-
Posts
15120 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Charly
-
piszcie szybko co to takiego WOT:oops::shake: a propos Filipka, napisalam maila o nim po wecie, ale mi zniknal nie wiem czemu. a tak sie staralam:evil_lol: W skrocie, mały Filutek jest obciety, odwszony (wedlug wet wszaki juz nie zyja:multi::oops:), odrobaczac zaczynam jutro. Filutek szaleje. Merda ogonkiem. Biega, sprawdza miski i tuli sie w kocyk. (szczegolnie Filutka sprawdza wode. Bo woda dla Filutka Swieta jest:placz:). Dzis wieczorem wstawie, albo poprosze o wstawienie fotki obcietego filutka. FILUS JEST SZCZESLIWY:multi::multi::multi: ale take kostki po obcieciu:-(
-
dostal advocata. takze musialam czekac 2 dni. Dzis bedzie prany:razz: Zdaje sobie sprawe, ze toto nie umrze od razu. Ale małemu bedzie lepiej. wiadomo, ze oprocz wszow i ich odchodow, jest caly ubabrany blotem i gnojem schroniskowym. bedzie mu dobrze po kapieli. Mysle, ze zamim udam sie z nim do fryzjera, musi byc przynajmniej raz? dwa? wykapany, bo mnie nie przyjma. na odrobaczenie musze czekac. ale powiem dzis wet, ze cos trzeba bedzie juz teraz zrobic. dziekuje wam bardzo.
-
sloneczko swieci. filipek stoi w kuchni przed oknem i sie grzeje. szampon Filipek ma. Dzis bedzie kapany. wczoraj nie dalo rady. ja teraz z apteki wracam. tez juz mam szampon:razz: mysle, czy Filipka nie zgolic i kurteczki mu nie kupic. wtedy wszystko pojdzie latwiej. choc zimno jest.:shake: Ale Filipek tak i tak juz tylko irokeza ma:smhair2: Boki mu wylysialy. Tylko grzbietek owlosiony. Na szczescie nie mam dywanow, ni zaslon itp.Dzis wielkie mycie i pranie musi byc lepiej. dziekuje panienki na te zdjecia Oktawi to nie ma chyba srodkow na sen:placz: Filipek mial pchly, duze nazarte sobie po nich chodzily. Ale nie do porownania z wszami. Czasem jak sie na Filipka patrze, to sie zastanawiam, czy to Filipek sie rusza, czy wszy:-(
-
Filipek jest zawszony (pchly juz nie zyja). To juz wiemy. Ale Filipek nie moze byc odwszony do dwoch tygodni po tym advocacie na te pchly. Tylko niestety maly produkuje wszy w tempie zawrotnym. No i teraz i ja je mam. Tez wszedzie. Na glowie i na ciele. Myslalam, ze psia wesz nie wchodzi na czlowieka. Ale to mi sie chyba z pchla pomylilo i wsza od szczura ( obrzydliwosc) Wczoraj meczylam biedna Oktawie po nocach, ze mi takiego zawszanca zalatwila:oops:. Wiecie ja sobie jeszcze poradze. Sama chcialam. Ale nie mieszkam sama. Dzis TZ sie wyprowadza z lazienki do pokoju i prosze weszki nie wchodzcie na niego. Bo moze byc roznie. Wiec kochane ciotki klotki, jesli tylko wiecie jak i czy w ogole zaryzykowac odwszarzanie malego, to prosze dajcie znac. Oczywiscie do wet zas pojedzie. Ale z tego kilkudniowego doswiadczenia widze, ze dobrze jest miec pare wlasnych pomyslow, ktore mozna wet. podsunac. Ja go musze odwszyc. choc troche. Jesli chce go zatrzymac.
