Jump to content
Dogomania

Anuka1

Members
  • Posts

    469
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Anuka1

  1. Po 16.00 odebraliśmy Miszę. Był już na tyle wybudzony, że sam stał na nogach trochę się chwiejąc. Powitał nas machając ogonem. Za dzisiejsze zachowanie zasługuje na medal. Sprawił się dzisiaj na piątkę. Tata zabrał go do Francuz do mojej chaty na kilka dni, żeby Miszka mógł spokojnie dojść do siebie. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze.
  2. O 11.00 zawiozłam Miszę na zabieg. Był taki grzeczny. Nie sprawił nam żadnego kłopotu. Bez problemu założyłam mu szelki i obrożę. Do samochodu wsiadł jak zawsze chętnie. Całą drogę był spokojny. Bez problemu wszedł do lecznicy, dał sobie założyć kaganiec i dzięki sposobowi od Joaa z pasztetem na nosie, nawet go nie zdjął. Z zastrzykiem nie było problemu. Szybko usnął. Mój wierny przyjaciel. Około 15.00 mamy pojechać go odebrać, zależy to od tego jak będzie się wybudzał.
  3. [quote name='pixie']rozumiem ze dopiero po tej wizycie zapadnie decyzja chyba ze dom w Siedlcach tzn ten samotny Pan nieaktualny ogloszenia jeszcze potrzebne czy juz nie? w tytule nadal sa ...jesli tak napisz do Pidzej[/quote] Z Panem w Siedlcach umówiłam się na tej zasadzie, że jeżeli nie znajdę lepszego domu, to odezwę się do niego. Sytuacja wyjaśni się w sobotę, wtedy ma być sprawdzony dom koło Płocka. Odebrałam dziesiątki telefonów, ale wszystkie były albo do rozmnażania, albo do kojca, ewentualnie do pilnowania w nocy samochodów w komisie samochodowym. Najsensowniej wyglądał dom u Pana w Siedlcach no i ta oferta koło Płocka.
  4. [quote name='andzia69']A co z tym domkiem w ok. Płocka????? podawałam Anuce nr tel do dogomaniaczki, która ten domek może sprawdzić...nieaktualne juz?[/quote] Aktualne. Sprawdzenie domu umówione jest na sobotę.
  5. [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images33.fotosik.pl/383/6cf67ee1f279fe43.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images26.fotosik.pl/283/aaf437fd80342b1e.jpg[/IMG][/URL]
  6. [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images45.fotosik.pl/18/c234c8927f3b694d.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images38.fotosik.pl/18/f64907b8e45bf295.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images49.fotosik.pl/18/776ab3b5fbe7c6a9.jpg[/IMG][/URL]
  7. Wklejam nowe zdjęcia. Patrzę i oczom nie wierzę i taki mam w sobie spokój, że oddałam je właśnie w te ręce. [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images33.fotosik.pl/383/d6fbbf19dddcc863.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images38.fotosik.pl/18/a375bca2c716a922.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images41.fotosik.pl/18/16ed28124de3c7ac.jpg[/IMG][/URL]
  8. Hieniowate jak do nas przyjechało, to raczej nie było strachliwe. Sabę życie tak potraktowało, że czasami zamieniała się w jeden wielki strach. Wtedy nie można było w żaden sposób jej pomóć. Nie pomagało przytulanie, okrywanie kocem, zatykanie uszu. Burzę słyszała na obrzeżach miasta i przeżywała ją po kilka godzin. I tak było to intensywne, że Hieniuszce się udzieliło. No i jak Hieniu słyszy burzę lub strzały to "ratuj się kto może" i już jest pod stolikiem, krzesłem, aby najbliżej mojej nogi. Taaaa, Pani zawsze jak lwica obroni malutkiego, biednego Hieniuszkowatego. Muszę dodać, że Hieniu nie jest wielkości ratlerka, więc komicznie wygląda jak wciśnie się pod krzesło (dobra buda nie jest zła). [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images31.fotosik.pl/377/dac094618658be9c.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images41.fotosik.pl/18/9c7c083a81dfb2d1.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images42.fotosik.pl/18/068d42b2da13e93b.jpg[/IMG][/URL]
  9. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images49.fotosik.pl/18/bf3678defc2d63e0.jpg[/IMG][/URL] Pracuj, pracuj chłopie. Nie po to tu przyszedłeś żeby odpoczywać. Myraj, no co jest myraj. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images50.fotosik.pl/18/4ee909d0c282a3fe.jpg[/IMG][/URL] Smutne życie bez Tinki. Wredne to było, zazdrosne i pazerne, ale było z kim pokoziołkować po trawie. A niech by mnie i gdyzła dzień w dzień, ale żeby była. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images28.fotosik.pl/283/795ab08d0fbc0b74.jpg[/IMG][/URL] Trawa mniam, mniam, takiej trawy to nigdzie nie dostanie jak ta nasza miejska z ogrodu.
