Jump to content
Dogomania

dwbem

Members
  • Posts

    3583
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by dwbem

  1. A czy ten pies bywa w domu, czy od szczeniaka się nim zajmujesz naprawdę, czy się z nim bawisz, pozwalasz bawić się z innymi psami, kontaktować z innymi ludźmi, socjalizujesz go? Czy tylko dajesz jeść i trzymasz na dworze i poza tym nie interesujesz się nim? Przez blisko dwa lata pies jest pewnie sam, nie zna tak naprawdę świata i życia. Dla mnie pies to przyjaciel, towarzysz życia, domownik. Ja swoje psy kocham, pieszczę, szkolę i one za serce potrafią zrobic dla mnie wszystko. Wn razie zagrożenia bronią, na codzień są przyjazne do całego ludzkiego i zwierzęcego świata. Ale ja psów nie traktuję jak darmozjady i rzeczy.
  2. Ludzie, całe życie, dosyć długie karmię swoje psy naturalnie czyli przede wszystkim mięso (bo pies to drapieżnik mięsożerny) i dodaję jarzyny, ryż, makaron, płatki, oczywiście na zmianę. I przez kilkadziesiąt lat nie wiem co to alergie i choroby żołądka. Ale jeżeli od lat psy przez pokolenia są na soji i odpadach mięsnych (śmieszne - nie mniej niż 3%) to mamy takie efekty. Co drugi pies ma alergię. Ja im się nie dziwię, mają alergię na te wszystkie papki z suchej karmy. Czy one jeszcze potrafią coś gryźć, np. kości? A te zbilansowane karmy to legenda, napedzają dochody producentom i nieuczciwym wetom. Ja mam dr wet. od przeszło 25 lat i on nie widziwia z karmami. To może być zamiast wypełniacza a nie zamiast mięsa.
  3. Dzielna psina, cud że przeżył ten koszmar. Tego bydlaka uwiązałabym na łańcuchu i nie dała jeść aż by zdechł. Aż wstyd, że takiego drania nazywają człowiekiem. Mam nadzieję, że biedaczek znajdzie dom, ja niestety nie mogę go wziąć, mam dwie suki i 91-letnią matkę. Chyba by dostała drugiego zawału jakby go zobaczyła. Jak dostanę emeryturę postaram się coś wysłać dla biedactwa.
  4. Takie słodkie maluchy. Szkoda, że nie mogę ich wziąć. Może uda mi się namówić kogoś ze znajomych choć będzie trudno, każdy ma po parę psów. Ja zresztą też.
  5. Weszłam tu przypadkiem. I poryczałam się bo właśnie 7 lipca odeszła moja ukochana Eriska. Ale u mnie prawie wszystkie moje zwierzaki zabija rak. Tylko najbardziej boli, że tym razem objawił się na kilkanaście godzin przed śmiercią. I najgorsze, że umierała w bólach bo żadne zastrzyki przeciwbólowe nie działały zbyt długo. Całe szczęście, że nie cierpiała długo ale ta nagła śmierć mnie dobiła. Bo jeszcze w południe czuła się dobrze, nic nie wskazywało na chorobę a następnego ranka już nie żyła. Nawet mój doktor był w szoku bo nie spodziewał się tak szybkiej choroby. Tak bardzo za nią tęsknię, była cudowna, mara, kochana.
  6. dwbem

    Jaka rasa?

