, że yumanji ma dobre intencje. Do domu nie wpuściła policjantów a nas wyprosiła nawet za płot.Wszedł tylko jeden wet i też tylko w celu obejrzenia tylko jednego psa - Skinniego.Powiedział, że pies jest wychudzony, ma wygryzienia na bokach , które nie powstały dzisiaj czy wczoraj, że kręci sie w kółko ale że nie jest psem umierającym. Powiedział tez, że nie widział w jakich warunkach pies jest przetrzymywany, bo nie zdążył. Był tam około 5 minut - mierzyłam czas dla własnej ciekawości.Potem dwa psy z domu zajmowanego przez yumanji wybiegły na chwile od razu odwołane przez nią samą. Kaukaz i jakiś mniejszy terier wyglądający na pszenicznego ale nie jestem pewna, bo fryzjera itp dawno nie widział. Te dwa były w nienajgorszej formie.Cos mi sie obiło o uszy , że yumanji kiedys miała jakąs ukochaną kaukazke spiącą w łóżku ale czy to ta sama suka - nie wiem. Co do reszty: [B]yumanji w mojej obecności oświadczyła policjantom, że absolutnie wszystkie psy znajdujące sie na jej części posesji są jej własnością i że nie zamierza nikomu żadnego psa oddawać.[/B] Podobno Skinni został jej kiedys w środku nocy podrzucony pod brame i ona go przygarnęłą, inne psy zgarnęła z ulicy jako bezdomne.Podobno wszystkie psy sa leczone a ich książeczki zdrowia ma jej weterynarz - o rozmazach, wymazach, morfologiach itp długo i namietnie opowiadała panom weterynarzom i panom policjantom.Na sam koniec jednego z policjantów wpuściła na chwile do swojego domu i cos mu pokazała. Policjant powiedział potem,że widział psa bez ogona w dobrym stanie.Na moje pytanie czy był to Skinni nie umiał odpowiedzieć. Tak samo jak nie umiał odpowiedzieć po czym poznał ten dobry stan pokazanego mu zwierzęcia. Nie widział też warunków bytowania psów a w każdym razie nie umiał odpowiedzieć na pytania tego dotyczące. Reasumując: 1. Policjanci ograniczyli sie wyłącznie do działań dot. ewentualnego oddania Skinniego dziewczynom z fundacji, do czego nie doszło, bo nie miały umowy z yumanji. Reszta to dowody posrednie,które będa oceniane w trakcie dalszego prowadzenia postępowania. Dodam, że zgłoszenie obejmowało również łamanie przepisów uoz itd. 2. Weterynarz nie znalazł żadnego psa w stanie wskazującym na jego umieranie więc ograniczył sie wyłącznie do obietnicy dostarczenia policji stosownej notatki czy tez opinii.:Podkreślę, że pobieżnie zbadał tylko dwa choc faktycznie sterczał tam bardzo długo czekając na decyzje policji. O braku wody itp nie chciał sie wypowiadać, twierdząc, że ta pani wode za chwile może dolać. Takie samo stanowisko zajął w przypadku asta i Skinniego - pani mówi, że leczy więc może gdzieś leczy zwierzaki.Z treścia art 6 i 7 uoz musiałam zapoznawać go ja, bo nie znał tych zapisów. 3.Wet powiatowy został o wszystkim powiadomiony i zamierza wkroczyc do akcji jak tylko policja lub fundacja powiadomią go o istnieniu tego miejsca 4. Sprawa ma byc kontynuowana po świetach. [B]Yumanji nie potrzebuje pomocy przy psach, bo jej zwyczajnie nie chce.