Jump to content
Dogomania

mestudio

Members
  • Posts

    18511
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by mestudio

  1. Co do kocura to możliwe, że kogoś, tam jeden dom stoi w pobliżu. W każdym razie był to kocur i był bardzo przyjacielski.
  2. Mamy swoją drogę, chyba widać jaką - rezygnacja. Jesteśmy w punkcie zastoju totalnego bo mamy stare i zasiedziałe towarzystwo i tylko Wasza garstka zaglądających do nas rozumie, że DT nie może skończyć tak, że sobie weźmie w prezencie te psy, których nikt nie chce adoptować i będzie łożył na całe towarzystwo ze swojej kieszeni. Każdemu, komu nie znudziły się nasze stare, zasiedziałe psy, jestem bardzo wdzięczna za wytrwałość. Jednak chwilowo jeszcze widzę i jeśli spotkamy gdzieś psinę bezpańską na odludziu albo jak nam ktoś wysadzi psa pod bramą jak Fruzię kochaną, to będziemy zawsze starali się pomóc. Do tego co było wcześniej nigdy nie zamierzam wracać, szczególnie mając taki spadek w domu + wciśnięty bezczelnie pies w obcym DT. To było 'słowo na sobotę' :-).
  3. Ciekawe czy mała odłowili, u nas nad Wisłą też jakaś bida koczuje w zaroślach, ale umknęła w chaszcze wczoraj, a jak byłam drugi raz po kilku godzinach to jej nie było. Ale jak ją wołałam to wyszedł duży, czarny kocur miziasty niemożliwie.
  4. Ech, wszędzie porzucone suczki, chory kraj pełen zacofanych ludzi.
  5. Nam się nie nudzi, jednak chciałabym sprawdzić co to za bieda, nie bardzo wyobrażam sobie, że wiem, że tam koczuje i idę sobie dalej swoją drogą, a niech tam siedzi w tych krzaczorach. Zawsze mogę odwieźć do przytuliska biedę albo zgłosić telefonicznie, że jest do odłowienia. Małe to, kudłate było, przestraszone dość poważnie.
  6. Dziś podjechaliśmy z naszą Fiźką i Lady nad Wisłę. No i jakżeby inaczej? Podjeżdżamy pod wał, a tu z zarośli wychodzi mały piesek z długą sierścią i patrzy na nas. Niestety jak wylazłam to piesek dał nura w te zarośla na wale i nijak go nie mogłam znaleźć. Za to jak cmokałam itd. to zaczęło coś miauczeć i wyłonił się z chaszczy czarny kocur miziasty niemożliwie. Podjechaliśmy pod wieczór w to miejsce, ale psiny nie znaleźliśmy. Wlazłam w te chaszcze po psich śladach i widać było wyleżane miejsce, zostawiłam tam karmę no i zobaczę, może jutro rowerem podjadę i sprawdzę czy zjedzone albo czy psina gdzieś krąży. Tak się kończą głupie pomysły czyli wycieczki. Kocisko, które wylazło z chaszczy.
  7. Zabiorę głos bo ja ruda od urodzenia - błękity odpadają, w ogóle nie pasują, za to zielony pasuje super, swego czasu miałam same zieloności w szafie aż musiałam się do pionu nieco postawić i zacząć myśleć bardziej kolorowo. Ale i tak wiecznie ciągnie mnie do zielonego. Gackowa nad morze?....Nie wiem jak będzie w tym roku, jechać możemy zawsze, a zaproszenie mamy już od kilku miesięcy. W ostatni weekend najbliższa rodzina TZ-a miała dużą uroczystość i też nawet nie próbowaliśmy się wybrać. U nas nuda, pomijając moją osobę i moje atrakcje zdrowotne. Jestem pod wrażeniem.
  8. Pola autystyczna w ogrodzie, a przylepa w domu. Dziwny to pies. Nikomu nie poleciłabym spuszczenia jej ze smyczy. Chyba wybiorę kilka nowych zdjęć z tych co ostatnio robiłam i podeślę Eli na podmiankę w ogłoszeniu.
  9. Zakupiłam worek karmy dla pieseczków - uzupełniłam w rozliczeniu - 138 zł. Dopisałam też mięsko i ryż - TZ wczoraj kupił trochę na zmianę smaku.
  10. Ech, a ja z Serduszkiem urzędowałam i mieliśmy też sporo pakowania roślin wczoraj i nie widziałam. Gusiaczku, bardzo dziękujemy za bazarek!!!
  11. Dziękujemy serdecznie za wpłatę Mattilu, dopisałam do rozliczenia.
  12. U naszej Buni niestety tak. Ale nie wiem dlaczego tak jest.
  13. Ech, biedna Kula. A Pańcia źle się sprawuje :-). Nasza Bunia - kotka ze schroniska w Białej Podlaskiej też będzie miała przepuklinę usuwaną, kolejny raz zresztą.
  14. Trochę się polansujemy bo cisza u nas niemiłosierna i złowroga. Bardzo dziękujemy za wpłaty agnieszka103 i Zuanna. Trochę zdjęć z leniwego życia psów.