  10. [SIZE=3][FONT=Calibri]Mieszkamy już trochę ze sobą i wypadałoby coś więcej móc o Hieniowatym napisać. No więc tak na początek przez porównanie z Sabą napiszę. Istotą życia dla Saby było jedzenie. Zważywszy jak się w dzieciństwie nagłodowała było to całkowicie zrozumiałe. Za miskę żarcia sprzedałaby mnie jeszcze z podziękowaniem. To był pod względem jedzenia (i nie tylko)cudowny współmieszkaniec. Nigdy nie wybrzydzała. Dla Hieniuszy istotą życia jest podlewanie wszystkiego w zasięgu wzroku (inaczej znaczenie). Jeszcze nie widziałam w swoim życiu psa, który z taką rzetelnością i dokładnością zaznaczał na świecie swoją obecność. Potrafi podlewać przedmioty (także ożywione) setki razy. Momentami jest nawet w tym bezczelny. No bo dajmy na to idziemy sobie spokojnie spacerkiem i przechodzimy koło jakiejś posesji. A za siatką szaleje taki lub owaki, wychodzi z siebie i rzuca się w naszą stronę szczególnie Hienka. A Hienek co na to, ano bezczelnie podchodzi do siatki, podnosi nogę i się odlewa, dokładnie kilka centymetrów od właściciela posesji swojego gatunku. Zaznaczyć wszystko, co się da – to motto życiowe Hieniowatego. Nie muszę chyba dodawać, że momentami bywa to irytujące kiedy zmywa się po raz enty przejście na korytarzu operfumowane przez Hieńszczyznę. Ale w tym i jego urok i pracowitość, więc wszelkie formy irytacji zostają rozbite przez docenienie kunsztu Hieniowatego. [/FONT][/SIZE]
  11. [quote name='joaaa']Anuka, ja dopiero teraz skojarzyłam Hienka, kibicowałam mu kiedyś. Dobrze, że trafił do Ciebie! I jest na prawde piękny, widziałam go osobiście! :loveu:[/quote] Ta Joaaa śliczna z niego skórka pod nogi ;) Czasami to mam chore myśli jak muszę go zostawić na chwilę pod sklepem, że ktoś go jeszcze gwizdnie bo coś głupiemu jakiemuś człowiekowi strzeli do łba. Ludzie to potrafią mieć pomysły na wykorzystanie takiego futrzaka. Na szczęście trochę się pocieszam, że Hienek jak chce to i zęby wywalić potrafi tyle, że do ludzi to on raczej chodząca głaskotka. Od każdego potrafi swoją daninę głasków wydębić.
  12. Dzisiaj był prawdziwy nalot telefoniczny na Miszę (wczoraj ukazało się ogloszenie w lokalnej prasie). Oferty głównie kojcowe, ewentualnie do rozmnażania, żadna dla Miszy. Ale jest jedna sensowniejsza. Dzisiaj dom sprawdzałam. Pan co prawda starszy, ale odpowiedzialny i przede wszystkim psa traktuje nie tylko jako rekwizyt pilnujący. Żadnych dzieci i zwierząt w pobliżu. Umówiliśmy się, że jeżeli nie znajdziemy lepszego domu dla Miszy, to odezwę się do niego. Misza byłby w tym samym mieście, na ulicy którą znam, na oku. W razie czego mogłabym pomóc, gdyby były problemy. Jest jeszcze jeden dom do sprawdzenia, ale znacznie dalej i jeszcze nie znam adresu.