-
oj nie tak to mialo byc. nie o to mi chodzilo. Ja sie boje o Filipka. Oktawia, Wy tyle pracujecie. Bez wytchnienia. Podziwiam Was. Ja tak nie potrafie. Ja sie potrafie bac tylko o tego jednego malego. On jest taki malutki. Raz dobrze, raz zle. Filipek na hustawce sie husta. Raz jest prawie wesoly. tzn. pyszczek i oczka bez zmian, ale wystrzepialy ogonek drgnie czasem sobie. Ale czasem jest zle. Filip czasem ma depreche taka, ze serce sie kraje. Wczoraj jak chora na umysle wariatka otworzylam sobie te filmiki z K. na you tube. nie wiem po co. przeciez juz tam bylam. moze oblesna ludzka żądza sensacji:oops:. moze bezradnosc. Wiec otworzylam sobie. Moj Bosz ten ryk tych cierpietnikow. O boze Filipek przeciez zna to... A Filipek lezal zaraz obok mnie. Filip zamarl. przewrocil sie wolniutko, płynnie na plecki z lapkami do gory. Brzucho odkryty. Bezbronny. I tak zamarl. On myslal, ze znow tam jest. To nie tak, ze Filipa pieski non stop gryzly. On ma tylko na nosku jedna ranke. Ale on byl tam najmniejszy ( zaraz po Bialasie Basi), prawie slepy. On musial caly czas na pleckach lezec. To znaczy, ze ten psiak ma tak sponiewierana psychike, ze ja moglabym sie nad nim znecac puszczajac mu audycje z Krzyczek. Nie mam, nie mam, nie mam slow. Filipka do K przywiozl hycel w grudniu. wesolego mikolaja, wesolych swiat, Szczesliwego Nowego Roku Filipku:-( W piatek przyjechal z K do Elblaga. Od razu do weta. I tak codziennie do weta. Filipek juz nie moze. On sie stara. Tak bardzo. ladnie je. chodzi na spacerki. 20 min.dziennie (po 2, 3 min kilka razy na dzien)Bo to wazne. Filipek na swiezym powietrzu, na swoich szeleczkach taki jest szczesliwy. Idzie dumny. ciagnie mnie na smyczy:crazyeye:Tyle ma energi. Na 2, 3 minutki. a potem rzeczywistosc i jakies wspomnienia odbieraja mu to szczescie. Nagle zatrzymuje sie. Patrze na niego. a on stoi. Taki Zapadniety. Ogonek wisi. nie rusza sie. trzeba Filipka prosic, zeby dreptal dalej. Czasem sie udaje. Czasem trzeba go wziasc na rece i zaniesc do domu, bo on nie moze dalej. I tylko stoi i patrzy. Najgorsze, ze maly nie zapiszczy, nie zaplacze. patrzy tylko. Jak wczoraj, kiedy sie prawie powiesil dwa razy:angryy: Naprawde Filipek stara sie udowodnic, ze on nie jest jeszcze taki slabiutki. Ze on wszystko potrafi. I mimo, ze jeden bok ma juz lysy caly, i zeberka widac, bo taki chudy i anemie i morfologia slabiutka i na jedno oczko slepy, to Filipek stara sie pokazac, ze to nie on w kolejce... Te jego starania sa tak wyrazne. Bo on tak naprawde nie ma sily. Bo Filipek udaje. Oszukuje. Zeby przezyc .Zeby go nie zabic. Ludzie bijcie mnie zabijcie,ale te K.i te oszustwa Filipka, udajacego zdolnosc do zycia, przypominaja mi inne czasy, podobne miejsca. Ja nie chce zabierac mu jego dumy. On ma myslec, ze mnie nabral. On tak bardzo sie stara. Nie chce za wiele od niego wymagac. Kroplowki, pobieranie krwi. Badania, badania, badania. Ja wiem, wyłowiłyscie tam Filipka. Wy cudowne anioły, wspaniale kobiety na ziemi. zrobicie wszystko zeby zyl. Ale ja patrze na ten przemeczony ryjek w tym momencie. filipek jest taki zmeczony( dzis mu kapiel odpuscilam). ale on nie zamknie oczek. Jak dlugo ja tu pisze, tak dlugo mnie obserwuje. Zebym mu nie uciekla? zebym go nie zabila? Filipek nie powinnien teraz do Warszawy jechac. On jest wycienczony. To sie tylko tak wydaje, ze siedzi sobie wygodnie w aucie i spi. jak sie ma taka kondycje jak Filipek to to jest wielkim stresem. Mały musi odpoczac.
