-
Posts
15844 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by mamanabank
-
[url=http://www.przy-plazy.pl/index.php]Wakacje z nami to najlepszy wyb
-
Leni, słuchając opowieści mienty, to widzi mi się, że jak nic amstaffa powinnaś sobie sprawić :lol:
-
Przestraszony, jeszcze trochę nieufny - znalazł swój dom :)
mamanabank replied to Seaside's topic in Już w nowym domu
Daga, a czy po powrocie nadal byłabyś zainteresowana przyjęciem go, bo przecież może się okazać, ze i w tym czasie nie znajdzie domu? -
rewelacja, nie ma jak zmęczony pies!
-
rctr napisał: Dorzucę coś jeszcze na temat północy i WOLIŃSKIEGO PN. W tym roku nasze stopy i łapy tam stanęły. Totalna masakra, na każdym kroku "Halt!" ;-) dla psa. A w Międzyzdrojach (tylko parkowaliśmy tam) to chyba najchętniej by strzelali do psów - zakaz, zakaz, zakaz. No cóż, 100 zeta to nie dużo ;-) (szczególnie jak się przejechało pół Polski) i z diabelskim błyskiem w oczach wtargnęliśmy na tę świętą ziemię. Weszlimy na Kawczą Górę (widok kiepski), przeszliśmy kawałek plażą pod klifami (piknie) oraz wdrapaliśmy się na Górę Gosań (widok cudo). Jeszcze skoczyłem (bez psa) z dzieciakiem na plecach do zagrody żubrów - żadna rewelacja, 1,5km z parkingu ścieżką w zakleszczonym (!) lesie. To tak w skrócie. Ogólnie polecam, ale do gór to się nie umywa. Na koniec info dla Dyrekcji WPN - pies szedł w kagańcu, na smyczy, posiadał w paszporcie odnotowane wszelkie aktualne badania i szczepienia, ew. śmieci zabraliśmy ze sobą, a psia kupa została sprzątnięta i zaniesiona do naaaaajbliższej śmietniczki. Pozdrawiam i do zobaczenia na szlaku. __________________
-
wejdź na wątek z psem w góry tam ktos napisał o Międzyzdrojach, ale niestety nic dobrego :shake:
-
[URL="http://www.dogomania.pl/forum/jp0cy,2u7p4,3dfwc,25qv,profil_foto_zdjecie.html"][IMG]http://foto1.m.onet.pl/_m/58bf4f696e856c4b000850070ae53281,5,19,0.jpg[/IMG][/URL] Ale jak nie ma piłki, to chłopaki tak żyja, teraz tez tak śpią.
-
Ja go nie biorę w obronę, tylko "w dziób mu daję", gdy mi się zaczyna rzucać na psy na ulicy, ale jak zadziera z Hyźkiem o piłkę to też się raczej nie wtrącam, do tej pory Hyziek zwiewał i szczekał, ale ostatnio zdarzyło się, że nie uciekał tylko się bronił i Mopik wtedy "baraniał" i się uspokajał.
-
Nie mam cierpliwości ani ambicji, żeby Hyźka nauczyc chodzenia przy nodze, niestety :oops: Ja poprostu nie mam wyjścia, muszę tak go uczyć, bo inaczej ciągnąłby mnie jak wózek. Wcześniej było latanie po ogrodzie i wyjazdy z psami do lasu, gdzie z samochodu robi się Hooop bez smyczy, a teraz jeździmy w miejsca, gdzie psa nie można puścić i stąd ten mój upór, bo albo się nauczy, albo się zamęczymy nawzajem. Leni, myslę, że Grandziara ma rację, Pascal dorasta i robi się pewniejszy siebie, nigdy do końca nie wiem, co mysleć w takich sytuacjach. Czy pozwalać ustalać hierarchię, czy może lepiej nie, bo psu się spodoba bycie zaczepialskim i będzie tak częściej robił? Ostatecznie w mojej obecności każę psom byc cicho i nie powarkiwać na siebie, dotyczy to szczególnie Mopika, który jest mały ale o tym nie wie ;)
-
[quote name='zmierzchnica']Dzięki Wam za rady :p Kantar brałam pod uwagę, ale o to chodzi, że chcę oduczyć zachowania, a nie tylko je hamować mechanicznie... ote] przytrzymywanie ręką, korygowanie obrożą, również jest mechaniczne, myslę, że Gaga miała na mysli to, że kantarek służy do tego, żeby pies nie ciągnął, chyba, że się mylę. Kantar ułatwia uspokojenie psa, bez zbędnego szarpania się. Używałam przez jakiś czas i wiem, że pies w kantarku zachowuje się zupełnie inaczej, zaciśnięty kantarek nie pozwala szczekać i wyrywać się, pies czuje dyskomfort i przestaje. Moim zdaniem warto spróbować, bo skuteczniejszy niz kolcztka. Gaga zgadzam się z Tobą w 100%, jeśli chodzi o "ciumkanie" :lol: , może masz bardziej zrównoważonego psa i ręka wystarczy, ale jesli Zmierzchnica sobie nie radzi prostymi metodami, warto spróbować innych? Sama mam jużaka i nie mam takich problemów, wystarczy słowo, nie musze nawet patrzeć, gorzej z gończym, który jest bardzo emocjonalny, dla niego był ten kantarek.
-
dlatego właśnie proponuję kantarek, żeby psa opanować na ulicy, przecież nie zacznie go lać smyczą
-
czyli juz wykasować banerek z podpisu?
