Jump to content
Dogomania

Onaa

Members
  • Posts

    26813
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    37

Everything posted by Onaa

  1. A więc Quatro już w swoim domku :D, w takim razie długich lat w zdrowiu, radości i miłości swoich Państwa , piesku.
  2. Początkowo Rabarbarek miał trafić do córki pani ale ponieważ okazało się, że nie najlepiej znosi gwar miasta, więc stwierdzono że po takiej poważnej operacji piesek powinien mieć spokój, i pani z ds wzięła sobie urlop kilka dni, żeby opiekować się Rabarbarkiem w domu.
  3. Cieszę się, że Lili zdrowa. A udało się może ją zważyć ? Szafirko, pieniążki za Lili wysłane. Tolu, bardzo dziękuję za pomoc dla Liluni .
  4. Na konto Lili przyszły pieniążki: 40 zł (2x20zł) od Nesiowata 20zł od Radka 20zł od Onaa 20zł od mari23 150zł od teresaa118 i 40zł od lunarmermaid - ślicznie dziękuję.
  5. Serdecznie Wam dziękuję za wsparcie. Dzisiaj dostałam wiadomość z ds, że Rabarbarek ma się w miarę dobrze, zjadł śniadanko, zrobił siku. Teraz oby rana jak najszybciej się zagoiła i Rabcio wrócił do zdrowia.
  6. Operacja się udała, Rabarbarek zniósł j a dobrze. Niestety śledziona miała w sobie nie tylko dwa guzki ale jeszcze jakieś drobne, była brzydka. Przepraszam że tak piszę może nie medycznie ale nie pamiętam dokładnie opisu jak mi mówiła pani z ds. W każdym razie wyniki poszły do badania histop.- wyniki za trzy tygodnie. Pani z ds wzięła sobie urlop do weekendu, żeby się opiekować Rabarbarkiem. Teraz on potrzebuje czasu i spokoju, żeby rana się zagoiła i mógł dojść do zdrowia. Jak coś będę wiedziała to tutaj napiszę. Dziękuję że jesteście z Rabarbarkiem.
  7. Wczoraj wieczorem zadzwoniła do mnie pani z ds , Rabarbarek miał robione badania do dzisiejszego zabiegu usunięcia brodawki i wyczyszczenia ząbków. Morfologia ok. serduszko w normie, i teraz już nie pamiętam czy rtg czy usg pokazało, że biedny Rabarbarek ma dwa guzy na śledzionie i jeden guz na trzustce :(. Dzisiaj więc będzie operacja usunięcia śledziony, wycinek pójdzie do badania i zobaczymy co to za guz.. Bardzo mnie zmartwił ten telefon z ds. Trzymajcie proszę kciuki za Rabcia , za dzisiejszy dzień i żeby jeszcze miał przed sobą sporo lat do przeżycia. Bardzo się o niego boję.
  8. WIdzę, że Waszych rad i myśli tyle co i w mojej głowie. Nie ma chyba jednej właściwej decyzji, zawsze będę czegoś się obawiać albo żałować. Ale że decyzję trudną ale trzeba było jakąś podjąć to postanowiłam że Rabarbarek zostanie jeszcze w ds, pojedzie do Córki , przejdzie zabieg, potem pani behawiorysta zobaczy jego zachowania, porozmawia z ds, postawi może jakąś diagnozę, zaleci konkretną pracę z psem a co dalej to zobaczymy - trudno przewidzieć. Nie wiem czy Rabarbarek ma taki charakterek czy tak swoje terytorialne zachowanie pokazuje, czy ds jest w stanie wypracować pewne zachowania i nie mówię tu tylko o piesku ale o osobach, które zapewnią bezpieczeństwo od ugryzień każdej osobie , która się w ich domu znajdzie, cz y też może okaże się, że sposób zachowania Rabarbarka jest na tyle utrwalony, że niestety będzie on musiał szukać innego domu. W każdym razie Rabarbarek nic nie wie że jego losy się ważą, córkę Pani zna i bardzo lubi, córka Pani była ostatnio przez trzy tygodnie w ds więc wpędziła z Rabarbarkiem sporo czasu, przy okazji zostanie wykonany zabieg, z tego co zrozumiałam to jest to do zrobienia ponieważ brodawka jest sporawa i znajduje się w delikatnym miejscu, poza tym teraz zrobiła się straszna zima, awaryjne miejsce u Murki to boks wewnętrzny, czyli trafiłby z kocyka do budki, pytałam jeszcze o miejscówkę Szafirkę - wstępnie się zgodziła, ale teraz i tak trudno z transportem, Rabarbarek musiałby czekać i tak i tak, więc pomyślałam żeby dać szansę rozwinąć się sytuacji w ds, jeśli ds ostatecznie podejmie decyzję o oddaniu pieska to przynajmniej będę wiedziała że szansa na ds nie została zmarnowana , a dwa będą informacje od behawiorysty, który będzie miał możliwość przyjrzeć się Rabarbarkowi bezpośrednio. Jeśli zaś ds będzie w stanie pracować i zajmować się tak Rabarbarkiem jak on potrzebuje przy swoich pewnych nawykach zachowań to Rabarbarek nawet nie będzie wiedział, że coś się działo wokół jego osoby. Dlatego bardzo bym prosiła aby osoby, które deklarowały wsparcie , miesięczne lub jednorazowe dla Rabarbarka , zatrzymały te deklaracje na ten okres 2 - 3 tygodni , aż sytuacja się wyjaśni i decyzja będzie już naprawdę ostateczna.