-
Oktawio ....Rzecz w tym, ze (moze sie nie znam) oczy Filipowi na razie najmniejsze problemy stwarzaja. Ale potrzebuje codziennie kroplowkie przez dluzszy okres. Ja nie moge sobie wsiasc w auto, bo go nie posiadamy. Nie moge zapytac znajomych czy rodziny, bo w elblagu takich nie mam. z malym tramwajem nie moge. Wiec jezdze z nim taksowkami. Klinika jest za miastem. Krew bedzie badana. jutro znow do wet. Najpierw do laboratorium odebrac wyniki.I widze teraz, ze jeszcze wiele przed nami. Tak. potrafie teraz tylko o Filipku myslec. Nie o innych. Po prostu boje sie o niego. ale to jest moja sprawa.Tylko to "przeciez" w twoim poscie mnie dotknelo. Boje sie zeby Filipek nie utracil tej szansy. jemu jest lepiej. po zastrzykach, kroplowce. ale to musi miec codziennie teraz. Warszawa moze poczekac i okulista tez. Kroplowki nie.Kroplowki dla malego to jest szansa. Mam malego i slecze nad nim dniem i noca. czy oddycha. czy go swedzi. nie chce go stracic. on z powodu oka nie umrze. Prosze napisz mi, ile to badanie w Warszawie kosztuje, bo jesli pojdzie 200 zlna transport do warszawy, to nie wiem czy bedac w warszawie za badania bede mogla zaplacic. w polowie przyszlego miesiaca tak, ale teraz jest to awykonalne.
-
Oczki sprawdzala pani Wet dzis przy swietle dziennym. Tak na oko niestety, bo aparatury niet. Wiec Filipek na lewe oczko widzi na pewno. Prawe raczej nie. Jego oczka generalnie sie b. poprawily od piatku. Lewe na zdjeciu takie wyblakle, a teraz sliczne brazowe oczko z ladnym bialkiem. Tego w K. nie bylo. Nie widzialam brazu, a tym bardziej białka. Teraz jak na moje oko, Filip ma oko jak kazdy inny pies. Wet sprawdzila tez ile mogla inne przypadlosci okulistyczne. miedzy innymi tzw. suche oko (czyli jesli zrozumialam jakies wglebienie/ wrzod na galce- nie pamietam dokladnie)i swierdzila, ze suchego oczka to on nie ma. Powiedziala mi, ze one prawdopodnie takie sa jakie sa, bo maly generalnie jest w zlym stanie. Anemia, odwodnienie, pewnie jakies infekcje.I ze bedzie lepiej. To pasuje to mojej obserwacji, ze te oczka sa naprawde lepsze z dnia na dzien. Mam malego pod okiem;) 24 godzinny na dobe (zeby mi sie znowu nie wieszal:-(). Glupie gdybanie. Ale prawda jest taka,ze okulisty w Elblagu nie ma. Wet polecila tego z Warszawy. Szukam wlasnie gdzies blizej. Tylko ze z takim cuchnacym, zawszonym, zdredzonym to ja sie pociagiem nigdzie raczej wybrac nie moge. Musi poczekac to oczko jakies 2 tygodnie. Ale...mam pytanie. Czy oko ludzie a psa jest b. inne? Bo jesli nie, to moze ja sprobuje normalnie do okulisty ludzkiego z nim...:oops: Ale wtedy dopiero musi byc higieniczny. Co myslicie? oko jak oko..
