Jump to content
Dogomania

ojasia

Members
  • Posts

    458
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ojasia

  1. W sumie to jest mi wszystko jedno, co stanie się z moim truchłem (zwłokami), bo i tak w najlepszym wypaku zjedzą mnie robale. W prawdzie nie wiem, jak moja rodzina zapatrywałaby się na pobranie organów do przeszczepu, np. dla świni, bo o moim wyrażeniu zgody na pobranie organów do przeszczepu dla człowieka wiedzą i akceptują to.
  2. [quote name='daderma']Oj Cienkun, czytałem przekazy że podobno bardzo smaczny.... No, na pewno zależy od wieku ;-) Bodajże ostatni oficjalny przypadek kanibalizmu miał m-sce po katastrofie lotniczej w Andach. Jedli trupy by przeżyć....[url]http://time4men.pl/polecamy/koszmar-w-andach-kanibalizm-urugwajskich-rugbistow.html[/url] [B]W gułagach podobno też bywały przypadki kanibalizmu[/B] :-([/QUOTE] W obozach koncentracyjnych, gułagach itd. Polecam "Wyspę kanibali" Nicolasa Wertha.
  3. [quote name='cienkun']Jest bardzo prawdopodobne, że zasymilowali się z homo sapiens.[/QUOTE] Są różne teorie na ten temat. Ale wydaje się niemal pewne, że krzyżowali się z H.sapiens. Zasymilować się chyba nie mogli, bo jednak zasięgi obu gatunków były różne, ale na styku zapewne dochodziło do krzyżowania.
  4. [quote name='Katcherine']na to tez sa sposoby ;) Np. termos... z goraca woda do rozrabiania mleka. i drugi z przegotowana - przestudzona. W miare wprawy- szybko idzie przygotowanie odpowiedniej ilosci o odpowiedniej temperaturze, i odpada latanie do kuchni i z powrotem co przy karmieniach co 2-3 godziny ...bezcenne;) Schemat mycia butelek , wyparzania, suszenia- pare dni i rutynka . Drugi stopien trudnosci: karmienie pokaramami stalymi- juz nie zmiksowanymi- jak pierwsze keski sie krztusi itd..brrrrrrr. A teraz to Ja to w panike wpadam bo nie wiem jak zaczac nocnikowanie... przegapilam czas na sadzanie niemobilnego syna i teraz... ucieeeekaaaaaaaa. No coz- jakis tam blad sie popelni zawsze.[/QUOTE] Ja też z córką przegapiłam moment na nocnikowanie i potem na widok nocnika była panika. Kupiłam nakładkę na sedes. Córka na początku tylko na niej siedziała i bawiła się papierem toaletowym. Niedawno zaczełam jej opowiadać, jak to fajnie będzie siku leciało w dół i będzie słychać "ciuuuuuuuuuuuuuuuurrrrrrr" i chyba to ją przekonało i gdzieś tak od miesiąca robi tylko na kibelek ( w nocy pielucha), ale moja córka ma już 2 lata i 7 m-cy. W sumie to już był taki czas, że myślałam, że ona z pieluchą do szkoły pójdzie.
  5. [B]Zmierzchnica[/B], zgadzam się w odniesieniu do człowieka współczesnego, ale np. taki neandertalczyk świetnie sobie radził w skutej lodem Europie, a w jego wypadku trudno mówić o dostosowaniu środowiska, bo niby jak? maczugą? I to wcale nie jest takie pewne, że neandertalczycy wygineli. Tak generalnie, człowiek współczesny na wspólnego z przyrodą tyle, że należy do królestwa zwierząt. Chociaż pewnie niedługo będziemy mieli w systematyce nowe królestwo: ludzie.