  13. Nowy adres Tiny dostałam jeszcze dzisiaj. Dokładam się do zdania Andzi. O Tinie nie da się tak łatwo zapomnieć.;) Cieszę się, że wszystko w porządku. A mury lub ogrodzenia dla Tiniuszy nigdy nie były większą przeszkodą podczas wypuszczania się na łajzy. Czekam z niecierpliwością na zdjęcia i może jeszcze jakiś bardziej szczegółowy opis jak się suczyna rozwinęła przez ten czas, czy łobuzuje itd.:razz: Do siebie nadal nie mam jak zaprosić, ale myślę, że w końcu się doczekacie.
  14. Szkoda wątku Hienka. Przez moje zaniedbanie kronika utknęła w martwym punkcie. Popróbuję się poprawić.
  15. [quote name='kasiaNDM']nie ma zadnych informacji ? Jeśli chcecie to pojadę do Państwa zrobic niezapowiedzianą wizytę i zobaczę czy wszystko w porządku[/quote] Najpierw wyślę maila. Jakby nie było odpowiedzi, to będę po prośbie do Ciebie stukać.
  16. Kochana Belulo mama obiecała mi, że jutro do Ciebie zajdzie po badaniach. Trzymaj się. Moja Saba już się Atosem tam zajmie. Razem nie będą tam samotni.
  17. [quote name='wanda szostek']Misza to wielkie moje strapienie. On do zimy powinien znaleźć dom. Ja nie mam nawet odpowiedniej i ciepłej dla niego budy. Największy problem to kaganiec. Nic nie jest pewne i nie można sprawdzić dopóki nie będzie miał na mordce kagańca i to dobrze zapiętego. Tak to wszystko jest w sferze domysłów. I już nie wiem który raz zadaję sobie to pytanie: Dlaczego on leżał na mojej drodze i dlaczego wskoczył do samochodu? Żeby nie to życie byłoby o wiele prostsze. Może znając swoje możliwości odpowiedzialniej byłoby go zostawić tam gdzie był? Ktoś mi powiedział, że powinnam myśleć głową a nie poddawać się emocjom.[/quote] Tyle, że gdybyście wtedy nie otwarli mu drzwi do samochodu, a on nie zdecydowałby się Wam zaufać, to najprawdopodobniej leżał by teraz gdzieś w lesie z kulą po myśliwych, a świat byłby uboższy o całego Miszę. I wtedy pewnie nikt by nie wiedział jak świat ten strasznie skarlał.
  18. [quote name='joaaa']Anuka,Wanda, przeczytałam właśnie cały wątek. :p Tak jak Ci mówiłam, uważam, że kastarcja jest niezbędna. Tylko nie oczekujmy efektu natychmiast, ale to wiesz. Tak jak rozmawiałyśmy. Praca z kagańcem super, tylko trzeba systematyczne kontynuować. A w ogóle, Misza to piękny onkowaty pies. Jak byłam u Was, to bardzo mi sie podobał, chociaż nie obejrzałam go dokładnie z braku czasu. Ja też odpuściłabym teorię o mieszance z bullowatymi. A rozdzielanie walczących psów, to chwyt nie całkiem za tylne nogi, tylko za słabiznę, czyli za pachwiny. Instynkt polowania jest niestety jednym z najsilniejszych instynktów, więc bardzo trudno go wyeliminować, szczególnie u psa, który poznał już smak polowania zakończonego sukcesem. Trzymam kciuki za znalezienie domu! I za pracę z Miszą. W razie czego daj znać, może coś podpowiem.[/quote] Joaaa nękać Cię będę pewnie bardzo często. Doświadczenia nie zastępi żadna książka. Z nieba mi spadłaś. Co do kur, to ja się nie łudzę. Nawet jak przy ludziach nie ruszy, to pod osłoną w miejscu niewidocznym zakatrupi i zeżre. Zwłaszcza, że dawny właściciel musiał go karmić samą surowizną. Więc smak i zapach surowego mięsa jest mu pewnie od dzieciństwa bliski.