    A ja polecam rottweilera. Silny, inteligentny i bardzo opiekuńczy w stosunku do słabszych istot. Wiem co mówię bo mam je w miescie od 28 lat i nigdy nie było żadnych problemów. Zrównoważone, odważne, spokojne. Prawidłowo socjalizowane i wychowywane są wspaniałe. Mam duże doświadczenie w pracy z nimi i naprawdę polecam. W razie potrzeby służę pomocą.
  7. Postaram się dzisiaj przelać parę groszy. To straszne do czego jest zdolny "człowiek" choć raczej można takiego nazwać bestią.
  8. Nie rozumiem waszego lęku przed pozwoleniem swojemu psu na zabawę z innymi. W ten sposób właśnie wychowuje się dzikusa i często agresora. Moje psy, a mam je od 1967 roku zawsze mogły się bawić z innymi, od szczenięcia. Oczywiście zawsze pod moją kontrolą i za zgodą innych właścicieli ale za to mam całe życie doskonale zsocjalizowane rottweilery, tolerujące całe otoczenie, nie reagujące na dziamgoty małych piesków, bo to nie są przeciwnicy. Mogą zareagować na agresję silniejszego ale na to jestem przygotowana i nie douszczam do walki. Zresztą bardzo rzadko trafiam na agresywne psy, mam szczęście do normalnych psów i ich właścicieli. Czasem bardziej agresywni są ludzie ale z nimi staram się radzić w miarę spokojnie choć nie raz mam ochotę warknąć.
  9. Współczuję, żadne słowa nie ukoją bólu po stracie, tylko czas może go ukoić. Sama przeszłam przez to wiele razy, rak zabijał mi prawie wszystkie psy ale ta decyzja, choć bardzo trudna często była wyzwoleniem od cierpień. Cierpiałam ja ale one już nie. Trzymaj się.
  10. Jest dobry dr wet. Piotr Rybiński. Ma przychodnię na ul. Gościeradowskiej 1 oraz współpracuje ostatnio ze Strażą dla zwierząt. Tel. 22/678-28-69.
  11. Brawo sędzia i prokurator. Wyrok niezbyt wysoki ale jest i to nie w zawiasach. Chciałabym, żeby wszystkie sprawy o znęcanie się nad zwierzętami kończyły sie wyrokami skazującymi a nie stwierdzeniem o małej szkodliwości czynu.
  12. Mojego Psa prenumeruję od wielu lat i przychodzi mi do domu. Przyjaciela Psa kupowałam przez jakiś czas ale wyprowadziłam się do innej dzielnicy i teraz rzdko go widzę ale i tak bym nie kupowała bo bardzo zdrożał od tamtego czasu. Poza tym juz mi brakuje miejsca na wszystkie pisma.
  13. Ludzie, przeczytałam ten wątek i nie rozumiem waszych problemów. Psy hoduję i szkolę od przeszło 40 lat. O ile z owczarkami niemieckimi musiałam uważać i prowadzać w kagańcach bo były pobudliwe choć wyszkolone i karne ale ludzie się ich bali. Od 27 lat mam rottki. I mimo, że na spacerach na psim terenie chodzą bez smyczy i kagańca nigdy nie miałam problemów z ludźmii z psami. Zarówno samce jak i suki nigdy nie atakowały innych psów a już szczególnie mniejszych od siebie. Raczej broniły słabszych przed innymi agresorami, nie robiąc im przy tym krzywdy (agresorom). Ale ja socjalizuję je od szczenięcia, wychowuję, uczę normalnych zachowań. Kaganiec noszą tylko u lekarza i w komunikacji miejskiej. Bo jak wyobrażacie sobie wybieganie psa za piłką czy patykiem w kagańcu i na smyczy? Poza tym w kagańcu od szceniaka pies uczy się agresji - czuje się bezbronny więc najlepszą obroną jest atak. Również histeryczne łapanie psa na widok drugiego podnieca go do walki bo skoro Pan/i się boi to trzeba go bronić. Spotykałam różnych ludzi, nie powiem ale w większości miałam i mam do czynienia z ludzkimi psiarzami z którymi idzie się dogadać. Moje rottki bawią się z miniaturami i dużymi i nie mam kłopotów. No ale to wymaga myślenia i pracy.
  14. Ciesz się ciszą. Ja przez lata miałam ciche psy, szczekały tylko wtedy, kiedy naprawdę miało to sens. A teraz mam sukę, skonczyła już 4 lata i wrzeszczy na każdy odgłos za drzwiami. I nie jest to strach. Jest psem obronnym, zdała testy. Chyba ma słynne ADHD, żartuję. Ale czasem mam ochote ja udusić za te wrzaski. Dobrze, że chociaż w nocy nie szczeka bo by mnie sąsiedzi z domu wyrzucili.