  6. [quote name='cienkun']A cóż to jest ten mityczny rozum, którego zwierzęta nie mają?[/QUOTE] chciażby myślenie abstrakcyjne
  7. [quote name='zmierzchnica']To zabawne, że zwierzętom tak często odmawia się uczuć i emocji - skoro są one o niebo bardziej emocjonalne niż my. Nasza kora nowa ma za zadanie kontrolować życie emocjonalne, racjonalizować je. Zwierzęta za to to istoty emocji. Szczególnie ssaki wyższe - czysta emocjonalność, dążenie do zaspokajania potrzeb towarzyskich, społecznych, odczuwania przyjemności z kontaktów z pobratymcami i interakcjami z otoczeniem. Ich - i nasze! - struktury w mózgu, służące do odczuwania i przetwarzania emocji są takie same. Gadzie. Nasz strach, radość, miłość do dzieci i szacunek do starszych - to ciało (jądro) migdałowate, hipokamp itd... Ich funkcje, budowa i powiązania są zasadniczo takie same od czasów gadów. Uczucia złożone to mieszanka różnych emocji w różnym natężeniu - ale czy naprawdę wielką dla nas zasługą jest odczuwanie złożonej zazdrości o dobra materialne czy ambicji, która pozwala na krzywdzenie innych? Wiecie, zacytuję Rowlandsa znowu - ale to prawda, że tylko człowiek jest sprawiedliwy. Bo tylko człowiek potrzebuje sprawiedliwości! Zwierzęta, nawet najprymitywniejsze, mają wbudowany kodeks moralny. Biedronka nie zabije biedronki-rywalki. Rybki mają jakieś rytualne "tańce", ptaki bronią terytorium śpiewając. Pies nie zaatakuje suki ani szczeniaka. A człowiek? Wyrżnie pół wioski dla kości słoniowej czy złota. Dlatego potrzebuje sądu i sprawiedliwości. Jedynie tak paskudne zwierzę jak człowiek, potrzebuje tak dobrej rzeczy, jaką jest sprawiedliwość. Paradoks, ale jesteśmy zwierzętami paradoksu. Wybaczcie, ale kiedy czytam niektóre wypowiedzi, to mam wrażenie, że są oparte na jakichś założeniach, mitach, stereotypach wziętych trochę z dzieciństwa, trochę z telewizji, ewentualnie subiektywnego zdania nauczycieli i kleru... Człowiek jest zwierzęciem. I w życiu nie jest szczytem ewolucji! W środowisku naukowym wyśmiali by takie stwierdzenie. A zęby mądrości? Pozostałość po długich trzewioczaszkach. Żylaki? Nieprzystosowanie do chodzenia na dwóch nogach. Dzieci rodzą się czasem z dłuższą kością ogonową, usuwa się ją, pozostałością po ogonach... Nie mówiąc o tym, że i z nas wyewoluował inny gatunek - tak zwany hobbit, teraz nie pamiętam skąd. W każdym razie to był człowiekowaty, ale żył w odosobnieniu na jakiejś wyspie i skarlał. Boskie dzieło? Szczyt ewolucji? Jedyna inteligentna forma? Mój Boże. Bzdury. Znowu Wam polecę lektury... Do których pewnie nie zajrzycie. Wspomniany Rowlands. Bekoff, naukowiec, etolog - o uczuciach zwierząt i sposobie ich traktowania. McConnell - "Z miłości do psa" - idealne porównanie nas, ludzi, jako małp naczelnych i psów jako potomków wilka. Wiele naszych zachowań jest wspólne dla wszystkich małp, dlatego często mamy problemy z porozumieniem z psowatymi - np dotykanie po głowie, przytulanie, patrzenie w oczy, szczerzenie zębów (dla małp - radość, dla psowatych - złość). I bardzo, bardzo polecam wam "Dzienniki gwiazdowe" Lema. Podróż podajże siódma. Jedzie po nas Lem równo, oj jedzie, ale w jakim stylu! A szczepionka na raka faktycznie istnieje. Mężczyzna, który ją wymyślił, był gnębiony przez lata przez koncerny farmaceutyczne. Ciągali go po sądach, wymyślali absurdalne zarzuty - nawet sędziów denerwowała ta nagonka. Chodziło o to, żeby facet stracił nerwy i mnóstwo kasy na procesy sądowe. Chcieli go zniszczyć. Istnieje też szczepionka na próchnicę zębów, ale nikt nie chce finansować jej wprowadzenia. Nikomu się