-
Posts
4822 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Everything posted by Beatrx
-
[quote name='SAIKO'] Czasami jest tak, że w 99% przypadków dominujący jest człowiek/pies, a druga strona może przejmować pałeczkę tylko przy jedzeniu pokazując zęby i wykorzystując nie rzadko swój rozmiar. Możesz psa nauczyć, że po komendzie "łapa", bądź "siad" dostanie jedzenie, ale nie zawsze będzie to oznaczać, że pies nie warknie przy następnej próbie podejścia człowieka. Zachowań jest co najmniej kilka w takich sytuacjach "warczenia" -> skupię się na najczęstszym. Pies ostrzega Cię, bo nie przerywa jedzenia, warczy z pyskiem w misce. Kiedy pies/psy dostają jedzenie często stają nad miską. Metoda polega na tym, aby trzymać ją wyżej, aby pies tak bardzo się nad nią nie pochylał. Przejmujemy nad nią- miską tym samym kontrolę-> spacerując tak z michą w stronę psa efekt jest taki, że pies się będzie cofał. Nie obchodzi mnie, że pies usiadł, daje łapę, czy się kładzie-> MA ZACHOWAĆ DYSTANS kiedy trzymam miskę. Nabierze szacunku jeżeli nie będzie mógł się zbliżyć, gdy człowiek trzyma miskę z jedzeniem-> trzymając ją chcąc nie chcąc człowiek staje się dla psa potężny. Kontrolujesz to jak je, pies bierze dwa/trzy kęsy i zabiera się miskę-> zwierzę uczy się, że to człowiek rządzi jedzeniem-> dzielisz się nim, ale należy ono do człowieka. Kiedy przerywa się ten rytuał, pies musi poczekać aż człowiek znowu postanowi go nakarmić. To daje nam większą kontrolę i pozwala nauczyć psa jak powinien się relaksować-> doprowadzamy psa tym samym do większej uległości. Pożywienie, to najważniejsza rzecz na świecie, dlatego tak o nie walczą. Karmieniem nagradzamy odpowiedni stan umysłu psa, nie wykonywanie komend. [/QUOTE] co Ty mówisz... po komendzie 'łapa' pies ma dać łapę, a po komendzie 'siad' jego zad ma klepnąć na ziemi. to, ze na początku się UCZY psa w ten sposób, nie oznacza, ze żarcie jest celem samym w sobie. jak ktoś tego nie rozróżnia to potem ma zwierzątko wpatrzone w żarcie i robiące komendy dla żarcia. a jak się okazuje, że przewodnik żarcia nie ma to zwierzątko ma go w wyżej wspomnianym zadku. a Twój sposób zwalił mnie z nóg. jeśli pies nie ma miski na podwyższeniu to jak ma jeść inaczej, jak pochylając się nad nią? co to ma do dominacji? pies warczy, bo boi się, że mu żarcie zabierzesz. a Ty go tylko umacniasz w tym przekonaniu, bo michę zabierasz. i to bez żadnego schematu, bez żadnej pewności, robisz to jak masz ochotę. myślisz, że pies jest głupi i nie wie, od kogo żarcie dostaje? myślisz, ze tylko trzymając i zabierając mu miskę pokazujesz, że jedzenie jest od Ciebie? naucz psa, ze miska leżąca na ziemi, z żarciem może sobie leżeć i tydzień, a psu jej nie wolno tknąć, póki nie pozwolisz. naucz psa odwoływania od żarcia. wtedy pokażesz, ze jesteś wielki a nie zabierając psu michę, którą trzymasz w rękach jak masz ochotę.
-
[quote name='filodendron'] Zajrzyj na wątki barfowe - ile osób przerabiało warczenie przy przestawianiu psa z suchego żarcia na barf. Surowe mięso dla niektórych psów jest tak atrakcyjne, że nagle zaczynają się obawiać, że im ktoś to jedzenie odbierze. To zwykła obawa przed utratą atrakcyjnego posiłku i sygnał, że pies czuje z tego powodu dyskomfort - jak inaczej ma to "powiedzieć"? Przecież psu, który jest na co dzień bezproblemowym towarzyszem bez "dominujących" skłonności, nie włącza się nagle "tryb" dominacji i zaborczości na widok surowego mięcha. To jest nowa sytuacja i trzeba na nowo psu udowodnić, że on i jego żarcie są bezpieczne i nikt nie czyha, żeby je podwędzić. Idzie szybko, i z tego, co wiem, raczej odbywa się bez dyscyplinowania.[/QUOTE] to już wiem, czemu krąży plotka, ze psy karmione surowym mięsem są agresywne:evil_lol:
-
[quote name='SAIKO'] Z tą Anetą?, to już wiem z kim teraz rozmawiam, Agnieszka?:eviltong:[/QUOTE] tia, z panią trener, czy jak ona tam siebie nazywa. tak to ja:P [QUOTE] Tą wcześniejszą wypowiedź rozciągnę także do innych psów z innymi problemami (z panikarzami włącznie), jak mówiłem fanatykiem nie jestem i tego nie będę rozpowszechniać. Oglądałem i przeczytałem wszystko co Millan wypuścił, wszystkich psów nie kojarzę z racji tego, że zapadły mi w pamięć głównie te co do których podejście Millana mi odpowiadało-> było ich sporo, co do reszty czułem zawód, że jednak czegoś brakowało. Dlatego nie małpuję, bo gdyby tak było to możliwość mieszkania z niestabilnym "świrem" byłaby trudna ;).[/QUOTE] dzisiaj obejrzałam jeden jego odcinek, który mi się podobał. nie było ciągania psa na dławiku, a bardzo dużo mówił na temat spacerów i tego, jak one są ważne dla psa. [QUOTE] Całkiem sporo się tego nazbierało jeżeli weźmiemy pod uwagę wcześniejsze wypowiedzi to wychodzi na to, że mówimy praktycznie o tym samym, z tym że ja posługuję się definicją dominacji wg psiej psychologii ;). [/QUOTE] to już zauważyłam jakiś czas temu, że to co dla Ciebie jest dominacją dla mnie po prostu jest wychowaniem. i jakoś tak życie staje się prostsze, jak nie szuka się we wszystkim analogii do wilczej sfory i ustalania hierarchii;p
-
[quote name='SAIKO'] Zaczynasz wyolbrzymiać ;). Zdanie do "a ja nie rozumiem..." mówi o tym, o czy wałkuję i dalsza część także z tym, że to się opiera u mnie na relacji. Podkreślony fragment jest mocno przesadzony, ponieważ sprawiasz wrażenie jakbyś nie wiedziała do końca o czym mówisz. Mówisz o zachowaniu psa z problemami, a nie o takim, gdzie relacja jest prawidłowa. Przy zdrowej relacji pies nie będzie zaborczy, ani nie będzie brał czegoś w posiadanie-> zmieniał nastawienia. Myślę, że wiesz, że mając dwa psy z takim samym nastawieniem (dominującym lub ekscytacją, gdzie pies ma skłonności także do dominacji) konsekwencją będzie walka, to samo jeżeli jeden z takich osobników będzie chciał skorygować drugiego-> to jest to o czym napisałaś. [/QUOTE] czemu wyolbrzymiać? taka jest prawda, że alfa nie jest jeden na całe życie. wychodzi na to, ze bierzesz sobie z teorii dominacji tylko to co Ci pasuje, tylko to co Ci pasuje tłumaczysz zachowaniami w wilczej sforze, a nie uwzględniasz np. tego, ze piesek będzie chciał zawalczyć (tak jak to się w wilczym stadzie dzieje). nie zmieni nastawienia, bo tak jest wychowany a nie zdominowany. stado człowiek-pies to nie jest i nigdy nie będzie stado wilki-wilk, czy nawet pies-pies. [QUOTE] Liczę się z tym, że może "kiedyś" pies będzie chciał spróbować swoich sił jak niemal każdy pies z silnym poczuciem hierarchii, ale równie dobrze nie musi jeżeli będę dla niego mądrym przewodnikiem- póki co nie ma z tym problemów-> ostrzeżono mnie w hodowli przed taką ewentualnością, ostrzegł mnie wet mający już drugą akitę (kobieta) i jeszcze kilka innych ogarniętych osób. Ale nie będzie to wyglądać tak jakbym miał styczność z wilkiem, czy hybrydą... Po prostu będzie to po psiemu. [/QUOTE] to jest to o czym mówię: jak wychowasz tak będziesz miał. prowadząc psa konsekwentnie od szczeniaka, wytaczając granice i przestrzegając zasad niezależnie od sytuacji pies czuje się przy Tobie bezpiecznie, wie czego się po Tobie spodziewać, wie co wolno