[/B]Za fizycznego słuzy jej osobisty syn. No chyba że ktos nadal ma ochotę wspierać ją kasą albo karmą. Nie jest ani bezradna ani zagubiona. Co chwile wspominała o swoim adwokacie, bardzo dokładnie znała swoje uprawnienia, a winną wszystkiego była ta wredna sąsiadka, która nie chciała juz dłużej płacić rachunków za jej wodę i prąd. Dodam, że az do konca mojego tam pobytu czyli az do wieczora, psy wody nie dostały. Syn yumanji pozbierał troche butelek spod kojców i poszedł z nimi do samochodu. Jest nadzieja, że może ta wodę dowioza. Aha, jesli myslicie, że te psy sa z kojców wypuszczane, to sie mylicie. Całe duże podwórko starannie obeszłam w poszukiwaniu świeżych kup - bezskutecznie. Foty postaram sie wstawic jutro, bo naprawde mam dość na dzisiaj.Za chaotycznośc relacji przepraszam, jesli będa jakieś braki - muzupełnię po przejrzeniu zdjęc
  11. [quote name='bric-a-brac']To dlaczego jej nie pomożecie, tylko chcecie zdeptać?... W imię obrony zwierząt.... no tak.... a niki "obrończyń" znane z innych wątków deptologii.... Smutne:([/QUOTE] To znaczy jak mamy jej pomóc? Płacić za nią wodę, prąd itp? Szukać jej nowego lokum? Sprzątać za nią boksy i wyprowadzać uwięzione w mieszkaniu psy? W końcu żadna z Was nie trzyma zwierząt w cudzym domu ani nikt nie trzyma psów w Waszych domach wbrew Waszej woli? Odnoszę też wrażenie że jej personalnie pomoc nie jest potrzebna.Z Waszych wypowiedzi o sądach itp,wynika, że świetnie sobie radzi. Za to pomoc potrzebna jest tym zwierzętom.
  12. [quote name='Ewa i flatki']Paradne i w stylu właścicielki hoteliku - zakrzyczeć i ośmieszyć. Jeżeli dyskusja będzie na tym poziomie, przestanę tu się odzywać. Czy pokazanie warunków, w jakich żyją od wielu miesięcy te psy to dla ciebie "rozdmuchiwanie afery" ? Kim ty jesteś, bo nie obrończynią zwierząt :([/QUOTE] Jak zwykle, posłańca należy zabić....Nie ważne, że zwierzęta tam cierpią, ważne że Yumanji "chciała dobrze, tylko jej nie wyszło"...Ludzie, co z Wami?
  13. [quote name='agaga21']czy do tej pory nikt inny nie wiedział co tam się dzieje? czyli, że od jesieni nikt tam nie podjechał?[/QUOTE]To chyba trzeba pytać panie z tego wątku i tych, którzy maja tam psy...
  14. Dodam, że pani prowadząca ten "Hilton" już od jesieni tam nie mieszka. Ponoć podjeżdża raz dziennie na pół godziny i to wszystko. Psy kojcowe jakoś sobie radzą ale w domu zamkniętych jest jeszcze naście psów i tam nikt już im wody nie doleje.... Drogie panie, jesli zależy wam na tych psach, to je szybko stamtąd zabierajcie...
  15. [IMG]https://fbcdn-sphotos-c-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/v/t1.0-9/p296x100/10154904_10203690726135693_744272574859154283_n.jpg?oh=2ce8c5321cd9de9bb478262eadeabc1e&oe=53C19986&__gda__=1407069517_c96e4c68b264307ecc882409d38b5bf2[/IMG] Aścik na codzień... I już wiem, od czego ma rany na łapach na tym ślicznym zdjęciu w polu...:-( [IMG]https://scontent-b-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-frc3/t1.0-9/10003135_10203690837498477_2183995694693738147_n.jpg[/IMG] Poznajecie pieseczki? [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/gCbQDbishKnM1ifiuv5W2PvGhq8XCp6nhdUP07KWZV4=w512-h384[/IMG] Magazynek z karmą?
