dwbem
Members-
Posts
3583 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by dwbem
-
I tu się zgadzam, nie chodzi o te kilkadziesiąt złotych ale o to, że płacimy podatki kilkakrotnie a zarabiamy raz i jesteśmy okradani przez fiskus przy każdej okazji.
-
Gotowanie i rozgniecione ziemniaki nie szkodzą, są lepsze od zbóż i kaszy więc spokojnie można je psu dawać, oczywiście nie stale ale takie z obiadu to czemu nie. Moje psy chętnie jedzą ziemniaki z obiadu, szczególnie z sosem mięsnym lub masłem.
-
No też bym chyba padła ze strachu ale ile on może mieć lat? Bo jak już starszy pan to mógł bardzo twardo zasnąć ale to może przyprawić o zawał. Niestety zdjęcia są zablokowane więc nie widziałam jak wygląda.
-
Super, uwielbiam rottki, mam je od 33 lat ale już ostatnia dożywa swoich lat, ma 9, ale ja już jestem za stara na następne, niestety. Przerzuciłam się na pinczery średnie, moja rottka sobie wychowała sunię a psa adoptowałam bo chciano go uśpić.
-
Ja pcheł nigdy nie miałam, boję się kleszczy ale od lat moje psy noszą obroże Bayernu -najpier Kiltix teraz lepsze Foresto i od lat nie widziałam na psach ani kleszczy ani pcheł. Ale faktycznie z pchłami jest trudniej bo one się zagnieżdżają w domu - w posłaniu, szparach podłogi i innych miejscach i trudno jest się ich pozbyć ale cierpliwie można.
-
Pies nigdy nie jest złośliwy, to ludzka cecha. Ponieważ on chce wymuszać na tobie to czego chce to faktycznie nie możesz się pozwolić terroryzować, dobrze robisz, że nie pozwalasz na fanaberie i potrząsasz go za kark, można go też przytrzymać do poddania się ale nie bić. Niestety szczeniak mając mleczne ząbki może skaleczyć choć tego nie chce. Ja podejrzewam, że został odebrany z gniazda za wcześnie, przy matce i rodzeństwie nauczyłby się właściwego zachowania i siły ząbków i teraz to ty musisz mu zastąpić matkę i rodzeństwo i uzbroić się w cierpliwość. Można używać rękawiczek, żeby szpileczki nie kaleczyły rąk ale nie nastawiaj się, że mały jest złośliwy, on po prostu walczy o swoje a twoją rolą jest przekonać go co mu wolno a czego nie ale spokojnie, łagodnie. Do szczeniaka trzeba serca a nie teorii o dominacji, na szczęście już madrale odchodzą od niej.
-
A dlaczego 10 kg to za dużo, ja mam średnią pinczerkę, która waży ok.15 kg i mimo, że jestem już starszą panią z uszkodzoną ręką potrafiłam ją nawet wziąć na ręce jak sobie zrobiła krzywdę i nie mogła przez chwilę chodzić. A pies poniżej 10 kg do małych dzieci a szczególnie mały szczeniak to nieszczęście. Jak do mnie przychodzili ludzie zainteresowani szczeniakiem i to rottweilerem i mówili, że chcą pieska dla dziecka to odsyłałam ich do sklepu z zabawkami po pieska z pluszu. Bo żywy pies to nie zabawka dla dziecka a rzadko widziałam ludzi, którzy umieli dziecko nauczyć empatii i delikatności w stosunku do psa a jak pies z bólu się odgryzł to oczywiście on był winien bo przecież to dziecko i nie rozumie. A skoro nie rozumie, ze nie wolno krzywdzić małego psa to nie musi go mieć.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Zgadzam się z przedmówcami, są trzy psy niewychowane to lepuiej zająć się nimi a nie brać czwartego i trudnej rasy. Poza tym jak sobie wyobrażasz chowanie szczeniaka od małego na podwórku, szczeniak powinien być w domu, z człowiekiem, w dobrych warunkach. Podwórko to może być dla spaceru a nie do życia od małego. Jak masz zamiar go wychowywać w niewchowanym stadzie na podwórku i to rasę raczej nie podwórzową. Dobrze się zastanów zanim unieszczęśliwisz kolejne stworzenie.
