-
Posts
15120 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Charly
-
Basiu, a no wiesz...taka mala hodowla domowa...w piwnicy....:evil_lol: Eniu, a jak ładnie mu w Twojej obróżce:loveu:. A w polarku...:cool3: Filip jeszcze raz zostal wykapany dzisiaj przed chwilą (resztki jajeczek robali musialy zejsc, no i przed jutrem). Zostawilam go na moment w wannie i wyszlam. On byl jeszcze 2 dni temu taki slaby...w ostatnim momencie weszlam. Maly własnie wychodzil:crazyeye:. Jest zdjecie, ale nie bede rozjezdzac servera. W wannie dopiero sie wydalo, jak bardzo przytyl. Boki, plecki byly przeciez tak chude, ze naprawde ciezko bylo myc i nie płakac. A teraz? obtluscil sie tym juniorkiem i wołem niesamowicie. w przeciagu 2 dni. niemozliwe Tylko pupka jeszcze chuda (kosci miednicy wystaja i sa golutkie od tej wszawicy co mial) no i mordka jeszcze chudziutka. Niestety nie mam dobrego aparatu. tej chudej pupy i golych kosci nijak nie widac na zdjeciach.
-
...bardzo juz zgrublem.... musimy szybko robic chude zdjecia, bo za pare dni bede wygladac jak parowka. Moi ludzie mowia, ze wtedy tez przejde z RC junior na senior i ze bede musial wiecej sie ruszac. ja lubie jesc i spac, jesc i spac. Teraz mnie nauczyli chodzic sikac na dwor (nawet nie wiem, kiedy to sie stalo qurde) to jeszcze chodze na dwor. Ale tylko szybko siku, szybko kupe i zmykam do domu. w domu jest cieplo, jasno (ostatnio nawet czysto). Szkoda, ze wszystko wyprali juz. Lezalem sobie jak mnie nikt nie widzial na praniu jak król. Na samej gorze. A jak slyszalem ze ida, to szybko wstawalem (bo trzepali je i nie daja spac na nim juz). Ale i tak wiedzieli, bo tam gdzie lezalem, zostawialem cieple, smierdzace miejsce:cool3:
-
[quote name='GreenEvil']taka najwartosciowsza jest... jedyny minus - mozna zbankrutowac karmiac tylko wolowinka ;) przemrozic nalezy celem wybicia ew. zyjatek. do tego gotowana marcheweczka moze byc :) pzdr GreenEvil[/quote] Tz juz mówi, ze maly lepiej je od niego. Bo pierwszy raz, że bylo mieso w domu...dla psa:evil_lol:
-
A parkiet musi wyschnąć - inaczej niewiele sie zmieni. Moja Maniutka ( od grudnia nie ma jej już z nami ) przez ostatni rok siusiała w domu. Byliśmy zdani na "bukiet" niestety cały czas . Teraz już wszystko suche - i aromatów nie ma ...[/quote] Mnie te bukiety to akurat nie kolą w oczy, czy w nos.. ale jutro bedzie delegacja:roll: Mały dalej lezy w swoim edukacyjnym;) koszyczku do prania. Dostal sie tam,zeby nie zaskoczyc mnie siu w momencie wizyty delegacji pare dni temu. Ale delegacja nawet nie raczyla na malego spojrzec..:shake: Teraz koszyczek eduk. stracil sens, bo Filipek od dwoch dni taki silny jest, ze nie tylko sobie z koszyczka hop i spowrotem tez hop, ale takze po kuchence sie wspina.... Nie widziałam sama, ale Druga Polowa zrelacjonowała pod wrażeniem. Mały wspina sie jak kotek (na blacie kuchennym lezala sobie pizza margarita:eviltong:). filipek dostanie drugi, psi koszyczek w zaleznosci co jutro sie okaze. Bo jesli bedzie paszol won to nie bede z koszem z nim jezdzic. A koszyczek edukacyjny zostanie...Filipek doskonale wie, ze jesli go tam wsadze, to raczej powinnien tam siedziec. Wiec po wspinaczce w kuchni Tz wsadzil malego do koszyczka. Siedzial w nim jak trusia...Ale...wiecie sami jak to jest....:lol:. Wystarczy sie obrocic i....:roll:
-
Dzieki dzieki. Czyli moze byc ten WOŁ (biedny wołek:-() codziennie;). To sie Filipek ucieszy. Ja bym go tak najchetniej wegetariansko trzymala .....Nie bede. Nie krzyczcie:lol::evil_lol: Zdjecia kochani (ja tzw. przez znajomych "techniczna") juz nawet zrobilam. Niektore cienkie niektore lepsze. Teraz jeszcze ide z malym na dwor zrobic pare i jak sie Druga Polowka w koncu obudzi:roll: to wrzuci je na komputer i przesle Fizi. Ale to moze jeszcze potrwac....