to nie opłaca - pasty, płyny, nici, usługi zdrowotne... Ogromny przemysł stomatologiczny musiałby upaść. Aaa, i jeszcze. Wynaleziono dawno już samochód na elektryczność. Każdy model został zniszczony, ze względu na jego niekorzystność względem aut napędzanych benzyną. Strasznie ubolewał nad tym mój biofizyk, genialny facet zresztą. Zawsze się śmieje z biologów, że są oderwani od fizyki, mimo że to fizyka napędza życie. Powinien też śmiać się z humanistów, że są oderwani od biologii :evil_lol: No, znowu strzeliłam długi wywód. Który kończę tak: naukowo udowodnione jest, że człowiek nie jest wyjątkowy. Wystarczy zaburzyć jakąkolwiek potrzebę podstawową, aby cała ludzka logika i rozum wysiadły. Wystarczy nam odebrać wodę czy wystawić na głód, byśmy stali się zwierzętami, kanibalami, wyrywającymi ostatnią kromkę chleba naszym ukochanym dzieciom. Co pokazały obozy koncentracyjne, na przykład. Nasza kora nowa, moralność i sprawiedliwość to struktury bardzo nietrwałe i zupełnie zależne od biologii. Człowiek - jako jednostka - jest naprawdę słabym zwierzątkiem wobec świata.[/QUOTE] Cytuję całość, bo odniosę się do całości. Nie jestem biologiem, jestem ekologiem i ornitologiem. Z mojego punktu widzenia, wygląda to tak: człowiek jest najlepiej dostosowanym zwierzęciem do życia na ziemi, nie dostosował się, jak inne gatunki zwierząt do konkretnych biotopów, jest gatunkiem kosmopolitycznym. Może nie jest wyjątkowy pod względem biologicznym ( w sumie cały świat zwierzęcy opiera się na podobnych tkankach itd. - nie wnikam, bo mogę się zamotać), ale pod względem ekologicznym jest bardzo wyjątkowy- jedyny gatunek, który dostosowuje środowisko życia do siebie. Droga ewolucyjna, jaką przeszedł gatunek ludzki jest niesamowita- od małego padlinożercy do człowieka latającego w kosmos- jak dla mnie samo to świadczy o wyjątkowości gatunku ludzkiego, tym bardziej, że te procesy ewolucyjne nie trwały setki milionów lat, ale ca.3,5 mln (wartość uśredniona). Co do ptaków, faktycznie zazanaczają swoje terytoria śpiewem. Tylko, że ten śpiew wygląda mniej więcej tak: terytorialny samiec oblatuje swoje włości, nagle na skraju terytorium widzi drugiego samca, więc go informuje:"sp..... ja tu mieszkam, jak wleziesz na moje terytorium dostaniesz po ..... dziobie", jeśli obcy samiec jednak naruszy terytorium, dostanie wciery, czasami jedem z samców pada w wyniku starcia, a od rannego samca odchodzi samica (samice) (to tak w uproszczeniu, bo wariantów może być dziesiątki). A tak poza tym, jeśli ktoś uważa, że ryby są wyżej rozwinięte od człowieka, bo żyją pod wodą, to niech sobie uważa. Tylko dlaczego "politycznie poprawni, od umierania zwierząt" nie potrafią przyjąć do wiadomości, że ktoś ma inne poglądy i tak samo ma prawo je wyrażać. Tym bardziej, że chodzi tylko i wyłącznie o terminologię, nazwanie tego samego zjawiska- śmierci.
  8. Nie wiem, jak to jest. Ja podawałam HA, bo było prawdopodobieństwo alergii. Ale nasz pediatra mówi, że np. nie powinno się używać kosmetyków hipoalergicznych, jak nie ma wskazań. Ale jak jest z mlekiem to nie wiem.
  9. [quote name='cienkun']Dałoby się to zrobić z podatków, jak wiele innych rzeczy, gdyby wszystkie te szumowiny u władzy nie rozkradały tych pieniędzy i nie przyznawały sobie horendalnych diet i dodatków...[/QUOTE] Niedałoby się. Jest tyle potrzeb, które nie są finansowane z podatków, np. antykoncepcja, że nie będzie przyzwolenia społecznego na karetki dla psów finasowane przez podatnika. Podobnie, jak usługi weterynaryjne są płatne, tak i karetki dla zwierząt powinny być płatne.
