Jump to content
Dogomania

an1a

Members
  • Posts

    4276
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by an1a

  1. Wczoraj byłam u weta ze szczeniakiem. Pozytywne zaskoczenie, żadnego gderania, a bo ten pies to morderca itp. Wszyscy zostali porządnie wycałowani, wylizani, chodziła parówka po poczekalni i cieszyła się do każdego kto na nią w ogóle spojrzał :loveu: Trochę wczoraj sobie poczekałam na swoją kolej... Dużo ludzi, otwierają się drzwi.. :crazyeye: Rottek w wielkim skórzanym kagańcu, maleństwo z 60kg minimum, wchodzi młody facet z babką, pies się rzuca, warczy... Przywarł do ziemi przed drugimi drzwiami (tam są 2 pary drzwi) i warczy :roll: Została z nim ta panna, facet poszedł. Więc ona spokojnym głosikiem do pieska.. no chodź.. ten od razu spięty, prosto w oczy i warczy wściekle na nią... :shake: Zrezygnowała.. Postała chwilę, pomyślała, że pewnie nikt nie wejdzie, ani nie wyjdzie :multi: Dzwoni po kolesia, prosi, żeby przyszedł. Wspaniałomyślnie przynosi smycz (do tej pory pies jej nie miał), zapina, wciąga wściekłe cielsko do środka i znowu zostawia pannę... Ludzie uciekają w popłochu na drugi koniec poczekalni :evil_lol: Szczeniak obok sika pod siebie ze strachu, wszyscy boją się ruszyć, bo pies od razu się rzuca :p Miałam dziwne wrażenie, że właśnie to był (powiew to za mało) - podmuch mody na agresywne psy. Rzucający się z wściekłością na wszystko co tylko się rusza :shake:
  2. [quote name='smallpati'] a ja mam w domu bestię, bo ma czarne podniebienie :diabloti: kiedyś mogę się rano nie obudzic, bo takie psy sa złe i gryzą :diabloti:[/quote] To ja mam teraz oficjalną poradę, bo mój też ma czarne podniebienie :diabloti: Na szelki i za okno, posiedzi na zewnętrznym parapecie latem, zimą przywiązuj do kaloryfera :evil_lol:
  3. [quote name='puli']Jak mozna w ogóle mówić o szarpaniu w kontekscie nauki czteromiesięcznego szczenięcia....:angryy::angryy::angryy:[/quote] ło jezu :evil_lol: Bo się zamknę w sobie - odpowiedziałam smallpati co do jej stwierdzenia, że psa (nie szczeniaka) nigdy się nie szarpie. Ludzie czytajcie ze zrozumieniem, bo ja się wcale nie dziwię już czemu tu takie piekiełka powstają. Sama smallpati nie pisze o szczeniaku, bo chyba nie ma 4-miesięcznych 50kg. [quote name='smallpati']Ania (?) ja wiem o co ci chodzi i zapewniam cię że ja nie szarpałam psa co 5 min :evil_lol: rozumiem co to znaczy szarpnąć psa ale mimo wszystko nie uważam tej metody za trafną. Owszem metodę trzeba dobrać do psa, oduczania ciągnięcia na smyczy uczyłam różne psy, takie 5 kg i takie 50 kg, takie które dołowiło lekkie szarpnięcie czy nacisk na szyje, ale i takie które na kolczatkę nie reagowały wcale,a szarpnąć kolosa ważącego prawie tyle co ja to nie byle zadanie :evil_lol: zdarzało mi się że takie kolosy nawet nie reagowały na szarpnięcie, mogłam szarpać i szarpać i nic, a pokazałam ciasteczko i piesek szedł grzecznie na smyczy :eviltong:[/quote] Kolce trzeba umieć używać, wbrew pozorom bardzo niewiele osób to potrafi. Ale to nie temat o kolcach, tylko o ciągnącym szczeniaku. Poza tematem zrobiła się dyskusja o szarpaniu, bo uważasz, że jest to równoznaczne z klapsami, czyli biciem psa. [quote name='WŁADCZYNI']po pewnym czasie nagroda nie musi być widoczna, aby był efekt. An1a czemu mam wątpliwości czy będzie to robione odpowiednio, z głową etc jeżeli ktoś szuka takiej metody dla 4ro miesięcznego dzieciaka?:shake:[/quote] Dobrze, że pyta, a nie wprowadza od razu w życie. Mocne szarpnięcie i wrzaśnięcie na psa przyniesie marny efekt. Ja kilka razy słyszałam, że jeśli nie zdominuję swojego psa, kiedyś mnie zeżre :diabloti: Pies sam się wiesza na obroży jak ciągnie, sama zmiana kierunku przez właściciela wywołuje szarpnięcie. Lekkie (ważne słowo), impulsywne szarpnięcie nie musi działać jak kara, tylko motywacja + nagradzanie i skupianie na przewodniku.
