-
Posts
469 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Anuka1
-
[quote name='gallegro']Mój Bonus po kastracji stał się bardzo spokojny i zrównoważony, żeby nie rzec... pierdołowaty :razz: Wcześniej można było zaobserwować objawy agresji w stosunku do samców, a teraz nawet chomik jest w stanie go zdominować ;) Użyłbym nawet określenia, że w jego przypadku, zabieg ten zmienił jego psychikę o 180 st. Przy wszystkich jego wadach i zaletach, Bonusik to bardzo kochana pierdoła :lol:[/quote] Gallegro a jak zmienił się jego stosunek do pilnowania terenu? Lepiej chyba żeby Miszka był pierdołą w stosunku do innych psów, niż to żeby zrobił któremuś krzywdę. Coraz mocniej skłaniam się do kastracji. Szkoda, żeby przez te swoje dwa diamnty nie mógł wielu rzeczy innych.
-
[quote name='andzia69']ja mam 2 po kastracji i nie widzę żadnego złego wpływu w zachowaniu - jeden był kastrowany jak miał ok,. 1,5 roku, a Zgredek - jak przyjechał do mnie;) Kastracja pozbawia psa testosteronu i może się wyciszyc w stosunku do psów - do ludzi niekoniecznie, aczkolwiek więcej przemawia za kastracją - miałam przypadek "adopcyjny' - wydałam dalmatyńczyka - prosiłam, żeby go od razu wykastrować - jak wiadomo rodzaj męski jest zazwyczaj przeciwny obcinaniu klejnotów, więc mąż pani zwlekał jak długo mógł...aż do czasu - od początku dalmaś reagował agresywnie do psów - spacery były uciążliwe - ale to było za mało, aby go wykastrować, dopiero jak rzucił się 2 razy i to dość poważnie na dzieci, ugryzł po wielu konsultacjach, poradach, podjęto sie w koncu tego zabiegu - i efekt jest taki, że w chwili obecnej wszyscy są szczęśliwi!!![/quote] Andziu czy to, że do ludzi niekoniecznie to znaczy tylko tyle, że jeżeli był agresywny to może być dalej, czy też raczej to, że może stać się?
-
[quote name='paros']Ja uważam, że to wstyd, że do tego doszło :shake: Skoro Sara szukała domu i były prowadzone rozmowy i sprawdzenie domku i ustalono termin przyjazdu Sary - to wszystko znaczy, że Sara szukała domu, bo go nie miała:cool3: I domek znalazła, skoro została ustalona data przyjazdu suni. I dlatego nie na miejscu jest teraz nagłe stwierdzenie w takiej chwili, że "DT myśli o adopcji" i rozważanie takiej możliwości. :shake: Anuka1 trzeba było zdecydować się zanim przystąpiliście do szukania domu dla Sary. Bardzo nieładnie zrobiliście. Wcale nie dziwię się, że Mitunia odezwała się. Mitunia, w pełni popieram Twoje oburzenie, taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. :cool3: Uważam dziewczyny, że Wasze działanie jest niepoważne i nieprofesjonalne. Tak się nie robi. :shake:[/quote] Poprawka: kiedy wpisałam na wątku propozycję naszego domu, to na wątku była tylko taka informacja: [COLOR=black]"Mysle, ze podjedziemy do weta z ksiazeczka przy okazji wizyty u Ciebie. [/COLOR][COLOR=black]Moze sie okazac, że wizyta sie odbedzie wczesniej niz pozniej - bo mamy dwa fajne chetne domy..."[/COLOR] [COLOR=black]Z czego wynika, że nie miałam zielonego pojęcia o tym, że Sara ma już w konkretne miejsce jechać. Jedyne co wiedziałam, to że dwa domy są rozpatrywane i tyle.