  16. Gaja jest jednak sporym psem, wielkości owczarka. Bardzo przymilna i zrównoważona.
  17. Oto Gaja sprzed kilku dni. Foty sa raczej oglądowe, bo nie miałam czasu ale widze, że na wątku jest mnóstwo jej ślicznych fot do ogłoszeń.:-) [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-ZOgAvQ8yL7Q/UnHrGTS0PiI/AAAAAAAALiE/XAtpbJFeDSs/w328-h321-no/P1060733.JPG[/IMG] [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-pw816pgG4NU/UnHriHVQMvI/AAAAAAAALiY/tfaH508J8xo/w428-h321-no/P1060737.JPG[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-Ui8pY2U3EFY/UnHrinZ0-PI/AAAAAAAALic/fwBCu5DNfNI/w408-h306-no/20131020_160425.jpg[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-6sYVJj_KzHw/UnHrWNhArfI/AAAAAAAALiM/Lu2lBTouVU0/w315-h321-no/P1060735.JPG[/IMG]
  18. [quote name='xxxx52']ojej ,ojej kobitko dobrze napisalas To sie nazwa logika emirowek[/QUOTE] xxxx52, a znasz słowo logika? Bo jeśli tak, to jeszcze raz przeczytaj post brązowej1 albo wróc na swoj leżaczek.. Brązowa 1 - dziekuję.
  19. [quote name='MalgosMalgos']Skoro dopuszczalne sa wulgaryzmy to i dopuszczalne rowniez sa eufemizmy, Gagaciu. Kompletnie nie przeszkadza mi tytulowanie mnie Pstragosiu. Pod tym co napisalam podpisuje sie obiema rekami i wszystkimi szarymi komorkami. Pigula Pstragosia[/QUOTE]Eufemizmy jak najbardziej ale przekręcanie czyjegos nazwiska to zdecydowanie nie eufemizm...Pozwolisz, że jednak nie będe ci mówic per Pstragosia czy Pigula. Spoufalam się wyłącznie z przyjaciółmi. Trudno wstydzic się za kogoś, kto powołuje takie wątki do zycia a prawo do obrony ma kazdy, Emir też.
  20. [quote name='MalgosMalgos']poszukaj jakichkolwiek masowych wywozek z Hajnowki badz Orzechowcow. Znalam Artura dobrze i od lat, to tyle do "teraz rusza z kopyta" Nie rusza, bo nigdy nie ruszyly Udowodnij, a potem pomawiaj, lub podaj do sadu. Nie mam niczego do ukrycia, nie mam zadnych obaw. Od dawna juz trabie na tym forum ze wasza fatamorgana nie zgadza sie z rzeczywistoscia. To tyle do zazylosci z Kasia. Ze tak powiem, z powazaniem.. M. P.S. wez zimna kapiel, to pomaga..[/QUOTE] [quote name='MalgosMalgos']Aaa, to kolezanki nareszcie zrozumialy, jak to jest, kiedy jest sie pomawianym przez plebs Lepiej pozno niz wcale. Moze nareszcie pierwszy krok w kierunku odfatamorganienia fatamorgany dotyczacej kontrolowanych adopcji do do Niemiec ( patrz Facebook Cindy, wypowiedzi guru i emirowek )[/QUOTE] A ja myślałam, że jesteś dorosła i odpowiedzialna za to, co wypisujesz...A ty nawet nie rozumiesz, co sama napisałaś... No cóż , trudno. Tacy ludzie tez bywają. Przekręcanie nicku to to samo, co przekręcanie nazwiska... Czy ja mówię do ciebie per Pstrągosiu?