a czego nie i nie będzie próbował jakiś wyskoków, żeby zrobić z siebie alfę. [QUOTE] Kolejny temat rzeka, o który zahaczamy, mówisz teraz ogólnie widząc coś na filmie, coś co nie jest regułą, ponieważ wilki mają daną liczbę zachowań (nie będę pisał, bo by było trochę obszernie, a nie o tym temat). Burdy w stadzie i rozładowanie "napięcia" może spowodować niemal każdy osobnik (niemal, bo oprócz omegi), są to ataki agresji, występują także ataki grupowe. Zaś o zachowaniach o których wspominasz, to mowa prawdopodobnie o porze ustalania hierarchii, ale też mogę się mylić, bo nie widziałem zachowań z filmu. Do walk dochodzi sporadycznie, a hierarchia w sforze jest utrzymywana dzięki relacją dominacyjno-submisyjnym. O sytuacji o której wspominasz, chodzi zapewne o otwartą walkę między osobnikami o niezbyt wyraźnej pozycji w hierarchii, są to jednak starcia krótko trwałe i nie tak groźne jak o pozycję alfy. [/QUOTE] ale ja to wiem. tylko mówię, że to nie jest psychologiczne pojmowanie dominacji tylko coś, co widziałam. to że inaczej podchodzi się do nowego osobnika, inaczej do znajomego, inaczej ustala się hierarchię, inaczej utrzymuje i umacnia swoją pozycję to ja wiem. mówiłam konkretnie o rzucie o glebę w celu zdominowania zwierzątka. [QUOTE] Ponieważ "fani" powtarzają to jak mantrę ;), a nie biorą pod uwagę wielu okoliczności. Nie wyżywam się i nie będę (psy najlepiej pokazują kto jakim jest człowiekiem, nawet jest chyba takie przysłowie, które dość trafnie to przedstawia), całkiem dobrze nauczyłem się panować nad emocjami więc te pytania raczej nie do mnie ;).[/QUOTE] ale Cesar też powtarza, zeby być spokojnym i przekazywać psu gud enerdżi. niezależnie od okoliczności nie można się na psie wyżywać i nie sądzę, ze tylko fani 'jedynych słusznych' MP tak uważają. [QUOTE] Mam wrażenie, że widzisz psa świra po moich słowach, a ja mówię o sprawach jakie Ty przedstawiłaś w tej zasadzie "szkolenie przerywaj w momencie, w którym się zdenerwowałeś;-)" które ma odzwierciedlenie w wielu "gorszych dniach" człowieka mówiąc o chorobie, zdenerwowaniu, strachu, czy przybiciu także podczas normalnego spaceru z każdym psem oraz szkolenia. Widocznie mimo gorszych dni jesteś na tyle zgaszona, bo nie zwracasz na to uwagę, ponieważ dajesz swojemu psu "luz" na co dzień, albo na tyle trzeźwa widząc zmiany o których mówi "złota zasada". Nie wiem już jak jest z Tobą :P, wiem z autopsji i to nie tylko na swoim psie, że nastawienie człowieka odbija się na zachowaniu psa/psów ;).[QUOTE] ja widzę Twój awatar i widzę przesłodkiego psa misia a nie świra:P a że zwierzątko nas czyta i czuje, kiedy jaki mamy nastrój to kwestia niezaprzeczalna. tyle tylko, ze powinniśmy tak się ogarniać, żeby na spacer iść z dobrym nastawieniem, niezależnie od tego co dzieje się nam w życiu prywatnym czy zawodowym. nie tylko psisko na tym skorzysta, ale i nasze zdrowie;) [QUOTE] Głównie chodzi o sposoby jakich wiele jest rozpowszechnionych na m.in tym forum lub dyskusjach na WNT. Myślę, że wiesz co mam na myśli i nie muszę robić artykułów. Jestem zdania, że wychowując MP to można sobie od szczeniaka (tak wiem co powiesz...) ale nie gdy się go w jakimś stopniu "musztruje", a reszta rodzinki, a głównie kochana siostrzyczka ma to w nosie i całkowicie rozpieszcza szczeniaka, a później jest płacz, bek i darcie dzieciaka...;)[/QUOTE] no wiesz, na ich stronie to i ja sobie 'podyskutowałam' z panią wyłącznie pozytywną szkoleniowiec i jak widać, jestem zbyt tępa, bo argumenty w stylu 'tak ma być i koniec' albo 'jeśli czegoś nie umiesz to nie znaczy, ze się nie da' do mnie nie docierają;) co powiem? bo jestem niezmiernie ciekawa:D wiesz, dla mnie w wychowywaniu, niezależnie czy dorosłego psa czy szczeniaka musi być awersja. pies musi wiedzieć, co jest okej, a co jest be i tego co jest be nie robić. ignorowanie niczego psa nie uczy, w wręcz może wzmacniać niepożądane zachowania. to praktycznie wszędzie jest tak, ze dzieci szczeniaczka rozpuszczają, bo to takie słodkie i małe, a potem zaczynają się schodki bo to takie słodkie i małe jakoś urosło i jakby zęby ma większe:P a jak uczysz dziecko: ma być tak, tak i tak ZAWSZE (co jest w sumie trudniejsze niż nauczenie tego samego psa) to relacja dziecko-pies staje się prawidłowa. [QUOTE] Już się wypowiadałem o tym, że nie małpuję Cesara. Jakby nie patrzeć to małpa widzi-> małpa robi i to się odnosi do ludzi "niemyślących" samodzielnie, a za pomocą TV i reklam. Millan ma fajny patencik w pracy z jednym psem, ale z drugim, gdzie zdarza mu się mieć taką samą sytuację postępuje inaczej wiedząc, że mógł jednak jeszcze inaczej... Nie powiem, że nie mam wrażenia jakby chciał pokazać, że jest w stanie stłumić agresywnego psa mając twardy charakter przy okazji nie przewracając w środkach/metodach, mimo to jest skuteczny, co potwierdza ilość zresocjalizowanych psów. Trochę mało tłumaczy w TV, wiedzę można uzupełnić w reszcie jego książek, dvd i zagranicznych forach. U nas jako tako próżno szukać informacji jak prawidłowo posługiwać się jego kluczem ;). [/QUOTE] ja nie mówię o agresywnych psach;) z nimi wiadomo, ze postępowanie jest inne i z zewnątrz wygląda na brutalne męczenie pieska. mówię tu chociażby o tym beagle, do którego link wrzuciłam na wątku o Cesarze. pies myśliwski zamknięty w domu, wypuszczany na siku to jak on ma się zachowywać? i słyszą właściciele, że on ich dominuje i że trzeba mu przestrzeń zagarnąć i dawaj go za dławik z kanapy ściągnąć, na dławiku korektę za to, ze chciał się bawić jakąś gazetą czy kapciem i siedzi biedak, nie wie co ma robić, patrzy się spode łba na ludzi więc cieszą się wszyscy, bo pokazali psu kto tu rządzi. następny pomyśl: psa trzeba wybiegać. to przyczepili go do wózka jego właściciela, cały czas na dławiku, a pies leci biedny za tym wózkiem, byle go nie dusiło za bardzo i komentarz: patrzcie jak on to lubi. i po takich odcinkach odechciewa mi się oglądać te jego filmy dalej. dla mnie podejście 'on nas dominuje' nie patrząc na to, ze podstawowe potrzeby psa jako psa nie zostały zaspokojone jest złe. a że jego metody ewoluują to naturalna kolej rzeczy. chociaż ta czarna suczka, która skomlała z bólu jak ja na dławiku z łóżka ściągał, twierdząc że ona w ten sposób pokazuje niezadowolenie to później była w jego obroży wyprowadzana, więc to raczej świeży program. uratował sporo psów od igły, to mu się chwali. ale schematyczne podchodzenie, zwłaszcza do żywych stworzeń mi się nie podoba.
-
[quote name='Patmol']rozumiem chociaż ja mam psa w szelkach, to pewnie na to samo wychodzi mam tez taką zwykłą parcianą smycz 1,5 metra -jutro wypróbuję a docelowo kupię pasek i smycz przypinaną do paska - czy na takiej smyczy pies idzie z boku czy z przodu? bo jak mam psa na smyczy, a smycz w ręce (a w parku narodowym pies musi być na uwięzi) to nie mogę zdjęć robić[/QUOTE] możesz to spokojnie rozróżniać, czyli szelki do flexi, bo w szelkach można ciągnąć, a obroża do zwykłej smyczy i wtedy nie ciągniemy. to smycz do dogtrekkingu? to tam ogólnie pies idzie z przodu. ale to od Ciebie zależy, gdzie go sobie ustawisz.
