-
Posts
294 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by mafik
-
[quote name='Kasia'] Rudka i Basia szukaja domków, prawda? Czy są gdzieś ogłaszane?[/quote] Basia szuka domu i chyba są potencjalni kandydaci w Łodzi. Mam jednak bardzo cichą nadzieję, że może pozostanie na stałe w domu tymczasowym. Kiedy wszystko się wyjaśni opiszę dalsze losy Basi. Natomiast Rudka jest ogłoszona w kilku miejscach, ale do tej pory cisza. Na jej adopcje trzeba będzie poczekać. Musi znaleźć człowieka wielkiego serca i pozytywnie zakręconego na punkcie psów po przejściach, poza tym wyłącznie dom z ogródkiem. Jedynie w takich warunkach może nabrać zaufania do nowego opiekuna. Dobrze byłoby też, żeby to była osoba z okolicy. Najlepiej byłoby oswajać ją stopniowo, ponieważ Rudka jest psem o ograniczonym zaufaniu do człowieka. Każda nowa osoba to kolejny stres dla niej. Wobec takich wymagań nie będzie łatwo znaleźć amatora.
-
Wrócę jeszcze do sprawy suni Basi. Jej tymczasowa opiekunka dwa dni temu poszła do naszego ulubionego lekarza po zakup preparatów przeciw pchłom i robakom. Wszystko dostała jeszcze w ramach 80zł - płatności za sterylazcję :lol::multi: Basia przez następny tydzień jest u mnie. To grzeczna, ułożona sunia i można ją tylko kochać:loveu:
-
Po południu wykąpałam Rudkę, po raz pierwszy podczas pobytu u mnie:multi: . Na poczatku bała się trochę, ale potem stała grzecznie, a ja mogłam robić swoje. Po kąpieli pozwoliła się nawet wytrzeć, a potem wyczesać. Zrobiła się mięciutka i puszysta :loveu: Reszta towarzystwa też brała kąpiel, ale to dla nich nie nowość.
-
[quote name='agusiazet']Czy chodzi o źle (chyba) wpisaną płeć Basi? A Sarenka śpiąca w trawie - zdjęcie powinno dostać nagrodę, jest rewelacyjne!!![/quote] Rzeczywiście zakradł się błąd w płeć Basi, ale spokojnie nie zmieniła jej. Przeszła tylko sterylizację ;) :lol: Bonsai zwraca chyba uwagę na dopisek przy imieniu suni. Kiedy dostałam do ręki ten rachunek łezka w oku zakręciła się. Na dodatek kwota rachunku czyli 80zł pozwala nam sporo zaoszczędzić. Oby takich lekarzy było więcej.:multi:
-
Uregulowałam płatność za sterylizację Basi. Ostatecznie zapłaciłam 80zł, więc dołożyłam z konta Rudki tylko 30zł. Bonsai zamieści kopię rachunku, na którym pojawił się mały błąd w płci Basi, ale to chyba nie jest tak ważne. Lekarz jest cudownym człowiekiem, rozumie problem bezdomności i tragedię zjawiska. Dziękuję Wszystkim za pomoc i dofinansowanie:loveu:
-
[quote name='Bonsai']Aha, i dodam, że pieniążków na razie Sarenka nie potrzebuje. Przelałam na konto Marty 100 zł na jedzonko i starczy to na dłuższy czas, zwłaszcza że jedzonko przygotowywane jest własnoręcznie przez mafik. Tak więc na moim koncie dla Sarenki pozostało 90 zł.[/quote] Zgadza się, Bonsai dała mi do dyspozycji Sarenki 100zł, z czego został zakupiony jedynie makaron za 16 zł (paragon był zamieszczony przy tym wątku). Zostało więc 84 zł. Rudka ma się dobrze, postępy są. Narazie jednak może spokojnie dochodzić do normalności u mnie, więc szukanie domu nie jest sprawą aż tak pilną jak tej nowej suni - Basi czy jeszcze dwóch innych psiaków, które potrzebują pomocy. Rudka staje się coraz bardziej otwarta na kontakt z człowiekiem, lubi zabawy, dokazywanie i powoli oswaja się z obrożą.
-
Suńka była na ulicy, a właściwe w lesie, na terenie ośrodka wypoczynkowego, na pewno ponad dwa tygodnie. Dokarmiali ją ludzie, którzy wynajmowali domek. Niestety wyjeżdzali i trzeba było szybko znaleźć jej schronienie. Na szczęscie znalazła się wspaniała osoba, która dała jej szansę. Sunia jest drobniutka, przypomina troszkę miniaturkę wilczka. Ma wspaniały charakter i usposobienie, zachowuje się tak jakby przepraszała, że żyje. Ma nie więcej jak półtora roku. Bradzo przyjazna, samo dobro, lubi dzieci i chyba wszystko co ją otacza. Szukamy dla niej domu. Chcemy narazie szukać na miejscu. Poproszę Olę to może zamieści zdjęcia.:loveu:
-
Pusto tutaj, chyba wszyscy wyjechali na wakacje. Liczę jednak na szybki odzew. Potrzebna nam pomoc finansowa przy sterylizacji kolejnej bezdomnej suni. Suńka jest już w domku tymczasowym, bezpieczna i po zabiegu. Całkowity koszt to jedyne 100zł. Mogę wyłożyć około 50 zł, ale dopiero pod koniec lipca. Nie chcę w tej chwili szukać pieniążków w fundacji, kóra zawsze mi pomaga w takich przypadkach, bo wiem, że teraz u nich krucho z finansami. Urzędy skarbowe opóźniają się z przelaniem na ich konto 1% z podatków. Chcę zapytać wszystkie osoby, które wpłaciły pieniązki na konto Rudki czy można ewentulanie dorzucić z tego konta ok. 50 zł, czyli brakującą kwotę?
-
W czwartek wieczorem był Pan Mały i nakazał większą stanowczość wobec Rudki oraz motywowanie jej do określonych zachowań metodą nagradzania. Zalecił też sesje z Rudką bez reszty towarzystwa. Radził, żeby zmienić narazie szelki na obrożę i powoli ją przyzwyczajać, najpierw do widoku obroży potem do zakładania, a na końcu do noszenia. Muszę sprawić sobie "sakwę" na smakołyki i do roboty :multi: Wczoraj udało mi się wziąc ją na ręce. Nie trwało do długo, jednak przez ten moment Rudka była dość spokojna. Kiedy wyczułam, że napina mięśnie postawiłam ją na ziemię. Może była trochę zaskoczona całym zajściem, ale będę próbowac znowu :lol::loveu:
-
Dziękuję Bonsai za kolejny zestaw w galerii Rudki :lol: Coraz bardziej przywiązuję się do naszej "znajdy". Z drugiej strony -cztery psy i trzy koty - to jednak byłoby chyba nierozsądne... ;) Poza tym, co z tymi które będą potrzebować pomocy, wtedy nie byłoby dla nich już miejsca. Wiem, że znalezienie odpowiedniego domu dla Rudki będzie trudne, ale może istnieje ktoś cierpliwy i wytrwały, kto pokocha ją za to jaka jest.:loveu: Spotkanie z behawiorystą odłożone do wtorku. Mam nadzieję, że w końcu dojdzie do skutku.
-
Napiszę więcej po wtorkowej wizycie behawiorysty. Z pieniązków, które Rudka otrzymała od Was wydałam 16 zł na 5 opakowań makaronu. Wystarczy na jakiś czas. Kopię paragonu przesłałam Bonsai, ale w tej chiwli chyba wyjechała do W-wy, dlatego nie zamieściła jeszcze tego na forum. Myślę jeszcze, żeby opłacić jej z tych pieniązków szczepienia, co Wy na to? Wsztrzymuję się jeszcze z wyjazdem do lekarza, do momentu kiedy Rudka nauczy się chodzenia na smyczy. Ważnie jest aby wyjscie na zewnątrz nie kojarzyło jej się neagtywnie. W tej chwili żyje sobie w swoim azylu i czuje sie tutaj dobzre i bezpiecznie, dlatego nie chcę narazie wywoływac u niej negatywnych skojarzeń. Tak doradzała mi Eruane, która w poczatkowej fazie czuwała nad socjalizowaniem suni.
-
Czas płynie szybko... Sunia robi postępy tyle, że małymi kroczkami. We wtorek przyjedzie do mnie człowiek, który zajmuje się behawiorystyką i mam nadzieję, że udzieli mi przełomowych rad. Pomaga mi w tym Kaliskie Stowarzyszenie "Help Animals". Nie potrafię przełamać lęku Rudki przed chodzeniem na smyczy, więc równiez w tej sprawie czekam do wtorku. Powoli zmienia się jej zachowanie w stosunku do domowników. reaguje tez inaczej na mnie jeśli próbuje do niej podejść. W tej chwili udaje mi się cześciej dojśc do niej o pgłaskac ją, sama robi to tak często jak tylko się da. Jeśli jestem nieobecna przez jakiś czas wita mnie wylewnie i przybiega na powitanie:multi:
-
Kiedy chodzi swobodnie po ogrodzie, a ja zaczynam przemieszczać się w jej stronę, ciągle robi uniki i ustawia się tak by być za mną. Lubi też obserwować mnie przy pracach ogrodowych. Wtedy podchodzi blisko i najczęściej kładzie się w pobliżu. Po południu gdy przysiadłam na trawniku znów położyła się przy mnie i całkowicie zatraciła w głaskaniu, drapaniu pod brodą i za uszami. Potem rozłożyła się na grzbiecie podsuwając mi brzuszek do masowania;):lol: Wieczorem założyłam jej szelki Żabuli by zbadać reakcję. Rudka z niedowierzaniem chodziła z nosem przy szelkach i sprawdzała dlaczego jej szelki są na Żabuli. Może to ją przekona do zaakceptowania ich na sobie? :lol:
-
Wszystkie zęby są na swoim miejscu ;). To chyba wina zdjęcia. Dziś Rudka trochę napsociła :p. Założyłam jej rano szelki i spuściłam z oka zaledwie na ok. 10 minut. Okazało się, że w tym czasie Rudka jak żyletką potraktowała szleczki. Na szczęscie są już naprawione. udąło się je jakoś pozszywać. Póki nie oswoi się z nimi, musi nosić te po przejściach. Potem pomyslimy o czymś nowym. Po południu próbowałam chodzić z nią na smyczy, ale nadal panicznie się boi. Może jeszcze się wstrzymam, do momentuy kiedy będę mogła do niej swobodnie podchodzić.
-
Rudka staje się coraz śmielsza, wczoraj obszczekiwała z moimi psiakami listonosza. Często podbiega z nimi do płotu i tak jak one pilnuje podwórka:lol: Wczoraj położyła się swobodnie na trawie obok mnie, a ja masowałam jej brzuszek, drapałam pod brodą i za uszami, potem przytuliła się do mojej dłoni. Ujęła mnie tym tak, że łza w oku się zakręciła. ;)