Jump to content
Dogomania

AngelsDream

Members
  • Posts

    4810
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by AngelsDream

  1. Przykład z przed chwili - mijamy słodkiego małego psiaka, z typu, co to się je na poduszkach nosi. Pies na smyczy, pani zeszła mocno na bok, bo to urocze maleństwo mijało Baaja warcząc i szczerząc zęby. Czyli można pomyśleć na zaś.
  2. Dokładnie - pies nie ma odwołania, to w takich miejscach nie chodzi luzem, a ogólnie w ogóle nie powinien być puszczony, bo jest zagrożeniem sam dla siebie.
  3. [B]Juliusz(ka)[/B] masz pecha i paranoję ;) Czy to, że pies sobie poradzi musi od razu oznaczać, że poradzi sobie zębami? Czy tu już wszyscy popadają w skrajności, jeśli idzie o interpretację?
  4. I jest, jak się idzie do lasu albo pojedzie się nad Wisłę na łąki. Ewentualnie na pola na Siekierkach. Na osiedlu, które swobodnie można nazwać blokowiskiem zawsze coś będzie się działo. Nie codziennie, ale przychodzi dzień i jest krzywo.
  5. Bull był normalny, miał tyko chorych właścicieli. Ot - zdarza się. Gorzej drugi pies, skoro właściciel puszcza go luzem, a nawet odwołać nie potrafi. A na osiedlu są przynajmniej dwa psy, które takiego samca podbiegającego skapiszonowałyby w kilka sekund. Noszenie gazu, cóz... W parku Skaryszewskim widziałam panią, która w jednej ręce dzierżyła wielką puszkę gazu - wyglądało to tak, jak odstraszcz na niedźwiedzie i zostaliśmy od razu uprzedzeni, że jak pies podbiegnie, to może oberwać. To skrajność, ale widać coś panią do tej skrajności zmusiło. Może ludzie, którzy nieodpowiedzialnie puszczają swoje psy, gdzie popadnie, bo przecież ma taki uroczy pyszczek i na pewno nic nie zrobi? A może jej paranoja? Ja mam gaz na ludzi, ale wiem, że w sytuacji zagrożenia, użyłabym go również na psie, jeśli bym musiała. Tak jak nie zawahałam się sprzedać psu kopa, gdy próbował mojemu odgryźć głowę. Ja wiem, że dogomiłosierdzie czuwa, ale dla mnie to mój pies jest na pierwszym miejscu - jego bezpieczeństwo i jego odpowiednie zachowanie się, a dopiero potem jest dobro innych psów. Szczególnie takich, o których stan sami właściciele się nie troszczą.
  6. Nie wiem, czy dla małych psów też jest blokada, ale obroże i szelki ROGZa mają takową. Niby tylko taki suwak, ale działa :)
  7. Dlatego Baaj ma obrożę z blokadą - jak ktoś nie wie jak, to nie odepnie. :P Inna sprawa, że do niego jakoś tłumy się nie garną.
  8. Gaz w żelu jest lepszy, bo leci precyzyjnie, ale dobrze jest wiedzieć, że są i mocniejsze substancje, po których pies może stracić wzrok i najpierw czytać, a potem używać... jeśli zajdzie potrzeba i mus.
  9. Pomijam, że niektore psy mają sygnały zaburzone w wyniku tego, co przeszły, a merdanie wcale nie musi oznaczać radości - zależy jak pies merda. Wszystko to sprawa względna uzależniona często od rasy i gabarytu psa. Bo komuś sie wydaje, że mały pies, to nic nie zrobi. Albo, że duży i łagodny, to spoko. A pies jest psem, zwierzęciem, któe może nas nie raz zaskoczyć miło lub nie. Wczoraj przeszliśmy z Baajem przez psią łączkę - tam mnóstwo psów lata, wszystkie luzem, nikt po nich nie sprząta, więc zaglądamy tam tylko po to, żeby sprawdzić jak Baajowi idzie nauka ignorowania. Żaden pies do nas nie podszedł, a jeden właściciel w popłochu zapinał swojego psa, bo Baaj postawił sierść na karku... Bywa. To akurat sygnał zabawowy, luźny. Ale był na smyczy, kontrolowany, nikogo nie zaczepił, nikomu nie przeszkodził.
  10. Ano jest różnica między psem chodzącym luzem, który ignoruje inne psy. A psem, który sobie poprawia morale kosztem innych zwierzaków. Takie wypadki będą się niestety zdarzyć dopóki ludzie będą się pozbywać psów na zasadzie wystawić za drzwi i niech sobie radzi, a także wyprowadzać psy metodą - wypuścić i niech pobiega i się pobawi.
  11. [quote name='NATKA']Ludzie potrafią być niesamowitymi młotkami i uwierzcie że nerwy mogą puścić, po za tym jeśli mój pies zostałby zaatakowany przez drugiego a miałbym możliwość wcześniej zareagować i potraktować atakującego gazem to bym się nie zastanawiała tylko bym go użyła a już napewno nie szukałbym właściciela żeby zwrócić mu uwagę i może to okrutne ale wolałabym skrzywdzić innego psa niż narazić swojego na pogryzienie. A co do chamstwa sytuacja z wieczornego spaceru: idziemy, widze z daleka psa biegnacego z naprzeciwka więc zapinam swojego i zmieniam kierunek. Tamten pies też zmienia kierunek i biegnie szczerząc się i szczekając do nas a za nim w odległości kilku dobrych metrów grupka łebków (16 do 18 lat) wiec zatrzymuje się z