  21. [quote name='MalgosMalgos']"Donosze uprzejmie" paniom emirowkom i prosze o podanie do guru, ze schronisko Orzechowce od wczoraj ma swojego nowego kierownika. Facet jest rozsadny, konkretny i nie bojacy. Zycze powodzenia, Malgos[/QUOTE] Czy to znaczy,że teraz w Orzechowcach wywózki ruszą z kopyta? Już nie bedziesz musiała ściągac psów z Ukrainy czy kręcic się przy Hajnówce? Wszystko juz z nowym kierownikiem obgadałaś? Aż sie go spytam... [quote name='MalgosMalgos']Ada, z toba sie stalo cos strasznego. Toz to ja, "szpieg z krainy d[B]r[/B]eszczowcow", nie pamietasz? Ta co to tlumami wywozi do Niemiec te biedne kaleki do laboratoriow Ta co to conajmniej 5 lat przeterminowana karme tirami do schroniska posyla I jak ja mam podac sama? [B]Chcesz, zeby mi jak Kasi, zagrozili ze chocby na koncu swiata znajda, facjate zniszcza, gardlo poderzna? Lepiej doniose urzejmie.. I szybciutko wroce do swoich codziennych obowiazkow[/B][/QUOTE] teraz tos walnęła... Po pierwsze: Pomówienie o grożby karalne jako takie tez jest przestępstwem kryminalnym i podlega sciganiu. Po drugie: Wprawdzie nie napisałaś, którą to Kasię mamy straszyc "poderznięciem gardła"i "zniszczeniem facjaty" ale jest tylko jedna "Kasia", która takie brednie może kolportowac. W dodatku ta akurat Kasia do strachliwych nie należy i wiedziałaby jak sie bronic, gdyby to była prawda, że nie wspomnę o "zniszczonej facjacie", bo ta juz wystarczająco przez wiek i botox jest nadwerężona, a to juz z pewnościa nie jest wina Emira. Na rozsyłanie przez nią tych czy innych wyssanych z palca idiotyzmów nie mamy wpływu. Może to dla niej ostatnia deska ratunku? Jedyny sposób, by choc przez chwile jeszcze ogrzac sie przy emirowym świetle? Po trzecie: Zszokowała mnie tak wielka zażyłośc pomiedzy toba a Kasią. Toz jej fundacja wszędzie podaje, że jest nieprzejednanym wrogiem masowych wywózek, a tymczasem proszę... pieszczotliwie Kasia, zwierzanie sie ze swoich lęków przed strasznym Emirem...No, no, no...taka komitywa....Chyba zrobie skan i puszczę go w świat. Będzie śmiesznie. [B] Panowie Zyga i krist:[/B] Tematy wywózkowe naprawdę istnieja na dogomanii. Po co ten wątek zapychac argumentacją wielekroc gdzie indziej wałkowaną? A jesli juz, to może w kontekście tego linku, który przekleiłam z emirowego forum? Przynajmniej w ten sposób będzie sie wiązac z tematem wątku i xxxx52 nie będzie sie denerwowac na swoim leżaczku. No i tłumaczenie nie budzi wątpliwości, wyliczenia tez nie... [B] sleepingbyday:[/B] Piszmy o Klembowie na Klembowie, po co dwa razy pisac to samo?
