Operacja, to dla pani Romy tak naprawdę jedyna szansa...Im szybciej tym lepiej...Wierzymy,że uda się to załatwić jeszcze w tym tygodniu, choć ona sama bardziej martwi się o pieski... Wczorajszy dzień i nękanie jej telefonami przez Wet w sprawie Poziomki zdrowia jej nie dodały, niestety...Biedula ,całe życie myślała tylko o zwierzakach, nigdy o sobie..Myślę,że fajnie by było,żeby każdy z nas wysłał jej jakąś karteczkę ze słowami otuchy - ona do słowa pisanego przywiązuje wielką wagę...Jak myślicie?