[/COLOR] [COLOR=black]Dodałam po prostu trzeci dom do rozpatrzenia.[/font][/COLOR] [COLOR=black]Gdybym wiedziała, że Sara jest już komuś przyobiecana, to moja informacja wogóle by się nie pojawiła.[/COLOR] [COLOR=black]Paros oczywiście, że wstyd, ale nie podkręcaj atmosfery, bo to tutaj nikomu nie pomoże. Ja nic tu nie zawiniłam, a mimo wszystko mi wstyd za siebie i innych. Narobiło się i już. Dla mnie jest sprawa jasna, że Sara jedzie do domu obiecanego. Mój ojciec to rozumie, ja też. [/COLOR] [COLOR=black]Trochę tylko mi wobec ojca też wstyd, że robił za służącego i został tak na tym wątku potraktowany. A słowa dziękuję za jego opiekę nad Sarą, do której przed nikim się nie zobowiązywał i której nikomu nie obiecywał, ja osobiście od nikogo nie usłyszałam. Jedynie same pretensje. No cóż postaram się by więcej taka sytuacja nie powtórzyła się. Za dobrym jest człowiekiem. [/COLOR]
-
[quote name='joaaa']Po pierwsze na wątku nie pisze się o wszystkich domach, które przerobiłyśmy w związku z Sarą, a telefonów było w niektórych momentach mnóstwo. Cały czas były dawane ogłoszenia i poszukiwania domu były bardzo intensywne. I chyba wszyscy mieli tego świadomość, że dom może znaleźć się w każdej chwili. :cool3: Jeżeli chodzi o charakter i problemy Sary, to takie pytania padły i została na nie udzielona odpowiedź, zgodnie z informacjami z dt i moimi obserwacjami, popartymi moim wykształceniem, doświadczeniem, znajomością praktyczną psiego behawioru oraz metod pracy z psem. Szkoda, że wyszło tak jak wyszło. Anuka, mam nadzieję, że skontaktowałaś się z Dorotą, bo ja na razie nie mam żadnego info na ten temat. :lol: Chcemy podjąć decyzję jak najszybciej, żeby sprawa była jasna i żeby nie trzymać wszystkich w niepewności.[/quote] Dopiero przed 22.00 wróciłam ze spotkania nad projektem. Na karcie miałam 80gr więc wysłałam przynajmniej smsa, że nie mogę zadzwonić. Myślałam, że to telefon do Ciebie i z Tobą mam rozmawiać. Dzisiaj nie ma mowy żebym zadzwoniła. Kurcze już od godziny powinnam spać, bo jutro od rana mnie czeka robota. Decydujcie jak chcecie. Ja już mam serdecznie dosyć. To co powinnam była napisać napisałam. Aoutoreklamy uprawiać już więcej nie będę, bo to zaczyna być i niesmaczne i żenujące. Nie o to tutaj chodzi. Skoro obiecałyście ludziom to wyjście jest chyba tylko jedno, nie ma co się zastanawiać. Wystarczy już nieporozumień.
-
Sara dzisiaj cały dzień była z tatą u nas. Sara na dole, Hienek na górze płaczący i nieszczęśliwy. Pół godziny temu pojechała do mieszkania rodziców. Ja sprowadzałam ją po schodach tata szedł przed nami. Jak zniknął za zakrętem drzwi, to Sara prawie mnie wyłożyła na tych samych schodach. Spanikowała, że "Pan" ją zostawi. To oczywiście nie znaczy, że nie pokocha swoim wiernym psim sercem nowego domu. Pokocha, już taka psia natura (poza nielicznymi wyjątkami jak np. Akity). Wydaje się, że z jej krwawieniem jest poprawa. Ale zobaczymy jak będzie jutro i co powie wet.
