Jump to content
Dogomania

dwbem

Members
  • Posts

    3583
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by dwbem

  1. Niestety nie wszyscy weci potrafią dawkować odpowiednio narkozę szczegolnie jak pies jest mały i stary. Ja się swojego weta trzymam już ponad 30 lat m.in. właśnie dlatego, że genialnie potrafi dawkować narkozę, np. jak ma trwać pół godziny to tak trwa a nawet pies zxaczyna się wybudzać dwie, trzy minuty wcześniej i nigdy nie wyda psa nie wybudzonego. Podziwiam go za to, operował mi różne psy w różnym wieku i różnej wielkości i nigdy nie było problemow po operacjach.
  2. Najlepiej sprawdzić w oddziale Zw. Kyn.
  3. Kasiasci, masz bardzo dobry pomysł na karmienie, ja całe życie karmię swoje psy naturalnie. Wołowinę jedzą surową, drób gotuję, dodaję rózne płatki, ryż lub drobny makaron. Nawet dorosłe jedzą też biały ser i piją mleko. Psy mam 50 lat i nie wiem co to alergie, biegunki i inne przypadłości. Więc rób tak jak planujesz bo to jest dobre zwlaszcza dla szczeniaka.
  4. Niestety ja mam z gończymi różne doświadczenia. W mojej okolicy mieszkają dwa ale w różnych rękach. I jeden jest cudowny, spokojny, karny, przyjazny do otoczenia. Niestety drugi jest wg mnie w niewłaściwych i co gorsze niereformowalnych rękach - pies jest ładny ale agresywny do innych psów, już wiele psów i to małych pogryzł i to mocno a właściciele nadal uważają, że nic się nie stało. Ja dlatego wolę swoje rottweilery bo one nigdy w życiu nie zrobiły krzywdy słabszemu od siebie psu, nawet jeżeli ten był agresywny. Po prostu dla nich to nie przeciwnik, tak je od szczeniaka wychowywałam dzięki czemu moje rottki całe życie mogły chodzić luzem, spotykać się z różnymi psami i nigdy nie dochodziło do konfliktów. Ale mnie agresywny i w dodatku nie karny pies nie imponuje, wręcz przeciwnie. Tylko, że właściciele teo gończaka nie słuchają nikogo. Może gdyby właściciel pogryzionego psa wystawił solidny rachunek za leczenie do tych ludzi by coś dotarło. Szkoda mi psa bo on nie jest niczemu winien. Z moimi psami na szczęście jakoś się zgadza ale i tak staram się go unikać.
  5. Trudno takiego bydlaka nazwać człowiekiem. Życzę mu, że kiedyś jego tak potraktowano jak będzie chory i stary.
  6. Nie rozumiem tej głupiej dyskusji. Nie uważam, że coś jest nie tak w ogłoszeniu miotu na dogomanii, na której jednak w większości są miłośnicy psów. Tak jak nie widzę nic złego w propozycji dowiezienia szczeniaka do kupującego bo przecież to nie znaczy,że szczeniak nie byl wcześniej widziany,wybrany i kupujący tylko czeka na właściwy czas odbioru. Ja swoją ostatnią suczkę kupiłamna odległość, zostala mi przywieziona przez zaprzyjaźnioną osobę i nikt nie bał się, że trafia w złe ręce. Zrobilam z nią nawet champiuonaty młodzieżowy i dorosły, ma tytuły BOB, CACIB i to od sędziów zagranicznych, A z hodowczynią do dzisiaj jestem w kontakcie, Sama przez wiele lat byłam hodowczynią ale nigdy nie traktowałam innych hodowców tak jak a-niusia czyli złośliwie i pogardliwie i nie uważałam, że ja jestem najlepsza i najmądrzejsza.
  7. Spróbuj jakoś zagrodzić jej dostęp pod łóżko to może z czasem jej przejdzie.
  8. Ale lepiej, żeby w przyszłości się nie zachłystywał bo 100 razy się uda a 101 pies się udusi.
  9. Bardzo współczuję, wiem co czujecie. Większość moich psów zabijał rak. Ale sunia już nie cierpi, byliście przy niej do końca. Zostaje po nich nasza pamięć.
  10. Super, że operacja się udała. Mam nadzieję, że dobrze się goi.
  11. Ja prowadzałam na łączniku i smyczy dwa rottki ale dorosłe,wyszkolone. Na flexi tylko szczeniaka pinczerkę średnią. Potem biegała luzem bo była bardzo karna - do ukończenia 5 lat. Teraz po jej wyprawie na drugąś stronę ruchliwej ulicy już nie jest spuszczana ale mam długą smycz - 4 m a ona ma 7 lat więc jej wystarcza. Rottka chodzi luzem - karna, łagodna jak cielę i ma ponad 12 lat. Więc jak widać wybór smyczy zależy i od człowieka i psa, co kto woli. Ja już flexi nie lubię bo dla mnie jest niewygodna.
  12. Ja naszczęście teżmam takiegoweterynarza, ktory kocha leczyć, jest fachowcem, trzymam się go już od 1985roku.Ale niestety są choroby, na które nie mamy metody, większość moich psów odchodziło na raka, różne odmiany. Lekarz walczył dopóki się dawało i to ja podejmowałam decyzje o uśpieniu, kiedy widziałam że pies się poddaje i cierpi. Wet nigdy pierwszy mi tego nie proponował i płakał razem ze mną bo przeważnie prowadził moje psy czasem od urodzenias. Rozumiem co czujesz ale nie pozwól psu cierpieć zbyt długo jeżeli leki już nie będą działać. Pozdrawiam.
  13. Po pierwsze radzę udać się do weta, bo krew w kale to jest niepokojące. po drugie wywal Royal Canin, to najgorsze świństwo jakie może być. Uważam, że szczeniak rozwijajacysię w dodatku tak malej rasy powinien być karmiony naturalnie czyli miesem z dodatkami, serem, mlekiem, jajkami. Oczywiście w odpowiednich dawkach. I jeszcze pytanie - z jakiej hodowli jest szczeniak bo skoro jest chory to coś z tą hodowlą jest nie tak.
  14. Czasem miał, można wydzielić kawałek dla psa albo wychodzić na spacery poza ogródek.
  15. Jeżeli mieszkasz w Warszawie lub okolicy to mogę polecić dobrego weta, ja się go trzymam już od 1985 roku i jak dotąd nie narzekam. Jedyne, czemu nie dawaliśmy rady ale też po walce z chorobą to rak. Ale w innych przypadkach zawsze mi pomagał i przy szczeniakach i dorosłych psach.
  16. Poszukam bo już nie pamiętam zwłaszcza, że jak ja hodowałam to książek było niewiele ale było wielu życzliwych starszych ode mnie hodowców, którzy mi pomagali i doradzali. Wtedy nie było jeszcze tyle zazdrości i zawiści jak teraz, raczej była miłość do psow i chęć pomocy.
  17. No jak to labrador to nic dziwnego. Fotki świetne.
  18. Który się tak wykąpał bo trudno poznać. Fotka super.
  19. Ewuniu, ja też zaglądam i mytślę o tobie. I zyczę powrotu do zdrowia. Postaram się znowu w lipcu zrobić przelew, przynajmniej raz w miesiącu mogę. Trzymaj się i wracaj do domu.
  20. Dlaczego ludzie są tacy podli, biedny ten Hetman, ciekaweczy da się go uruchomić po operacji miednicy, jak można było przechodzić obojętnie obok cierpiącego psa. Istar19, podziwiam cię, ja mieszkam w bloku i mam blisko 77 lat więc i tak wszyscy się dziwią, że sobie daję radę bo jestem już sama też wolę stado psów od niewdzięcznych dzieci bo takich dużo widzę wokół siebie.
  21. Cudne to całe stadko, oby znalazły dobre domy, ja już czwartego psa nie wezmębo by mnie sąsiedzi wygnali z domu, dobrze że tolerują tę trójkę.
  22. Na dłuższą metę niestety ale sterydy dają bardzo złe skutki uboczne, rozwalają wątrobę i nerki. Radzę podawać rzadko, tylko w czasie obręku albo zmieniać leki bo nie wiadomo co gorsze.
  23. Po pierwsze jak ma się wypielegnowany ogródek to wystarczy sprzątać po psie. A po drugie mimo ofródka psy powinny wychodzić na spacery poza ogrodek bo muszą się socjalizować ze światem zewnętrzxnym czyli innymi psami, ludźmi, ruchemulicznym. Sam ogródek to za malo,to faktycznie izolacja psa od świata.
  24. No fakt, każdy pies jest inny ale tym bardziej trzeba uważać i albo szkolić psa albo pilnować, żeby nie zrobił nikomu krzywdy. Rottweilery faktycznie mimo strasznej opinii są słodkimi misiaczkami ale muszą mieć odpowiedzialnych właścicieli. Mnie nigdy nie imponowalo jak niektorym znajomym, że mój każdemu da radę a małego psa zagryzł bo ten szczekał na dużego.
  25. W takich przypadkach uważam, że zawsze jest to wina luydzi. Szkoda obu suk ale faktycznie dużego, silnego psa mogą mieć ludzie, ktorzy zdają sobie sprawę z tego jak należy z nim postępować. Mam ponad 35 latrottweilery, szkolone na obronne policyjnie, całe życie mieszkam w mieście, w osiedlu, moje psy mogły zawzsze chodzić ze mną bez smyczy i kagańca, ja jestem osobą niewielka więc fizycznie napewno słabszą od moich psow a nigdy nie zdarzyło się, żeby moje psy zrobiły porzez te lata komukolwiek krzywdę - ani ludziom ani psom. Ale ja od msłego uczyłsam swoje psy, że wszystko co mniejsze i słabsze jest nie do ruszenia. Poza tym rottweilery prawidłowo socjalizowane mają silny instynkt opiekuńczy wobec wszystkiego co mniejsze i słabsze, moje psy potrafiły bezkrwawo bronić atakowanego przez innego psa. Małe dzieci też były traktowane delikatnie ale to wszystko to była moja praca nad psem od małego. No i zawsze nad nimi panowałam psychicznie i szkoliłam po to, żeby nad nimi panować. Poza tym szkoliłam je na "puść" przede wszystkim a nie na "bierz\". Oczywiście to żartale coś w tym było.
×
×
  • Create New...