  19. Opinii każdego z Was ufam i bardzo cenię. Uspokoiliście mnie całkowicie. Plusem jeszcze kastracji będzie to, że niekt go nie dokoptuje do hodowli. Zatem decyzja zapadła - Misza do ciachnięcia. Największy problem będzie w tym, żeby kagańca przy wecie nie chciał sobie zdjąć. Nie mam zielonego pojęcia jak zareaguje na obcego mężczyznę w białym kitlu, który zechce mu wbić szpilę w skórę.
  20. [quote name='enia']Jezzzu, dziewczyny ogarnijcie sie, cieszę sie, że Sarcia juz nie jest bezdomna i ma dobry dom i [B]WSPANIALEGO PANA[/B],ja tu publicznie potwierdzam co pisze Anuka- to cieply, cierpliwy ,dobry czlowiek, podziwiam Go za "wytrwalość":Rose: ale czy Wandzia w ten sposób nie zablokuje swojego DT?[/quote] Dzięki Enia, za przywołanie mnie do porządku, więcej komentować nie będę, ja mam cierpliwość, ale do czasu. Co do DT obawiam się, że nadal będą pomagać. Jak nie na dogomanii, to tym wszystkim psom, które im ludzie z miast wyważą do lasu. Wszystkie psy, które mieliśmy w rodzinie i które mamy zostały kiedyś wyrzucone przez innego człowieka. Same nas znalazły.
  21. [quote name='paros'] [COLOR=red][B]Kochana Parossss tak przeinaczyłaś fakty, że należałoby je nazwać zwykłym kłamstwem, bo niby jak inaczej. Ale do rzeczy[/B][/COLOR] [quote name='paros'][COLOR=#0000ff][B]Anuka1 jesteś niepoważną i dziecinną osobą.[/B][/COLOR] [B][COLOR=red]To Twoje osobiste zdanie i masz prawo je mieć, dopóki nie zaczynasz manipulować faktami na uzasadnienie własnej opinii.[/COLOR][/B] [COLOR=#0000ff][B] Nie dorosłaś jeszcze do spraw, którymi chcesz się zajmować. [/B][/COLOR] [B][COLOR=red]W każdym z tych wypadków nie zamierzałam brać psa sobie na głowę na dwa lub trzy miesiące. Nie miałam zamiaru pomagać, bo najnormalniej nie czułam się na siłach bez pieniędzy. A pomagać cudzymi rękoma i pieniędzmi nie umiem. [/COLOR][/B] [COLOR=#0000ff][B]Te sprawy Ciebie przerastają.[/B][/COLOR] [B][COLOR=red]Masz całkowitą tutaj rację. Dlatego rezygnuję.[/COLOR][/B] [COLOR=#0000ff][B] Nikt z osób, które pomagają psiakom nie oczekuje na aplauzy i kwiaty.[/B][/COLOR] [B][COLOR=red]Faktycznie proste słowo dziękuję dla człowieka po 60-tce, który nie miał żadnych zobowiązań wobec ludzi i zwierząt (bo dość już w swoim życiu pomógł), a mimo to poświęcił swój czas, zdrowie i pieniądze, jest szczytem aplauzu i bukieciarstwa. Ja 40 nie dobiegłam, więc nie o mnie tu chodzi.[/COLOR][/B] [COLOR=#0000ff][B] A Ty oczekujesz pochwał i aplauzów za pomoc, której sami się podjęliście biorąc Sarę na tymczas. [/B][/COLOR] [B][COLOR=red]Moja droga Paross jakie Wy. Nie istnieje coś takiego jak Wy kiedy decyzję podejmuje jedna osoba. A była nią Wanda. Ja o tej decyzji nie miałam zielonego pojęcia, byłam w zupełnie innym miejscu. Niestety ona ma swoje lata i zdrowie mocno nadszarpnięte, więc czy się chce czy się nie chce, to ma się obowiązek pomóc.[/COLOR][/B] [COLOR=#0000ff][B]To kolejna twoja dziecinada i kolejne zamieszanie. [/B][/COLOR] [B][COLOR=red]Powiem szczerze, że zaczyna mnie to irytować. Ile można przepraszać i się kajać za to, że chciało się dobrze dla psa, że czuło się za niego odpowiedzialnym.[/COLOR][/B] [COLOR=#0000ff][B]Wcześniej Tina, najpierw pilnie (ciągłe ponaglania) ją natychmiast oddajecie z tymczasu, [/B][/COLOR] [B][COLOR=red]Tina nie była na żadnym tymczasie. Błąkała się po polach i wsi. Tutejszym się spodobała. Była szczenna. Gdybyśmy ją wzięli na tymczas a potem wywieżli, to byśmy rozpętali tam wojnę. A tam się nie dyskutuje. Sąsiedzie zakończyli "dyskusję" swoją tym, że jeden z nich wylądował z nożem w plecach. Więc zanim ktoś z sąsiadów opylił ją za butelkę, nam udało się ją wywieźć. O całej sprawie nie wiedziałam do momentu kiedy poproszono mnie o pomoc w przewiezieniu jej. Nie odmówiłam. Przedstawiono mi sytuację tak, że Tina jedzie do domu tymczasowego, a tymczasowym opiekunem będzie osoba która zna i bardzo lubi tę rasę. No więc pojechaliśmy. Tylko, że zamiast domu były kojce i stado psów ujadających. Co miałam powiedzieć, że nie zostawię jej tam, bo nie tam ją wiozłam, że to może nienajlepsze miejsce pod koniec listopada dla szczennej, pitbullki trzęsącej się z zimna. Więc zagryzłam wargi z bólu i bardzo ciężkim sercem wróciłam do samochodu, a potem pociągiem do Siedlec. Tyle, że jakoś nie mogłam zapomnieć tych oczu przerażonych i zagubionych kiedy ją zostawiałam, kiedy wyskoczyła przez siatkę kojca i zwiała. A ja zawołałam znowu uczepiłam do smyczy i znowu oddałam w ręce opiekuna tych psów.[/COLOR][/B] [COLOR=#0000ff][B]mnóstwo osób poruszonych znajduje bezpłatny tymczas z bezpłatną opieką weta, [/B][/COLOR] [B][COLOR=red]za co ja im serdecznie dziękuję i doceniam[/COLOR][/B] [COLOR=#0000ff][B]a po kilku godzinach zawracanie ludziom głowy w weekend aby natychmiast Tina do Ciebie wróciła[/B][/COLOR] [B][COLOR=red]Paros czy masz tu namyśli własną osobę, o ile pamiętam to moje zawracanie głowy polegało na tym, że ni jak nie mogłam znaleźć publicznego transportu do tego miejsca. Wsiadłam w pociąg, dwie godziny drogi do Warszawy, ale dalej kropka. I tu mi pomogła pewna istota. Twoją zasługą było to, że podałaś mi do niej kontakt, więc też maczałaś w tym palce, nie zaprzeczysz. Szkoda, że wtedy podczas rozmowy nie powiedziałaś mi, że to szczyt nieodpowiedzialności. Owa cudownie ciepła osoba zechciała nas z Tiną podwieźć pod sam Dworzec Śródmieście. Dalej bez problemu same sobie poradziłyśmy.[/COLOR][/B] [COLOR=#0000ff][B] i potem jeszcze okazuje się, że nie masz kasy [/B][/COLOR] [B][COLOR=red]tak tej cholernej kasy nie miałam, gdybym ją miała nie musiałabym żebrać po ludziach, żeby wystawiali na bazarku moje książki; wystarczająco upokarzające jest nie mieć pieniędzy, a proszenie o nie, nawet po to by móc leczyć psa wcale nie mniej upadla; obawiam się, że Ty jednak tego nie jesteś w stanie zrozumieć, jak nietaktownym jest wypominanie tego,[/COLOR][/B] [COLOR=#0000ff][B]i trzeba zbierać kasę na weta i utrzymanie. Czy tak działa odpowiedzialny człowiek?:shake:[/B][/COLOR] [COLOR=red][B]Ty