-
[quote name='mitunia']Jeśli chodzi o inforamcje dotyczące Sary to w wątku jest ich mnóstwo. Myślę, że to wystarczy. Jeśli chodzi o charakter to mój pies przygarnięty w ciągu pół roku zmienił się o 180 stopni i myślę, że tak to już jest. Trudno więc na tym opierać decyzję. Nie było moim zamiarem "spierać" się, gdzie Sara będzie miała lepiej. To oczywiście nie nasza decyzja. Zaakceptujemy ją, bez względu na to jaka będzie. Natomiast jestem zdania, że wogóle nie powinno do takich sytuacji dochodzić. I to tylko z powodu braku komunikacji. Gdybyście na bieżąco rozmawiały ze sobą do takiej sytuacji by wogóle nie doszło. Jedno musimy chyba przyznać wszyscy Joaaa ma bardzo trudny orzech do zgryzienia. Współczuję jej, że musi podjąć taką decyzję:shake: Dziękuję, że się odezwałaś. Zrobiło się jakoś łatwiej na serduchu :)[/quote] Mituniu, hmmm. Ja wiem, że trudno w to uwierzyć, ale są miejsca na ziemi gdzie internet nie zawsze działa, gdzie telefon potrafi nie mieć zasięgu. Gdzie jest cudownie, bo właśnie te rzeczy nie odbierają nam wolności. Więc komunikacja jest wówczas też mocno zachwiana. Pewne rzeczy wyszły nie w porządku. Lepiej jednak jest pytać dlaczego. Jayo ma dziesiątki psów na głowie. Joaaa też nie zajmuje się jednym. To wszystko razem dało taki a nie inny wynik.
-
[quote name='mitunia']epe! Pewnie, że się podoba, mi zresztą też. Tylko, że aby adoptować psiaka musi "zaiskrzyć". Przeglądałyśmy razem mnóstwo ogłoszeń. Jedne psiaki były bardziej potrzebujące, inne mniej. Jedne bardziej urodziwe, inne mniej. Suczek w typie leonbergera też jest sporo. Ale to właśnie ona (Sara z W-wy/Siedlec) wpadła w oko, ścisnęła za serducho. Mój tata powiedział, że na tą niedzielę, w którą mieliśmy odebrać sunię, wszyscy czekali jak na narodziny dziecka. I chyba tego nie da się tak po prostu zastąpić. Może za jakiś czas... Mam jeszcze pytanie: dlaczego ten Pan, który zdecydował się adoptować sunię nie zrobił tego wcześniej? Gdy nie interesował się nią nikt inny? Miał przecież mnóstwo czasu. Wręcz sunia została przeniesiona gdzie indziej.[/quote] Mituniu przyznam, że to nie w porządku. Ale jeszcze raz powtórzę nie jesteśmy doskonali, ale i nie wyciągamy ręki. Powiedzmy, że ktoś kogo kochamy, a komu nigdy o tym nie powiedzieliśmy i dlatego zdecydował się ułożyć sobie z kimś innym życie w ostatniej chwili decydujemy się wyznać prawdę. Czy w tej ostatniej chwili, kiedy odchodzi, mimo że wiemy że źle postąpiliśmy i że strasznie właśnie komplikujemy mu życie, nie powinniśmy mu tego powiedzieć. Nie wiem. Może i lepiej byłoby nie mówić. Ja wierzę, że jaki Sarze los pisany, taki będzie. Czy u nas czy też u Twojej siostry.