  15. Przerwa na kubek herbatki bo wygoniła nas ulewa i lekkie grzmoty z ogrodu, pańcia ma chwilę na oderwanie się od zielska, a psiaki padły i drzemią bo nareszcie nie trzeba pilnować pańci.
  16. Jeszcze kilka zdjęć z majówki.
  17. Co do burzy to panikuje Gacek i Pola zanim ja usłyszę pierwszy odgłos dalekiego pioruna, szczególnie Gacek wie, że za godzinę będzie burza............zaraz ma przyspieszony puls i jęzor na wierzchu + zadyszka, pola zaczyna wyć i latać jak opętana albo próbuje wejść na ręce. Dziś mieliśmy kolejną akcję burza za winklem i trzeba było robić ewakuację żeby te dwie panny ochłonęły. Roza też się boi, ale ona dopiero jak naprawdę burza jest blisko i słychać porządne grzmoty. Nasza Lady i Fiźka w ogóle się nie przejmują burzami czy wystrzałami z armaty, Jordi też, Beti raczej nie miewa żadnych akcji burzowych.
  18. A weranda otwarta i można się spokojnie zaszyć zamiast denerwować..............
  19. Zdjęcia ogrodowe. Gacek w gnieździe bo słychać odgłosy burzy z 10 km od nas. Pola też ma odwały burzowe. Wszyscy się schowali.... Betina niereformowalna i nieprzewidywalna. Nakręcony Gacek i Pola latają z jęzorami na wierzchu bo słychać delikatne grzmoty z oddali.
  20. Sama dla siebie nie jestem asertywna, a co dopiero dla obcych. Durna baba ze mnie i tyle, ale psa nie wzięłam przecież, jednak teraz dumam jak głupie pudło stare bo to suczka, a babsko znam i wiem, że to tłumok. Chociaż karmę mogłam jej dać, to mnie najbardziej martwi, że nie wykazałam odrobiny czegokolwiek mądrego. Rozi, ja naprawdę nie znałam czegoś takiego, nie wiedziałam, że tacy ludzie żyją. Całe poprzednie życie w Trójmieście mi upłynęło między innymi ludźmi, w jakiejś nieświadomości społecznej z dala od marginesu jakiegokolwiek, a tu wpadłam w jakąś dziurę ozonową i dowiedziałam się, że takich wariatów zacofanych to jednak większość w tym kraju. Nie wiem co ja sobie myślałam i skąd te różowe okulary miałam kiedyś, ale chętnie bym do nich powróciła.
  21. Hm, moja wizja też była piękna, ale ja pojęcia nie miałam, że tacy ludzie istnieją, a tu 90% to jakaś porażka mentalna.
  22. Witamy, wieści są zwyczajnie, także nic nie będę pisała o zwierzęcych przypadłościach. Za to chwilę temu wlazła mi do domu baba ze wsi ze standardowym pytaniem czy wezmę od niej sukę, potem tekst czy ja jej ją wysterylizuję? Przytulisko nie chce przyjechać po psa....tak twierdzi kobieta i każą jej żeby psa sama przywiozła. To taka baba patologiczna była za młodu, a teraz mieszka w zapadającej się drewnianej chałupinie i dość często bywa w szpitalu, twierdzi, że suka się przybłąkała i ciągle siedzi u niej głodna i włóczy się po ulicy jak baby nie ma. Trzy lata temu zabrałam od niej malutką sunię, taką białą Nukę i chciałam zabrać szczeniaki, ale baba rozdała prostakom na wsi bo malutkie. Żywot tam mają ful wypas zwierzaki, na podwórku stoją spróchniałe budy zamykane jak klatki, a za pożywienie mają resztki suchego chleba o ile cokolwiek dostaną. To tak z okazji długiego weekendu niespodzianka żebym miała o czym myśleć. Zaraz mnie coś trafi!!!
  23. Tylko tu nie bardzo chodziło o to, że ona nie jadła bo jadła trochę tylko zrobiła się nijaka, ospała i słaba i nie znaleziono przyczyny w sobotę oprócz ciekawego pasożyta w moczu, w niedzielę jakoś jeszcze łaziła, jednak wieczorem zwymiotowała pianą, ale w poniedziałek rano to już zero kontaktu, zero jedzenia i wymioty no i dopiero wtedy stwierdzono, że kot jest zapchany czyli wróciliśmy do najgorszego punktu - brak wydalania. Nie wiem dlaczego tego nie stwierdzono w sobotę, ale w poniedziałek jak TZ ją pakował do kontenerka to myślał, że ona ma jakiegoś guza ogromnego w brzuchu, a w lecznicy się okazało, że jej aż śledzionę wypchnęło przez zator. Nic to, teraz już wiem, że kilka miesięcy leczenia może nagle przepaść, do tej pory miałam nadzieję, że jak się poprawia to już będzie stabilnie. Jakoś mi do tej pustej głowy nie przyszło, że wszystko może wrócić do stanu zerowego. No bo niby dlaczego skoro jest zadbana, podawane są leki.
×
×
  • Create New...