-
Posts
15120 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Charly
-
stoi obok Ksawerego po prawej stronie. On zdaje się biegał caly czas z tym gumowym kóleczkiem, bawił się i teraz już go nie ma.
-
ktoś to już napisał. to nie jest tak, ze jest jeden pies agresor. Psy ktory są agresywne lub mają taki "potencjał" siedzą same. Ale psy czasem "się kłócą" -wystarczy cieczka w boksie obok... Wystarczy, że jeden leży na dole, piszczy i zaraz cała zgraja miłych, lagodnych burków (takich, które mamy w domu) rzuca się na leżącego. Bylam tam potem. Wszystkie miłe grzecznie stały robiąc maślane oczy, lasząc się przy kratach.. I nie trzeba dużo. dwa ugryzienia w odpowiednich miejscach w sumie małe dziurki -tak jak tym razem- szyja, odbyt, pachwina i to wystarczy. Tu nawet nie było krwi. Na ogólnym wątku są zdaje się zdjecia z ich wspolnej zabawy w bawialni. niestety schronisko rządzi się swoimi prawami.
-
Stała sie rzecz straszna, kudlaczek pies , który jest na fotce obok Ksawerego został pogryziony, nie dawał oznak życia. Temp. ponizej skali termometru. Walczymy o niego, dostał, ciepłą kroplówkę, leki przeciwstrząsowe, leży obłożony termoforami od kilku godzin w gabienecie wet. Nie ma wiekszych ran, oprócz otarć skóry. Przed chwila poruszył sie, ma derszcze co jest dobra oznaką. Nie żyje , nie moge pisać !!!! basia0607
-
daj sobie spokój hop edit: jestem przeszczęśliwa ze mala tam trafila. inna sprawa, że nie miałam dużo czasu tzn. ona nie miała dużo czasu- jesli rozumiesz o czym mowie hop. Ale czas czasem, czy byłoby go więcej czy nie- mała trafilaby dokladnie tam. I jeszcze jedno hop: Twoja opinia absolutnie mnie nie interesuje. Z kilku powodów- wiesz- widząc Twoje arcypouczające wywody w stronę Vitki (na wątku Burki bodajze), która spuscila w lesie ze smyczy psy, które zna od miesiecy!! (od stycznia) i wyprowadza kilka razy w tygodniu na spacer!! jednak doszłam do wniosku, ze Twój punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Bo na wątku Jamorka i blizniaczek nie pisnęłas słowkiem...Więc daruj sobie.
-
My jak my, ale sama Maugo... ufna zaufała....
-
Być może według Ciebie hop! Bo według nas oraz osoby ktora byla tam na wizycie (przypadkowo po znajomośći- naprawdę po znajomości i z życzliwości hop! !!!) po adopcji-która jest wymagająca i której w tej kwestii bardzo ufam- nie jest. I ten fakt tez nie ma nic wspolnego z faktem ze nikt Ciebie o tą wizytę nie prosił. Przynajmniej nikt z osób bezposredno zaangazowanych.
-
ujęcie Blacky fenomenalne co do amstaffów- są swietne- ale silne, zbyt silne, skoczne i gwaltowne- przynajmniej dla mnie. Odprowadzalam Arnolda do kojca Działki. Działka jest na jego miejscu (bo on próbował w swoim drewnianym wydostać się przez podłogę...). Weszłam, odwrócilam się tyłem do niego i sprawdzałam czy posłanko w budzie jest mokre. Smycz obwiązana wokół dłoni.... A on w tym momencie zdecydował, że jednak nie podoba mu się kojec i ruszył do przodu przez otwartą kratę. słuchajcie ruszył tak, ze ja nie miałam mozliwosci jakiejkolwiek reakcji. gdybym nie stala na lini prostej otwartych drzwi miałabym kratę wbitą w twarz. niesamowita siła.