-
No to ja krok po kroku odpowiem. Jestem tylko posłem, więc nie bijcie. Sara jest u nas 2 miesiące. Nie ja zobowiązywałam się nią opiekować na dt, ale po części też to robiłam. Pod moją opieką i odpowiedzialnością jest Misza. O tym, żeby Sara z nami została myśleliśmy od dawna. Ale decyzja same wiecie to odpowiedzialność, więc ponieważ nie było takiej konieczności nie zapadała od razu. Na wątku nie było żadnej informacji o zgłaszających się domach. Wszyscy z wątku pouciekali. Właściwie to tak z Sarą zaczęliśmy żyć jak by była jednym z domowników. A teraz najważniejsze: [COLOR=red]my daliśmy tylko jeszcze jeden dom do wyboru, nie zaś zadecydowaliśmy.[/COLOR] Sara nie jest naszą własnością. Tu chodzi o jej dobro, nie nasze. My nie wyciągamy po nią ręki bo nie mamy takiego prawa, mimo że opiekowaliśmy się nią te 2 miesiące i znosiliśmy z uśmiechem każdą jej psotę (a trochę tego było). Nie od nas zależy też decyzja. Decyzja należy do tych, którzy pod naszą opiekę nam ją oddali. My ze swej strony zaakceptujemy każdą odpowiedź. Jeżeli będzie trzeba to ze smutkiem pożegnamy Sarę. Martwi mnie tylko jedno, to co zawsze mnie martwi u ludzi, którzy dzwonią w sprawie adopcji. Nikt do mnie (no bo do Wandy zwykle dodzwonić się nie można jak zwykle) nie zadzwonił, nie wysłał wiadomości z zapytaniem jaki Sara ma charakter, jaka ona jest, jakie mogą być problemy. To nie zarzut tylko smutna refleksja. Ale może tylko tak wyszło, może potencjalne domy chciały.... Pod spodem jak na coś nie odpowiedziałam, to jeszcze odpowiem indywidualnie.
-
Jutro będzie cały dzień u mnie, to więcej napiszę. Pewnie będą we dwoje z Hienkiem do siebie wyć przez ścianę. Niestety spotkania nie będzie, bo jak się spotkają to ze szczęścia jeszcze zafunduje sobie drugie szycie, a to jej na zdrowie z pewnością nie wyjdzie.
-
[quote name='jayo']:-(:-( niedobrze... gdzie teraz sunia bedzie - w Siedlcach ?[/quote] Do piątku na pewno w Siedlcach, bo ma zaliczyć jeszcze raz weta. A potem zobaczymy jak będzie wyglądać jej szef. Czuje się wyśmienicie, je za dwóch no i małpa rozrabia też za dwóch. I w tym problem chyba był. Jak by się gorzej czuła, to by nie szalała wczoraj. Wcześniej była wyprowadzana na smyczy.
-
Aha i mam jeszcze przekazać na prośbę taty, byście wzięły pod uwagę trzeci dom dla Sary, znaczy u niego. Sara się już z nami zżyła, dogaduje się bez problemu z całym zwierzyńcem. Ma teren do biegania. Blisko las na spacery. No a pół godziny drogi dalej moje 2,80 ha przestrzeni. W razie gdyby tata musiał wylądować w szpitalu lub wyjechać w innej ważnej sprawie, będzie mogła być u mnie. Ja mieszkam na stałe w Siedlcach, w starym domu z dużym zielonym ogrodem. Z Hienkiem zakumplowała się chyba najlepiej, więc nie będzie problemu. Gabarytowo i charakterologicznie opowiadają sobie. Tatę zawszy wszystkie zwierzęta uwielbiały. Nic dziwnego, bo to on zwykle w razie mojej niemożności zajmował się i Tinką pitbullką, i moją nieodżałowaną Sabą i każdym innym. On też na zmianę ze mną zajmował się (a teraz zajmuje) Miszą. Kiedy trzeba przemywał im rany lub rozdzielał jak się gryzły. Ostatnio stwierdził, że bardzo mu się to nasze wspólne rozdzielanie Miszy i Hienka (obydwoje prawie zawału nie dostaliśmy)przyda przed próbą sercową (ma mieć badania). To tyle. Same podejmiecie decyzję.
-
Sara wieczorem przyjechała do Siedlec. Zdaje się, że przeforsowała, straszne z niej skręcidupsko i rana zaczęła krwawić. Tata przywiózł ją do weta. Jest już po wizycie. Dostała dwa zastrzyki. Nie wiem co dokładnie, bo relacjonuję z drugiej ręki.