-
Linkę polecam, kilkakrotne przywoływanie na smakołyk i pochwałę i zlapanie dopiero po wielokrotnym puszczaniu psa wolno. Prawdopodobnie jak był mały ktoś za nie przychodzenie na wołanie od razu - jak już przyszedł dostawal lanie i teraz nic dziwnego, że boi się przychodzenia i wogole ludzi. Tutaj potrzebna jest duża doza cierpliwości i serca, mimo że jesteś nawet wściekła, że nie przychodzi nie okazuj mu tego tylko okazuj mu entuzjastycznie radość jak wreszcie przyjdzie, niech zacznie kojarzyć przyjście na wołanie z przyjemnością, smakołykiem, pochwała a nie złością. On wyczuwa, że jesteś zła i boi się podejść bo może znowu dostać lanie, tak to pamięta. Moja suczka jak była mała chodziła na długiej lince bo miałam zbyt blisko ulicę a ona z kolei była bardzo towarzyska i biegła i do psów i do ludzi, nawet przez ulicę. Ale ćwiczyłam puszczanie wolno na zamkniętym terenie jak miałam do niego dostęp i właśnie wielokrotnie przywoływałam, chwaliłam i puszczałam i jak wreszcie chciałam wrócić do domu i przywołałam sunię to bez problemu pozwalała się przypiąć na smycz bo była wybiegana. Tak, że tylko spokój i cierpliwość bo jak widać pies jest po przejściach.
-
Ludzie, przesadzacie ze szkoleniem 7 tg. szczeniaka, czy od dwumiesięcznego dziecka wymagalibyście rozumnego reagowania na polecenia? To psie dziecko, zabrane ze stada, potrzebuje ciepła, serca i cierpliwości. W nocy położyć go przy łóżku, jak zacznie płakać to pogłaskać, coś do niego powiedzieć i napewno się uspokoi. A szkolenie - po pierwsze trochę później, po drugie w formie zabawy, za smakołyki i powtarzam - dużo serca i cierpliwości. Wiem co mówię, wychowałam przez 15 lat owczarki niemieckie a przez 32 lata rottweilery szkolone na obronne a mogace chodzić bez smyczy i kagańca po mieście wśród ludzi, dzieci i mnóstwa różnych psów i nikomu nie zrobiły krzywdy. Ale ja je najpierw wychowywałam i socjalizowałam a potem szkoliłam.
-
Tylko w Polsce jest taka PSYchoza, na zachodzie można z psem wejść wszędzie, pojechać do ośwrodka wypoczynkowego, wejść do kawiarni czy restauracji, wiem bo mam znajomych w Holandi, mają dwie suki i żadnych problemów. Choć w Szczecinie mają podobnie, gorzej jest w Warszawie. Tu wiele osób najchętniej wymordowałaby wszystkie psy. Dziwne, że bandyci i chuligani takim nie przeszkadzają.
-
Kto szczepi szczeniaka na wściekliznę, to barbarzyństwo. Najpierw wszystkie szczepienia ochronne a wścieklizna dużo później i nigdy razem z ochronnymi. Hoduję psy kilkadziesiąt lat, mam weta od 1985 r i mam to sprawdzone wielokrotnie. Teraz trzeba zaszczepić najlepiej NobivacDHPPiL a wściekliznę za rok w lutym.
-
Moje psy normalnej obroży nie noszą cały czas tylko na spacerach ale Foresto tak bo u nas nawet w zimie są kleszcze. Jakoś przez tyle lat żaden z moich psów nie wyłysiał, one nie wycierają sierści, są dosyć luźno założone a przynajmniej wiem, że nie muszę się denerwować i przeszukiwać gęstej sierści mojej rottki po każdym spacerze w poszukiwaniu kleszczy. Ich boję się bardziej niż obróżki.
-
Od kiedy pojawiło się Foresto moje psy je noszą i rottweilerka i pinczery średnie, są lepsze od Kiltixa bo nie śmierdzą, są szare nie żółte a co najważniejsze od kiedy noszą te obroże (przedtem Kiltixa tez nosiły) nie wiem jak wygląda kleszcz na psie. Ja polecam, są bezpieczne, mała pinczerka śpi ze mną i nie tylko pssy ale i ja nie may żadnych uczuleń.
-
Ja przez wiele lat używałam Kiltixa teraz od dwóch lat Foresto, zero kleszczy i zero złych reakcji moich psów. Preventica wycofano bo widocznie coś jednak jest nie tak, moj wet, znający się na lekach nie poleca.