-
Filipek ma sie coraz lepiej. Je bardziej regularniej, spi spokojniej. Disiaj po raz pierwszy pokazal, ze chce siu. On co prawda dalej nie "mówi" (tylko ja robie woła:razz: to piszczy), ale podszedl do drzwi i usiadl sobie przy nich. Zostal oczywiscie wychwalony pod niebiosa i na dworze tez. Ludzie mysla ze mam cos z glowa. Ale to pewnie sami znacie: "Oj mój Ty sliczniusi, oj jaka sliczna kupka, oj a jakie piekne siusiu. Dobry piesek" . W wersji TZa to brzmi skromniej " good puppy" choc taki puppy to Filipek tez nie jest:lol: Na jutrzejszy dzien wymylismy cale mieszkanie octem i teraz nie czuc juz siu, tylko ocet....ale to przejdzie. Co jeszcze jest dobre zeby z parkietu wyczyscic smrodek?
-
wiem Oktawio, ze obiecuje i obiecuje. Rybcia miala wczoraj u mnie byc i porobic zdjecia, ale rozwozila jakies psiaki po kraju znow i nie miala czasu. Sasiad dzis wieczorem obiecal przyjsc i zrobic zdjecia. [COLOR=red]Komu moge je przeslac na adres, zeby je wstawil?[/COLOR] Mam pytanie co do jedzonka. Jak juz pisalam, Filipek uwielbia swoj suchy ponad wszystko. Wczoraj dalam mu mokre Cesar...tak sobie. kurczak ugotowalam...tak sobie.....Potem ugotowalam wolowine i maly oszalal. Uwielbia to po prostu. Z wolem zje wszystko tabletki. wszystko.Wiec teraz nie wiem, moze tego wołu jesc codziennie, czy lepiej tylko 3 razy na tydzien? (musze przyznac ze oprocz wszy, gotowanie miesa jest naprawde wyzwaniem:shake: Nie jem, nie lubie patrzec, dotykac, ogladac. Ale mały wariuje na punkcie ugotowanej wolowiny.) Jak najlepiej gotowac tego woła, zeby jak najwiecej dobrego w mięsie zostalo?
-
Bobi z krzyczek -wyssali z niego życie !!! Zostaje u nas !
Charly replied to basia0607's topic in Już w nowym domu
Wyglada na to Basiu, ze jednak Bobik i Filipek beda jeszcze razem biegac i sie na sloneczku grzac. a moze jeszcze dolaczy do grupy Dyzio Oktawi?:loveu: -
pewnie ze tak. a co:evil_lol:. bedzie dobrze. Ty Baska musisz ze mna do Warszawy jechac, bo ja sie nie znam, to w koncu duze miasto...stolica, a zona wlasciciela kamienicy krzyczala, ze ja pewnie z jakiej odleglej wsi jestem, ze trzymam zwierzeta w domu:crazyeye: i buty przed drzwiami (rzeczywiscie zima trzymamy buty przed drzwiami obok wycieraczki, bo nie chce niszczyc piachem i solą parkietu...) I tu ma racje i ma racje. bo sasiadka moich rodzicow (mieszkaja na wsi teraz;)) trzyma kozła w domu:megagrin:. Jak bum cyk:loveu:
-
przepraszam za moj udzial w tej powyzszej dyskusji wszystkich, ktorzy to czytaja. Nie martwcie sie o Filipka. Jemu jest dobrze i nie dopuszcze, zeby bylo mu zle. obojetnie co sie zmieni. Jak sie sprawy maja. albo cos niedokladnie opiszę:roll: Eniu, wybacz moja ignorancje:oops:. Bylam tak zajeta malym zaszczancem, ze tylko zobaczylam, czy malemu obrozka pasuje. Nie zwrocilam uwagi na jej wyglad. Teraz patrze. Jest sliczna. Usmialam sie do lez. Maly ma obrozke a la Paris Hilton. Jest zamszowa czerwono srebrna:loveu: Filipek chodzi na szeleczkach, bo mi Oktawio madrze doradzila, ze tak lepiej, ale jutro do zdjec bedzie w tej obrozce. Zobaczycie jaki slodziuch. Nie bojcie sie o Filipka. Naprawde.
-
ostatecznie wyjade z malym arka i cos mu znajde. Cos to nie znaczy obojetnie co. przeczytaj cala historie. myslisz, ze zrobie cokolowiek co malemy zaszkodzi. czemu sie do slow przyczepiasz. Jesli czytasz ze zrozumieniem, wiesz, ze nie mowie tutaj o czymkolwiek. Jakims tam domku Co chcesz mi udowodnic? malemu jest dobrze. wiec o co ci chodzi. zreszta Arko kochana, rozumiem Twoje troski. ale jak juz pisalam. nie ma o co sie martwic. musze juz konczyc ta rozmowe, bo maly chce sie tulic;) zapraszam do siebie. mozesz to sprawdzic. adres podam na pw PS. Arko i inni. Niemowlak znajomych ma bialaczke.wlasnie dzwonila siostra. Czy ktos ma grupe krwi ARH minus?
-
nie wiem o co tobie chodzi Arka. O dobro malucha czy o to zeby za wszelka cena miec racje. I rzeczywiscie maly ma dom do maja na 100 %, obojetnie czy bede z obecnego mieszkanie musiala wyjechac czy tez nie. chodzi o to, ze w maju ze mna osobiscie moze sie cos zmienic. Ale i to okaze sie w najblizszych dniach. Abstra****ac od tego w umowie nie jest nic napisane na temat psow albo i nie psow. oprocz tego wlasciciel sam ma pieska, sikajacego w naszym mieszkaniu. Dlatego do glowy nie przyszloby mi, ze ta malizna moze mu przeszkodzic. Po co Ty masz szukac DT albo po co macie sie skladac na hotelik? Jesli pisze, ze moze stac sie tak, ze Filipkowi bede musiala poszukac nowego domu, to zalatwie to na wlasna reke. Nie boj sie o to. czy napisalam, ze Filipa wyrzuce:roll: Wolalabys zeby byl w hoteliku. dziewczyno. Ja z ta malizna spedzilam 24 godziny na dobe. zebys ty widziala jak on cierpial.do srody byl bardzo niespokojny. w nocy trzymalam go na kolanach, bo cierpial. Snily mu sie jakies koszmary. Poszperaj po forum (nie tylko watek filipka) i zobacz w jakich godzinach pisalam posty. o 4 rano. O 7 rano. 0 10 rano, po poludniu. Nie spalam praktycznie przez pierwsze 2 dni. Potem po 3, 4 godziny. Dzis bylo super. Az 6 godzin. Filip ani sekundy nie byl sam. Dzis pierwszy raz bez niego wyszlam z domu na zakupy. pierwszy raz. Hotelik. .:roll: Jesli juz, on ma tutaj naprawde super hotelik.Coz za roznica czy dogo mu poszuka nowego domku czy ja ( a najprawdopodobniej nie bedzie zadnego nowego domku). Nie ufasz mi? musisz z tym zyc.. Czytalam twoje posty w zwiazku z ta sunia z Elblaga, o ktorej pisala Rybcia...Szkoda ze tracisz energie na takie posty. Powiem Ci Arka, ze czytajac Twoje wypowiedzi tu i uwdzie dochodze do wniosku, ze czasem sprawdza sie stara prawda, iz milosnicy zwierzat nie maja serca dla ludzi. Pewnie..ludzi nie mozna tak ustawiac. I jeszcze jedno: czytac ze zrozumieniem, nie przyczepiajac sie do slow to wielka sztuka. Warto ja posiasc. Droga Arko mysl sobie co tam chcesz, Filipek ma sie cudnie. Bedzie mial sie cudnie. Mozesz sie denerwowac i walczyc o niego.Tylko po co? Sa inne psy, ktore potrzebuje Twoje pomocy, bez domu.. w Krzyczkach np. Filipek wlasnie smacznie spi. Nie denerwuj sie juz.
-
wlasnie dzwonil TZ ze szkoly. Dyr. absolutnie jest po naszej stronie. Bedzie wplacona kaucja za malego w razie zniszczenia. Dyr. powiedziala, ze zrobi wszystko by filipek mogl zostac. w poniedzialek odbedzie sie finalna rozmowa, ale mysle ze moge juz sie cieszyc. ale mimo wszystko Arka chce jeszcze cos powiedziec do Twojego postu. Nie wzielam sobie pieska, bo mialam taki kaprys. Wiem, ze pies to odpowiedzialnosc. Filipa wzielam bo umieral. Jest wyrwany z K. Gdybym szukal dla niego miejsca....szukalabym najlepszego. Pojechalabym z malym na Slask. Nie moge mieszkac tam u rodziny, bo maja koty, psy itd. Ale jak pisalam mieszkalabym z malym w mieszkaniu ktore jest wolne. Jest do remontu, bez mebli, bez swiatla, bez wody... Mam tam wielu cudownych znajomych z sytuacja o niebo bardziej stabilna niz moja wlasna. Kochajacych zwierzeta. Wiele z nich ma domki i ogrodki. A gdybym Ci Arka powiedziala, ze za 2 miesiace ide do szpitala albo sanatorium i nie wiem jak to bedzie, to co, tez bys nie mogla mnie zrozumiec. A moze mialam Filipa nie brac? Wzielam malego mimo tego wszystkiego. Nie bylo czasu by sie zastanawiac, czy za 2 miesiace Filipek jeszcze bedzie moj. Arka tutaj chodzilo o smierc i zycie. Rzeczywiscie moglam go tam zostawic. na pewno bylo by to bardziej odpowiedzialne. I moze za 2 lata moja sytuacja bedzie inna. pewnie by poczekal 2 lata.... Ta cudowna kobieta, ktora wplacila pieniazki na Filipka uratowala z K. 4 szczeniaczki (jesli sie nie myle w liczbie teraz) dzien zanim ja malego odebralam. Nie jestem pewna, czy moglaby je wziasc gdyby wziela takze malego. A nawet jesli nawet tak, to tym sposobem zwolnil sie domek dla jeszcze jednego biedaka. Jeszcze raz powtarzam, nie kupilam sobie pieska rasowego, zeby sie nim bawic. Powoli sie wkurzam, bo te tendencyjne zarzuty wyprowadzaja mnie w obliczu tego wszystkiego z rownowagi. Podobnie tak samo jak posty pani Ksiezopolskiej. Pozbawione podstaw, realizmu i wiedzy o konkretnym przypadku. Naprawde Arka, jestem ostatnia osoba ktorej mozesz zarzucic, ze pozbywam sie zabawki. Swietnie ze walczysz, szkoda, ze na oslep.
-
Arka, ja rozumiem Twoje argumenty calkowicie. Obojetnie jak potoczy sie sytuacja, dobrze ze wzielam malego, poniewaz jest teraz w duzo lepszym stanie. Jestem pewna, ze gdybym przestawila Tobie i tu na forum moja sytuacje osobista tak jak sie przedstawia, zmienilabys zdanie. Nie uwazam ze wziecie malego bylo nieodpowiedzialne. On byl w b. zlym stanie, a teraz zdrowieje. Porownanie dziecka do psa w naszym spoleczenstwie nie pasuje, poniewaz jest prawo, ktore chroni chora, bezrobotna matke i jej dzieci.(istnieja chocby prztulki) Nie wiesz po prostu jak sprawa wyglada. Twoje argumenty sa generalnie jak najbardziej.Ale nie pasuje do mojej konkretnej sytuacji. Nie bede pisac o co chodzi. Takze nie na pw, bo to jest moja sprawa. Tylko ja wiem co sie dzieje w moim zyciu. ale generalnie jak najbardziej rozumiem twoje wzburzenie.Tylko nijak sie to ma do mojej sytuacji i jesli chcialas ocenic mnie tym postem, to b. sie mylisz. Bardziej niz myslisz. Nie martw sie, Filipek nie wyladuje na ulicy. predzej poszlabym tam sama z nim.