  15. Ja też nie rozumiem tego, że duży silny pies reaguje agresywnie i morderczo na zaczepki i ataki dużo mniejszych psów. Ja mam i hoduję rottweilery od 1982 r. w mieście, w osiedlu pełnym różnych psów i nigdy nie zdarzyło mi się, żeby któryś z moich psów zaatakował małego, nawet najbardziej agresywnego. Najwyżej go skarcił warknięciem lub łapą, jeżeli był już bardzo upierdliwy. Kiedyś nawet mały bullterier, szczeniak uwiesił się mojemu psu na faflu i też nic się nie stało. Ale od szczenięcia wpajałam swoim psom, że słabszego się nie bije bo to nie przeciwnik. I jeżeli ktoś mi się chwalił, że jego dog zagryzł jamnika to mu tłumaczyłam, że to tak jakby bokser wagi ciężkiej się chwalił, że zabił dziesięciolatka. I nie przyjmuję argumentów "że królik zaczął". Jeżeli się bierze psa obronnego ale nie tylko, to należy go tak wychować, żeby nie stanowił zagrożenia dla otoczenia. Moje bawią się z miniaturami i krzywdy im nie robią. I nikt w osiedlu nie ucieka na mój widok i moich suk, choć te chodzą bez smyczy i kagańca, oczywiście na psim terenie. Poza nim tylko na smyczy. Kaganiec służy tylko do jazdy autobusem.
  16. Baba jest głupia. Jak ktoś nie potrafi wychować i zsocjalizować psa to nie powinien go mieć. Kocham psy ale czasem dziwię się, że ktoś takiego wściekłego psa nie struje. Ja mam psy od 1967 roku, najpierw ONki a od 27 lat rottweilery i zawsze były i są tak wychowane, że nie atakują nikogo a z psami się bawią, szczególnie z małymi i nie robią im krzywdy. Ale tak są wychowywane od szczenięcia. Słabszego się nie bije, nawet jak szczeka i atakuje. Nie wyobrażam sobie, żeby mój rottweiler zrobił krzywdę maluchowi. A do ludzi to idą po pieszczoty. Choć w przypadku autentycznego zagrożenia ze strony silniejszego przeciwnika w tym i człowieka potrafiłyby obronić. Z tym, że zawsze nad nimi panuję i potrafię powstrzymać.
  17. Miałam niewidomą sukę owczarka niemieckiego. Po nie rozpoznanej chorobie straciła wzrok. W domu radziła sobie bardzo dobrze, nie rozbijała się o meble, do miski trafiała bezbłędnie. Natomiast na spacerach to ja zamieniałam się w przewodniczkę. Mieszkałam na parterze ale było sześć schodków. Na górze przed zejściem lub na dole przed wejściem dawałam jej sygnał lekkim szarpnięciem smyczy i wtedy ona ostrożnie macała łapką przed sobą, znajdowała stopień i już szła pewnie. Tak samo było z krawężnikiem przy przejściu przez ulicę. No i nie chciała już być spuszczana ze smyczy bo wtedy czuła się niepewnie. Ale nie była już młoda i szalone biegi nie były jej już potrzebne. Ale przeżyła z nami do blisko 13 lat.
  18. 40 lat szkolę swoje psy i suki, najpierw ONki później rottki. Oprócz ostatniej suni wszystkie były szkolone na obrończe, wiele lat temu szkolone były na serio nie na sportowo. Miałam pierwszą w Polsce rottkę wyszkoloną na IPOIII, przy tym championkę. I mimo, że była wspaniałym obrońcą to mogła po osiedlu chodzić bez smyczy i kagańca i nie stanowiła zagrożenia dla nikogo - ani człowieka ani zwierzęcia ale właśnie dlatego, że była doskonale wyszkolona i panowałam nad nią całkowicie. Ale jak szkolę przez tyle lat nigdy, żaden instruktor nie szkolił siłowo a już broń Boże biciem. Za uderzenie psa można było wylecieć ze szkolenia. Więc nie rozumiem, kto dopuścił tego pożal się Boże "tresera" do szkolenia psów. I dziwne, że właściciele psów chodzą do tego sadysty i jeszcze mu za to płacą. Zgadzam się, że on się kwalifikuje pod prokuratora.
  19. dwbem

    Życzenie

    Piękne. Wzruszyłam się.
×
×
  • Create New...