-
Też nie wiem o jakiej rasie mowisz bo są rasy, w ktorych badania są obwiązkowe, prawdziwi hodowcy swoje psy badają, często jak nawet w jakiejś rasie nie są jeszcze obowiązkowe u nas hodowcy je robią. A co do dochodow to faktycznie nie wiem o czym mowisz bo ja mimo, że hodowałam doskonałe psy, z doskonałym pochodzeniem chyba tylko dwa razy być może wyszłam na zero. Nikt nie liczy kosztów hodowli nie mowiąc już o pracy wykonywanej przy odchowie licznego miotu dużej rasy. Choć oczywiście wiem, że są hodowcy nastawieni tylko na produkcję a nie hodowlę i uważają, że ważne jest minimum kosztow maksimum zyskow ale jednak są uczciwi, dbający o rozwój rasy ludzie.
-
Ja od lat karmię swoje psy surową wołowiną, gotowanym drobiem oczywiście bez kości, może być oczywiście jagnięcina czy królik ale to mięso jest droższe. Nie daję wieprzowiny, dla psów jest niewskazana. Poza tym daję kości cielece, szczegolnie rosnacym szczeniakom. Śmieszy mnie nawrót do surowego mięsa, teraz nazywane BARF, ja od kilkudziesięciu lat go stosuję choć jeszcze wtedy nikt nie wiedzial, że to się nazywa BARF. Suche karmy to tylko jako przekąska od czasu do czasu, i to takie bez zbóż bo uważam, że pies to nie kura i pszenicy jeść nie musi.
-
Sonia jest śliczna. Właśnie niedawno poznałam suczkę Lancashire Heelera, też cudna i słodka. A co do karmienia to nie lepiej zamiast szukac suchych karm dawać jej mięso Surowe, gotowane, z warzywami i ryżem. Dużo zdrowsze niż najlepsza karma i tansze a pies to drspieżnik nie kura czy krowa i ziarnem i trawą zyć nie będzie. Ja kilkadziesiąt lat karmię swoje psy miesem i doskonale sobie żyją, nie wiem co to niechęc do jedzenia, alergie czy choroby układu pokarmowego.
-
Pies jest super, mój rottweiler miał kiedyś takiego kolegę, obaj chodzili na szkolenie i razem jeździli komunikacją miejską, wyobrażacie sobie oczy współpasażerów? Bezcenne. A potop z pralki też kiedyś miałam i to z własnej winy, zapomniałam założyć węża odpływowego na wannę i całe pranie wylądowało na podłodze, t.zn. woda z całego prania.
-
Sterylizacja suczki - poszukuję dobrego veta w Warszawie
dwbem replied to shopenka's topic in Sterylizacja
Co do sterylizacji nie dyskutuję bo to nie ma sensu. Jestem przeciwna tylko sterylizacji bardzo młodych suk, uważam ze najwcześniej można to zrobić po trzeciej cieczce. I moge polecić doskonalego doktora, którego się trzymam od wielu lat, jest dobry, niezbyt drogi i przede wszystkim naprawdę kocha leczyć. Jest to dr Piotr Rybiński, ma przychodnię na ul. Jagiellońskiej 5. -
Rany jak czytam o tych waszych problemach z agresywnymi posami to włos się jeży na glowie. Ludzie ja kilkadziesiąt lat mam psy obronne - 15 lat ONki, od 32 lat mam rottweilery, wszystkie szkolone wysoko na obronne a mimo to wszystkie zawsze, poza komunikacją, chodziły luzem, bez kagańców i nigdy nikomu nie zrobiły krzywdy. Nawet atakowane przez inne psy - jak mniejsze to olewały, jak duże i bardzo agresywne - pacyfikowały ciałem t.zn. zwlaly z nóg, kładły się na psi, nawarczały i puszczały nie gryząc. Ale od szczeniaka wszyatkie socjalizowałam z całym okolicznym światem, uczyłam, że małego się nie rusza, miałam zawsze w domu, nie w kojcu czy budzie i nie wiem co to pies rzucający się na wszystko co się rusza. i nie potrzebowałam pomocy przemądrzalych behaviorystów, tylko dobrych treserów miałam na szkoleniach.