psem bo i tak nie mam szans stracić się z pola widzenia obcego psa i stanowczo domagam się odwołania psa i co i nic łebasek kilka razy od niechcenia zawołał pieska który i tak robił co chciał i poszedł z kumplami dalej tracąc psa z zasięgu wzroku więc uszykowałam sobie smycz tam gdzie większy karabinczyk i czekam sobie na pieska, piesek podchodzi dostaje szczała i z piskiem ucieka i okazuje się że dopiero po tym właścicel przypomniał sobie że trzeba psa zapiąć na smycz, szkoda że dopiero wtedy :angryy:[/QUOTE] Ja tam to doskonale rozumiem. Widzicie, jak się przeżyło atak na głowę szczenięcia i jedyną obroną były nasze kopy, to człowiek uczy się języka psów. Ten samiec szedł lekko przczajony, sierść postawiona na długości grzbietu, oznaczył teren, uszy położone. Widać było, że jeszcze się zastanawia, ale... Nie miałam wątpliwości, co wybierze. W momencie kiedy pusciłam Baaja z komendy noga i poluzowałam smycz, pies wyleciał na metr do przodu. Tamten już nie był taki odważny, próbował tylko bezskutecznie wskoczyć mojemu na tyłek. Mam dorastającego samca. Oczywiście może być całkiem ok, a może być tak, jak zwykle w jego rasie. Za pół roku będzie rozstawiał podbiegające do siebie psy po kątach. Przepis jest jasny - na osiedlu pies ma mieć przynajmniej zapiętą smycz, to takie trudne? Kawałek dalej jest park, lasek - tam można psa wybiegać, a nie na chodniku, gdzie jeżdżą rowery, bawią się dzieci, ludzie chcą przejść. Ja chętnie pozwolę się Baajowi z psem powąchać, ale z normalnym i pod kontrolą właściciela, a nie z jakimś burkiem, co mi na psa wylatuje zza drzew. :mad: Bo ten bullowaty nie był agresywny, a ten mieszaniec był. Gaz mi na wszelki wypadek, jakby do czegoś doszło, bo wiem, że mogło. A i jeszcze jedno - ja się do pana odniosłam naprawdę miło. Spytałam, czemu mam się szarpać ze swoim psem, bo on nie może użyć smyczy i czemu pies biega luzem, skoro się nie odwołuje?
  12. Gassi - zdobywczyni :D :loveu:
  13. Po raz - nie puściłam Baaja, nigdy nie puszczę. Za moim blokiem jest gigantyczna ulica, bardzo ruchliwa. Pomijając, że jest szansa, że by na nią wpadł, to mógłby zagonić tam takiego psa biegającego luzem bez przywołania. Komu mialam powiedzieć, żeby zabrał psa, jak nikogo nie było na horyzoncie, a pan wyszedł z krzaków, jak już było po ptakach? I gdzie napisałam, że gaz na psa? A o psa się nie boję, on sobie poradzi. Gorzej jak zacznie sobie radzić za pół roku z takimi podbiegaczami, a kagańca nosić nie będzie, póki takie luzem biegające samce będą chciały go atakować.
  14. Kabaret i cyrk na kółkach. Wychodzę z Baajem - dławik, nowa smycz. Ostrożnie, bo mam dłoń po przejściach i nie mam takiej siły uchwytu, jak normalnie. Pies równa, nie ciągnie. Wchodzi na trawnik, siusia. Jeszcze w przykucnięciu, ale spostrzegawcza osoba pozna, że to chłopak. Siedzą dwa karki z jakims bullowatym. Bullowaty luzem, podchodzi do sikającego Baaja. Baaj sobie nie przeszkadza ;) I tu komentarz tego czegoś, bo ludźmi nie nazwę. - Zobaczysz, jak tej suce wpieprzy... Ja na samą myśl śmieję się w duchu, bo pies właśnie nos wkłada w strumyczek Baajowego moczu. Drugie coś na to: - Zobaczysz jak się fajnie będzie szarpać na smyczy. Niestety Baaj rozczarował publikę, odszedł na komendę. Przeszliśmy słownie 5 kroków, gdy z klatki wyleciał na nas luzem szczekający fafik. Na szczęście jak to fafik szczekał z daleka, więc nie szkodzi... Kolejne kilka kroków i na Baaja leci luzem puszczony samiec w typie ONka. Nie wytrzymałam, poluzowałam smycz, dałam Baajowi komendę [I]Biegaj[/I], samiec spuścił z tonu i zaczął zwiewać. Nagle pojawił się pan od psa. Pytam się, czy mam puścić swojego? A on do mnie, że owszem. Że jego jest grzeczny i nic nie zrobi. Na co ja mu, że mój może zrobić. A pan mi, że: dziecko psa trzeba wychować, albo kaganiec kupić. Delikatnie go uświadomiłam, że dzieckiem nie jestem, psa nie puszcza się luzem na osiedlu, a mój nie jest agresywny, ale może być... Niestety, kiedy wyszłam z TŻ parę minut później dzierżąć gaz pieprzowy pana już nie było. Szkoda.
  15. Baaj na szczęście nie grymasi. My w niedzielę zaczynamy szkolenie w grupie, też się przydadzą kciuki ;)
  16. Różnie, ale tu są młodziaki razem na fotach raczej :)
  17. Moja kość ważyła prawie 4 kg :P
  18. Bo nie widziałaś jego focha. ;)
  19. [QUOTE][url]http://images34.fotosik.pl/355/33a7dccc9486e631.jpg[/url][/QUOTE] Zajebiste! :D
  20. Aż zgłodniałam.
  21. Ludziska, toż to Baajowy temat, a nie pająkowy ;) Baaj się obrazi, o ;)
  22. Pies brudny = szczęśliwy.
×
×
  • Create New...