-
[COLOR=red]APEL DO WSZYSTKICH, KTÓRZY MIELI KONTAKT Z KASTRACJĄ LUB COŚ O NIEJ WIĘCEJ WIEDZĄ - PODZIELCIE SIĘ SWOJĄ WIEDZĄ.[/COLOR] [COLOR=navy]Poskakałam po forach żeby trochę dowiedzieć się o wpływie kastracji na psychikę psa. No i to co poczytałam, to niekoniecznie mnie zachwyciło. Ludzie wypowiadali się, że z stan po kastracji to mniej więcej na dwoje babka wróżyła - może złagodnieć, a może stać się agresywny.[/COLOR] [COLOR=#000080]No a jak miałoby być to drugie, to ja Miszce nie chcę tego robić. [/COLOR] [COLOR=#000080]A jakie jest Wasze zdanie?[/COLOR]
-
Piękna,oryginalna kudłatka pilnie szuka b.odpowiedzialnego domku/Siedlce
Anuka1 replied to Tosia2's topic in Już w nowym domu
[quote name='wanda szostek']Myślałam, że wkleję fajne zdjęcia, które same będą mówiły za siebie, ale zastałam bałagan w komputerze i sama nic nie poradzę. Teraz po kolei . We wtorek na rannym spacerku nagle Dajtka się przestraszyła. Przebiegał w sporej odległości nieduży rudy piesek. Nawet nie zwrócił na nią uwagi a ona zaczęła się rzucać, miotać na wszystkie strony i o mało nie wysupłała się z szelek. Dobrze, że ja już to przerobiłam z innym pieskiem i byłam przygotowana na taką sytuację.. Więc Dajtkę na ręce i do domu. Z wyjazdem na wieś nie było mowy innym środkiem komunikacji jak samochodem. Siedziałam z nią z tyłu i cały czas głaskałam, drapałam. W domu dołączyłam ją do moich maluchów i zaczęły się lekcje poglądowe. Moje małe skakały, było pieszczątko, zabawa, a Dajtka schowana to obserwowała. Chodziła luzem z małymi z zaczepioną smyczą. Teren ogrodzony więc zwiać nie mogła. Doszłam do wniosku, że dużo stresu ma z powodu kołnierza, dlatego ósmego dnia po sterylce. kołnierz zdjęłam. Dajtka pilnuje mnie , chodzi za mną, ale jakiś ruch i wystraszona ucieka w bok. Ponieważ męża nie zna a dzisiaj musiała z nim zostać, zaczepiłam jej z powrotem smycz. Zanim to zrobiłam pół dnia nie udawało się. Przytrafiło jej się kilka razy z siusiać. To tyle , może jutro coś jeszcze.[/quote] Mała poprawka kołnierza Wanda nie zdjęła, bo się bała, że maleństwo dziabnie.:evil_lol::evil_lol::evil_lol: Kołnierz został usunięty zewnętrznymi rękoma, co się ciut mniej boją, zwłaszcza jak mają przed sobą takie małe cośśśśś. U Dajtki obrona wyglądała następująco: "wrrrr, nie podchódź do mnie bo Cię rozszarpię, wrrrrr.... no dobra, no fakt może nie rozszarpię tylko ugryzę, ale zrobię to bardzo mocno, bardzo.....wrrrr....." Od kiedy nie ma kołnierza to i nie warczy.:razz: -
A w doświadczonych rękach to będzie wspaniały pies. Bardzo chętnie pracuje. Jest karny. Dobrze się uczy. I ma poczucie humoru. Trochę z niego zawadiaka. Z kagańcem doszliśmy do momentu kiedy już nawet kilka kroków szedł z nim i nie ściągał. Na ostatnim spacerze całą drogę szedł z kagańcem powieszonym na szyi (1,5 godziny) i mimo, że strasznie mu on przeszkadzał nie próbował go ściągać z szyi. Niestety sprawy osobiste zmusiły mnie do przyjazdu do Siedlec (nie mogłam dłużej ze względu na Miszkę pozostawać na wsi), a rodzice z nim ćwiczyć nie będą. No a w chacie we Francuzach wpakował mi się na wersalkę i usiadł zadowolony z siebie:evil_lol:. Nadal podtrzymuję - szkoda go do kojca. U nas jest w kojcu, ale widać, że cierpi, no a jest trzy razy dziennie wypuszczany na sad nie licząc spacerów leśnych. W tej chwili z jedzeniem nie ma już problemów. Je i karmę i inne gotowane. Wcina jak popadnie zdaje się, że przed zimowy głód daje o sobie znać. Strasznie u nas schudł przez to swoje wcześniejsze niejedzenie.