-
głupio tak samej ze sobą gadać... no ale trudno, pogadam :lol: Byliśmy dzisiaj w prawdziwej stajni, gdzie było kilkadziesiąt koni, kilkanaście źrebaków, byłam dumna z Hyzia, że taki zrównoważony, żadnego szczekania, ciągnięcia, uciekania, super. Powąchał źrebaka i już. Z nowości: uczymy się chodzenia na luźnej smyczy metodą drzewa, drugi dzień, łapie bardzo szybko, ale ile bączków muszę nakręcić po drodze:shake: no i ciągle idę z tyłu za wszystkimi, bo muszę się zatrzymywać, a on tak bardzo chce dogonić nasze psy z przodu, że wydaje mu się, że teraz to już może sobie pociągnąć, ale znowu stajemy, w jednej chwili znajduje się obok mnie i idziemy dalej, 15 sekund na luźnej smyczy i znowu stop. Ale cieszę się tymi krótkimi momentami, kiedy nie ciągnie i tym, że złapał mechanizm, nawet nie muszę nic mówić. Pewnie sobie mysli "ale głupia, znowu trzeba po nią wrócić, żeby się ruszyła", taki przynajmniej ma wyraz pyska:eviltong:
-
A i jeszcze na Twoim miejscu spróbowałabym pracy z kantarkiem, szczególnie na ulicy, ale też na co dzień, podczas ćwiczeń. Łatwiej opanować psa i uniemożliwić mu skakanie i szczekanie, dymu tyle nie będzie (znaczy wstydu). Musisz tylko kupić dobry rozmiar, nie może być za duży, chociaż i tak niektórzy mówią, że nawet jak pies jest w kantarku, dobrze, zeby miał też obrożę. No chyba, że już tej metody próbowałaś...
-
Czytam właśnie książkę Dodmana, pt. "Pies, który kochał zbyt mocno", opisuje on różne typy agresji i typowe dla niej zachowania, a także sposób korygowania zachowań. Jeśli jest to agresja lękowa, należy psa odczulić, czyli zaprosić kogoś z psem i pracować najpierw z większej odległości, jesli pies jest spokojny, nagrodzić, jeśli nie, przerwac ćwiczenie, następnym razem zwiększyć odległość i próbować ponownie wydać komendę siad, waruj lub równaj, jeśli dla większej odległości zachowuje spokój stopniowo trzeba ją zmniejszać, może to trochę potrwać ale chyba warto. Polecam lekturę, powodzenia!
-
To, co chciałam tutaj napisać i tak zostałoby usunięte przez administratorów, jedno słowo przychodzi mi tylko do głowy, zaczyna się na kret...
-
[quote name='andzia69']w sprawie "mojego" dozia wysłałam e-mail do p. Cedro z kontaktów od Luki1 - odpisała od razu, ze chetnie by go wzięła i czy musiałaby podjechać do Kielc po niego...jak jej zadałam kilka pytań, powiedziałam o wizycie przedadopcyjnej to jak na razie się nie odezwała...poczekamy... jest też zainteresowana rodzina z Kielc...zobaczymy Cieszę się, ze Neruś będzie miał domek!:p[/quote] mam nadzieję, że się jeszcze odezwą, a dokąd z Kielc miałby pojechać?
-
Przestraszony, jeszcze trochę nieufny - znalazł swój dom :)
mamanabank replied to Seaside's topic in Już w nowym domu
Katia, może Ty kogoś znasz, kto mógłby go przewieźć? -
Świetnie! Czekamy na wieści!
-
Rzeczywiście jest nieduży, gdyby ktoś o niego zadbał wyglądałby cudnie, szkoda, że w naszych schroniskach nie ma warunków, żeby psa doprowadzić do porządku, wtedy i o adopcję byłoby łatwiej...
-
My pojechaliśmy w ciemno w zeszłym roku, najpierw wylądowaliśmy w Poddąbiu, tam było więcej psów niż ludzi :lol:, każdy z psem! Fajnie było, ale pokój, któy był do wynajęcia mieścił się na poddaszu i ciężko nam było przestraszonego jużaka taszczyć po schodach strychowych w tę i nazad, dlatego zrezygnowaliśmy i zanleżliśmy sięw Ustce, a tam przy samej plaży są domki holenderskie do wynajęcia, z psami bez żadnego problemu (właściciel tylko prosił, żeby psy do łóżek nie wchodziły), chociaż tam plaża strzeżona i z psami nie chodziliśmy, jeździliśmy na plaże na boki (np. do Orzechowa) i było super, ale nasz sąsiad z sąsiedniego domku łaził tam z psem na smyczy i mandatu nie dostał.
-
A co sądzicie o tym, żeby pies zamiast zwykłego kagańca miał kantarek, czy wtedy wpuszczą na szlak, tam gdzie obowiązuje smycz i kaganiec? Do tej pory byliśmy z naszymi dwoma psami (trzeciego jeszcze rok temu nie mieliśmy) tylko w Tatrach, głównie w Dolinie Chochołowskiej (nocleg na dole u wlotu do doliny, bez problemu), można spacerować, ponieważ Dolina Chochołowska należy do związku wsi a nie TPN, polecam. Doszliśmy do schroniska PTTK, tam jest obostrzenie, ale my przywiązaliśmy psy i nikt się nie czepiał. Poza tym w jednym miejscu straznik pozwolił nam wejść na szlak, nie pamiętam który, w drodze do Niedzicy, ale tylko na spacer i zawrócić. No i co z tymi kantarkami?
-
No i zaczęły się wakacje... Znacie jakieś ładne miejsca, z których nas nie pogonią z psami?
-
dajcie znać jak coś się wyklaruje, proszę, jakoś mnie chwycił za serce ten Nero olbrzymiasty.
-
Czy ktoś jest nim zainteresowany...? :shake: