-
Posts
22789 -
Joined
-
Days Won
10
Everything posted by rozi
-
[quote name='yumanji']Rozi,nie poruszaj tu tematu moich synów proszę.I dla Ciebie Oni nie są "chłopcami",to sugeruje,że się o nich martwisz. Moje dwie najstarsze sunie, które pracowały ze mną w fundacji dogoterapeutycznej mają 12 i 14 lat.Proponuję,żebyś sama oddała komuś własnego psa,jeśli go masz,oczywiście.[/QUOTE] Po co mi odpowiadasz. Napisałam co wiem, da Ci to do myślenia, lub nie, każdy ma własne ścieżki i priorytety.
-
[quote name='rozi']Od dwóch tygodni trzymam tylko na Bromku, kropelka rano. Nic się nie dzieje.[/QUOTE] U nas nadal spokój. Wet mówi, że ataki powrócą kiedyś.
-
[quote name='yumanji']Na zdj są:Yuma,Grizzli,Pysio, Wilczus,Elza,Muma,Clint,Jordan,Mamba,Psula,Baska,Chiloopa,Scooby,Misio,Sissi,Filutek. Są jeszcze Toby,Szarik,Fiona i Filip,których zdj wstawię na dniach. Kupuję karmę. Psy znajdują się ok 14 m dalej, 3 najstarsze są w domu. Mają opiekę wet. Mam na płycie zdj ryt stawów biodrowych Szamana sprzed pół roku,wstawię,cięzko to będzie "rozchodzić". Naszym problemem zawsze była kwestia odrobaczenia.Sąsiadka ma prawie 30 psów i od czasu konfliktu nie robilysmy odrob równocześnie. To prawda,że nigdy nie byłam współwłaścicielką siedliska.Bbyła Nią moja Mama.[/QUOTE] Yumanji, czy mogłabyś nie brać już więcej psów? Znaczy zwierząt. A te, które masz pod opieką, oddaj, jeśli trafi się dobre miejsce. Nie odbierz tego źle, nie mam nic złego na myśli, ale dzieciaki nie powinny się motać wśród takich problemów, jakie im serwujesz. Zwłaszcza chłopcy. Za chwilę sama zobaczysz, o co mi chodziło, a lepiej by było, gdybyś nie zobaczyła, bo (wydaje mi się) nie masz oparcia, a sama możesz nie dać rady. Wiem o czym mówię. Hamuj.
-
[quote name='Alicja']oczywiście masz 5 lat i nie wiesz , że psa i niesterylizowanej suki nie trzyma się razem teraz kogo obwinisz za to co się stało żenada , nie powinnaś kobieto zbliżać się do zwierząt bo przez takich jak ty tylko cierpią[/QUOTE] Alicja, ale ta suka jest u tych ludzi, nie u niej... [quote name='yumanji']Syt jest taka-rodzina biedna,mają dwie suki i dwa koty.Jedna suka ma stan zapalny dróg rodnych,druga-matka szczeniąt,z Info z wczoraj-podobno znów jest w ciąży.Żaden z tych psow nie jest zaszczepiony.Chcą oddać maluchy,wysterylizowac duże,ale to b biedni ludzie.Kupuję karmę dla psów i kotów.Koty zapchlone,prawie łyse.[/QUOTE]
-
On jest w szachownicę, chciałam zauważyć.
-
Bardzo dobrze, że omija schody, mądry piesek, widocznie coś mu kiedyś przeskoczyło.
-
[quote name='Doda_']Czytam i wlasnym oczom nie wierze. Ty zartujesz, prawda????[/QUOTE] Doda, zlituj się [quote name='yumanji']One nie wygladaly ani na zrezygnowane i porzucone,ani na oszolomione .One byly b wesolutkie i wygladaly ,jakby sie wybraly na pzrechadzke..[/QUOTE] Zabrałabyś te psy po to, żeby je zamknąć zimą w betonowym karcerze, w dodatku w miejscu, gdzie nie mieszkasz i nie masz kasy na jedzenie dla nich, a woda im będzie zamarzać w miskach?
-
Widziałyśmy :) Marra, Ty się nie wyrabiasz na zakrętach za tym staruszkiem.
