Jump to content
Dogomania

mestudio

Members
  • Posts

    18511
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by mestudio

  1. TŻ jeździ do pracy do Warszawy, to jest ponad 100 km i zużywa na tej trasie paliwa za 55 zł w obie strony. Budy nie nadam kurierem bo będzie ważyła więcej niż 30 kg zapewne, a wtedy to już są ceny kosmiczne. Do tego musiałabym to jakoś zapakować. Kurier jest tani jak się ma podpisaną umowę z firmą, a tak przesyłka do 30 kg to koszt ponad 60 zł - liczą sobie dodatkowo jakieś zużycie paliwa oprócz ceny za kilogramy. Przesyłka ponad 30 kg jest traktowana jako paletowa i jest dużo droższa.
  2. Ja wiem, ale po co płacić za materiał, który mam za darmo? Trzeba będzie tę budę jeszcze tam dowieźć to poproszę o grosik na paliwo żeby mnie chłop z domu nie wyrzucił i tyle. Od początku oferowałam budę za darmo, a zbierać pieniążki mieliśmy na kojec, który chwilowo jest niepewny. Przy okazji jak przywieziemu bude to odbiore swoje wylicytowane rzeczy - butelkę i ręcznik.
  3. Z Warszawą to nie ma problemu bo TŻ dojeżdża do Warszawy do pracy każdego dnia. Mieszkamy 100 km na pd od Warszawy pod Kozienicami. Do Janowa mamy jakies 100 km w jedną stronę i w sobotę moglibyśmy jechać. Może nawet w piątek wieczorem bo TŻ ma wolne, a ja bym się trochę urwała z pracy. Zapytam go potem.
  4. Od razu uprzedzam, że w ciągu tygodnia nia mam nawet jednej chwili wolnej, a TŻ to już nie ma o czym mówić. Mamy wolne tylko soboty i niedziele aby gdzieś podjechać i odebrac pieska.
  5. Tak sobie zerkałam na miejsce gdzie jest hotelik Murki i okazuje się, że od mojego miejsca zamieszkania to tylko 100 km. Może jakos by sie udało połączyć wypad TZ Murki i podrzucenie w moje okolice psiaka, namówiła bym swojego Tz na jakąś wycieczkę na południe kraju w okolice Janowa Lubelskiego - czyli Murki (chłop mnie zabije, z drugiej strany znowu zapomniał o moich urodzinach)
  6. Zrobiłam taki niewielki bazarek dla Cygana aby wykończyc budę [URL]http://www.dogomania.pl/threads/184406-Książki-książki-książki-nowe-dla-Cygana-na-wykończenie-budy-do-5-maja?p=14563208#post14563208[/URL], podnieście czasami.
  7. Pięknie. Powolutku może znajdzie się więcej pomagających.
  8. Maksio, skacz do góry po pieniążki na hotelik.
  9. Chodzi o to, że sama nie mogę jej opłacić sterylizacji i weterynarza, a to będzie bardzo potrzebne. Wykarmienie jej nie będzie przecież zbyt kosztowne. Gdybym nie była zapsiona ogrodowo to może sama bym podołała. Mam akurat miejsce w domu dla takiej cudnej dziewczynki, a w weekend zrobi się jeszcze więcej miejsca bo dwie maluchne dziewczynki wyjeżdżają.
  10. Bardzo chętnie nawet za symboliczna pomoc w jej utrzymaniu zabrałabym na tymczas do domu tą starszą sunię zanim całkiem zdziczeje. Problem w tym, że mieszkam pod Warszawą.
  11. Te pieski nie nadają się do mieszkania na podwórku. Będą to naprawdę niewielkie pieseczki i potrzebują domków u wyjątkowo rozsądnych ludzi. Jeśli miałyby mieszkać w domu to powinien to być dom, który pozwoli im spać w domu, a nie w budzie. Na spacerku chodzą cały czas przy nodze :-), bardzo się pilnują. A co się robi z taką przepukliną jeśli ten guzek to przepuklina? Czy potrzebny będzie zabieg operacyjny? Jeszcze nigdy nie miałam pieska z przepukliną więc nie wiem niestety.
  12. Chodzi Ci Aniu o to czy rozmawiałam z potencjalnymi nowymi właścicielami o wszystkim otwarcie? A owszem rozmawiałam, ale dla mnie zapewnienia słowne, że będzie tak i tak to trochę mało. Ludzie różne rzeczy obiecują, a potem psy lądują w innych miejscach niż miały być docelowo. Jak dziś rozmawiałam to przez przypadek wymknęlo się państwu, że jedna z suń miałaby jechać do jakiejś cioci. Sorry, ale wydaje mi się, że dzień wcześniej miały mieszkać w mojej miejscowości, a nie być prezentem dla kogoś. Zresztą dajmy już temu spokój bo nie warte to jest naszych nerwów i byłoby zbyt piękne gdyby okazało sie prawdą :-). Pan suni był dziś cały dzień pod sklepem z alkoholem, nie nadawał się do kontaktowania - zresztą tam i tak nie mogę iść bo sklep prowadzą ludzie, od których podstępem za moim pośrednictwem wykupiono setera z klatki.
  13. Ale sunia dalej mieszka w jakiejś szopie? Czy wiadomo na 100%, że nie jest w ciąży? Czytałam całość, ale tak trochę nie kontaktuję chyba. Czy możnaby było ją zabrać na jakiś tymczas do domu jesli by był?
  14. A co z ta starsza sunią? Jest przesympatycznym stworzeniem.