  4. [quote name='smallpati']ja nie mówię że doradzasz (chociaż niektórzy to tak odebrali :roll: i to może być niebezpieczne w ich rękach). Napisałam tylko że nie zawsze się to sprawdza, tzn wg. mnie w ogóle, a moje wnioski z własnego doświadczenia biorę ;) Po prostu nie spotkałam się z ani jednym przypadkiem gdzie by ta metoda się sprawdzała, wielu właścicielom psów pomagałam w oduczaniu psom ciągnięcia na smyczy, po ich nie udanych próbach i metodach (włącznie z tą), po za tym zanim sama odkryłam złoty środek na oduczanie szarpania na smyczy też stosowałam metodę szarpnięcia i komendy, ale z takim postępowaniem nie zbliżyłam się ani krok na przód w szkleniu. nauka psa głównie polega na czasie.[/quote] A ja cały czas piszę, że dla niektórych psów jest to metoda (dla NIEKTÓRYCH) i z GŁOWĄ, a także TRZEBA UMIEĆ. O :) Nie piszę też o szarpnięciu urywającym łeb, że pies robi samolot. Jeśli właściciel idzie sobie z psem na spacer i z uporem maniaka non stop szarpie smycz jak pies ją tylko napnie - oczywiście nie ma żadnych rezultatów.
  5. [quote name='smallpati']nie jestem zwolenniczką takich metod, ale jak już to nie sprawdzają się one w każdym przypadku, weźmy np. psa ciągnącego ze strachu? albo małego psa, przecież trudno szarpnąć takie maleństwo w taki sposób żeby mu krzywdy nie zrobić[/quote] Przecież nikomu nie doradzam, ani ja, ani AngelsDream. Napisałaś, że taka metoda jest do niczego, że kompletnie nie wchodzi w grę, a psa nie widziałaś. Takie metody są stosowane i z dość dużym powodzeniem, bo są psy, które potrzebują silniejszych bodźców i "wyraźniejszego" powiedzenia - nie. Tylko trzeba umieć i robić to z głową. Przynosi efekty w oduczaniu i ukierunkowaniu zanim pies nabierze nawyku. Przy niektórych zachowaniach nie ma czasu na stanie i namawianie psa, żeby współpracował. Metoda do psa, a nie na odwrót i zakładanie z góry, że coś jest do bani. Tylko psa trzeba najpierw poznać.
  6. [quote name='WŁADCZYNI']po iluś szarpnięciach bez wyraźnego sygnału o co chodzi temu ludkowi na drugim końcu smyczy pies może lać na taki bodziec. :roll: łatwiej będzie zmotywować psa do współpracy, niż szukać mocniejszych/skuteczniejszych bodźcy bez umiejętności posłużenia się nimi. :roll:[/quote] Dlatego napisałam o korekcie słownej. Tylko szarpnąć też trzeba umieć.
  7. 1. Birmie kaganiec, żeby ktoś nie stracił palców jak pogłaszcze, a Ty będziesz miała psa zabezpieczonego. W końcu nie jest bezpieczna dla otoczenia, tu nie ma się co oszukiwać... 2. Każdy pies może wysunąć się z obroży jeśli głowę ma zbliżoną obwodem do szyi. Mój pies ma wiadro na węższej szyi i z nim mogę sobie na obroży wychodzić, chociaż i tak rzadko jej używam. 3. Wbić do łbów, że atakować nie można. Ja swojemu to wbiłam i każdy szczeniak, czy ważył 11kg czy 1,5 wychodził ode mnie z domu w 1 kawałku.
  8. [quote name='smallpati']Dla mnie metoda bez sensu, szarpniesz psa i go nagradzasz w między czasie, to czego on się uczy? że szarpnie jest dobre a nie że nie wolno ciągnąc :roll: ale i tak omawiamy tu (wg. ciebie) raczej drugi przypadek, więc o takiej metodzie mowy nie ma, bo prawdopodobnie ona by wyżądziła więcej szkód niż pożytków. Co do ciągnięcia na smyczy, przypominam link który był tu dany pare postów wcześniej ;) [URL="http://pies.onet.pl/3930,13,17,a_pies_ciagnie,1,artykul.html"]Onet.pl Pies[/URL] uwierz że szelki czasami mogą więcej wyrządzić krzywdy niż obroża czy nawet kolczatka. Kupiłaś kundla za pieniądze :shake: nie prościej było zabrać jakiegoś ze schroniska, bądź od ludzi którzy rozdają szczeniaki za darmo? Za małe zdjęcie, nie da się nic zobaczyć.[/quote] Szarpanie ze słowną korektą i odwrócenie uwagi - psu się tragedia nie dzieje, a ma jasne sygnały co może i za co jest nagradzany, a kiedy jest niefajnie :roll:
  9. To jeszcze wracając do tego co napisałaś wcześniej :evil_lol: Pies czujący silny popęd, ale jak napisałaś "nastawiony na pracę z przewodnikiem" też teoretycznie znosi źle cieczki. Tylko gdzie jest granica? Czy każdy jest w 100% pewny, że za każdym razem odwoła swojego psa? Czemu właściciel cieczkującej suki ma później ponosić konsekwencje nieupilnowania czyjegoś psa, bo rzucił się na sukę? Widziałam już psy odwoływalne przy suce z cieczką, z mojego punktu widzenia jest to dziwne, bo akurat trafił mi się pies wyjątkowo prokreacyjny :diabloti: chodzący wiecznie naćpany, bo traktorem od trawy go nie można było oderwać. Ja nigdy nie miałam pewności, że go utrzymam, nawet przez to, że mogłam się po prostu poślizgnąć... Pies walczył ze sobą, z instynktem - owszem. Niestety instynkt był bardzo silny, a pies miał obłęd w oczach.
  10. Ale chyba już mniejszym złem jest wyciachanie psa, który źle znosi cieczki i się spala, tak samo jak suki, która ma urojone ciąże? Amen :cool1: jak dla mnie to już zdecydowana przesada, tak samo jak szukanie domu psom agresywnym - nie przerażonym warunkami w schronisku itp. agresywnym ze spaczoną psychiką..
  11. Ok spoko, pies jest napalony, ale w imię wyższości przewodnika nie kryje suki. Tylko co dzieje się w organizmie? Czy wszystko wraca do normy w momencie jak pies odchodzi od suki? Tu nie chodzi o satysfakcję, że pies się słucha i tak go wytresowaliśmy.
  12. [quote name='bonsai_88'][B]Aniu[/B] oświeć mnie co u Angel ma w ciażę zajść? Baaj czy Celar :evil_lol:?[/quote] To już Twój wybór :evil_lol::evil_lol:
  13. Czyli właściciel - bóg? Ponad instynkt? To że pies jest nabuzowany jest dobre? Przy psie przeżywającym cieczki jest to pomimo wszystko niezdrowe.
  14. Tylko popęd łupu zaspokaja dorwaniem później rękawa czy gryzaka - w nagrodę. A puścisz psa do suki w nagrodę? :razz: Pies nie może się wyciszyć, cały czas chodzi nabuzowany, hormony szaleją. Nie wiem czy to jest powód do dumy, że "chce, a nie ruszy", bo tak kocha właściciela.. To jak zabawa naturą w teatrzyk kukiełkowy. Pies który słabo reaguje - spoko. Tylko niech ktoś mi powie jakie dobrodziejstwa przynosi szaleństwo przez prawie cały rok, bo co chwilę jakaś suka ma cieczkę. Hormony i w jedną i drugą stronę nie są obojętne, skoki ciśnienia, zwiększona aktywność.