  22. [quote name='xxxx52']a co ma Emir do wywozek zagranicznych ?czy celowo schodzi sie na inny temat i zbacza z tematu o Komprotujacych faktach dotyczacej tej fundaci zeby nie uwidaczniac brudow tej organizacji.Szkoda ze nie sa zalogowane byle emirowki z ktorymi obecnie prowadzi wojne S. .moze dowiedzielibysmy sie wiele ciekawych spraw.Emir wysylal psy do Szwecji i moze wysylaja zagranice . Chcecie poflirtowac o adopcjach zagranicznych zaraz podam link wlasciwy ,bo nie ktorzy nie umieja znalesc albo celowo omijaja wlasciwy [URL="http://www.dogomania.pl/forum/threads/214904-List-do-premiera-RP-w-sprawie-odwo%C5%82-G%C5%82%C3%B3w-Lek-Wet-oraz-wyw%C3%B3zek-ps%C3%B3w-do-Niemiec"]http://www.dogomania.pl/forum/threads/214904-List-do-premiera-RP-w-sprawie-odwoł-Głów-Lek-Wet-oraz-wywózek-psów-do-Niemiec[/URL][/QUOTE] Jednak czytanie ze zrozumieniem to sztuka. Cwicz, Romciu, może w końcu ci się uda.. O faktach dot. Emira z I postu pisalam juz wczesniej i powtarzac się nie będę. Czy te "fakty" są kompromitujące? Wątpię...Bo kompromitacja to jest skazanie za defraudację S.K., twojej wielkiej przyjaciółki i pana GB z Trzcianki, która za grube pieniadze przeznaczone dla zwierząt obdzwaniała wszelkiej maści jasnowidzące i wróżki. Nie wiem,, może usiłowała w ten sposób dociec, co się stało ze zwierzetami, które "zniknęły " jej z ewidencji, bo wyjechały za Odrę? Teraz o "wojnie": W "Emirze" jest jedna, fundamentalna zasada: to wolontariusze działaja na trzecz fundacji a nie odwrotnie. Jeśli więc ktos przedkłada swoje partykularne interesy ponad dobro naszych podopiecznych, to musi odejśc. Niech się realizuje gdzie indziej. Uważam, że to sprawiedliwa zasada, bo "po czynach ich poznacie". No i niektórych poznajemy. Jak to sie mówi? "Wychodzi szydło z worka". xxxx52, używasz sformułowań S., emirówki, bo chcesz nas obrazic? Niepotrzebnie, dla nas to zaszczyt. W dodatku zapomniałaś o psach z Milanówka. Może wobec tego ja powinnam pisac o handlarach masowo wywożących psy per "tirówki"? Co? Przez analogię....
  23. Dodam, że wielu kłótni i wyzwisk by nie było, gdyby niemieckie organizacje zaczęły podawac nr czipów i niemioeckie bazy, w których zarejestrowano zabrane z polski psy, a tego nie ma... HHP wprost przyznało, że tego nie robi. Wszyscy wiemy, że sam fakt zaczipowania zwierzaka to jest drobiazg, czip MUSI byc zarejestrowany. A Niemcy sprawuja kontrole tylko nad zarejestrowanymi psami. I jeszcze jedna sprawa: żaden niemiecki przepis nie obliguje niemieckich organizacji z rozliczania się z datkówm, ze sposóbów wydatkowania zebranych pieniędzy. Fajnie jest powiedziec, że niemieckie pieniadze zostały sprzeniewierzone w Polsce i pewnie często tak się zdarzało ale też jakże łatwo zwalic na polskie schrony swoje własne przekręty.... Skoro nikt ich nie rozlicza? A tu chodzi sobie taka xxxx52 i próbuje rozliczac organizacje, na które ani grosza nie wpłaciła... Nie powie, za jakie pioeniadze szefostwo HHP spedza wakacje i jakimi samochodami jeżdżą prywatnie...