  10. [quote name='jukutek']dla maleństwa polecam NAN Pro HA - jest chyba najdroższe :( ale i jedno z najlepszych - Małgosia je lubi i co też ważne dobrze toleruje... bez zaparć i kolek. aha, doradzał mi je nie pediatra - snob lub mający dobre układy z przedstawicielami firmy, lecz własny ojciec i przy okazji neonatolog :) nie naciągałby mnie bez sensu...[/QUOTE] Moja córka do 6 m-ca też była na mleku HA- prawdop[odobieństwo alergii po mamusi. Ja polecam Bebilon. Karolina cały czas piła Bebilon. Z jej okresu niemowlęctwa pamiętam, że mleko modyfikowane daje nieżle po kieszeni- Bebilon kosztował koło 40 zł i starczał na dwa- trzy dni. Teraz też, pomimo swoich 2 lat i 7 miesięcy pije modyfikowane, bo zwykłe przez gardło jej nie przechodzi, chcoiaż jogurty, seki i płatki na zwykłym mleku je. Cały czas próbuję ją przekonać do zwykłego mleka, ale jak do tej pory nic z tego, kupowałam różne- od zwykłego zwykłego, po ekologiczne (to nawet mi smakowało, a nie lubię mleka). Ale myślę, że z mlekiem będzie podobnie, jak z sikaniem na nocnik. Namęczyłam się z nią, że ho ho. Na widok nocnika- panika i płacz, w końcu kupiłam taką nakładkę na sedes, lubiła na niej siedzieć i rozwijać papier toaletowy, ale nigdy nic nie zrobiła do kibelka. Aż miesiąc temu przełamała się i od tej pory sukces! Nawet wpadki zdarzają się sporadycznie Nefesza, gratuluję Filipka! Fajny chłopak. Jak się zbiorę, to wstawię zdjęcie mojej łobuzicy.
  11. [quote name='Ania+Milva i Ulver']Dziewczyny...co na ZGAGĘ?????? Rennie nie pomaga....od paru dni umieram dosłownie wieczorami, przełyk mi wypala.... Mówię od razu iż mleka nie tknę;)[/QUOTE] Piłam coś w płynie- takie mleczko- nie pamiętam teraz nazwy, ale jako jedyne to mi pomagało To chyba był Maalox, ale głowy nie dam sobie odciąć
  12. [quote name='Sybel']Ja wyjeżdżam w sierpniu na kilka dni i nie zamierzam ciągnąć psów przez pół Polski. One zostaną z mamą, będą szczęśliwe, jak wrócę. A ja w wakacje w końcu skupię się tylko na sobie. Chyba na 10 dni w roku mogę, nie? Mogę pobyć sama z moim facetem, pojeździć po lesie na rowerze - moje psy nie są w stanie mi towarzyszyć, jeden ma za krótkie, zbyt słabe po wypadku w szczenięctwie łapki, a drugi ma 12 lat i nie zamierzam go na stare lata męczyć. Miałam do wyboru: wziać psy lub rowery. Wybrałam rowery, bo z psami nie pozwiedzam zamków na Pomorzu, nie pojadę do ciotki w odwiedziny (ciotka ma 70 lat i wiecznie cudze psy na głowie), nie wlezę na latarnię morską ani nie pójdę do knajpy. Przecież nie zostawię ich w pokoju na ten czas, bo by demolka w obcym miejscu była.[/QUOTE] Ja w tym roku też nie biorę psa na urlop. W zeszłym roku byłam z córką i z psem i dostałam koncertowego pie..........ca. W tym roku wystarczy mi córka. A pies posiedzi sobie u siebie w domu z moim ojcem. Ojciec i pies bardzo się lubią i świetnie się dogadują, nikomu się krzywda nie stanie.
  13. [quote name='xxxx52']metamorfozy w slownictwie tez powinny zaistniec,a nie stac w miejscu. Jeszcze teraz pokotuje powiedzenie ,ze pies jest zwierzeciem gospodarskim i suka musi zeby byc zdrowa urodzic szczeniaki ,a samiec musi sobie na suce ulzyc .Psy sa zakute lancuchami do bud ,bo to taka polska tradycja ,a do zarcia dostaja zboze zalane woda ,bo wpierw musza kury dostac ,a co zostanie dajemy psom.No tak kura nosi jajka,a pies jak mu brzuch napuchnie i zdechnie ,idziemy na bazar i kupujemy za 10zlotych nastepna suke ktorej z pyska dobrze patrzy.jak zchoruje to scierwo nie chodzimy do weterynarza bo po co ,szkoda pieniedzy .Ach nam sie dziecko urodzilo to kupimy sobie sliczna puchata kuleczke ,ktora po roku wyrzucimy jak smiec do lasu ,bo nastepna sobie zobaczylismy u sasiada itd i tak bez konca Kiedy sie doczekam zeby pies wreszcie uznany byl jako czlonek rodziny ,a nie zwierze gospodarskie ,bo wtedy nastapi metamorfoza slownictwa .[/QUOTE] Stek bzdur. Generalizowanie to paskudna cecha i można w ten sposób skrzywdzić wielu ludzi. To, że ktoś nie "ciumka" do psa i nazywa zjawiska przyrodnicze (śmierć) po imieniu nie znaczy, że nie sznuje, kocha i nie dba o swojego psa. Mam Ci wysłać skan książeczki zdrowia mojej suki? Za tą kasę co wydałam na jej leczenie do tej pory miałabym szczeniaka z bardzo dobrej hodowli, a nie sukę ze schroniska z lękiem separacyjnym i niszczyciela pierwsza klasa. W sumie, to jest wiele stereotypów nt. Polaków mieszkających w Niemczech. Przytoczyć?