-
Arka, dzieki dzieki dzieki. Szkoda, ze nie przeczytalam wczesniej twoich postow. Kurcze nie wiedzialam o sterydach, ale pytalam dzis znowu o cos na swedzenie. A wet mowila, ze nic takiego nie ma:shake:. Ze wloski za dlugie, zeby proszek sypac. pytalam, czy nie mozna jakis zastrzykow, ale mowila, ze nic odpowiedniego dla Filipa nie ma. ale maluszkowi jest juz troche lepiej. no i spi teraz. Nie bedze go jeszcze raz wiozla. Biedak nie spal cala noc. Ja zreszta tez nie. Bo sikal i kupki i ten odbyt go swedzial. Lizal sie tam pol nocy. Spi i chrapie. nie budze go teraz. Ale jutro o co bedzie mozna to poprosze. aha. ja dostalam 500 zl na leczenie malego od jakiejs cudnej kobiety co Filipka chciala ale ja go pierwsza zobaczylam:cool3::lol: Filipek jak tylko wypieknieje to zdjecie Wam posle. tzn. on juz jest piekny, tylko to musi dopiero z niego wyjsc. Zaraz za robalami:mad:
-
nie chce szargac waszymi nerwami, ale mysle ze jest dobrze,a bedzie jescze lepiej. Wczoraj wet. w miejskiej, w tlumie ludzi, zabiegany nie spojrzawszy dokladnie na malego stwierdzil swierzb i nuzyce. Wlasnie wrocilam z kliniki. Pani Wet. obejrzawszy malego z kazdej strony stwierdzila, ze ani skora, ani strupy nie sa typowe dla nuzycy, czy tez swierzba. Powiedziala, ze to te armie robalstwa doprowadzily malego do takiego wygladu. Hm. Jutro w miejskim niech mu dla pewnosci troche skorki zedrą jednak. Pani wet. wziela malego na ogledziny. Zagladala wszedzie. Mialysmy czas. Niedziela, tylko Filip, pani Wet i ja:lol:. Spokoj, cisza, czas. Maly dostal kroplowke. Wreszcie:multi: Tym razem pani znalazla żylke Filipka bez problemu i o dziwo krewka polala sie jak z byczka:crazyeye:. Kroplowa sie lała, a mały sie bronił, szarpal. Wet go za łape, ja go klatą przycislam do stolu:oops::lol:. Silacz jakis czy co? w koncu zasnal i zaczal chrapac, a kroplowa sobie leciala.Smialysmy sie, bo taki maly, a chrapal jak jaki molos. Potem na moja prosbe wet.jeszcze raz ogladnela zabki (bo wiecie jakos mi ten "kilunastoletni staruszek";) nijak do jego co dnia ladniejszej mordki nie pasuje). Pani wet. nie daje mu wiecej niz 5 lat:crazyeye:. Jak tak dalej pojdzie to Filipek okaze sie szczeniaczkiem. Pewnie dlatego jest takim niepoprawnym zaszczancem i sika w mieszkaniu. Ma prawo. Szczeniaki tak maja:evil_lol: Dla Filipa cudne wiesci:multi:.Dla mnie..eh...jestem conajmniej zaskoczona. Bo najpierw mial byc DT, potem DS, bo on jest umierajacy.( I rzeczywiscie byl i tak wygladal. I dalej wyglada.). Tyle, ze ja jeszcze tydzien temu mialam b. powazne, zupelnie inne plany dotyczace wielu dziedzin mojego zycia i.. no..zaskoczona jestem. Ale. Najwazniejsze,ze maly zrowieje. Kochany Filipek wyrwany z tego potwornego miejsca zaglady. Jest lepiej. Maly hasał po sniegu po tej kroplowie:crazyeye::loveu::multi:. Skoro tak, to ja w to wchodze. Jutro zas kroplowa:loveu: Jutro takze wyniki badan krwi. Moze nie bedzie az tak zle.Mam nadzieje. Aha, krewka w kupce (a raczej na kupce;).Hehe, co za temat) pochodzi z ranki malego pod ogonkiem. Tak sie dziabnal sam zabkami (pewnie jakas zołza go ugryzla) i kropelka sobie skapnela. Sprawdzone u weterynarza:p Dzis o 21:00 ( nic, ino czekam i na zegar zerkam) pada szlaban na kapiel. Hurra. Po ostatnim spacerku sikowym (mam nadzieje 23:00) Filipek bedzie