  9. DS CHCE DAĆ SZANSĘ ........................ ?? Wczoraj wieczorem skontaktowała się Pani Rabarbarka, że rozmawiała z córką i chcą dać szansę Rabarbarkowi i będą z nim pracować. Powiedziała że Rabarbar to taki piesek jakiego zawsze chciała (oprócz gryzienia oczywiście) - spokojny, miły,, nie za energiczny, nie nachalny, słucha się - hm...... Pani wymyśliła, że teraz córka weźmie go do siebie - zoperuje u siebie w lecznicy brodawkę ktrórą Rabarbar ma na pupie i wyczyszczą zęby a potem będzie konsultacja z behawiorystą i praca z psem. Ostateczną decyzję ds chce odwlec do tego czasu czyli ok. minimum 2 tygodni. ............................................. wątpliwości mam mnóstwo czy to faktycznie szansa dla Rabarbarka ? wytłumaczyłam Pani że to ds powinien pracować z psem pod okiem behawiorysty i że nie chcę żeby Rabarbar był pieskiem niechcianym przerzucanym jak śmierdzące jajko nie wiem czy to ma sens w ogóle Czy powinnam kategorycznie zażądać oddania psa i zawiezienia do MUrki ???
  10. Bardzo dziękuję . Oczywiście to zrozumiałe, tylko rzecz w tym że Rabarbarek żadnego domownika nie ugryzł. Ani Pani, ani Pana - mimo że obawia się mężczyzn, ani mamy Pani. Zięć , teść to goście, mimo częstego a nawet codziennego przychodzenia, o czym wcześniej Pani mi nie mówiła, myślałam że to spokojny dom, z trójką osób które wszystkie chcą adopcji psiaka. A co miałam mówić skoro taki był Rabarbarek i taki dał się poznać przez ten czas hotelikowania. Skąd niby miałam wiedzieć że ugryzie ? A przecież każdy psiak może teoretycznie ugryźć, wiele zależy wg mnie od człowieka. I każdy kto świadomie posiada psa powinien to wiedzieć. Pies to żywe stworzenie, żyje z człowiekiem kilka, kilkanaście lat i przez ten czas zmienia się i rzeczywistość i są różne sytuacje czasami takie których się nie przewidzi, i człowiek się zmienia, i pies się zmienia, po prostu życie. To tak jak z małżeństwem - jeśli się mówi TAK to na dobre i złe. Dobrze rozumiem że miesiąc hotelikowania ?? Serdecznie dziękuję. Trochę już pomagam czyli około 12 lat, nie mam może tak imponującego doświadczenia jak osoby które wyadoptowały pomogły ok. 100 czy więcej psiakom ale trochu psiaczkom znalazłam dobre domy, części z nich nie widziałam bo pomagałam z odległych schronisk i nigdy do tej pory nie zdarzyło mi się żeby jakiś ds zwrócił psa z adopcji. Jest mi bardzo przykro że nastąpił ten pierwszy raz i że Rabarbarek wraca :(. Jest starszym uroczym psiaczkiem który cieszył się w hoteliku u Murki że ma własną budę, kocyk.. po tylu latach w schronisku.. Nieważne jest czy piszecie o mojej winie, nie chodzi mi też "o wieszanie psów" na ds - raczej o stwierdzenie pewnych faktów i zastanowienie się czy dany ds nie powinien trafić na czarne kwiatki po prostu nie nadaje się na dom na zwierzaka z takich czy innych względów. Rozi piszesz że dom powinien otrzymać psa zgodnego z opisem ale pies to nie rzecz, nie towar, ale żywa istota, zmieniająca się i z czasem i w zależności od sytuacji, ja zawsze mówię ds że u mnie dt zachowuje się np. tak i tak ale u nich w domu tego może nie być a mogą wystąpić inne zachowania, trudno wszystko przewidzieć, poza tym