Paros nie zbierałaś, grosza nie dałaś, więc czemu Cię to tak boli;[/B][/COLOR] [B][COLOR=#ff0000]Sterylkę załatwiłam bezpłatną; a jeżeli chodzi o utrzymanie, to jedzenie kupowałam za swoje 350 zł miesięcznie zarobione, więc daruj (poza jednym wyjątkiem - Doddy sama zaproponowała i przekazała dla Tiny karmę); pomogło mi wtedy kilka doprawdy wspaniałych ludzi, myślę, że wiedzę jak wiele to wtedy dla mnie znaczyło;[/COLOR][/B] [B][COLOR=green]Czy tak działa odpowiedzialny człowiek? Różnimy się Paros pojęciem odpowiedzialności i to bardzo. Tak według mnie działa odpowiedzialny człowiek. Jeżeli uważa, że tak powinien zrobić, mimo że nie jest mu to na rękę, że bierze sobie kłopot na nie wiadomo jak długo, mimo że tacy ludzie jak Ty będę mu to pamiętali i wypominali i mimo to robi, bo wie że powinien, to zachowuje się odpowiedzialnie. [/COLOR][COLOR=red]A co według mnie jest nieodpowiedzialne? [/COLOR][/B] [B][COLOR=#ff0000]Podawanie fałszywych informacji na forum publicznym,[/COLOR][/B] [B][COLOR=#ff0000]pomaganie cudzymi rękoma. Za płotem biegają jeszcze dwa psy, które trzeba z tej wioski wyciągnąć. Zaoferujesz im dom tymczasowy? Daj mi przykład jak powinno się to robić. Jestem młodsza, a Ty powinnaś być dla mnie wzorem. Tylko tak można uczyć innych jak powinni postępować.[/COLOR][/B] I to już chyba wszystko, szkoda na takie rzeczy czasu i energii. Nie zmuszaj mnie Paross bym musiała znowu przywracać faktom ich prawdziwą twarz.
  22. [quote name='joaaa']GameBoy, ja chyba rozmawiałam z tymi ludźmi, to małżeństwo polsko-holenderskie, tak? Jeżeli tak, to oni szukają psa do pilnowania, który będzie mieszkał na dworze, tak mi mówili. Sara i tak nie nadawała się dla nich. A teraz co i jak. :razz: Po rozmowach telefonicznych z obydwiema stronami podjęłyśmy z Jayo decyzję, że Sara zostanie tam gdzie jest. Pokochała swój dt, dobrze dogaduje się ze zwierzętami tam mieszkającymi, jest jej tam dobrze. Dodatkowo dt także ją pokochał, bo opiekował się nią przez dwa miesiące. Nie wątpimy, że w drugim domu także miałaby świetnie. Bardzo, bardzo podoba mi się p.Karina i jej podejście do psów. Ale nie jesteśmy w stanie zadowolić obydwu stron. Mam nadzieję, że p.Karina nie obrazi się na nas i wiem, że na pewno jakaś inna bezdomna bieda znajdzie u Niej najlepszy dom na świecie. Bardzo dziękujemy Wszystkim za pomoc, dt za wspaniałą opiekę, Ricie za sprawdzenie domu, dziewczynom za ogłoszenia i oczywiście p.Karinie za chęć pokochania Sary i dania jej wspaniałego miejsca w swojej Rodzinie. Przepraszamy jeszcze raz za nieporozumienia, ta sprawa na pewno nauczyła nas czegoś. Pewnie komunikacja pomiedzy dt a nami powinna być lepsza z obydwu stron. Mam nadzieję, że Sara będzie najszczęśliwszym psem z najszczęsliwszymi ludźmi, a p.Karina obdarzy uczuciem i przygarnie do Swojego domu innego wspaniałego psa, który czeka właśnie na Nią. Anuka, czy możemy przesłać Wam przez Anię Tygrysiczkę worek karmy i dokumenty Sary?[/quote] Myślę, że tak, o ile Ania się zgodzi.
