-
Posts
15120 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Charly
-
no tak oczywiście. oni go chcą. ale nie może tak być, że on biega luzem. 2 raz już uciekł. nic się nie stało. ale mogło się inaczej też skończyć. tzn. to jest tak, ze ten facet zabiera go do firmy i on tam się widocznie nudzi i daje nogę. NIko nie jest psem którego można pozostawić samemu sobie. rozmawialiśmy o tym i jego właściciel zapewniał, że niko nie będzie miał mozliwości ucieczki, nawet jesli będzie mu się nudzic. No ale realia są jakie są.
-
[quote name='hop!']Przesłałam Ci wiadomość dla przypomnienia. ;) Skontaktowałam się wtedy z osobą, która była odpowiedzialna za tę adopcję i odwiozła tam Małpkę osobiście. Charly, chyba lepiej, żebyś zaczęła ogłaszać Niko i szukać mu nowego - tym razem dobrego domu. Do schroniska zgłaszają się różni ludzie i bez wizyty przedadopcyjnej psy nie zawsze trafiają dobrze. Zresztą najlepszym tego przykładem jest Niko.[/quote] acha. wiarygodne informacje o tym jak powodzi się małpce w domu bez wizyt na podstawie wrażenie z jednego dnia. chyba faktycznie nie rozumiemy się hop. co do Niko: wiesz hop rozmawiamy o schronisku. niko jest jednym z wielu psów. i nie jest jedynym, który wraca. nie mam fizycznej mozliwosci zrobic wizyty dla kazdego z nich.
-
ja pamiętam coś innego. zresztą- wiarygodne informacje na temat sytuacji małpki w nowym domu bez kontroli czy wizyty w jej domu? ;)
-
napisałaś hop, że ktoś będzie kontrolował małpkę i tylko to tutaj napisałam. nie jest to wiadomością błędną.
-
[quote name='AgaMasel']Ja natomiast na swoja obronę mam to że byłam chora i jakbym poszła do schroniska w tą pogodę to bym się rozchorowała znowu:eviltong: dodatkowo musiałam uzupełniać lekcje z 2 tyg nieobecności w szkole[/quote] to się nie liczy aga:eviltong: Masz minus na liście obecnośći:evil_lol:;)
-
hop pisałas do mnie swego czasu na pw, że mnie już nie będziesz prosić o wizytę u małpki i że poprosiłas o to kogos, komu ufasz.
-
[quote name='malkawil']Całe szczęście, że ja wyszłam akurat z Rudą Stopą, któremu absolutnie nie chciało się w taką pogodę spacerować :evil_lol: Ale teraz Simba popiskuje i popiskuje więc trzeba jakiś kombinezon przeciwdeszczowy wdziać i iść na ten ziąb i deszcz....[/quote] ja już byłam zobaczyć czy czas sie ewakuować czy jescze nie. zmoklam od stóp do głow......e...tzn. od łydek do głow- bo mam moje super hiper high tech buty przeciwdeszczowe:multi::evil_lol:
-
Maluszek niemożlilwy jest. Wyciągniety w ostatniej chwili, wyciorany, smierdzący został najpierw umyty w zlewozmywaku w gabinecie wet. (pani wet I:loveu:u) potem wysuszony i polozony na poslanko pod kaloryfer. Od tego momentu largo stał się psem pokojowym i zbojkotowal schroniskowe zarcie. Nie jadl puszki, nie jadl suchego, nawet kociego mokrego zarcia nie chcial...Nie jadl wczoraj cale popoludnie i wieczor. NIe jadl dzis rano- dopiero Gosia okolo 11 wyciągneła jakąs kielbasę z lodowki- wtedy biegał za nią jak zakochany:loveu:. Potem dalej glodowal. Niesamowite te psy. Ledwo odratowany juz grymasi:evil_lol::loveu:
-
ja na początku bardzo płakałam dzis jak musialam wychodzic z biura:evil_lol:. ale jak już przemokłam w końcu to bylo obojętnie. ale i tak byłam w szoku kiedy poszłam na spacer z Ruffim zeby się wysikal i zrobil kupę i zobaczylam ze na potwornym wietrze i deszczu walącym z kazdej strony Ty rzucasz Gerze patyczki. To mnie przerosło:evil_lol:
-
jejku. Do mnie mam nadzieje się nie doleje. mysle, ze nie bo jednak jestesmy wyzej trochę niz kanał no i jakies 300 metrow do samego kanału tez jest...:nerwy: Dziewczyny jestescie hardcore naprawde. wolontariat w taki dzien- ja bym w życiu nie przyszła. serio. wiatr, deszcz, co rusz drzewa się walą.
-
no wiesz jaki on jest zabawowy;) Trochę miał smutne oczka dziś, ale Niko jak to Niko całkiem dobrze sobie radzi. I zawsze znajdzie powód do radości i zabawy. Na szczęście. Znow dzwonią ludzie po Largo. I znow on albo zadne. No bez przesady. Nie należał do pięknych psów. Fakt, charakter ma niesamowity, ale na zdjęciu tego nie widać przeciez. Kordoniu już wiemy jak maja wyglądać ogloszenia na portelu:) I....już wiemy, że nie jest prawdą, że w Eblągu nie ma ludzi, którzy zaadoptują wyjątkowo potrzebująceg psa. Są:):):)
-
Najpierw ktos go wywalil w bazantarni jako szczeniaka. Przygarnęła go jakas kobita, ktorej non stop uciekal i w lutym wskoczyl do kanału, gdzie sie topił. wyratowany pojechal do schroniska, skąd został adoptowany przez wiadomo kogo (cenzura, cenzura, cenzura;)). Tym ludziom został odebrany. Posiedział w schronisku. Został adoptowany ponownie. dzis po razu drugi biegał luzem po mieście. I tym sposobem znow jest w schronisku.