-
[quote name='Belula']Widzę, że dwa "potwory" nadal się nie zaakceptowały. Bywa. Chyba jesteś za dobra dla nich :) I mają o kogo walczyć, sama zazdrość... Teraz dopiero dopatrzyłam się, wieści o tej dziurze na wylot... Mój Kafar też kiedyś taką miał, zauważyłam, że ślina mu cieknie po szyi, i nie wiedziałam skąd. Na szczęście szybko się zagoiło.. Miszka to szczęściarz, że trafił do Was... Nawet o tym nie wie.... :)[/quote] Coś wydaje mi się Belula, że tu wchodzi w grę przynajmniej w przypadku Miszy coś więcej niż zazdrość. Nad zazdrością da się zapanować dobrą dyscypliną i szkoleniem. Ale to są dwa owczarkowate. Obaj traktują teren jako swój, zwłaszcza Misza. Hienka dałoby się urobić. Misza traktuje teren jako swój, zwierzyniec jako swój (suki) i basta. Każdemu innemu samcowi do tego wara. Nawet naszego małego Pufiego traktuje jako samca. Kiedy do nas trafił, to też był pogryziony. Miał podobne (choć większe) uszkodzenie jak po Hienku. Bo MIszka ma taki ulubiony chwyt jak widać. Łapie za szczękę od środka jakoś tak i wtedy to już ten drugi to sobie niewiele może. Zwłaszcza jego sposób walki mnie bardzo tu zmylił (co do bullowatego). On walczy podobnie chwytami. Nie szarpie, nie rzuca się. Łapie i trzyma. Tak więc w niedoświadczone ręce bałabym się go komuś dawać.
-
Piękna,oryginalna kudłatka pilnie szuka b.odpowiedzialnego domku/Siedlce
Anuka1 replied to Tosia2's topic in Już w nowym domu
Dzisiaj wpiszę tylko w skrócie, żeby Was dłużej nie martwić, jutro postaram się więcej. Jutro też może uda się Wandzie osobiście coś napisać - będzie miała wieczorem dostęp do internetu. A więc: Dajtka - to dla mnie pewnego rodzaju ufo, szczególnie w nocy, kiedy świeci czerwonymi oczami. Ufo, tzn. stworzenie, które nie bardzo przypomina te ziemskie. W niej coś pozaziemskiego jest. Mnie nadal się boi i zmyka jak mnie widzi, ale nie ma już w tym przerażenia, raczej zapobiegliwość. Ale jak wyciągam rękę i mam co nieco na niej, co się do pyska świetnie nadaje, to i podejdzie i zje bez większych ceregieli. Wandy się nie boi, chyba, że krzyknie jak coś Dajtka zmaluje. Dużo w niej radości i chęci do zabawy. NO a wtedy to już wygląda kosmicznie na sto dwa. :-o Z psami dogaduje się świetnie. Trochę trzeba jej dać czasu na zdobycie zaufania. Jednak to przypadek łagodny, więc postępy powinny być bardzo szybkie. Tyle na dziś. Śpijcie dobrze.;) -
Mamy następny mały sukces z Miszą. Misza już sam wkłada pysk w kaganiec, nawet wtedy kiedy nie widzi nagrody. Nosi też już na szyi kaganiec. Trzy razy włożył na nos kaganiec i dał mi sobie założyć pasek na luźno. W zamian za pieszczoty i patrzenie w oczy pozwolił by ten sam kaganiec pozostał na jego pysku chwilę dłużej. Zanim nie będzie miał obaw przed założeniem i zapięciem jeszcze trochę czasu minie, ale dla mnie jest to już i tak duży postęp. Z kagańcem będzie wbrew pozorom miał więcej wolności. No i Miszka chodzi już ładnie na smyczy przy nodze, nawet równa. Wszystko to do ćwiczenia i utrwalania oczywiście.