  15. [quote name='AngelsDream']Wpadasz do nas jak będziesz w stolicy? ;)[/quote] Zapraszasz?? Bonsai??!! :eek: Przecie przy niej wszystko nagle się rozmnaża :evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol:
  16. Swojemu alergikowi daję biszkopty :oops: Zazdroszczę tym, którzy mogą nagradzać mięsem :evil_lol: A ja sobie nie wyobrażam chodzenia z rybą w kieszeni :diabloti:
  17. [quote name='Vectra']i słusznie , tego będę się trzymać :diabloti: zaraz wystawie prosiaki z pod kołdry na podwórko - zimno im nie będzie , będą czekać aż JA się wyśpie , psa obowiązkiem jest czekać :cooldevi:[/quote] Mam dziwne przeczucie, że przy ich pomysłowości i kreatywności znalazłabyś się z łóżkiem poza domem :evil_lol::evil_lol:
  18. Ja też bardzo proszę, nie przyjeżdżaj nawet do Wwy, nie to że Cię wyganiam czy coś :evil_lol: Po prostu proszę :eviltong:
  19. [quote name='agnieszka32']Dołożę resztę, ile to będzie???[/quote] Brakuje ok 100zł. :multi::multi: I dziadziuś jedzie do nowego domu :loveu:
  20. Bry :grins: Ile u Was śniegu :crazyeye: U mnie popadało... sporo, ale zaraz się rozpuściło.. Ozzulek uszy odmrozi :evil_lol: [url]http://images32.fotosik.pl/405/20caaea45e0f2ea2.jpg[/url]
  21. [quote name='Vectra'] I psom w sumie też jest "przykro" bo one nie rozumieją , dlaczego niektórzy uciekają na ich widok , mimo że dają sygnały maksymalnie przyjacielskie , chcą się przywitać ... [/quote] Ja mam baardzo fajną okolicę... Któregoś dnia wysiadam z samochodu z moją tymczasowiczką, w typie ttb. Szła znajoma pani, która widziała chyba wszystkie moje tymczasy :evil_lol: Była ze znajomymi. Od razu pytanie "a co to za nowość?", no więc mała od razu galareta, wielka radość, że ktoś na nią uwagę zwrócił, mało sobie oczu ogonem nie podbije :loveu: Wszystkie koleżanki do małej głaskać, bo "taka radosna" i pytanie: a co to za piesek? No to odpowiedziałam... Yyyyyyy :crazyeye: a po chwili... To ja nie wiedziałam, że one takie przyjazne :loveu: U weta też słyszałam rozmowę... Pani z panem i kotem - to amstaff? - tak - rany jak ja nie lubię tych psów... niby takie miłe jak małe, a później dorasta i wszystkich zagryza.. dzieci szczególnie... Prawie się ze śmiechu zaplułam :eviltong: Ja wam drodzy posiadacze dorosłych ttb współczuję, szczerze współczuję :diabloti: Ale stwierdzam, że chamstwo u mnie na osiedlu wychodzi bardzo wcześnie rano.. Zaczęłam wcześniej pracę, więc ledwo ciepła o 6:30 wychodziłam z psami. Nero luzem w kagańcu, chodzi sobie po trawniku. Otwierają się drzwi od klatki, wychodzi baba z jakimś psem do kolana. Ten z marszu wyrwał do Nera z wrzaskiem, baba go ciągnie do siebie, aż przywalił jej w nogi, owinęła się smyczą i zasuwa do klatki... Otworzyła drzwi i wydziera się, że mam zabrać tego psa, bo jej piesek się boi :diabloti: A ona chce z nim wejść na TEN trawnik. Nero raczył tylko na dziamgota spojrzeć. Pani odpowiedziałam, że jak na razie to jej pies zachowuje się agresywnie, nie mój :p
  22. Ode mnie idzie 50zł, kto da więcej? :grins: Super że dziadziuś dostał szansę :)
  23. zdecydowanie tak.....
  24. Jest nagminne, tylko to zależy od właściciela co z tym fantem zrobi. Ja swojego psa wykastrowałam dopiero jak miał 5 lat. Dopiero wtedy mogłam sama zadecydować o tym, bez jęczenia nad głową o cienkim szczekaniu i pozbawiania go męskości i robienia suki. Miałam świadomość tego, że pies jest nieobliczalny jak poczuje cieczkę, przewróci mnie, kolczatka się odepnie i poleci. On by nawet z okna skakał... z 3 piętra... każdego psa by zniszczył, wylizał całą trawę. Teraz ręce mam całe, spokój i czyste sumienie. Odnośnie wystaw itp. ostatnio wydałam szczeniaka do ludzi, którzy mają psy wystawowe, z uprawnieniami. Suka kilka lat i nigdy nie rodziła, tytuły wystawowe można przewijać i przewijać... Wszystkie badania zrobione. Tytuły z zagranicznych wystaw. I co? No właśnie nic..
  25. Wtopa wtopą, głupio brzmi, tak samo jak 'wpadka' w przypadku dzieci. Mamy kraj taki jaki mamy i uważam, że narzucenie warunków jest dużo lepsze niż danie wolnej ręki. Dziwne mamy społeczeństwo, które wariuje z nadmiaru wolności. "Nasza" suka o ile zostanie pokryta - sprawa załatwiona, sterylka aborcyjna i spokój. Jeśli pies ucieknie, będzie się włóczył kilka dni - za ile nowych szczeniaków właściciel będzie odpowiadał? Wytłumaczyć wpadką i udawać, że nic się nie stało? A przecież każdemu może się zdarzyć....
×
×
  • Create New...