kapany, takze juz jutro rano suchutki i bardziej cywilizowany do weta pojdzie. I nikt nie bedzie krecil nosem w przychodni i patrzal na Filipka, jakby conajmniej z Krzyczek byl. Bo Filipek juz nie jest Wacpan Filipek von den Krzyczki. Oj nie.. Filip jest z Elblaga. A jak dobrze pojdzie to bedzie slaskim Filipem. Wiecie czemu? Co by mu sie w gowie od tego swiezego luftu nadmorskiego nie pomieszalo. Jeszcze mu sie jakies chorobsko na mozg ciepnie.. Tako cyklofrenio np. co sie cyklicznie na mozg ciepie, albo inszo gadzina.) No troche mnie furyja poniosla. Ze szczescia. Kochane ciotki klotki tak wam dziekujemy piknie za kibicowanie. padam ze zmeczenia. Filip chrapie. pa Basiu tak mi zal twoich pieskow. Domyslam sie ile to pracy dla Ciebie i wyrzeczen jest. Wiem, ze Bialasek kurczaczek Twój gorzej sie ma niz Filip. Rozmawialam o nim tez z pania Wet. Ona zasugerowala, ze moze byc to samo co Filipek, tylko w bardziej zaawansowanym stadium. No bo Filipek w tej trupiarni dopiero od grudnia byl. Moze małą tez na kroplowę? W klinice na Grundwaldzkiej jest teraz bardzo spokojnie. (jesli tam pojedziesz to wez drobne bo ze stowy nie zaplacisz. Kroplowka 40 zl.) trzymam kciuki za Boba i Ciebie
-
aa widzisz. Nie pomyslalam o tej karmie. Wielkie dzieki. Filipek zjada co 1 godzine, co 2 garsc jedzenia. Wiecej mu nie daje, a on albo nie chce wiecej, albo nie smie prosic. Pije zawsze jak je ok. 250 ml. wody. dostalam proszki na odowdnienie. Na 0,5 litra przegotowanej wody. Wet prosil, zebym probowala wlac to w niego jak najszybciej, najdluzej w 24 godz. Filipek wypil wszystko w przeciagu 3 godz.:crazyeye: Temperatury nie ma. Za to anemie. A co jeszcze dowiem sie jutro.. Dostal srodek na pchly i robaki juz wczoraj. Bardzo silny ale podobno dobry srodek. Nazywa sie advocat czy jakos tak ( nie moge sprawdzic, bo Filipek spi mocno na kolanach od godzinki i chcę zeby jak najdluzej pospal). Ten srodek zabija wsjo oprocz tasiemca i wszy. Ale jest tak silny, a Filipek tak slaby, ze odrobaczyc moge go dopiero za 2 tygodnie. Filipek jest slaby, ale mysle ze da rade. Wlasnie sobie pojekuje jak go glaszcze. Cieszy mnie to, bo to pierwsza jakas reakcja i pierwszy odglos Filipka
-
Filip podszedl do mnie teraz. Chce na kolana, nie ma sily wejsc. Obwijam wiec to male obolale strasznie cuchnace cialko w recznik i lezy teraz na kolanach. Dobrze ze przyszedl. To chyba jego jedyna szansa. Bo fizycznie to duzych szans nie ma. Ale moze cieplem i uczuciem go utrzymamy przy zyciu. prosze, myslcie cieplo o Filipku. ps.dzisiaj po wizycie u wet wyczesalam Filipka znow. On jest strasznie chudy. Sromotnie!!! Jest tak chudziutki jak te inne bidy z K, ktore wziely dziewczyny Bo Filipek w K. byl w pomieszczeniu (przynajmniej kiedy go odbieralysmy). ale tam sa schody. tylko 3 ale za wysokie jak na Filipa. Filip takich duzych schodow sam nie pokona. On nie wyjdzie i nie wejdzie sam. A przeciez garnki na wode i karme w K sa na zewnatrz. W srodku gdzie byl Filipek nie widzialam zadnych miseczek. Filipek sam nie wychodzil. Zreszta pytalam sie gdzie robi kupe i siku i uslyszalam, ze w tym pokoju, gdzie lezal. To ja sie teraz pytam: [SIZE=6]jak dlugo Filip nie pil i nie jadl[/SIZE] [SIZE=6]LUDZIE[/SIZE] gwoli iformacji. Wezme opis stanu fizycznego Filipka od weta. Nie zostawie tego tak.