-
Uważam, że najlepsze choć dosyć deogie są karmy bez zbóż, zawierające przede wszystkim mięso oraz warzywa i owoce. A jeżeli jakieś zboża to nie takie, ktore mają przede wszystkim 30% pszenicy i inne zboża, pies to nie kura tylko drapieżnik i pszenicy nie potrzebuje bo jajek nie znosi. Polecam Orijen, Taste of the Wild, również może być Acana. Ja jak chcę psom dać węglowodany to sama im daję w niewielkich ilościach i zamiennie płatki blyskawiczne, makaron, ryż a przede wszystkim daję im prawdziwe mięso wołowe, czasem indyk lub kurczak. Suche karmy traktuję wylącznie jako przekąskę a nie bazowe żywienie, szczegolnie młodego, rosnącego szczeniaka. Ja wiem, że wygodniej jest sypnąc psu bobki, dać wody i fajrant ale czy psu to naprawdę służy to wątpię.
-
Ja od dziecka chowałam sie z psami i wtedy byly to tylko różne kundelki, wszystkie szanowane i kochane. Ale od chwili gdy stałam się samodzielna i z własnym mieszkaniem mam psy rodowodowe bo cchciałam mieć psy o określonym przede wszystkim charakterze ale i urodzie. Najpierw miałam owczarki niemieckie, potem jak zaczęto tę rasę degenerować fizycznie i psychicznie przerzuciliśmy się z mężem na rottweilery. Mam je już ponad 30 lat, wszystkie były wystawowe, szkolone na obronne i wszystkie nie stanowiły zagrożenia dla otoczenia wbrew idiotycznej opinii. Nie skrzywdziły nigdy nikogo - ani człowieka, ani małego dziecka ani żadnego małego czy dużego zwierzaka. Napastowane przez małe pieski olewały je, jeśli przez duże pacyfikowały ciałem nie używając nigdy zębów. Ale to była moja stała i ciężka praca w wychowanie ich od szczenięcia bo nie chodzilo mi o szpanowanie rodowodami czy tytułami wystawowymi ale wlasnie tym, że mimo strasznej opinii moje rottweilery raczej zaliżą na śmierć niż zagryzą cokolwiek. A jednocześnie kocham wszystkie psy, wokoł mnie jest wiele uroczych kundelków z ktorymi moje psy się przyjaźnią i bawią. A do mojej ostatniej rottki adoptowałam pieska, którego chciano uśpić bo pogryzł dorosłą córkę właścicielki i nikt go nie chciał bo się bali. A ja choć już dobrze starsza pani mimo paniki wszystkich znajomych go wzięłam i 5-letni pies u mnie jest dopiero pół roku a ja jeszcze nie usłyszałam warknięcia. Pies jest kochany, przyjazny do ludzi i psów, spokojny tylko boi się burzy i strzałów ale i to udaje mi się w nim stlumić bo go nie pocieszam tylko ochrzaniam. Choć na razie Sylwestra się trochę boję. Bo moje wszystkie poprzednie i obecne psy i suki nigdy niczego się nie bały. Więc nie problem jakiego psa mieć - rasowego czy nie, problem żeby wiedzieć co to jest pies, jak myśli, jak czuje, dlaczego tak a nie inczej reaguje i wtedy każdy pies jest mądry, kochany. No i faktycznie trzeba dobierać psa do siebie - czyli jak się nie jest myśliwym czy sportowcem to nie bierze się psów wymagających dużego ruchu bo wtedy unieszczęśliwia się i pasa i siebie.
-
Dziwne, że pies kochany i chowany w domu jest taki agresywny do wszystkiego co się rusza. Ja kilkadziesiąt lat miałam i jeszcze mam rottweilery, suki i samce, szkolone na obronne i żadne z nich nie było agresywne do ludzi i zwierząt, wręcz przeciwnie - do malych i słabszych, nawet agresywnych ze strachu były pobłażliwe i opiekuńcze, z dużymi żyły w zgodzie, zaatakowane pacyfikowały masą ciała nie robiąc krzywdy. Ale ja od szczeniaka socjalizowałam swoje psy z otoczeniem, szkolilam na puść a nie na bierz przede wszystkim, mieszkałam w mieście, w bloku między ludźmi i psami i nie mogłam mieć agresorów. Przeciwnie, otoczenie kochalo moje psy i się ich nie bało. Ale włamywaczy pogoniły.