-
Ogłoszenie w porządku. Mam tylko jedno ale: obawiam się, że po takim ogłoszeniu zgłaszać się będą ludzie, którzy nie mają doświadczenia z dużymi psami, m.in. z onkami. A to duży i wyjątkowo silny nawet jak na onka pies. Do takiego domu on się raczej nie nadaje. Nie wiadomo czego był uczony. Zakres tego co sprawdziłam jest na prawdę bardzo wąski. Można co prawda weryfikować i odrzucać domy już przy konkretnych telefonach. Oby tylko ludzie nie mieli pretensji, że ogłoszenie sugeruje, że nie ma z nim żadnych problemów. Ale chyba jednak lepiej nie wykluczać na wstępie. Jak dla mnie ogłoszenie może iść. Dzięki wielkie.
-
[URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images33.fotosik.pl/367/5720930286660ea6.jpg[/IMG][/URL] Brzeg wysoki, więc wcale nie jest tak łatwo zrobić ten radykalny krok. Przez jakiś czas tyłek pozostawał zapobiegawczo na brzegu a reszta badała zejście. A woda nęciła.... a wodnik i rusałki szeptały..... [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images37.fotosik.pl/11/57e9b6add039fc12.jpg[/IMG][/URL] Koniec końców rusałki omotały Saruniną głowę i nastąpiło hlap, hlup i cudowne ochłodzenie organizmu. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images27.fotosik.pl/274/f29214439a3983f4.jpg[/IMG][/URL]
-
Osobiście nie wiem czy jest już umówiony termin ponieważ ja nie umawiałam tylko mama. Obecnie przebywamy w dwóch innych miejscach. Wklejam obiecane zdjęcia Sary z wypadu pobójkowego nad rzekę. Wybraliśmy się nad rzekę. Nad wodą zawsze chłodniej, a trzeba Wam wiedzieć, że upał był wtedy okrutny. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images43.fotosik.pl/10/235fbcecf5e602ea.jpg[/IMG][/URL] Fuj jak gorąca..... [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images36.fotosik.pl/10/eb4bb9194cf66199.jpg[/IMG][/URL] Ale patelnia.... [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images39.fotosik.pl/11/78604eeb8002b682.jpg[/IMG][/URL]
-
[quote name='pixie']Ufam, ze dzis wszyscy [B][SIZE=4]zgodnie[/SIZE][/B] bez podgryzania sie zasiada do wspolnej kolacji. i ze nie beda sobie jej wykradac. Wystarczy dla wszystkich - przynajmniej na dzis:eviltong: [FONT=Franklin Gothic Medium][SIZE=3][B]MIX 8 Vitamins + Minerals[/B][/SIZE][/FONT] [FONT=Franklin Gothic Medium][SIZE=3][B]15 kg [/B][/SIZE][/FONT] Druga torba to [FONT=Franklin Gothic Medium][B][SIZE=3]3 kg Premium Hunde Putter[/SIZE][/B][/FONT] przeznaczylam dla psa znalezionego w Siedlcach ..nie pamietam watku - wiem ze kiedys byla to dozyca. Dla ulzenia, choc odrobinke kieszeni i w podziece za wrażliwosc jego opiekunowi. Za dobra ktore mam mozliwosc przekazac psiakom w potrzebie przeslane dzis do Siedlec naleza sie podziekowania [SIZE=4][COLOR=red][B]Lamia2[/B][/COLOR][/SIZE] :loveu: [COLOR=blue][B]Wanda [/B][/COLOR]mam nadzieje, ze Twój Mąż poradzil sobie z workiem:cool3: [SIZE=3][B]Dziekuję bardzo panie Januszu![/B][/SIZE]:p [SIZE=3][B][COLOR=green]Ani-Tygrysiczce[/COLOR][/B][/SIZE] :loveu:i [SIZE=3][COLOR=red][B]Beluli[/B][/COLOR][/SIZE] :loveu:dziekuję za pomoc w transporcie Bez nich pewnie jeszcze kilka dni :cool3:bym się na Dworzec z tym worem wybierała [/quote] Pixie dziękuję. Podziękowania dla Lamii 2, Ani-Tygrysiczki i Beluli.