-
Filipek dzis znow byl u weterynararza na ogolnych badaniach. Ciezko pobrac krew. Bo a) żyła: żyły nie ma ( trzeba bylo szukac) b) krwi jak kot napłakał. Lekarz sie martwi, ze nie wystarczy na wszystkie badania, bo naprawde mało tej krewki. Realny smutny zart wet. ze Filipka to bedzie trzeba do sokowirowki, zeby krew wycisnac...Bez badan widac, ze anemia, a potem trzeba bylo zatamowac ta krewke, bo nie chcialo zakrzepnac. Podobno anemiki tak maja. Po Filipku to nie tylko pchly gesiego chodza, ale i wszy. Wet. zmierzyl temperature...wyciagnal termometr.... juz ruchomy... Filipek wszy ma nawet gleboko w odbycie. Filipel ma chora skore. Swierzb, albo nuzyca. Wedlug wet. najprawdopodobniej i jedno i drugie. Najlepiej leczyc ogolonego pieska. Ale Filipa nie trzeba golic a) bo zimno b) bo Filipek i tak bedzie łysy. Klaki z niego garsciami wychodza. Nie tylko kłaki, skora tez zlazi z niego. Filipek sie doslownie rozkleja, jak żle sklejona zabawka. Na podlodze, spaniu, na schodach (wszedzie gdzie maly sie ruszy, leza kawalki Filipka; skóra, kawalek ogona..) Wyniki morfologi slabe. Bardzo slabe. Wyniki reszty beda jutro. Filipek jest b. odwodniony. Dostalam proszek, ktory maly grzecznie pije, zeby sie "domineralizowac i dowodnic". Jutro takze okulista. Lzawia mu te oczka i niedobrze to wyglada. ale tak na moje oko:cool3:to on chyba cos tam jednak widzi. Ale sam Filipek czuje sie lepiej. Jest kochany i grzeczny. Bardzo stara sie zrozumiec i bardzo mi pomaga w opiece nad nim. Zebyscie widzialy jak on stara sie zrozumiec. Takie sloneczko malutkie. Filipek wstaje i je, potem wychodzimy kupe i siku. potem spi. Potem wstaje i je i tak w kółko:multi:. Filipek nie wierzy, ze ma własne miseczki.Sprawdza caly czas. Budzi sie. Idzie do kuchni. Zerknie czy sa i wraca. Czasem tylko powącha wode...odchodzi, a potem zawraca i szybko wypija. On od wczoraj wieczora do teraz wypil prawie 3 litry wody:crazyeye:. To tez trzeba zbadac. Duzo je. Kupilam mu RC (wiem sa rozne opinie na temat tej karmy, ale zawsze sa jakies za i przeciw) Filipek lubi ta karme. Sprobowalam dac mu gotowane dzis (marchewka gotowana i ryz itd wymieszane z RC), ale nie lubi. Wiec na razie go zostawiam. Ma te swoje RC dla malych starszych pieskow i to mu pasi. Filipek nie jest (jeszcze) radosnym pieskiem. Czasem tak jakby chcialby ruszyc i machnac ogonkiem..ale to tylko sekunda jest i zamiera w nim ta ochota.Filipek nie szczeka, nie piszczy, nie placze. Nie wydaje zadnych odglosow. filipek czeka. czeka, obserwuje co bedzie dalej. Ale b. sie stara. Naprawde bardzo. Filipek dzis nie chcial, zebym go po siku wnosila na schody (3 pietro) Tak sie cieszyl, ze potrafi sam. Po paru schodkach wzielam go jednak, bo jakos ...sama nie wiem. Nie ufam tej sile, ktora przeczy wygladzie i wynikom badan. Bo wedlug wynikow Filipka nie powinno juz tu byc. A on jest. I jest coraz bardziej. Tak bardzo chce. Podziwiam go i jestem wdzieczna, ze moge miec to niesamowite stworzenie