  14. Obejrzałam sobie, ale rozmiaru na moją córkę nie ma, w sumie szkoda byłaby odmiana od Hallo Kitty
  15. [quote name='Arwilla']Pani Arwilla nie przyszła wcześniej, bo zajęta była łapaniem muszek owocówek dla bojownika... taka franca wybredna, że suchej karmy do pyska... ups... do "ust" nie weźmie... :diabloti: Mnie się nie kojarzy negatywnie, więc proszę uprzejmie o niepoprawianie mnie kiedy napiszę, że pies zdechł... :evil_lol: [B]SBD [/B]- o moją wiedzę i przyzwyczajenia wyniesione z domu nie musisz się martwić... ;) [B]Stroosia83[/B] - dobrze, że mam psa... nie muszę mu ubliżać... Zawsze "ty psie" jest trochę delikatniejsze niż "ty suko"... :evil_lol: Ja jestem zwykłą psiarą, a nie dogomaniaczką... Z dogomaniakami kojarzy mi się obłęd... :D Idę dalej łapać muchy... ;)[/QUOTE] Jojć, a ja mam sukę....... o przepraszam samicę psa. I też jestem psiarzem. Maniakiem żadnym nie jestem, nawet dogo.
  16. [quote name='Arwilla']:evil_lol: A w avatarku zdjęcie córki, więc zapewne kupiłaś go dziecku do zabawy... :razz: Musimy nasze psy wycałować po łapach... tfu... po dłoniach w ramach przeprosin... :lol: Mój pies też ma pysk... może on bardziej psi niż inne psy? Choć z drugiej strony często mówię do niego "zabierz odwłok"... często dodając "kundlu"... to dopiero zniewaga... nie dość, że gatunki mylę, to jeszcze jego rasowości nie uwzględniam... jakby się hodowca dowiedział, to chyba by mi go odebrał... :lol:[/QUOTE] No tak, do zabawy, a jak się znudzi to kupię innego. Tylko mniejszego, bo ten (znaczy ta) za dużo je. Darmozjad jeden
  17. Pies ma pysk, tak samo jak ma łapy nie ręce. Zaraz znowu będzie, że nie lubię mojego psa i na dodatek czerpię z niego dochód, trudno.
  18. Nie chodzę do szmateksów, bo w mojej mieścinie to dwa na krzyż są i "czuć" je z daleka. Da się ten zapach jakoś "odeprać"? Dla córki dużo ubrań kupiłam w Angli i w Niemczech, bo akurat w ciąży firma wysyłała mnie hurtowo na różne konferencje. Kupiłam wtedy mnóstwo ciuchów dla małej w różnych rozmiarach- część z nich jest teraz na bazarku. Teraz kupuję głównie w sieciówkach czasem w outletach. Generalnie córce używanych nie kupuję. Ale przypuszczam, że jakbym znalazła jakiś "mniej pachnący" lumpeks, to sobie bym coś kupiła. Moim zdaniem nie ma nic ani złego ani obrzydliwego w kupowaniu używanych ubrań, szczególnie po mojej ostatniej wizycie w H&M, gdzie chciałam przymierzyć bluzkę, ale tak śmierdziała potem, że zrezygnowałam. Masakra
  19. [quote name='Sybel']Osobiście nie cierpię dramatycznego "nieeeee!! jak to się mogło staaaaać?! to nieee feeeer!!", jak odchodzi dogomaniacki pies, szczególnie bardzo schorowany. Taki lament ciągnie się kilka stron, ludzie zadają sobie pytanie "jak to się mogło stać" - ano mogło i się stało, czasem śmierć lepsza od wegetacji, od bólu i lania w pieluchę przez cewnik. Plus te glittery, świeczki... Nie lepiej zapamiętać psa, niż te gadżeciki?[/QUOTE] M.in z tego powodu nie wchopdzę do działu Tęczowy Most. I tak, mój pies też zdechnie, i mój kot też. Będzie mi żal i będę bardzo tęsknić i pewnie cierpieć, ale nie zrobię publicznej szopki z mojej tragedi.
