Onaa
Members-
Posts
26813 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
37
Everything posted by Onaa
-
Witaj u Łatusia , bardzo dziękujemy . Tym razem zbieram pieniążki na swoje konto, żeby mieć od razu na wydatki, zaraz wyślę pw. Witaj Tysiu :), no biedny bardzo. Jak przyjechał do mnie to się przeraziłam w jakim jest stanie, zwłaszcza że kego oczka były pozbawione nadziei, na szczęście chociaż poprawa stanu zdrowia będzie wymaga dłuższego czasu to Łatuś się ożywił, lubi być głaskany, przytulany, widać że chce kontaktu, że sprawia mu on przyjemność, tylko narazie ciało słabe, ale już potrafi "popędzić" do kuchni :D. Wiesz Agatko, to jest niesamowite jak zmienia się układ sił i zachowania psiaków rezydentów jak pojawia się nowy przybysz, przynajmniej u mnie tak się zadziało. Nagle jest taki tumult, przy wychodzeniu na spacery - każdy chce sobie nogi pogubić, muszę uważać na Łatka żeby go wałek od tapczanu nie podeptał :D, przy jedzeniu szaleństwo totalne, przy zabiegach przy Łatusiu typu zakraplanie oczka, uszków, bieg, patrzenie co się tam robi jemu a dlaczego im nie, zazdrość, że Łatusia się nosi na spacery na rękach, że się go karmi z ręki , pytanie - czy nasza pańcia go będzie bardziej kochać niż nas ;). Mam kilka zdjęć z dzisiejszego spaceru, i filmiki. Dostałam dziś informacje od weta że jutro mamy się pokazać na kontroli i że trzeba będzie jeździć na kroplówki, czyli jednak same leki nie wystarczą, nie wiem jak to ogarniemy, jutro będę rano rozmawiać z panią wet, czy wystarczy pojechać jutro i będę sama mogła w domu mu podawać kroplówki, czy trzeba będzie jeździć codziennie, no i kiedy się umawiać na usg jamy brzusznej i pobranie próbki z pęcherza. Także biednego Łatusia czeka trudny czas, ale mam nadzieję że mu to pomoże.
-
Czytam i cieszę się, że biduś mimo że taki skrzywdzony wcześniej i przez ostatnie przeżycia i stresy wystraszony garnie się do Was Jagno. Dla mnie to zawsze takie wzruszające. Mój tymczasowicz Łatuś pierwszego dnia to jakby bał się spojrzeć z nadzieją na człowieka, dopiero następnego dnia zaczął się otwierać i teraz sam szuka kontaktu, wie że może oczekiwać troski, głaskania, tulenia, pomocy w moim domu, próbuje nieporadnie tym swoim biednym ogonem coś zamachać. Teraz tylko czas potrzebny Greyowi, bo miłość i opiekę już ma , oby niedługo poczuł że psie życie może być dobre i radosne.
-
Tak muszę mu porobić zdjęcia które oddadzą jak wygląda w rzeczywistości, jego zabiedzenie, fatalny stan skóry, oczków, wystające kości z tyłu, łapkę na której nie staje, i chudość - z góry wygląda jak przecinek :(. Jeśli chodzi o zbiórkę to nie wiem jak to się robi, z tym opłacaniem faktur. Mnie pani wet powiedziała że może wystawić fakturę na fundację z terminem płatności np dwa tygodnie. I myślałam, że takie faktury można podłączyć do takiej zbiórki.
-
Aldrumko, też mam taką nadzieję, bardzo bym chciała zobaczyć radość w jego oczkach, i bardzo Ci dziękuję za pomoc dla Łatusia . Agatko bardzo dziękuję . Ale niespodzianka :). Pieniążki już dziś przyszły na konto Łatusia :). Witaj Elu u Łatusia :), dawno nie miałam tymczasa u siebie zwłaszcza tak biednego. Bardzo Ci dziękuję za pomoc Anulko, nie wiem co powiedzieć - bardzo Ci dziękuję to ogromna pomoc dla Łatusia. Dziękuję za radę, faktycznie przydałoby mu się coś doraźnego za czym się wyleczy. Już lecę :). O , dobrze wiedzieć :).
-
Obecnie pod moją opiekę , tym razem nie tylko wątkową, wirtualną, trafił ok 16 letni staruszek po wypadku, wychudzony, zabiedzony, ŁATUŚ. Psiaczek jest u mnie na DT, niestety nie mogę mu nic więcej dać niż ciepły kącik w mieszkaniu, miłość i troskliwą opiekę. Łatuś potrzebuje pieniążków na wszystko - jedzonko, diagnozowanie, leki, badania (krew, mocz, rtg, usg, może będzie konieczny rezonans), podkłady. Jest bardzo miłym wdzięcznym za wszystko pieskiem. Chciałabym prosić o przekazanie pieniążków które zostały po Zojce, na potrzeby Łatusia. Łatuś przyjechał również ze schroniska zamojskiego, tam taki stary kaleki piesek nie czekałby na nic dobrego.