u siebie. Filipek jest chory, Filipek ma pchly i wszy i jakiegos grzyba. Filipek ma takze w srodku wszy i tasiemca. Filipek ma anemie. Ale Filipek zyje, stara sie. Filipek je i pije i Filipek uwielbia spacerki. Drepce slabiutko. Takim dziwnym tanczacym krokiem. Chyba stawy albo kosci trzeba jeszcze zbadac, ale idzie do przodu. Robi co moze, zeby utrzymac sie przy zyciu. Filipek wie, ze dostal szanse na zycie. Filipek byl apatyczny i wystraszony w K. Lezal w kaciku, nie ruszal sie, nie wstawal. Caly sie trzasl. Teraz Filipek chodzi do kuchni jesc. Chodzi patrzec co robie w lazience. Chodzi na spacer. Wszystko go swedzi, boli. Filipek cierpi. Zdjecia nie oddaja tego sciagnietego bólem pyszczka. Ale dzis u wet. 7-letnia moze dziewczynka powiedziala mi., ze mam bardzo slicznego pieska. I tak jest. Filipek jest pieknym psem. !!!! a propos niebezpiecznych przedmiotow w domu!!! Filipek wlasnie prawie sie powiesil !!!. Filipek jest caly swedzacy i obolaly. Moge go jedynie czesac, ale jeszcze nie kapac. Wiec on sam sobie pomaga trzac lepkiem o podloge, albo o wszystkie inne przedmioty. Filipek ocieral glowke o suszącą się poszwe na kołdrę. Guziki byly zamkniete, Filipek chcąc otrzec łepek o twardy guzik, wsadzil główke do srodka, okrecił sie wokół guzika i prawie sie powiesil. Probowal pewnie wyjsc, ale pościel coraz mocniej zakreciła mu sie kolo szyjki podnoszac sie jednoczesnie do gory. Poszlam zobaczyc co Filipek robi w kuchni, a on stal na nozkach z wylupiastymi oczkami. Nawet nie pisnal. Zero wołania o pomoc.Nic. Bo Filipek nie płacze, nie piszczy, nie szczeka:-( !!! Podnioslam Filipa zawolalam TZ (ktory do dnia kapieli Filipka mieszka i spi w lazience:roll:) i uwolnilismy malego. Goraco mi. Nie spuszczam go z oka teraz. nawet na moment, a guziki pootwieralam. Biedak musi poczekac do kapieli. To te strupy go tak swedza. Ale co mu poradze. Masuje i drapie mu glowke przez recznik. Ale za mocno nie chce go rozdrapywac. Nastepnym razem pieska w takim stanie wykapie przed odpchleniem. Ludzie on cały czas wsadza teraz głowke w to sama miejsce. Ale guziki tym razem poodpinane.. Niepokoi mnie, ze ciągle chce sie wkrecic w ta posciel. Schowam ja. Mam nadzieje, ze on nie stracil ochoty do zycia i to przypadek. tylko czemu on chodzi teraz i szuka tej poscieli.....:-( Tragedia, prawdziwa psia tragedia.
-
Filipek jest naprawde przekochany. madry piesek. Ten psiak czyta w myslach:lol:. Wszystko rozumie o co go prosze. Jadl i pil, byl na dworze, a teraz ulozyl sie do snu. Bylismy wstepnie u weta dzis i dostal cos na pchly i robaki. Niezle go obsiadly i b. go swedzi:-(. Wyczesuje go jak moge, ale kapac dopiero bede w poniedzialek. pachnie cudownie schroniskowo:eviltong: ..moj TZ b. go lubi...na odleglosc, ale obiecal Filipkowi ze beda najlepszymi kumplami....po kapieli. Dziewczyny wziely jeszcze dwa inne pieski ze soba. ..a o Filipku to od teraz wiecej wiadomosci na watku tych, co maja juz dom:multi::multi::multi: pozdrawiam