-
[quote name='SAIKO']Słyszeć, a żyć z nimi przez kilkanaście lat to co innego, nie odróżniasz tutaj jednej ważnej rzeczy, otóż istnieje coś takiego jak jeden strzał zębami, czego ja doświadczałem i pies się do mnie nie sadził, jeżeli masz na myśli jakąś agresję. Istnieje jeszcze stan taki jak rywalizacja, a konkretniej walka, o którym nie mówię.[/QUOTE] odróżniam. właśnie dlatego pisałam o złapaniu zębami, a nie szarpaniu czy walce. [QUOTE] Nie myśl, że jestem jakiś ograniczony i nie potrafię odróżnić "zabawy", "podszczypywania" czy innego zaczepnego lub typowego dla szczeniaka zachowania, które nie jest dominujące- to jest dla mnie całkowicie oczywiste. Ja mówię o prawdziwej reakcji, takiej jak odruch psa, gdy się go złapie za ogon, o konkretnej reakcji gdy pies kopie na działce, gdzie dziecko nie mogło szczeniaka dotknąć, bo ten kłapał dziobem. Nie było mi wtedy do śmiechu jak musiałem podłożyć rękę, a jeżeli Cię to ciekawi to ugryzienie nie pozostawiało śladów na skórze, a krwawienie adekwatne do możliwości szczeniaka. [/QUOTE] wiesz, z tego co zauważyłam to dla Ciebie praktycznie wszystko jest dominacją. relację dziecko - pies trzeba ustawić. pokazać zarówno psu jak i dziecku jak mają się zachowywać w stosunku do siebie. a jak to między nimi było nie wiem, nie widziałam więc Ci w punktach nie opiszę zachowania jednego i drugiego i co z czego wynikało. mogę jedynie ogólnikowo strzelać. [QUOTE] Wygląda na to, że mój pies nie jest normalny, mówią to także po części właściciele innych akit, wg nich jest bardziej charakterny. Dziecko o którym mówię żyje w domu z małym kundelkiem, więc mowy o strachu jako takim nie było, wręcz przeciwnie, nazwałbym to pewnym stopniem fascynacji. Pies się z tym kundlem bawił, więc o podejściu zapachu psa też nie było mowy. [/QUOTE] ale to nie musiał być zapach innego psa. mógł to być zapach np. mydła jakiego użyła czy proszku do prania, albo płynu do płukania. albo nawet pasty do zębów. pies to wszystko czuje i to mogło mu niepodpasować. [QUOTE] Widzisz, problem był taki, że pies nie od początku ją sobie ustawiał, a dopiero po jakimś czasie wspólnego siedzenia w domu. Na początku dał się głaskać, było obwąchanie itd, ale gdy pies zajmował się swoimi sprawami a dzieciak próbował się wtrącić to sobie ją ustawiał. [/QUOTE] a może niechcący mu jakąś krzywdę zrobiła? albo przestraszyła, nawet nieświadomie? albo zachowała się w inny sposób, który zniechęcił psisko do niej? skoro inne dzieci były okej, a te co go drażnią nie są okej to może zamiast patrzeć, że szczeniak chciał ją dominować trzeba było pójść w tę stronę? [QUOTE] Wychowanie opiera się na dominacji, w jakiś sposób napisałem definicję dominacji w psiej psychologii. Wychowywać psa wobec dziecka i odwrotnie można, gdy mamy na to czas, ale nie w momencie, gdzie pozycję dziecka przyjeżdżającego na 2-3 dni na święta, gdyż mieszka po drugiej stronie Polski trzeba ustawić na wejście, ponieważ hierarchia jest "czynna", a nie rozciągnięta w czasie.[/QUOTE] a to już trzeba psa wychować tak, żeby nie 'ustawiał' dziecka, ani żadnego gościa na wejście. [QUOTE] Uzdrowienie relacji ma znaczący wpływ do zbudowania zaufania i więzi, która jest potrzebna do resocjalizacji zachowań. Widzisz, niektórzy widząc psa (mając zepsutą relację), który je, leży, gryzie zabawkę (także w zabawie), który także warczy ulegają jego nastawieniu mówiąc o szacunku i takim tam duperelach. Ale są osoby, które opierają swoją pracę na prawidłowej relacji i pies w takich sytuacjach nie zawarczy, a jeżeli spróbuje zmienić nastawienie jest dyscyplinowany. Tak się komunikuje pies względem psa, dla niego to jest jasne i nie rozumiem po co zmieniać to na ludzki sposób próbując sprawić, aby pies komunikował się po naszemu skoro nie myśli abstrakcyjnie. [/QUOTE] chodzi Ci o leżenie, jedzenie i pilnowanie zabawki warczeniem? taka relacja człowiek-pies nie jest normalna i trzeba dążyć do tego, żeby to warczenie wyeliminować, a raczej zlikwidować stan, którego efektem jest warczenie. a ja nie rozumiem, po co stwierdzasz, ze pies zmieni nastawienie. jeśli ja uczę moje zwierzątko, że np. mogę sobie wziąć jego zabawkę, niezależnie czy się nią bawi czy nie i dla niego to jest normalne, naturalne i oczywiste to niby czemu ma zmieniać nastawienie? gdyby to była kwestia dominacji to faktycznie musiałabym za każdym razem, biorąc jakąkolwiek jego zabawkę mieć oczy szeroko otwarte i tylko patrzeć czy pies mi nastawienia nie zmienia i nie szykuje się do ataku w celu przejęcia władzy. i dajmy na to, ze zmieniłby nastawienie i zaatakował. ja go dyscyplinuję, a on przyjmuje wyzwanie i rzuca się mi do gardła, chcąc zdobyć pozycję alfy. obstawiam, że jak w dość niefortunny sposób jego ząbki obiłyby się o moją szyję to byłoby po mnie. więc po co mi takie zwierzątko? sam mówisz, ze hierarchia jest czynna, a więc musisz liczyć się z tym, ze Twój akit pewnego dnia stwierdzi, ze jest na tyle silny,żeby przejąć władzę, zmieni nastawienie i zaatakuje. i możesz nie zdążyć z korektą... [QUOTE] Pierwsza część cytatu przedstawia prawidłowa relację, nie porównuj tego do wilków, że niby alfa nie domaga się aby omega dał mu zdobyte jedzonko, bo jako szef ma do tego prawo, tam chodzi o kolejność jedzenia, które jest w tym świecie "wydarzeniem". [/QUOTE] tyle tylko, ze omega jak już sobie odgryzie kawałek mięcha to z tym mięchem zwiewa i znajduje sobie kąt, w którym spokojnie może spożyć. jak go alfa dorwie to i owszem, mięcho 'odbije'. żarcie = przeżycie. gdyby ta omega czekała za każdym razem aż alfa razem z resztą stada się naje to długo by nie pożyła;) [QUOTE] W prezentowanym podejściu mówisz o tym co jest w dominacji oczywiste, tylko ja o tym nie wspomniałem, bo gdybym musiał to rozbić to przydałaby się seria artykułów żeby wyjaśnić nieporozumienia. Zwłaszcza to zdanie "możesz psa złapać za fraki, wywalić go na glebę i go zdominować. a możesz tez psa wychować zaczynając o spalenia miski i wydawania żarcia tylko i wyłącznie za pracę. tu i tu osiągniesz efekt, tylko pies będzie inaczej na to patrzył". Widzisz, alfa nie daje nagród, dlaczego? opisywałem wcześniej, dlatego możliwość posilenia jest formą nagrody -> to w psim/wilczym świecie.