  15. Aniu też tak myślę. Dwa lata temu sama znalazłam 4 domki w ciągu jednego miesiąca dla takich mikroskopijnych kundelków. Wszystkie trafiły na warszawskie salony i mają wspaniałe warunki, są kochane, a do tego jedna z pań, która wzięła mini sunię, pomogła mi znaleźć fantastyczny dom dla starszej jamnikopodobnej suczki. Dziś opalałyśmy się na słonku w ogródku i oglądałam sunie dokładnie. Ta mniejsza ma na środku brzuszka pod skórą taki guzek. Może jestem przewrazliwiona, ale we wtorek biorę wolny dzień i podejdę do weterynarza żeby to obejrzał. W każdym razie jest wyraźna grudka pod skórą na samym środku brzuszka.
  16. Czytam ze zdumieniem cały wątek. Ile jeszcze złych rzeczy przydarzy się tej małej suni? Dlaczego ludzkie zło i nieodpowiedzialność mszczą się na tych biednych zwierzętach? Dlaczego tacy okrutni ludzie pracują ze zwierzętami? Dlaczego???? Czy jej nie można zabrać do DT, hoteliku??? To jest jakaś szopka, a nie schronisko.
  17. Opis domu, podwórka i tego, że mają dwa wysterylizowane psy. Niestety nie siedzę w ich głowach i jeśli pan domu powiedział nie, a pani tak, to nie ma o czym mówić w tym wypadku. Pan domu jest tam wyrocznią. Oni nie spotkali się nigdy z takimi papierami zobowiązującymi do konkretnych działań w określonym czasie. Byli zdziwieni i zdezorientowani. Moja decyzja jest jaka jest i uważam, że jest dobra dla psiaków skoro na początku są już wahania. One zasługują na dom pewny i bdb w sensie odpowiedzialności, a nie tylko wyglądu.
  18. Dlaczego dziwne? Przecież taka umowa to zobowiązanie, które ktoś będzie kontrolował. Wiele osób, z którymi się spotykam nie tylko na wsi, nie mają pojęcia o takich umowach bo zwierzę to zwierzę i jak się je do siebie zabiera, to osoba pozbywająca się go powinna się cieszyć, a nie kontrolować w przyszłości. Co ludzie mają w głowach to nigdy nie wiadomo niestety.
  19. Witam, po kolejnej rozmowie podjęłam decyzję, że nie oddam suczek do tych domków. Rodziny nie zamierzaja podpisac umowy adopcyjnej. Dla mnie sprawa jest zakończona i czekamy wtedy na wolne miejsce u Anny.
  20. Tak Pianko, ja to wiem, dlatego trzeba częściej podnosić ten wątek. W pracy nie zawsze mogę, ale jak moge to zaglądam i podnoszę. Zawsze jest szansa, że ktoś zajrzy i się dołoży do utrzymania pieska.
  21. Bardzo dużo pieniążków brakuje, z bazarku będzie minimum 50 zł bo tyle jest wylicytowane do tej pory. Zawsze to zapcha dziurę na już. Ale co dalej? Tu bardzo mało osób zagląda, rzadko ktoś podnosi temat niestety.
  22. Ja znam jedną z tych rodzin i przeprowadziłam już wywiad słowny. Zawsze najbardziej mnie interesuje jaka jest ich psia historia i czy zwierzęta mają u takich ludzi opiekę weterynarza. Wiem, że zwierzaki, które mają są zadbane i wysterylizowane co jest dla mnie najważniejsze. Dom jest bardzo zadbany, podwórko normalne, czyste. Obie rodziny szukały malutkich piesków do domu. Moja córka jest z pieskami w tej chwili u tych osób. Ja wróciłam do domu bo nie będę ludziom zawracała głowy pół dnia. Teraz pozostał nam problem suni do sterylizacji. Jak moja córka wróci to z nią porozmawiam. Dziś dowiedziałam się, że ten chłop ma tam dwa psy w sumie, ale podwórko jest tak wielkie, że z mojej strony nie widać całości. Kiedyś miał suczkę, którą trzymał w klatce na króliki kiedy miała cieczkę - właśnie o nią walczyłam, ale udało mi się zabrać tylko 4 szczeniaki.
  23. Witam miłe dziewczyny:-). Mam dość ciekawą i chyba dobrą wiadomość. Moi dalsi sąsiedzi - dwie oddzielne rodziny zgłosiły się dziś same żeby zobaczyć pieski. W tej chwili sunie są w domu sąsiadów aby się zaprezentować. Moja córka oczywiście rozgłosiła sprawę wśród koleżanek. Jeżeli Ci Państwo zdecydują się na sunie to będą oczywiście mieszkały w domach, będą wysterylizowane (jedna z rodzin ma dwa pieski wysterylizowane), pieski zostaną też przez nich zaszczepione i będą jak należy odrobaczane itp. Przyznam się, że jestem bardzo zaskoczona, a najbardziej podoba mi się, że jeden z tych domków jest jakieś 1500 m od mojego domu i będę mogła czasami nawet sama zerknąć co się dzieje z maluchami. Nie spodziewałam się takiego obrotu sytuacji, ale widzę, że moja córka ma dużo znajomości bo wcześniej znalazła też domy dwóm większym suczkom, które przygarnęłam i też mogę je monitorować w pobliżu. Zobaczymy, najpóźniej jutro dostanę już pewną odpowiedź.
×
×
  • Create New...