zależy to wg mnie od człowieka, nawet w jednym domu, zdarza się tak że jednego domownika pies słucha a drugiego ma w nosie. Być może okres obserwacji Rabarbarka był stosunkowo krótki ale nie wykazywał on ani cech agresji ani bronienia zasobów, więc nie było podstaw aby nie twierdzić inaczej że jest to piesek łagodny. Zresztą Pani w ds słuchał, kotce ustępował i teraz nawet razem sypiają. Sowo, wydawało mi się zawsze że lepiej jest jak piesek schroniskowy jest pewny siebie, że to trochę jak u człowieka który ma poczucie swojej wartości, zresztą u psów lękowych dąży się chyba do stanu żeby psiak poczuł się pewnie, dobrze a co za tym idzie bezpiecznie. Obawiałabym się dzikuska trochę, że może właśnie z lęku ugryźć. Czy to znaczy że u psów jest inaczej ? Rabarbar jest zbyt pewny siebie ? Terytorialny ? będzie bronił wszystkiego ? Tylko widzisz - nikt ani jednego ani drugiego pieska nie oddał. Elu bardzo Ci dziękuję . No właśnie. To jest to samo co było, skarbnikiem jest Jo37 ale wyślę pw bo może jak była ta awaria to poznikało część rzeczy na forum. Tak , dałam Państwu szansę, po rozmowie, po wizycie pa którą robiła doświadczona osoba, bo wydawało mi się, że skoro mieli i rasowe psiaki i adopciaki i co Pani podkreślała wiedzą co się spodziewać po psie, to sytuacja kiedy adoptowali pieska i ugryzł ich w aucie i od razu na początku w domu i musieli go oddać, świadczy o problemie psa, być może nie drążyłam tematu bo mogło się okazać, że po prostu psiak się tylko przestraszył a oni nie dali mu szansy, nie wiem i tego już się nie dowiem, patrząc z perspektywy czasu łatwo się widzi błędy ale człowiek jest mądry zawsze po, a każdy popełnia błędy no chyba że nic nie robi ale tak jest najłatwiej. Kikou, widzę że przyszłaś do sierotka :), dziękuję . Dziękuję kiyoshi, tak nie wszystko jest czarne czy białe. Ślicznie Ci dziękuję . Bardzo dziękuję Wam że jesteście z Rabarbarkiem, on nas potrzebuje.
  11. Właśnie, ważne żeby całe wspólne życie przeżyć z psem. A w życiu jak to bywa, raz lepiej raz gorzej, raz łatwiej, raz trudniej. Mari23 jak Pani do mnie zadzwoniła to ja przez chwilę nie wiedziałam co ona do mnie mówi, jak to oddać takiego sympatycznego biednego staruszka, i że on ugryzł :(. Bardzo Ci dziękuję , każda pomoc dla Rabarbarka jest na wagę złota. Gdzie teraz pojedzie Rabarbarek ? Jeszcze nie wiem Sowo. Chciałam żeby trafił z powrotem do hoteliku Murki, gdzie był, tak byłoby dla niego chyba najlepiej, ewentualnie w międzyczasie szukać mu pilnie odpowiedniego domu albo innego miejsca gdzie będzie mógł dożywotnio zamieszkać, no bo kto zechce starego kundelka z łatką gryzącego :( ?? Ugryzienia. Sytuacja pierwsza - ugryzienie zięcia. Przy stole - Pańśtwo spożywają posiłek, Pani dała kubeczek po jogurcie Rabarbarkowi żeby nie przeszkadzał, on jest koło jej nóg, podchodzi zięć żeby nalać Pani herbaty i Rabarbarek ciap go w nogę, pani nie zgłosiła mi tego bo myślała że może zięć nastąpił Rabarbarka czy coś, a sama nawet nie zauważyła tej sytuacji pod stołem tylko potem zięć jej powiedział. Było wbicie zębów wg relacji Pani. Rabarbarek mimo że jest ostrożny do obcych na spacerach i nie ma ze