[B] My znaleźliśmy sposób "wydawania żarcia za pracę" i jest to opcja, zamieniająca warunki naturalne[/B]. [/QUOTE] i tu się mylisz;) nagrodą za udane polowanie jest pełen brzuch. na tej samej zasadzie 'poluje' człowiek z psem. co masz przed polowaniem np. na sarenkę? wywęszenie tropu, przybliżenie się do sarenki, naganianie, gonitwa, atak i zabicie sarenki. a co masz przed polowaniem na np. piłeczkę? siad, waruj, zostań, do mnie, noga, aport i piłeczka upolowana. niby robimy co innego, ale mechanizm działania jest ten sam i daje ten sam efekt: współpracę i budowanie więzi. [QUOTE] Mówisz o rzucaniu psem na glebę, więc znowu odchodzisz od psiej psychologi używając ludzkiej. [/QUOTE] no wiesz, widziałam (co prawda na filmie) jak wilki się dominują i dosłownie był to rzut o glebę za fraki i stanie tuż nad delikwentem z irokezem na plecach i pełnym garniturem zębów na wierzchu. [QUOTE] Zaczynasz mówić jak fani MP, wychodzi na to, że mając zły dzień nie powinienem wychodzić na spacer z psem, praca swoją drogą, a codzienne życie swoją, chyba zapominasz jak to było mieć w domu nastolatka ;). Pracując z psem już jakiś konkretny czas, systematycznie, gdzie relacja ma także podstawy to mając "gorsze dni jako człowiek" pies nie reaguje jak świr to prawda, ale to także zależy od "wrażliwości" psa, charakteru itd, Jeżeli mi powiesz, że się nie waha co do Twoich decyzji, że nie pociągnie do krzaczka (bez potrzeby siku, ale podejściu czego np, normalnie nie robi jeżeli idzie w miarę krótko lub luźno jak kto woli), nie zmieni postawy ciała na spacerze czy wobec kogoś lub czegoś - mówimy nawet o subtelnych sygnałach różniących się od "normalnego" stanu, to Ci nie uwierzę, zbyt często to widziałem ;). [/QUOTE] czemu fani MP? bo nie lubię, jak ktoś się na kimś wyżywa? a czy będąc z psem na spacerze musisz się na nim wyżywać? nie potrafisz oddzielić spraw, które Cię zdenerwowały od zwierzątka na drugim końcu smyczy? wiesz, zastanawiam się jaką to decyzję musiałabym podjąć, zeby mi się pies zawahał. i same głupoty mi do głowy przychodzą:P do krzaczków, słupków, drzewek i innych nośników psich zapachów to on może podchodzić jak idziemy luźno, spokojnym spacerkiem, niezależnie od moich dni. a jak idziemy gdzieś konkretnie to nie ma wąchania czy zatrzymywania się. nie może być tak, że zwierzątko wykorzystuje moją słabość do własnych celów. jak tak dobrze pomyślę to on się zmienia raczej na korzyść niż niekorzyść, ale właśnie w taki subtelny sposób, tak jakby nie chciał mnie dobijać swoim niegrzecznym zachowaniem:D [QUOTE] Nie na mnie, a na siostrę i chrześnicę. Siostra/chrześnica rządziła michą-jedzeniem, a ja jak trzeba było to reagowałem ;). Miałem praktycznie nikłą wiedzę, a problemy starałem się załatać radami z książek MP. W końcu spotkałem sensowną kobietę, która przewróciła moje myślenie do góry nogami, wytłumaczyła co jak, gdzie i kiedy, dała wskazówki jak się właściwie posługiwać kluczem Millana i od teraz nie mam problemów. Początki nie były oczywiście w stylu "czary mary", bo panowanie nad emocjami "spokój i asertywność" nie jest takie proste, a to jest kluczowy element całego tego klucza ;).[/QUOTE] a co to za kobieta? to jakiś szkoleniowiec? a tak z ciekawości: co książka 'radziła'? [QUOTE] Przewracać psa też trzeba umieć, co nie jest równoznaczne z położeniem psa na boku w celu, aby się sam pod wpływem naszego stanu zrelaksował, gdy jest agresywnie lękliwy. Dlatego panuje taka, a nie inna na ten temat opinia. Pies ma wiedzieć kiedy mamy zamiar mu pokazać niezadowolenie przewodnika (czasami wystarczy sama korekta, czasami same zebranie się do tej czynności- nie mylić ze strachem, by pies wysyłał sygnały, że to do niego dotarło-uległ itd, Sama zmiana pozycji jest już oznaką, np ze stojącej na siedzenie) od próby miziania, bądź zmiany nastawienia. [/QUOTE] przecież Cesar tak robił. buch psa na bok i patrzcie jaki on zrelaksowany jest. wiesz, czasem i sam 'zabójczy wzrok' wystarczy, by pies zaczął cs'ować. nie trzeba mu nic mówić ani za korektę fizyczną się zabierać. a zauważ, ilu właścicieli nie umie 'czytać' psa. ilu się wydrze na psa za coś, pies już rozpłaszczony na ziemi się oblizuje a i tak dostanie smyczą po zadku:( myślisz, ze co taki ktoś zrobi jak filmików Cesara się naogląda? wyjdzie to psu na dobre Twoim zdaniem? [QUOTE] Skoro Millan jest tak szeroko dostępny, to powinno się edukować, zamiast mówić, że to "idiotyzm", bo i tak znajdą się ludzie, którzy pobawią się w zaklinanie własnego, a co gorsza obcego psa...[/QUOTE] dla mnie idiotyzmem jest mówienie, że niewybiegany, niewychowany pies dominuje i szarpanie go na dławiku, żeby pokazać kto tu rządzi. tak samo jak idiotyzmem jest wieszanie psa na tym samym dławiku, ale juz na bieżni w celu wybiegania. tak jak idiotyzmem jest ciągnięcia psa za ten dławik w celu zagarnięcia z powrotem przestrzeni łóżka, a ze pies skamle, bo go to boli to nic, bo on tylko pokazuje w ten sposób swoje niezadowolenie. nie można uogólnić, że całość jego metod to idiotyzm, ale co włączę jakiś odcinek to mi się odechciewa go oglądać właśnie przez takie przykłady, jak wyżej napisałam.
-
[quote name='SAIKO'] Opisaną metodę stosowałem na swoim psie, .[/QUOTE] czyli mając psa od szczeniaka dopuściłeś do sytuacji, zeby warczał na Ciebie przy misce??
-
[quote name='SAIKO']Podałem przykład z życia wzięty, nie raz, nie dwa zostałem tak potraktowany przez "jamniki" swojego - ugryzienie w nochal, ciotki- to samo, kolegi- policzek (do dzisiaj mam ślad), miałem wtedy około 10 lat, ale co do tego wieku jaki podałem 2-3 lata to i mój szczeniak mając 3 miesiące sadził się do chrześnicy, gdy ta postanowiła go choćby pogłaskać-> jeżeli szczeniak wiedział, że ma wyższą pozycję od dziecka (wtedy jeszcze nie bawiłem się w dominację i hierarchię) i to jeszcze obcego, to jaki był mechanizm tej reakcji, skoro obce osoby mogły go czochrać gdzie popadnie włącznie z moją siostrą- też dzieciakiem, innymi znajomymi dzieciakami? że niby obcy dzieciak, w ludzkim rozumowaniu to by pasowało, ale wg psiego, nie pasuje mi to... [QUOTE] o jamnikach to słyszałam nie jedną już opowieść i większość kończyła się na zębach w skórze. i gryzieniu na serio, a nie ostrzegawczo. 3 miesięczny szczeniak dominował? no proszę Cię... to że łapał ją zębami za wszystko co jej wystawało i do tego 'warczał' nie znaczy, że ją dominował. po prostu się bawił, a psy się tak bawią ze sobą i to zachowanie przenoszą na człowieka, póki nie zostaną nauczone, ze z człowiekiem trzeba się bawić delikatnie a nie wbijać w niego igiełki. normalny szczeniak wie, ze jest szczeniakiem i nie będzie się stawiał. chodzi o to, ze tylko ją jedną tak traktował a resztę dzieci inaczej? to co do mechanizmu: może mu nie podpasowała? może pachniała nie tak? może była ubrana w coś, co psu się źle kojarzyło? może zachowywała się inaczej? może się go bała, nie była pewna i szczeniak reagował na nią inaczej? [QUOTE] Co z pogryzieniami i zagryzieniami dzieci, jakiś czas temu dziecko zabite przez amstaffa przy rodzicach (dziecko rodziców oczywiście), amstaff zareagował korektą, a że dla dziecka ta korekta była śmiertelna to co innego (dziecko było bardzo małe). [/QUOTE] a o psie w typie asta, szczutym na ludzi przez mundrego tatusia, który zaatakował 14sto miesięczne dziecko słyszałeś? to jest ten mechanizm, o którym pisałam wcześniej. pseudoszkolenie psa o niestabilnej psychice na agresora i juz mamy niebezpieczne zwierzę. bez teorii o dominacji czy jakiejkolwiek innej. apropo korekt, moja znajoma opowiadała, że x lat temu mieli wyżlicę i pewnego dnia przyszła w odwiedziny do nich koleżanka z dzieckiem. dziecko ciekawe pieska to pieska głaskało, a jak się ośmieliło to zaczęło psu dokuczać, ciągnąć go za uszy czy ogon. psica z początku to akceptowała, dawała ze sobą zrobić wszystko, ale w końcu zmęczyła się tym i chciała odejść. no to dzieciak za nią. matka i ta znajoma były na tyle głupie, ze tylko się z tego śmiały. przestało im być do śmiechu jak psica w końcu złapała dzieciaka za kark. one przerażenie w oczach, a psica go puściła i odeszła na swoje miejsce. dzieciakowi nic nie było, nawet siniaka nie miał, ale dał jej spokój i już jej nie dokuczał. wg Ciebie ona też go zdominowała? [QUOTE] Chrześnica stała się wobec psa dominująca, to ona wyznaczała granice tak, że pies nie miał prawa na własne życzenie wejść w jej przestrzeń, gdy łaziła z ciastkiem, czy innym jedzeniem, czy też nawet z jego zabawką. Jak do tego doszło?, całkiem normalnie-> korekty wszystkich członków rodziny (każdy na wejście do mnie do domu jest wobec psa stroną dominującą dzięki zastosowaniu na wejście poleconych zasad- nie wchodzą do bajki psa ;) ), po czasie (dzieciak perfekcyjnie opanował mówienie komendy odejdź jak i inne znane i łatwe do wymówienia wobec psa) zaczęła sama wyznaczać granice, a o dziwo pies szybko skumał, że i ona może mieć władzę wobec karmienia, rozporządzanie jedzeniem w czasie karmienia. Dziecko miało frajdę, że pies je z jej ręki, pies stał się wobec niej uległy i nie było śladu po warczeniu. [/QUOTE] ale tu opisujesz wychowanie psa. a gdzie ta dominacja? ot, psisko się nauczyło, że dziecko jest okej, nic psu nie zrobi, do dziecka się nie podchodzi bez pozwolenia, niezależnie od okoliczności i tyle. dodatkowo frajdę będzie miała jak piesek zrobi siad czy waruj na jej komendę. to takie normalne, zdrowe współżycie psa i dziecka, a nie żadna dominacja;) [QUOTE] Wbrew panującej opinii, że pies który warczy przy misce i innych sytuacjach nie powinien być korygowany, bo zatraci w pewnym sensie sygnały ostrzegawcze i będzie kłapał na wejście zębami-> głupota jakich mało, no chyba że lejemy psa pasem przez dupe, przy każdym warknięciu... Chodziło o wybicie z tego stanu, stanu pozycjonowania innego członka stada-> to nie on jest przewodnikiem, więc mówiąc w skrócie nie ma prawa tak reagować- takim nastawieniem wobec innego członka rodziny. Ja jako przewodnik wymagam posłuszeństwa, które mi się naturalnie należy (rozwijałem ten temat wcześniej) -> pies w rodzinie ma być omegą, nie betą, ani gdzieś po środku, koniec stawiki i już, zero dyskusji z psem o status ;). A to, że ma zjeść w spokoju, to rozumiem i szanuję, ale nie tego że nikt nie ma prawa podejść w jego pobliżu choćby po zostawiony widelec...[/QUOTE] ale warczenie przy misce nie bierze się z powietrza. to nie jest tak, ze przynosimy do domu małą, słodką kuleczkę a na drugi dzień mamy warczącego na człowieka psa. pies nauczony od szczeniaka, ze pańcia ma prawo zrobić z miską wszystko, niezależnie od tego, czy coś tam jest czy nie nawet pół słowa sprzeciwu nie wyrazi, gdy dotknie mu się tą miskę. co więcej, on nie będzie widział powodów, dla których miałby warczeć, dla niego taka sytuacja nie będzie niczym dziwnym, nie będzie powodem stresu, w ogóle się nie będzie nad tym zastanawiał, bo to po prostu normalne. a praca nad warczącym psem nie polega na tym, żeby go zdominować. skoro człowiek już sobie aż tak zepsuł zwierzątko, ze np. warczy na niego przy misce to zdominowanie zwierzątka w tym momencie nie sprawi, ze zwierzątko pokocha człowieka przy misce. jak zaczniesz stosować korekty za warczenie to i owszem, pies przestanie warczeć na rzecz ataku bez ostrzeżenia. sztuką jest takie wypracowanie kontaktu, żeby psu nawet do głowy nie przyszło zawarczenie nie dlatego, ze go zdominowaliśmy ale dlatego, ze psiak nie widzi takiej potrzeby. i nie chodzi tu o ustąpienie psu, tylko zrobienie tak, żeby było po naszej myśli i równocześnie żeby psiak czuł się w porządku. możesz psa złapać za fraki, wywalić go na glebę i go zdominować. a możesz tez psa wychować zaczynając o spalenia miski i wydawania żarcia tylko i wyłącznie za pracę. tu i tu osiągniesz efekt, tylko pies będzie inaczej na to patrzył. [QUOTE] gorsze, czyli przykładowo wyczerpanie fizyczne i psychiczne-> przeziębienie, frustracja spowodowana innym czynnikiem i przenoszona na psa, i inne tego typu sprawy-> odstępstwa od spokoju i asertywności, chyba rozumiesz o co mi chodzi ;). [/QUOTE] ale to Ci chodzi o złe dni człowieka? jest taka złota zasada: szkolenie przerywaj w momencie, w którym się zdenerwowałeś;) a wyżywanie się na psie czy na innych ludziach za swoje 'złe dni' to tak raczej wymagałoby konsultacji psychologicznej;) ale tu ogólnie trzeba odróżnić wychowanie od szkolenia, bo wiadomo, ze od chorego zwierzęcia nie będziemy wymagali treningu posłuszeństwa, ale to nie znaczy, ze piesek zapomina o zasadach dobrego wychowania i np. rzuca się na inne pieski. [QUOTE] Chodziło mi bardziej o cechy charakteru. To nie onek walczył przez ponad 300 lat na psich ringach i to nie on ma także w swojej krwi geny także tosy, jeszcze nigdy nie widziałem nie wykastrowanej akity, która byłaby przyjacielem dla każdego obcego psa, jeżeli coś takiego istnieje to muszę to zobaczyć ;) O ile można ją nauczyć odpowiedniego nastawienia, tak przyjaciela dla każdego nie da się z niej zrobić i już. Nawet z pitbulla można zrobić owieczkę, ale u akity decyduje o tym także jej pierwotność i japońska kultura w której się ukształtowały. [/QUOTE] no wiesz, onka to nie ma 300lat na ziemi;) wiadomo, ze charaktery będą miały różne, inaczej będą reagowały, inaczej podejmą współpracę z człowiekiem, inaczej się będzie je szkolić. tylko nie zapominaj, że pies nie musi być przyjacielem dla wszystkich, zwłaszcza pies pełnojajeczny w stosunku do innego psa pełnojajecznego, niezależnie od rasy. nie muszą się bawić, nie muszą się witać, nie muszą mieć żadnego kontaktu ale muszą przechodzić koło siebie grzecznie, a nie drzeć japę z kłami na wierzchu i irokezem na plecach. i jedynie tego spokoju przy mijaniu możesz wymagać, ale przyjaźni nie. [QUOTE] Co do innych spraw, które wymieniłaś to się zgadzam, oprócz wychowania- [B]jestem dominujący 24/7 [/B];). [/QUOTE] to ciężko mają z Tobą inni ludzie:P (wybacz, nie mogłam się powstrzymać;)) [QUOTE] Na naszą logikę nie, w końcu dogadanie oznacza pewną relację jakby nie patrzyć-> z tym się mogę po części z Tobą zgodzić. Z tym dogadaniem to chodzi raczej o podejście wilka na swoim terytorium i nie tylko do obcego psowatego, w naturze doszłoby do walki w przypadku zwierząt z takim samy nastawieniem, które nie tworzą grupy, pies odpuścił próbę sił, bo wyczuł to nastawienie. Założyć się mogę o kilka groszy, że gdyby postawić przed tym wilkiem innego psa, który postanowiłby podjąć wyzwanie, to widzielibyśmy skakanie sobie do gardeł. Jeżeli chodzi o komunikację, o czytanie siebie nawzajem to one to doskonale czytają i potrafią to zrozumieć, mimo że pies zatracił kilka narzędzi z pełni zachowań o których mówiłem wcześniej ;). [/QUOTE] no jasne, ze gdyby dobek nie ustąpił tylko zdecydował się walczyć to kłaki by leciały aż miło. dobek nie dość, że wyczuł nastawienie to wyczuł, że to nie pies i to też sprawiło, ze zareagował wycofaniem. ale już wiem, o co Ci chodziło z 'dogadaniem się';) [QUOTE] Ten biały wilk jak najbardziej wygląda jak wilk alaskański, różni się nieco od tych ze wcześniejszych filmów (luknij na fotki tych zwierząt), jego zachowania, ruchy ogona itd, są wilcze. Jeżeli się przyglądałaś wilkowi w zoo, to można tą dzikość zobaczyć m.in w ich oczach. Inaczej mu się patrzy z oczu jak z psu. To, że ma obrożę o niczym nie świadczy, to może być wilk trzymany w jakimś domostwie prawidłowo prowadzony, socjalizowany już w przeszłości z tymi psami lub przebywający - wychowujący się z innymi psami na co dzień. Tam mogło dojść równie dobrze do ataku i grupowej walki, mogło o tym zadecydować wiele czynników m.in nastawienie tych psów. Nie wiemy także jak się zakończyła ta relacja, bo wilk na sam koniec filmu zaczyna zmieniać nastawienie. [/QUOTE] ten tu na zdjęciu to i owszem, wilk. ale tamten no jak dla mnie ewidentnie psisko. i to piękne psisko. a ogon to już w ogóle ma przecudny. z arabem mi się kojarzy, cały ruch, cała postawa. nie mówię tu o wysyłanych przez niego sygnałach, tylko o tej szlachetności i pięknie. a nawet jakby był wilkiem to chowany w domu, wśród ludzi i psów uczy się psiego życia. a do gromady bawiących się psów nie musi wcale wilk podbiec żeby jatka się zaczęła, najzwyklejszy pies wystarczy;)
-
[quote name='SAIKO']Są jeszcze psy "rozpieszczane" bez ingerencji "zenka" zza płota - uczłowieczane. Mówię o rzeczach oczywistych widząc "mowę ciała", która zdradza kiedy pies jest dominujący, a kiedy uległy. Mówisz o przysłowiowych "wieśniakach" podbudowujących swoje ego, a ja mówię to psach z normalnego domu, który jest oczkiem w głowie normalnej rodzinki z ogródkiem, albo mieszkańcach bloków. [QUOTE] ale zwierzę rozpieszczone to zwierzę niewychowane. a już oczko w głowie, wychuchane, wydmuchane i w ogóle cacy to w większości przypadków sfrustrowane zwierzątko, pozbawione swojego psiejstwa (słowa takiego nie ma, ale mam nadzieję, ze zrozumiesz o co chodzi;)) na rzecz narzucenia mu 'człowieczeństwa'. to jak taki pies ma się zachowywać, jak nie w sposób, który Ty określasz jako dominujący? wystarczy takiemu zwierzątku dać się wybiegać, dać powąchać trawkę, wytarzać się w błocie, poganiać z psami, po prostu pozwolić mu być psem, a nie mini futrzastym człowiekiem a już piesek inaczej się będzie zachowywał. potem 'tylko' wyznaczenie granic i konsekwentne ich przestrzeganie i już mamy grzecznego pieska;) [QUOTE] Inaczej, jest sytuacja w domu; pies leży/bawi się zabawką/wita się z kimś, podchodzi do niego szkrab mający 2-3 latka wchodząc między psa, a człowieka/próbuje psa pogłaskać, gdy ten miętoli piłeczkę (niby kwestia rozumu rodziców, ale np, mój pies takiego szkraba-chrześnicę dosłownie nie tknie, a widzi ją 2-3 razy do roku- dziecko ma immunitet/jest alfą i jest to do zrobienia ;) ), pies go koryguje po psiemu. Człowiek rozumie to jako atak, a jest to najnormalniejsze zachowanie psa, który tak samo zachowałby się w stosunku do innego psa mając wyższą pozycję. Czy to jest efektem robienia z psa "agresorka" jeżeli nigdy nie był w taki sposób szkolony? [/QUOTE] alfa jest tylko jedna na stado;) a czemu pies ma zrobić coś dziecku, które próbuje go pogłaskać? nawet mając piłkę czy żarcie czy cokolwiek innego? przecież dziecko nie jest dla psa żadnym zagrożeniem, zwłaszcza takie malutkie, więc normalny pies się na dziecko nie rzuca. powiem szczerze, że trochę przeraził mnie ten przykład, bo kto jak kto ale dzieci mają rożne durne pomysły (typu podlecieć do obcego psa na ulicy i mu się na szyję rzucić) i jak dla mnie standardem jest to, ze pies dziecka nie rusza, niezależnie od tego ile razy w życiu go widział i co aktualnie w jego pysku przebywa. [QUOTE] W takim razie przepraszam ;). To nie pies ma gorszy dzień (jak mówisz wyjątek choroba), a człowiek. To człowiek jest odpowiedzialny za schizy zwierząt, taka jest prawda. Nie chodzi o dosłowne odmówienie współpracy, a o gorsze reagowanie na komendy/polecenia itd, [/QUOTE] gorsze czyli jakie? ale to też trzeba psa dobrze czytać, bo jak widzę, ze zwierzątko np. boli brzuch to wiadomo, ze nie idę z nim robić sesji posłuszeństwa czy bardzo długiego spaceru tylko daje mu spokój, niech sobie poleży tam gdzie leży i tyle. ale nie ma opcji, żeby mi np. pobiegł spuścić łomot psu z naprzeciwka na poprawę humoru;) [QUOTE] To jest konsekwencja braku czasu na pracę, mój pies to nie świr (chyba zacznę kręcić filmy, żeby to udowodnić :D). Dzięki dominacji jestem w stanie go ogarnąć, nie mam ekstremalnych sytuacji, a nie sprowokowany nie zaatakuje. To akita, nie onek... Zdajesz sobie sprawę jak wielu "ekspertów" nie potrafi ich ogarnąć? Wiesz jak wielki wpływ historia odcisnęła na ich charakter? Uwierz mi, to nie takie proste jak komuś brakuje czasu. Zresztą, nie będę się więcej tłumaczył, bo jak mówią "winny się tłumaczy" ;). [/QUOTE] a myślisz, ze onek, zwłaszcza dojrzewający samiec to kocha cały świat? a juz zwłaszcza sadzące się na niego pieseczki:D i ilu 'ekspertów' nie potrafi ogarnąć onków, bo im pod schemat klik/smakołyk nie podchodzą? aż we wzorcu sprawdziłam i akity nie są wiele większe od onków, a nawet ich wagi się pokrywają w pewnych momentach więc nie sądzę, zebyś miał wiele większego psa od mojego, ale przypuszczam, ze więcej siły masz ode mnie:p Ty ogarnąłeś psa dominacją, ja ogarnęłam wychowaniem. już nie ma opcji rzucania się na psy samemu czy będąc zaczepianym przez drące japy podbiegacze zatrzymujące się pół metra od psiego ogona. a z tymi ostatnimi to był największy problem, bo i mnie denerwowały a ten mój doskonale czyta moje emocje (przekazywałam mu złą energię:P) i najpierw musiałam ogarnąć siebie. a ustalenie hierarchii to czasem nie jest chwila? złapać się za łby i pokazać, kto tu rządzi? praca, praca i praca to wychowanie i na to trzeba mieć czas;) nadal wychodzi na to, ze psa jednak wychowujesz a nie dominujesz. [QUOTE] Dogadanie, czyli że razem figlują w parku, ale wyraźna komunikacja jak w przypadku dobermana to już nie dogadanie?aha. [/QUOTE] dla mnie one się nie dogadały. jak podejdę do kogoś w celu przywitania a ten ktoś mi powie spier* to znaczy, ze się z nim dogadałam? dla mnie dogadanie się to nawiązanie jakiejś wzajemnej nici porozumienia a nie ustalenie, ze każde z nas idzie w swoją stronę. [QUOTE] Nie chce mi się za bardzo tłumaczyć tego, ale przeczytanie książki o sygnałach uspokajających to za mało ;) Żeby Ci zobrazować sytuację dobermana z wilkiem posłużę się przykładem tej pitbulki z czerwonej strefy co była w programie Millana. Pamiętasz jak Millan ją wprowadził do zagrody- swojego stada? Moment gdy młody pit do niej podchodzi i zachowuje się identycznie jak doberman z tego filmu. Pies wie, że takiej energii nie można ufać, gdyby nie siatka wilk by zaatakował - chodzi o ten tzw moment "zabójczej ciszy" przed atakiem. Jasna i czytelna dla psa komunikacja- jedna z jej odmian i [B]gdyby jej nie znał to by się nie wycofał/uległ.[/B] [QUOTE] toż to mówię, że mimo iż w jednym języku gadają to się nie dogadują. a czemu, to patrz wyżej;) [QUOTE] W trzecim chodzi o tego białego, zachowanie i budowa jest jak najbardziej wilcza, jeżeli nawet jest to hybryda w co wątpię to w zdecydowanej większości ma cechy wilka (wg autora jest to wilk). To prawdopodobnie wilk alaskański. Film z onkiem najmniej pokazuje, ale za to widać wyraźnie alfę w wilczej rodzince ;). Na terenie Ameryki Płn wilk znajduje się pod ochroną, hodowcy "niby hybryd" i hybryd omijają prawo sprzedając hybrydy jak i prawdziwe wilki. Tam jest to sporym problemem, a schroniska dla takich zwierząt są przepełnione. Uważa się, że jest ich więcej niż wilków żyjących na wolności.[/QUOTE] wiesz, to co robią Amerykanie z psami, wilkami, rasami woła o pomstę do nieba i jest tematem rzeką, więc lepiej go nie zaczynać;) a ten białas wygląda na psa (może hybrydę), który komuś zwiał. niby wilk, tylko czemu na szyi ma ślad jakby po obroży czy innej uwięzi? no, ze wg autora to wilk to ja wiem, przeczytałam opis i nawet wiem, dlaczego uważa go za wilka i jak dla mnie to takie mało wiarygodne;)
-
[quote name='SAIKO']Dobrze powiedziane "każdego człowieka można nauczyć..." ile to już widziałem psów po szkoleniach, które po czasie i tak stawiały na swoim... Z tego co rozumiem, Ty pracujesz skupiając się na rozwiązaniu konkretnego problemu, robią tak fani MP, ja nie prowadzę zajęć - może kiedyś nad tym pomyślę, ale teraz nie chodzi mi to po głowie, bo mam inne cele w życiu. Podchodzę do psa w taki sposób, aby najpierw ustalić porządek sfory, a dopiero później wykorzystuje różne sposoby do pracy z problemowym psiakiem, w tym ciągnącym. [/QUOTE] wiesz, czemu 'stawiały na swoim'? bo nikt z nimi nie trenował w domu, na ulicy, przy innych psach, przy kotach etc. większość ludzi idąc na szkolenie myśli, ze to wszystko załatwi. no bo przecież piesek szkolony, tyle pieniędzy daliśmy, tyle z nim jeździliśmy. zauważ, ze te psy świetnie chodzą na placu szkoleniowym, w grupie znajomych psów, przy znajomych ludziach, a na ulicy i w domu nie słuchają się, bo nie wiedzą, ze tam nauka też obowiązuje. psy kojarzą doskonale miejsce czy ciąg zdarzeń i np. zwierzątko, które jest wożone samochodem tylko do weterynarza po pewnym czasie nie będzie chciało do tego samochodu wchodzić, bo wie, że potem będzie bolało. już nie mówiąc o tym, ze ludzie sami niszczą to, co udało się im osiągnąć na szkoleniach przez brak konsekwencji czy regularnego powtarzania nauczonych elementów.
-
[quote name='SAIKO']Powiedz mi w takim razie ile razy widziałaś porąbanych właścicieli, gdzie ich psy były świrami, gdzie nie można wejść do domu znajomego będąc zaproszonym i wprowadzonym przez tegoż właściciela i ile to razy pies pozycjonuje dzieci w swojej rodzinie/stadzie, ile razy właściciel nie jest w stanie pogodzić ze sobą dwa psy, które toczą boje o przywództwo, abo niemożność wprowadzenia obcego psa do swojego mieszkania, gdy odwiedza nas daleka rodzinka? Gdyby ludzie wiedzieli jak się czytelnie porozumiewać z psem nie byłoby tak wielkich problemów. Nie pamiętam, ale chyba sama mówiłaś, że mając gorszy dzień pies inaczej reaguje/zachowuje się gdy z nim pracujesz. Hierarchia to rozwiązuje, a co z pytaniami na forum? przecież przeważająca ilość jasno określa, że to pies czuje się panem i władcą, a właściciel jest nieudolny. Kontrolując psa czasami, albo wcale nie będąc szefem nom stop wprowadza chaos i co najlepsze takie osoby osoby mając pewną wiedzę nie zdają sobie sprawy jak w niektórych sytuacjach taki stan rzeczy może być groźny zwłaszcza jeżeli mamy do czynienia z potężnymi rasami. Na forum wielu "ekspertów" prześciga się w radach typu separuj ich od siebie, zamykaj jednego w pokoju, gdy karmisz tego drugiego, gdy odwiedza Cię znienawidzony przez psa znajomy rób to samo, jak zaczyna warczeć to odwracaj jego uwagę jakimś bodźcem typu kiełbaska, wyprowadzaj je osobno... to wszystko tylko zaostrza problem, ponieważ pies/psy są nom stop napięte, oczywiście są pewne sytuacje gdy tak się robi nie mając tu i teraz czasu na pracę, ale kiedy dochodzi to tragedii to postanawia się nawet jednego oddać, uśpić, a właściciel ma wieczną schizę mając na uwadze ciągle pilnowanie żeby nic się nie stało. To jest idiotyzm w czystej postaci. Ciągle będę to powtarzał "pies żyje chwilą", hierarchia jest czynna- nie stała, to widać także w relacjach między psami w parku, które nie mają silnej potrzeby hierarchii, nie potrafią być naturalnym alfą. Liczy się teraz, a pies motywuje się naturalnym instynktem przetrwania stada, sam z siebie nie dąży do "władzy", widząc nieudolność właściciela kieruje się instynktem. [/QUOTE] jak już wspominałam: tak wychowali i tak mają. wiesz ile z tych ludzi 'szkoli' psy na agresorów? chcą mieć groźnego pieska, idą do Zenka zza płota i bez żadnych podstaw posłuszeństwa uczą atakować ludzi. psy nienadające się do tego, niepodporządkowane, o słabej psychice mają za zadanie 'być groźne'. noi są efekty w postaci agresji do gości czy do dzieci. a z dziećmi jeszcze jest tak, ze ludzie nie uczą psa, jak ma się zachowywać przy dziecku, często izolują psa i dziecko 'tak na wszelki wypadek', więc jak pies ma wiedzieć, jak się przy dziecku zachować? wiesz, ludzie nie panują nad jednym psem to jak niby mają zapanować nad dwoma? biorą drugiego nie mając kontroli nad tym pierwszym, nie wiedząc jak postępować to niby jak te psy mają się między sobą nie żreć? psy ustawiają się w hierarchii wzajemnie, jeden jest górą, a drugi jest niżej, to fakt. ale alfę w wilczym stadzie nie obchodzi, który zwierzak jest niżej od tego, który jest niżej od niego. on nie ustala całej hierarchii, reszta stada ustala ją między sobą, więc Twoje porównanie znowu jest bez sensu. jak 'nie pamiętasz' to nie chybuj, bo chybiłeś. powiem tak: nie mam psa wielkości yorka, żeby mógł mieć gorszy dzień i z tego powodu nie współpracować. ot, po prostu to by było niebezpieczne, zarówno dla mnie jak i dla otoczenia. może mieć gorszy dzień i owszem, w końcu to żywe stworzenie i może się źle czuć czy coś go boleć. jak każdego. ale to nie znaczy, ze odmawia wtedy współpracy. a co do tych 'ekspertów' to nie tylko na forum tacy występują. pomyśl, ile teraz super szkółek szkolenia psów (znaczy, sorry, wychowania, bo oni nie szkolą) pozytywnego jest pootwieranych. i każdy kto tam przyjdzie dostaje przykaz 'tylko pozytywnie'. i to stamtąd sączą się porady w stylu izoluj czy dawaj jeść jak się rzuca. i o ile są pieski łagodne z charakteru, to wszystko jest super, ale niech pojawi się tam pies silniejszy, probelmowy to taka szkoła sobie nie radzi i właściciel pieska dostaje radę, że psa wyleczy jedynie witamina M. [QUOTE] Mając psa takiego jakiego mam i w dodatku w wieku kiedy testuje się wszystko i wszystkich, gdy szaleją hormony, w dodatku pracując z nim od czasu do czasu z racji tego, że studiuję i pracuję i tak osiągnąłem zadowalające mnie efekty kierując się podejściem m.in Millana i zapewniając różne poranne rozrywki mające na celu rozładowanie energii. Jemu się jeszcze nie ukształtował charakter, więc do pewnych rzeczy ma prawo jeszcze dorosnąć, mieszkam na wsi zaraz za miastem, dlatego dając mu luz w mieście, gdzie nie żyje na co dzień i nie jest zawsze zabierany, w miejscach gdzie jest tyle bodźców dając mu za dużo luzu zaczyna na nie reagować, myślę że to normalne. Dominacja jest ściśle związana z wychowaniem, nazywajmy rzeczy po imieniu ;). [/QUOTE] widzisz, gdyby to była tylko kwestia