-
[quote name='wanda szostek'][FONT=Calibri][SIZE=3]Piękny, bardzo komunikatywny ( spragniony kontaktu z człowiekiem), przyjaźnie nastawionym do suczek pies w typie onka pilnie szuka domu. [/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Ma mocne poczucie własnego terytorium i chęć dominacji wobec innych samców. [/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Jest duży, masywny, pięknie chodzi na smyczy, lub bez niej przy nodze opiekuna. [/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Lubi podróże samochodem czy to na tylnym siedzeniu, czy w bagażniku.[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Zna podstawowe komendy ( siad, leżeć, daj łapę, do mnie, na miejsce...) i szybko się uczy.[/SIZE][/FONT] [COLOR=#0000ff][FONT=Calibri][SIZE=3][B]On potrzebuje Twojej pomocy. Potrzebuje nie tylko domu, ale wspaniałego, odpowiedzialnego opiekuna. Szkoda go do życia w kojcu i zmarnować cały jego potencjał bycia towarzyszem wędrówek i obcowania z człowiekiem, ale zaakceptuje[/B][/SIZE][/FONT][/COLOR] [COLOR=#0000ff][FONT=Calibri][SIZE=3][B]przebywanie w boksie, jeżeli zapewni mu się dużo ruchu i częsty kontakt z człowiekiem (wspólne spacery, zabawę).[/B][/SIZE][/FONT][/COLOR] [COLOR=#ff0000][FONT=Calibri][SIZE=3][B][FONT="]AUKCJA MA NA CELU ZNALEZIENIE DOMU DLA PSA. PROSZĘ NIE LICYTOWAĆ I NIE OBSERWOWAĆ DLA ŻARTU WZBUDZAJĄC TYM SAMYM NADZIEJĘ NA DOM. WYLICYTOWANIE NIE OZNACZA WYGRANEJ. [/FONT][/B][/SIZE][/FONT][/COLOR] [FONT=Calibri][B][SIZE=3][FONT=Calibri][COLOR=#ff0000]ZASTRZEGAMY SOBIE MOŻLIWOŚĆ NIE WYDANIA PSA W NIEODPOWIADAJĄCE NAM WARUNKI. PIES ZOSTANIE WYDANY PO KONTROLI PRZEDADOPCYJNEJ I PODPISANIU UMOWY ADOPCYJNEJ.[/COLOR][/FONT][/SIZE][/B] [/FONT] [COLOR=#000000][FONT=Calibri][SIZE=3][B]Kontakt w sprawie psa: tel. 694 500 592 [/B][/SIZE][/FONT][/COLOR] [COLOR=#000000][FONT=Calibri][SIZE=3][B]Tak spróbowałam napisać. Jeżeli, ktoś ma jakieś sugestie to proszę wprowadzać poprawki. [/B][/SIZE][/FONT][/COLOR] [/quote] Na razie taka drobna uwaga. Ja bym tą część zdania dotyczącą suczek w ogłoszeniu wycieła. Może tylko sucho wspomnieć, że suki toleruje, bądź dogaduje się. Do jutra pomyślę czy coś jeszcze i jak ewentualnie zmienić.