schroniska obawę przed mężczyznami, to nie bał się zięcia. Sytaucja druga - ugryzienie teścia. Rabarbarek wyraźnie boi się teścia Pani. Nie podchodzi do niego mimo że teść przychodzi codziennie. Jak teść mu rzuci coś dalej do jedzenia to Rabarbarek zje. Danego dnia teść przyszedł jak zwykle, wchodził do drzwi, przestąpił próg i wtedy Rabarbarek nisko uszy po sobie podbiegł i ciach go w nogę, i uciekł do kuchni jak Pani na niego krzyknęła (on słucha Pani, np. reaguje jak zawoła Ej to odpuści ), wbił zęby i puścił - potem Pani na niego nakrzyczała w kuchni ale on nie poczuwał się do winy .. - ranę trzeba było opatrzyć, teść ma problemy ze zdrowiem i z gojeniem się ran. Podobno teść już wcześniej kilka dni zauważył jak Rabarbarek chce go dziabnąć... Pani powiedziała mi jeszcze że nie było warczenia czy żdnego ostrzeżenia ze strony Rabarbarka.
  12. Pani nie chce Nadziejko :(, mówi że się boi, o swoją mamę, teścia, dzieci które czasami przychodzą, że je Rabarbarek ugryzie :(.
  13. UWAGA Ponieważ dnia 03.02.2021 otrzymałam telefon z ds Rabarbarka, że mam go zabrać ponieważ ugryzł teścia, a konto Rabarbarka jest puste gdyż podzielił pozostałe po sobie pieniążki na dwa pieski i nie ma żadnych deklaracji a tym samym na ten moment ZOSTAJE BEZ ŚRODKÓW DO ŻYCIA czyli do utrzymania go w hoteliku, zapewnienia mu opieki wet w razie potrzeby a przecież musi się gdzieś podziać to rozliczenie finansowe Rabarbarka ze stanem 0,00 zł dokładam do rozliczeń konta Kokoska z tego samego schroniska, który został beneficjentem części pieniażków po Rabarbarku i rozliczenie obu piesków będzie prowadzone wspólnie na wątku Kokoska.
  14. Serdecznie dziękuję Wam za wsparcie. Przyznaję nogi się pode mną ugięły jak Pani mi powiedziała, że ona w sprawie oddania Rabarbarka dzwoni :(. Piesek jest obecnie ok. 100km od Zamościa, okolice Bychawy. Wątek reaktywujemy i mam nadzieję, że wspólnie uda się pomóc Rabarbarkowi, a może nawet znajdzie jeszcze domek gdzie ktoś go pokocha takim jaki jest. UWAGA Ponieważ dnia 03.02.2021 otrzymałam telefon z ds Rabarbarka, że mam go zabrać ponieważ ugryzł teścia, a konto Rabarbarka jest puste gdyż podzielił pozostałe po sobie pieniążki na dwa pieski i nie ma żadnych deklaracji a tym samym na ten moment ZOSTAJE BEZ ŚRODKÓW DO ŻYCIA czyli do utrzymania go w hoteliku, zapewnienia mu opieki wet w razie potrzeby a przecież musi się gdzieś podziać to rozliczenie finansowe Rabarbarka ze stanem 0,00 zł dokładam do rozliczeń konta Kokoska z tego samego schroniska, który został beneficjentem części pieniażków po Rabarbarku i rozliczenie obu piesków będzie prowadzone wspólnie na wątku Kokoska.
  15. Pani nie chce ryzykować , że ugryzie jej mamę. Definitywnie :(. Też nie mogę uwierzyć, jutro Murka ma mi dać znać. Ale co z nim dalej ? Stary bury kundelek z łatką psa gryzącego - to dożywotni hotelik.
  16. TRAGEDIA - właśnie zadzwoniła do mnie Pani Rabarbarka, że ugryzł jej teścia, a wcześniej zięcia, jak pilnował drzwi i że muszą go oddać :( :( :( - nie wiem co ja ma teraz z nim zrobić , nigdy wcześniej to mi się nie zdarzyło :(, a miejscówka zajęta, pieniążki i deklaracje rozdane.
×
×
  • Create New...