-
biegal luzem po miescie. rybcia go namierzyła. to już drugi raz.
-
[quote name='Rybc!a']Dziewczyna od Niko chodziła ze mną do szkoły. Przez ten czas widziałam kilkakrotnie nowe psy i wszystkie giną. W prawdzie nie pytałam jej nigdy . Ale czy odpowiedzialnym właścicielom aż tak często zdarzają się przypadki, w których podopieczni umierają? Chyba nie. Pozatym, Niko przepaskudnie dziś śmierdział. Jakby go co najmniej nie kąpali od schroniska. I nie w jednym miejscu- jak gdyby się wytarzał. Śmierdział przeraźliwie cały. Wydaje mi się też, że schudł . Naprawdę wolałabym, żeby tam nie wrócił, ale wiem, że to nie ja jestem od podejmowania takich decyzji. Więc zostawiam to tym, którzy się tym zajmują. :)[/quote] złamali warunek umowy. Pies wedlug umowy ma byc wyprowadzany tylko na smyczy i obrozy. Pies podobno się wymknąl. Ale do firmy też musial jakos dojsc z włascicielem. Podejrzewam ze biega bez smyczy i obrozy. Nie dostaną go juz. Faktycznie trochę jest szczuplejszy, ale tez wyrósł. Zresza u nas był lekko za tłusty;;) A smierdzial bo się pewnie w czyms wytarzal- uwielbial to robić. Ale wypuszczanie psa bez smyczy i obrozy i to takiego zywego psa wystarczy by go zatrzymac.
-
zadzwoniłam do wlasciciela NIkusia. Powiedzieli, że wymknął się z biura (jego właściciel bierze go do pracy do firmy ze sobą). ale...wymknął sie juz drugi raz i drugi raz bez obrozy, więc pies już tam nie wróci. Pewnie będą o niego walczyć- bo dziewczyna była załamana, ale nie oddam. Poza tym przyszedł dzis pan ktory w lutym (tak?) adoptował Markusa (?) Zalalo mu firmę i mamy markusa przetrzymac. NIe mamy miejsca- nawe szpilki już nie wcisniemy. Tym bardziej nie takiego psa. Proponowałam hotel, ale facet się oburzył i poszedł.
-
Ewuś złota kocham Cie za Boryska i za Largo i nie tylko za to:loveu::multi: Jak na razie panuje prawdziwa Largomania, wszyscy chcą Largo (który do urodziwych psów nie nalezy. nie mowiąc już jest według społecznej opini przeciez już strasznie starym psem, bo ma aż ok. 5 lat). Więc wszyscy chcą Largo i nie podobają się inne małe pieski, nie podoba się ani jeden z naszych 20 szczeniaków, nawet dalmatka szczeniaczka się nie podoba. largo albo żaden..... Gorące relacje ze Starego Miasta. Poszłam z Filipkiem a tu :placz:nie ma jego szlaku codziennego. Rano zalana byla tylko promeda i tylko chodnik przedłużenia ulicy wodnej (tam gdzie muzemum i prokuratura okręgowa). Teraz zalana już cala ulica. woda podeszla pod muzeum i prokuraturę. Strazacy na miejscu oblożyli wszystko workami. Filip piszczał i płakał- nie rozumial o co chodzi:placz::evil_lol: I dalej wiatr, i dalej leje, połamane drzewa, wszędzie lezą połamane parasolki....O dziwo, sporo ludzi nad kanałem, zdjęcia, filmiki. Roger pomyslal, ze mozna by tam stanąc gorące kielbaski sprzedawać:evil_lol:. Jak na razie nie pływamy.
-
:smhair2: zalewa nas:smhair2: Byłam z Filipkiem na spacerze, a tu niespodzianka, rzeka się troszki uwolniła i rusza na stare miasto. w kierunku camipingu częsciowo zalany chodnik. A miejsce do spacerowania tam gdzie jest statek restauracja, całkowicie zalane (nota bene mogloby zalac ten statek- bylby koniec z tym strasznym karaoke) i to tak kilkadziesiąt centrymetrów aż do schodów. Widok super. Latarnie daleko w rzece stoją:) i pada nadal....
-
nie mogłaś miec niz złego na myśli (mam nadzieję), bo troska o zwierzę jest czyms dobrym. Tylko bardzo Cię proszę pisz prosto o co chodzi i wyrażaj swoją troskę jasno bez zaawulowanych tekstów. Dobrze zresztą, że się pojawiłaś. Chciałam Cię prosić o przesłanie ( na maila schroniskowego) umowy adopcyjnej/pytań dot. adopcji bulowatych.
-
nataliaa Twoja ironia przejadła mi się już. sunia będzie wysterylizowan w swoim czasie (nie sterylizujemy 3 miesięcznych szczeniąt...nie wiem jak w Ciapkowie) na prośbę rodzinki, zanim o tym wspomniałam) nie będę Tobie się tłumaczyć co za dom, dlaczego tam a nie gdzie indziej, także nie dlaczego inne amstaffy na których są chętni jeszcze siedzą. To mój ostatni post w Twoim kierunku.
-
Myślę, że jest. spotykam jego pana czasem. jest policjantem i czasem wpadamy na siebie u mnie na starym mieście. Toffik jest kochany, ale już dwa razy pogryzl teścia właściciela. Jego właściciel tlumaczy to tym, ze teść śmierdzi kotami, a Toffik kotów nie znosi;)