-
tez sobie tego zycze. Malemu jest naprawde coraz lepiej. Za kazdym razem kiedy wracamu od wet, jego stan poprawia sie jeszcze bardziej. dzis wet. powiedzial, ze mam juz sobie odpuscic z wizytami. Kremowac malemu ranki, dawac witaminki, dobrze zywic i kochac. I to wszystko. Za 2 miesiace dla kontroli pobrac krewke (jeżu, jest 14:40...TZ rozmawia wlasnie z dyr.) Zycze sobie tego dla Filipka,bo b. sie juz przyzwyczail. jego mala glowka mysli, ze pancia to juz caly jego swiat. Wierze, ze moze pokochac na nowo. Ale nie zycze mu tego. Sama wiem jak to jest...;)
-
o wynikach rozmowy z dyr. dowiem sie dzis wieczor, a na razie bylismy z malym u wet. wycisneli mu gruczoly odbytowe i dostal masc na rozne male ranki i obolale miejsca oraz dodatkowe witaminki chodze do dwoch lekarzy. do kliniki gdzie bedzie leczony Bobik kurczak ( nie wiem basiu czy ten sam lekarz, bo tam sa tak jakby 2 kliniki w jednym budynku)i do miejskiego. Bylo trzech lekarzy, ale ten trzeci odpadl po pierwszej wizycie;) Z doswiadczenie widze, ze to co 2 wet to nie jeden. Kazdy zawsze znajdzie cos, czego ten inny nie zauwazy, o czym nie pomysli. Zapisuje sobie to wszystko i w przyszlosci sama bede mogla w podobnym wypadku cos zasugerowac. Najbardziej mnie zdziwilo, ze Filipek naprawde mial zdrowe to i owo... (sprawdzalam b. dokladnie). Dziwilam sie, ze nic w srodku nie ma. Lekarz jednak powiedzial, ze robale wyjda dopiero po tabletkach. I..nie mylil sie... Eniu, obrózka pieknie pasuje. jutro rybcia (jesli bedzie miala czas) do mnie podskoczy i zrobi zdjecia.
-
zobaczymy co bedzie. Dzisiaj rozmowa z dyreckja szkoly. Jejku jak to slabi takie głupoty Diano jestem z Tarnowskich Gor;) Jesli nic sie nie zmieni, bede musiala malemu cos znalesc. Ale to sie okaze . wiem ze to smutno brzmi. ale na razie wyglada tak ze nie ma wyjscia. Tz ma tu prace, mieszkanie w TG jest do remontu. Filipek ma sie swietnie. [SIZE=3][COLOR=red]Eniu : polarek doszedl.wlasnie przed chwila. Sliczny jest.[/COLOR][/SIZE] [SIZE=3][COLOR=#ff0000]I pasuje malemu. Tzn.Filip prawie jest za chudy, ale ten pasek samoprzylepny ladny dlugi zrobilas.[/COLOR][/SIZE]
-
Bobi z krzyczek -wyssali z niego życie !!! Zostaje u nas !
Charly replied to basia0607's topic in Już w nowym domu
[SIZE=4][B]NIEESTETYCZNY KOSZYK ???????[/B][/SIZE] [B][/B] Bobi ma gleboko gdzies czy jego koszyk jest nowy czy stary. wazne, ze daje mu poczucie bezpieczenstwa. Wazne, ze jest mu miekko i cieplo (chocby lezal na szmatach). Zwierzeta nie przywiazuja wagi do wygladu oraz wartosci materialnych. Nie tak jak ludzie, ktorzy z wygody i potrzeb zycia w luksusach zwierzat sie pozbywaja np. psow np. do Krzyczek. A potem mysla, ze te krzyczkowe psy nie kochaja swojego menelowego koszyczka. :roll:Troszke wiecej pomyslunku i wyobrazni czasem moze pomoc:roll: Banał pisac takie rzeczy tutaj, ale widocznie trzeba. Na pewno kogos ten koszyk ubodl w oko, [B][U]po tym[/U][/B] jak kilka osob zaoferowalo Basi pomoc materialna. Taaak, Basia wziela Bobiego ( i Core tez) zeby sie wzbogacic. Wplynie moze 500 zl, moze wiecej. A pierwsze dni leczenia to suma ok.600 zl. I to dopiero poczatek. Juz nie mowie o tym, ze takie zwierze potrzebuje opieki non stop. Ze nie jest czyste. Ze jest wystraszone. Juz nie wspomne o tym, ze wizyta w Krzyczkach wyniszcza. Pomoc jakakolwiek jest Basi i Bobiemu teraz b. potrzebna. Nieestetyczny koszyk.