-
Oj bardzo Cię przepraszam , byłam pewna że wysyłałam pw ale w tym zamieszaniu, to był czas świeżo po odejściu Shiluni za TM a zdarzyła się okazja transportu i trzeba było podejmować decyzję o ratowaniu kolejnej psinki. A to Zojeczka, szczęśliwa w swoim domku :D. Ma już swoich psich towarzyszy, uczy się coraz więcej rzeczy, jest kochana
-
Dziś miałam oddać mocz do badania, tylko. Ale na mój widok wetka mnie zatrzymała , żeby zaczekać, że wykona badanie, i że nie chce straszyć ale nie wyklucza że trzeba będzie jechać z Łatkiem do kliniki całodobowej - anemia i silny stan zapalny. Nie powiem że serce mi zamarło.. Już jestem w domu, na szczęście okazało się że to nie nerki. Jednak stan poważny - krwotoczne zapalenie pęcherza, jeśli dobrze zrozumiałam, bo od wczoraj mam masę informacji, dostał mnóstwo leków, antybiotyk. Jesteśmy w kontakcie, do wizyty kontrolnej, i badanie usg jak wcześniej. Antybiotyk będzie podawany przynajmniej 3 tygodnie. Łatuś wzorowym pacjentem, w domu leki ładnie zjadł z mokrą karmą. Przyznam się że koszty mnie przerażają, to dopiero początek a już tyle wydatków dla Łatusia warto żeby mu ulżyć, jak patrzę w te jego poczciwe oczka, to jak bardzo się stara, jak się przytula ufnie do człowieka szukając ratunku mimo tego złego co zaznał :(. Będę chyba prosić Tolę o zrzutkę przez fundację ZEA bo nie wiem jak inaczej podołać , chciałabym też zrobić wydarzenie Łatusia na fb, i podać tam nr konta ZEA , bo może łatwiej będzie komuś wspomóc Łatusia przez fundację niż przez prywatne konto. Dzisiaj zapłaciłam 170zł.
-
Witaj u Łatusia :). Na początku myślałam że jego największy problem to wypadek, ale widzę że on ogólnie zaniedbany, biedniusi. Fajnie bo przydadzą się nam jeszcze jakiś czas na pewno. Bardzo dziękuję , a Łatuś faktycznie jest właśnie taki rozczulający. Ma ciekawą urodę, tylko bardzo zaniedbany jest i na żywo wygląda kiepsko, jak sterany życiem staruszek.. Ale jak się mu zapewni komfort fizyczny, odpowiednie jedzonko a apetyt na szczęście ma :), nawodni się cały organizm, wypierze to będzie będzie taki uroczy starszy pan. No właśnie żeby udało mu się pomóc, w tych drobnych i tych większych dolegliwościach. On nie piszczy, nie płacze, więc nie wiem czy coś go boli. Na szczęście oczka ma każdego dnia coraz bardziej żywsze, zaciekawione, zaczyna patrzeć z nadzieją już. Dziś tak ufnie się we mnie wtulał jak go niosłam. Jeśli chodzi o wagę to mój Gucio waży 15kg, jest masywny, budowę mają podobną, ale Gucio jest niższy, a Łatuś ma długie łapki, z budowy jest jak spaniel. No ale właśnie jest taki chudziutki, tył to jak przecinek, muszę zrobić zdjęcie żeby było widać. A jak przyjechał, i Gucio stał obok niego - Asia widziała go - to Gucio jak pulpet, ponad dwa razy grubszy w tułowiu, w pupie od Łatusia, Łatuś jak przecinek przy nim. Aż było patrzeć. Natomiast o ile chudość martwi to bardziej martwią mnie te zaniki mięśni, w starszym wieku to chyba nie można już tego odbudować, zwłaszcza jak od wypadku minęło sporo czasu i był w bezruchu. U mnie w domu, prawie cały czas leży, przemieszcza się tylko zmieniając pozycje. Natomiast na spacerze, idzie z Guciem więc stara się podążać za nim, gdzie Gucio powącha tam zmierza Łatuś, gdzie Gucio siknie tam i Łatuś, ale nie zmuszam go tyle ile chce, jak widzę że już stoi dłużej to go zabieram do domu.
-
Właśnie wróciliśmy od weta, jeszcze się tak rozpadało. Nie wiem od czego zacząć, tyle rzeczy jest. To po kolei, w uszkach drożdżaki - (preparat) , oczko jedno zaropiałe, mocny stan zapalny (recepta na krople) ząbki nienajgorsze, sierść - pchły (kropelki),(odrobaczenie), szampon, test płytkowy na lamblie - ujemny, usg pęcherza - obraz nieprawidłowy, nie powiem z jakim podejrzeniem, do konsultacji, po badaniu moczu, do usg z próbką z pęcherza, badanie krwi - profil geriatryczny. Kartę z przebiegu wizyty dostanę na maila, to wkleję. Mam fakturę, zapłaciłam 545zł. A to dopiero początek. Przed nami jutro wykupienie leków, badanie moczu, po niedzieli - usg całej jamy brzusznej, pęcherza z uwzględnieniem pobrania próbki. Później konsultacja ortopedyczna, rtg. Łatuś był bardzo bardzo bardzo grzeczny, pogodzony ze swoim losem, ale już ufnie we mnie wtulony, patrzący za mną w gabinecie. Waży 11,75kg. Zjadł późną kolację, i odpoczywa. Chłopak na medal :).