  24. [quote name='Zyga']Masz całkowitą racje.[B]Nie chodzi im w ogóle o dobro psow.Jesli by Niemcy wzieli starego pieska to bedą wymyslać historie o poszukiwanych do nie wiadomo czego starych pieskach i rzucać ceny .Niedlugo według nich stare suczki osiagną ceny land roverow.Nie zdziwię się jak podnieceni tym łapczywsi czytelnicy ich chorych wypowiedzi.zaczną wozic stare suczki w celu sprzedazy.Oczywiscie wiemy,ze ich nie sprzedadza, bo chyba nikt normalny nie wierzy,ze mozna sprzedac stare suczki za takie ceny ,.Pewnie nie dostaną nawet kilku euro bo po aferach na granicznych bazarkach gdzie Polacy sprzedawali zarobaczone ,chore psiaki,na pewno Niemcy beda ostrożni w kupowaniu.Jedynyne,co zrobia to straszną krzywdę tym psiakom,bo nie sprzedawszy ich,najprawdopodobniej wyrzucą je gdziekolwiek.ale wtedy oczywiscie osoby te ktore rzucają te pomysly zmyją się.[/B] ję[/QUOTE] Nie ma sensu na nowo wałkowac tego tematu w tym miejscu.Jest sporo wątków na dogo poświęconych wywózkom. Może tylko wskazę, co sami Niemcy myśla o takim procederze: [url]http://emir.eev.pl/viewtopic.php?t=1302[/url] A to fragment dla nie ubiacych emirowych stron: [B]"Für Deutschland kann man also durchaus von ca. 300.000 Importhunden jährlich ausgehen. Bei einer Vermittlungsgebühr von durchschnittlich € 250,- pro Hund ergibt sich demnach ein Betrag von brutto € 75.000.000,-. Kalkuliert man für die Niederlande, Österreich und der Schweiz noch mal jeweils 200.000 Hunde und eine Schutzgebühr von durchschnittlich € 200,-, so ergeben sich daraus weitere 600.000 Hunde und ein Betrag von brutto € 120.000.000,-.[/B]" [COLOR=red]Zakładając średnio 300.000 psów przywiezionych do Niemiec po 250 euro daje to kwotę 75 mln euro brutto.[/COLOR] [COLOR=darkred][color=red]Obliczenia dla Austrii, Holandii i Szwajcarii dają odpowiednio na każdy z tych krajów po 200.000 psów za symboliczna opłatę srednio wynoszącą 200 euro czyli razem 600.000 wwiezionych psów i kwotę 120 milionów euro brutto. Kto chce niech sobie zamieni na złotówki... [/COLOR] Dane dotyczą 2003 roku a proceder cały czas sie rozwija... [COLOR=red] I teraz tak : Skoro w Polsce obecnie mówi sie o nadpopulacji wynoszącej 3 mln samych psów , z którym to problemem nie możemy sobie poradzić, to co robia tamte kraje z taka ilościa zwierząt rokrocznie do nich wwożoną...[/COLOR]
  25. [quote name='kasiek.']To prawda adopcja płatna od ok 150 zł -nawet do 350 ,za kociaka 2 msc 100zł.... Klembów na papierze zamkniety,przeciez były pisma czytajcie..zakaz na przyjmowanie nowych psów jest od dawna ,ale to tez zakaz na papierze ze tak sie wyrazę .Co jest teraz aktualnie niewiadomo[/QUOTE] Potwierdzam. Odmawiali wydawania zwierząt fundacjom. Bajki opowiadali o sterylizacjach, ukrywali psy po kątach i pewnie niejednego jeszcze mają ukrytego. Emir nie będzie wytaczał temu miejscu kolejnej sprawy, nawet nie miał takiego zamiaru. Jeszcze chyba trwa sprawa wytoczona im przez Jandę. Jest tylu obrońców tego miejsca, zbierali dla nich karmę, głosowali na Krakvecie, zakładali stowarzyszenie. To niech teraz sprzatają po sobie. My zrobilismy tyle, ile mogliśmy. Zabralismy 5 psów i 4 koty w tym jeden bardzo chory, nieadopcyjny. Więcej w sposób odpowiedzialny zabrac nie moglismy. EDIT: Prostuję, zabralismy 6 psów : Asia, Cococ, Sonia, Elissa, Adonis i Bart. Niektóre juz w domach stałych. Kotów zabralismy 5 : dwa dorosłe i trzy kociaki. W planie było zabranie wszystkich kotów z Klembowa czyli własnie 5 ale matka kociat ponoc pojechała akurat na sterylkę. Za to przybył jeden kot, którego wczesniej w kociarni nie było, podobno "przerzucony przez płot". Tego tez zabralismy, wszystkie maja domy stałe.Odnosze wrażenie że pani Celina zaczęła wyłapywanie kotów w okolicznych gospodarstwach, by dalej doic kase z frajerów.
×
×
  • Create New...