-
[quote name='memory'] Rozumiem, że jesteś [B]ROZSĄDNA[/B] i na widok np. psa czołgającego się ze złamaną łapą na poboczu drogi, albo leżącego na asfalcie, na widok głodnej, bezdomnej suki leżącej w szczerym polu z 11 szczeniorami, podliczysz swoje finansowe i lokalowe możliwości, po czym odwrócisz wzrok i przejdziesz spokojnie obok. Bo przecież Cię nie stać, wiec niech skonają.[/QUOTE] No, ja bym nie zabrała z drogi tych dwóch ostatnich psów. Tylko tzw. psie anioły mają obowiązek zgarniać wszystko, co się rusza. Wracając do zbieractwa osób prywatnych i fundacji. Przecież każda dogociocia jest zbieraczką. Cały czas powstają wątki dla kolejnych psów. Nawet dla tych, które radzą sobie w przyzwoicie prowadzonych schroniskach. Nie wątki adopcyjne, tylko PDT-owe.
-
[quote name='sleepingbyday'] było już lepiej nie odnosic sie do tej raczej nieszczęśliwej wypowiedzi.[/QUOTE] Nie takiej znów nieszczęśliwej. Po znajomości można od fundacji dostać na DT niewielkiego, spokojnego pieska i brać za to 600zł na miesiąc plus koszty ewentualnego leczenia. Ale nie będę już ciągnąć tematu.
-
[quote name='Kudłaty Smok']oburzenie Rozi, że jak to, fundacja od astów nie wzięła na tymczas psa nie tolerującego innych psów... Bo na pewno mają tymczasów bez innych zwierząt na pęczki... [/QUOTE] To moja naiwność. Wydawało mi się, że jeśli powstaje i działa fundacja specjalnie dla ASTów, to - znając rasę i problemy z nią - dysponuje środkami pomocy dla takich właśnie psów.
-
Oczywiście że przody do nowych kojców. Dobrze byłoby jednak wiedzieć GDZIE jest to nowe miejsce, bo za chwilę może się pojawić ogłoszenie nowego hoteliku, przecież nie po to kupiła teren i dostosowuje go dla psów, żeby tam sobie po prostu mieszkać bez środków do życia. Mam nadzieję, że dogociocie, które mają z nią kontakt i wiedzą gdzie się przeniosła, nie dopuszczą do wznowienia procederu. I to krwiodawstwo cały czas mi się kołacze po głowie.
-
[quote name='sleepingbyday']nie ma tu niewinnych. a wypunktowanie przez memory pewnych konkretów w niczym nie umniejsza zaniedbań. ile mozna pisac, że zahaczenie o przyczyny problemu, próba dotarcia do sedna, nie tylko gardłowanie na skutek, nie oznacza akceptacji tego skutku? ludzie, no.[/QUOTE] O skutku wszyscy wiedzą, nikt nie akceptuje, po prostu jest okazja do rozpatrzenia przyczyn
-
[quote name='memory']To ja jeszcze dopytam, bo nie wiem, czy dobrze zrozumiałam. Zbieractwo fundacji jest lepsze, bo zwierzęta są przenoszone? A jak tkwią latami w jednym miejscu, ale tego nie widać ani bardzo, ani nie bardzo, to takie zbieractwo jest lepsze? Czyli chodzi o to, żeby nie było widać?[/QUOTE] Zbieractwo nie jest złe, dopóki osobniki zbierane żyją w warunkach godnych. Ku czemu dążysz?
-
Jeszcze jeden post napiszę. Pomagałam w którymś momencie osobie cierpiącej na schizofrenię. Zabrano Ją do szpitala, weszłam do mieszkania (dostałam klucze, bo znałam Ją od urodzenia, mojego, więc mi ufała) i zaraz od progu nie dało się kroku zrobić, zawalone wszystko pod sufit. W tym całym bałaganie żyły zwierzęta. Małe, czyli świnki morskie, ptaki itp. Prze tydzień odgruzowywałam to, syn mi pomagał, doprowadziliśmy do ładu, składając jakoś"tematycznie" w kartony, potem kartony opisane pod ścianę, zwierzątka uładziliśmy w sensie miejsca dla nich, miejsc dla miseczek z karmą, miejsc do siedzenia (ptaki) tak, żeby nie obsrywały wszystkiego, nie było to łatwe, ale sama miałam ptaki, więc i pomysły. Chwała Bogu ta osoba nie korzystała z internetu, bo gdyby trafiła na takie Dogo, to miałaby sześćdziesiąt razy więcej zwierząt i czuła się dosłownie niezastąpiona, a tak to ścichła w swoich zapędach, leki też pomogły.