  23. [quote name='Belula']Moim skromnym zdaniem, bardzo ważne jest, aby przeprowadzić z samym sobą rozmowę, co oferuje się psom. Ja też z początku miałam dylemat, ale przemyślałam to. Zdecydowałam się oferować DT. I koniec tematu. Ogrom cierpienia psów, jest nie do ogarnięcia dla przeciętnego człowieka. MUSIMY pomagać. Ja widzę to tak, biorę "trudne", brzydkie, i niemłode psy, troszkę je podreperowuję, i szukam Domu Stałego. Wtedy zwalniam miejsce dla następnego cierpiącego... Bardzo boli mnie serce, jak oddaję takiego delikwenta, BARDZO, ponieważ kocham je. Autentycznie. I moja rodzina też. Ale trzeba się zdecydować, czy dajemy DT, czy DS. To jest decyzja, którą trzeba podjąć na samym początku. Ja daję DT, na czas nieokreślony, i bezwarunkowo. Jeśli nawet po roku, zgłosi się DS, to rycząc w poduszkę, oddam psa........ Wtedy, spojrzę sobie na szkieletory w klatkach i już wiem, że w ostatecznym rozrachunku dobrze zrobiłam.... Kabelku, kochany, jutro od nas odchodzisz do DS. Bywaj PRZYJACIELU![/quote] [COLOR=purple]Belula ja niczego nikomu nie obiecywałam i nie oferowałam. Przyjechałam tylko do pracy w chacie, bo miałam kilka dni wolnych. Lepiej pewnie by było gdybym dała spokój i zajęła się swoją robotą. Misza siedział by w kojcu itd.... Przecież sami z Sary zrezygnowaliśmy. Czego Wy właściwie od nas chcecie. [/COLOR]
  24. [quote name='paros'][COLOR=#0000ff][B]Anuka1 jesteś niepoważną i dziecinną osobą. Nie dorosłaś jeszcze do spraw, którymi chcesz się zajmować. Te sprawy Ciebie przerastają. Nikt z osób, które pomagają psiakom nie oczekuje na aplauzy i kwiaty. A Ty oczekujesz pochwał i aplauzów za pomoc, której sami się podjęliście biorąc Sarę na tymczas. To kolejna twoja dziecinada i kolejne zamieszanie. Wcześniej Tina, najpierw pilnie (ciągłe ponaglania) ją natychmiast oddajecie z tymczasu, mnóstwo osób poruszonych znajduje bezpłatny tymczas z bezpłatną opieką weta, a po kilku godzinach zawracanie ludziom głowy w weekend aby natychmiast Tina do Ciebie wróciła i potem jeszcze okazuje się, że nie masz kasy i trzeba zbierać kasę na weta i utrzymanie. Czy tak działa odpowiedzialny człowiek?:shake:[/B][/COLOR] [B][COLOR=blue]Rozumiem, że to decyzja Fundacji Niczyje :razz: [LIST] [*]Uważam, że gorszej decyzji nie można było podjąć, [*]świadczy to o braku profesjonalizmu [*]nie jest to wyjście honorowe z zaistniałej sytuacji [*]skoro doszło do takiej sytuacji to sunia i tak powinna pojechać tam gdzie miała [*]w złym świetle wygląda teraz Wasza fundacja[/LIST][/COLOR][/B] [B]To straszne jak przeprowadzacie adopcje ..... [/B]:crazyeye:[/quote] Paros, a wystarczyło wykazać odrobinę dobrej woli i dokładnie przeczytać wątek. Nie wprowadziłabyś tylu błędnych informacji. Czy Ty może wczoraj pytałaś mamę o kojce dla psów na tymczas? Pozostawiam to bez komentarza... podobnie jak kwiaty. Nie mam zamiaru więcej się zajmować adopcją psów, więc nie będzie problemu. Rodzicom też to stanowczo odradzę.
×
×
  • Create New...