  20. [quote name='Beatrx']ale słowo zwłoki też się do martwego zwierzęcia odnosi[/QUOTE] Tak, masz rację. Wystąpiło u mnie skrzywienie zawodowe- w formularzu, jak znajdę jakiegoś padłego ptaka, mam rubrykę "sposób zabezpieczenia padliny" i dlatego ta "padlina" zawsze mi na myśl przychodzi, gdy myślę o zwłokach
  21. [quote name='xxxx52']z moich obserwacji w wiekszosic slowo " zdechl " padl" uzywaja osoby ktore malo emocjonalnie zwiazane sa z nimi , a takze te, osoby co zwierze widza jako zrodlo dochodu, komercjalnie,osoby co maja gospodarstwa parajace sie produkacja zwierzat i hodowcy czy pseudohodowcy nastawieni na zysk.[/QUOTE] i Masoni, no może jeszcze cykliści. PS. dziękuję za wnikliwą analizę mojej działalności zawodowej i nakreślenie profilu psychologicznego. I jednocześnie proszę o definicję słowa "komercjalnie" bo jako chłopka małorolna niestety nie znam tego słowa
  22. [quote name='Arwilla']A dla mnie wstawianie setek postów z tym czymś " [*]" jest żenujące... Nie wyśmiewam klęczenia przy grobach, czy nawet leżenia krzyżem w kościele... Pies śpi Pies żyje Pies nie żyje... Teraz Ty... Martwy człowiek - denat [B]Martwy pies -.... ?[/B] Muszę godzić się z wieloma faktami, więc pogodzę się i z tym, że dla jednych pies zdycha, dla innych odchodzi, a dla kolejnych umiera... Nie odmawiam nikomu prawa do nazewnictwa według własnych poglądów... Nie podoba mi się jedynie nagonka na tych, którzy mówią, że pies im zdechł... I choćby tak jak [B]Pa-ttti [/B]trzy dni robili wszystko co mogli, a potem rozpaczali, to i tak wielu z tych "poprawnych" wytknie im brak uczuć, bo padło słowo "zdechł"... Jakoś nie zauważyłam, żeby gdzieś pojawił się post poprawiający w drugą stronę... Że "pies zdycha, a nie umiera"... Więc w zasadzie to chyba do nich (tych "poprawnych") skierowane jest to: ;)[/QUOTE] Padlina- niestety takie nazewnictwo jest ogólnie przyjęte
  23. Szczerze mówiąc wyrażenie "zdechł" odrobinę mnie razi. Jak już ktoś chce podchodzić do śmierci zwierząt bez emocji, to chyba lepiej użyć określenia: "padł". Moim zdaniem "zdechł" niesie za zobą negatywne emocje, a "padł" jest neutralny. A co do "psiego nieba", jeśli komuś wiara w to, że Pimpuś po śmierci będzie biegał po zielonych łąkach, przynosi ukojenie, to niech sobie wierzy. Każdy żałobę przeżywa inaczej. Ja nie wierzę ani w psie ani w ludzkie niebo, ale czy ono jest czy faktycznie go nie ma, dowiem się dopiero po śmierci
  24. Ja swoją ubieram różnie, tzn. teraz to Karola sama wybiera, co che ubrać. Ale nie mam uprzedzeń kolorystycznych. Jak była mała to kupowałam też różowe ubranka, różowy a różowy to też jest różnica, może coś być tandetnie różowe z milionami różowych cekinów, a może też być różowe, a pomimo tego również ładne. Teraz często córka sama wybiera sobie ubrania w sklepie, a ja jej nie zabraniam, nawet jak jest to 10 tandetna koszulka Hallo Kitty.
  25. [quote name='stroosia83']A czy taki powiedzmy 2latek nie spadnie z łóżka, jak będzie tam spał sam? bo też myślałam nad takim normalnym, żeby można było koło dziecka się położyć przy usypianiu, czy nawet z nim spać, ale boje się, że właśnie mógłby spaść:roll:[/QUOTE] Nasza córka nigdy nie spadła, a wiercąca się jest nie miłosiernie
×
×
  • Create New...