-
[quote name='gameta'] To tylko dowód na to, jak dogocioteczki są dwulicowe i jak łatwo im patrzeć na zło i klaskać. I że są współwinne. [/QUOTE] Dokładnie o to mi chodzi. Zbieraczka nie ma obowiązku znać norm dla psów, może jej się wydawać, że wrzuci garść słomy i wystarczy (musi wystarczyć, bo więcej niczego innego po prostu nie ma). Na wątku cały czas obecne były osoby doświadczone w psach - skrót myślowy - i popierały kobitę. Już nie będę szukać cytatów, ale są wpisy "dasz radę" itd., wystarczy poczytać.
-
[quote name='Bonsai'] Jedyne, o co mam żal do yumanji, to że nie prosiła o pomoc, zanim problem tak narosnął [/QUOTE] A to co to jest, jak nie wołanie o pomoc? [quote name='yumanji']Jestem,postaram sie nadrobic nieobecnosc:lol:oprocz kilku waznych nie-psich spraw,to rzeczywiscie walczymy ze sniegiem,mrozem i tym koszmarnym wiatrem.Przedwczoraj utknelismy na drodze kilkaset m od domu,na drodze ktora powinna byc odniezana pzrez gmine i spedzilismy tam urocze 2 godz 40 min.Snieg nawiewa z pol,po 15 min nie widac juz sladow opon i mimo,ze mam terenowke,to zawiesilismy sie na zaspie.Mam takie niefajne odczucia,bo Maks prosil sasiadow o pomoc,pr kazdy z nich ma ciagnik,jakos wszystkim bylo trudno,a stalismy 400 m od wsi,widac nas bylo jak na dloni.W koncu wezwalam pomoc drogowa i niespodziewanka:ktos sobie rano te droge odsniezyl,robiac tak wysokie zaspy po bokach,ze samochod pomocy drogowej nie mogl sie zmiescic. Tak sie rozpisuje,ale Bric to wie ,ze na tym wygwizdowie ,w takich warunkach,nie ma opcji,zeby dowiezc zarcie i picie psom bez samochodu.Skonczylo sie tak,ze Pan okazal sie dobra dusza i razem z Maksem podnosili po kolei auto na lewarkach z kazdej strony i lezac na ziemi usuwali spod niego snieg i podkladali kantowki pod kola.Naprawde horror,bo wygladalo na to,ze sobie tam zostaniemy na noc,albo i dluzej.Dzieci juz chore,Maks ,17-latek,plakal w samochodzie,zdejmujac mokre dzinsy,skarpetki ,buty,a Joachim rozcieral Mu stopy.Minus 15 i cholerny porywisty wiatr.Nawiewy ze sniegu na jednym pasie jezdni,wlos mi sie na glowie jezy,jak pomysle,ze ma byc jeszcze gorzej.[/QUOTE] Dla niewtajemniczonych to może taka sobie zimowa opowieść, ale dla tych, którzy mieli z nią kontakt, to jest [B]alarm.[/B]
-
Początek grudnia [quote name='kurczaczekxxl']Pitu pitu. Może i dobry a psy w kojcach gniją w brudzie, beż żarcia i wody. Ponieważ moja wczorajsza wiadomość jakoś szybko zniknęła to jeszcze raz informuję wszystkich opiekunów psów w DT u yumanji, że najprawdopodobniej niedługo zostana wywiezione przez jedną z fundacji ratujących zwierzęta trzymane w skandalicznych warunkach. yumanji nie mieszka juz z psami. Wyprowadziła się daleko do innej miejscowości. Do psów zajeżdża raz dziennie na chwilę.[/QUOTE] [quote name='yumanji']Drogi kurczaczkuxxl , dobrze wiesz,ze tylko moderator moze usunac czyjs post i czyjes konto,a nie inny uzytkownik. [B]Yumanji sie nie wyprowadzila,bo Yumanji nie zostawillaby swoich psow.[/B] Poza tym dzieci Yumanji chodza caly czas do tych samych szkol. [SIZE=3][/SIZE][/QUOTE] Faktycznie nie przyznała się do wyprowadzki. Ale conajmniej jedna osoba wiedziała, że psy są same, i ukrywała to. Reszta zakrzyczała donosiciela i na tym się zakończyło. Strona 19.