dominacji to dominując psa miałbyś zwierzątko chodzące jak w zegarku, a nie tylko w zadowalającym stopniu. a skoro Twój pies nadal ma jakieś wyskoki to albo z Ciebie dupa a nie lider, albo teoria dominacji się wali i jednak trzeba tego psa wychować;) [QUOTE] Nigdy nie powiedziałem, że pies jest wilkiem, jednak biorąc pod uwagę genetykę mimo tego jest nim. Nie ma psa, który prezentuje pełny wachlarz wilczych zachowań. U psów jak i u wilków komunikacja zawiera elementy werbalne oraz niewerbalne. Zachowania dzielą się także dominacyjne i submisyjne, dochodzi do tego agresja grożąca lub obronna, zachowania afiliacyjne. Całkowicie się zgadzam, że ich zachowania nie są identyczne, składa się na to anatomia - brak gruczołu fiołkowego, sylwetka wpisana w kwadrat, a nie jak u psa w prostokąt. Mózg psa jest o około 30% mniejszy jeżeli porównany ten sam rozmiar wilka i psa. W mózgu uległy zmniejszeniu ośrodki zmysłów i układ limbiczny odpowiadający za zachowania agonistyczne. To sprawia, że psy się łatwiej oswajają. U psów istnieje także utrata ścisłego związku pomiędzy kolejnymi fazami zachowań. Różnice są także w znakowaniu moczem oraz regurgitacji niektórych zachowań. Wilki potrafią naturalnie rozwiązywać problemy, a psy nie. Także niektóre zachowania społeczne uległy zmianie. Jednak eksperymenty pokazały, że psy mimo tego pokazują szereg podobieństw zachowań jak wilki. Struktura grupy oraz hierarchia liniowa została zachowana. Rola i zachowanie członków stada jest niemal jest taka sama. Zachowania dominacyjno-submisyjne odpowiadają zachowaniom wilczym opisywanym przez wielu autorów/obserwatorów. Ludzie żyjący w sforze wilków także wykorzystują te zachowania z powodzeniem w pracy z psami-> warto mieć to na uwadze. [/QUOTE] tylko zauważ, że pies sam przyszedł do człowieka. a za wilkiem człowiek musiałby latać, a mimo wszystko udomowiony i oswojony wilk to nie to samo co pies, nawet ten dziko żyjący. psy tworzą ze sobą stado, ustalają hierarchię, tego nie neguję. ale pies odróżnia psa od innego zwierzęcia i nie próbuje ustawiać człowieka. jasne, jak dorasta to patrzy na ile może sobie pozwolić, ale tak robi każdy. poznaje życie, zasady i jak mu wtedy człowiek nie wytyczy granic, a więc nie wychowa, to potem ma zwierzątko, które Ty nazywasz dominującym. nie wypracujesz to nie będziesz miał, nawet jak będziesz jadł przed psem i wychodził pierwszy z domu, czy prowadził psa za sobą. [QUOTE] Cały czas rozmawiamy o psach normalnych, bez problemów np, lękowych. Dlatego dominacja rozumiana poprzez ludzką psychologię jest jest źle pojmowana- na opak. Warto byłoby wziąć pod uwagę, że dominacja w świecie zwierząt jest rozumiana inaczej, my na jej temat filozofujemy dorabiając swoje/własne ludzkie teorie. [/QUOTE] nie, gerta mówiła o psach mocno lękowych, z którymi nikt nie pracował i prawdopodobnie nie miały styczności z człowiekiem. i to takie psy ją puszczały w przejściach, a nie te normalne. [QUOTE] [URL]http://www.youtube.com/watch?v=Q6Q5E8wSoeQ[/URL] [URL]http://www.youtube.com/watch?v=irQeFq-aaO4&feature=related[/URL] [URL]http://www.youtube.com/watch?v=0AXST5d0ee0[/URL] Wystarczą te trzy, czy mam wkleić więcej? Nie rozumiem dlaczego hybrydy miałyby się w to nie wliczać, skoro mając hybrydę wychowuje się ją jak wilka. I cos jeszcze, w samych USA sprzedaje się czesto wilki jako hybrydy, aby nie łamać prawa, które mieszkają również z psami. Chciałem wkleić jeszcze filmik, gdzie w zagrodzie dwa wilki dogadują się z tym samy onkiem z filmów, które podałem, ale coś nie mogę znaleźć.[/QUOTE] hybryd miałeś mi nie pokazywać, bo filmiki z hybrydami widziałam. nie, że ich nie wliczam;) co do filmików, no proszę Cię... na pierwszym pies idzie, csuje wilczej gromadzie, wilcze stado idzie za nim i jest nim żywo zainteresowane. w drugim obaj się mierzą wzrokiem i pies wilkowi ustępuje. wszystko za kratami. to jest to niby dogadanie się psów i wilków? to, że 'mówią' tym samym językiem, nie znaczy że się dogadują. mógłbyś znaleźć ten filmik, bo póki co widać że onek i dobek nie czują się dobrze w towarzystwie wilków, a dobek się wilka wręcz boi. co do ostatniego filmiku to powiedz mi, który pies jest wilkiem wg autorów? ten czarny, futrzasty z obrożą łańcuszkową na szyi? ale wytłumaczenie, czemu to jest wilk powaliło mnie na kolana...
-
[quote name='nykea']Powinnam postawic tam kropke ;) [I]Przy czym wszystko to ma byc zrobione bez emocji. [kropka i nowe zdanie] Nie ma to byc korekta ....[/I] W domysle, ze ma byc bez emocji i nie ma byc korekta, czyli nie pokazujemy psu, ze cos robi zle, tylko uniemozliwiamy mu popelnienie tego czynu.[/QUOTE] to zdjęcie go za obrożę z np. łóżka nie jest pokazanie mu, że zrobił źle? a to nie można go zablokować samym słowem 'nie' albo 'fe' czy jak kto tam woli? trzeba to robić fizycznie (jak rozumiem zająć całe łóżko czy chodzić wokół tego łóżka 'za psem' żeby nie wszedł)?
-
Reniak, ale po co? pies tak na dobrą sprawę na wszystkim nauczy się ciągnąć po pewnym czasie. to, ze póki co piesek będzie iść grzecznie, bo mu określony przyrząd będzie sprawiał większy lub mniejszy dyskomfort czy ból nie znaczy, ze po zdjęciu tego również będzie iść grzecznie. spokojnie możesz sobie wypracować nieciągnięcie do trawki czy czegoś innego, po prostu jak pies zaczyna ciągnąć to idź w drugą stronę. nie szarp tylko zabierz smycz ze sobą, a pies który jest po jej drugiej stronie automatycznie również zostanie zabrany. możesz sobie wyznaczyć trasę np. od słupa do trawnika. jak piesek zaczyna ciągnąć to wracasz do słupa. i tak w koło, do przodu poruszacie się tylko na luźnej smyczy a jak pies pociągnie to z powrotem do słupa, niezależnie od tego jak blisko trawnika już jesteście.
-
masz opcje takie: - rower, na początek z 10 kilometrów, zobaczyć jak psisko się sprawuje, tylko tez nie pędzić go galopem, ale kłusem, zeby rozłożył siły. - sanki, ale to musisz mieć kogoś ze sobą kto będzie na tych sankach siedział, a Ty będziesz psa na smyczy prowadziła. - bieganie. przyczepiasz psa do siebie, komenda naprzód i lecicie:cool3: tylko pamiętaj o zasadach bezpieczeństwa, żebyś się nie połamała albo nie zabiła. i wybieraj trasy, gdzie mało ludzi chodzi i nie jeżdżą samochody.
-
[quote name='holmina'] argumenty z jakichś powodów nie docierają do ich,,,,główek![/QUOTE] jeśli głowa wypełniona rządzą pieniądza to nic do niej nie dotrze:shake:
-
Saiko, gdyby było tak jak mówisz to większość ludzi nie miałaby psa. no bo po co komuś zwierze, z którym cały czas trzeba walczyć o miejsce w hierarchii? przy którym cały czas trzeba się pilnować, nie wolno zachorować czy osłabnąć, bo wtedy może nastąpić atak młodszego i silniejszego zwierzęcia, który chce przejąć przywództwo, tak jak to się dzieje w wilczym stadzie? przywództwo u wilków nie jest dane raz na zawsze, alfa staje się stary czy chory to zostaje zastąpiony młodszym i sprawniejszym zwierzęciem. a gdy młodzieży nie podobają się rządy alfy i stają do walki w momencie pokonania mogą odejść i założyć swoje stado. jak rozumiem, uwzględniasz to że Twój pies będzie chciał odejść od Ciebie? i jak już tak bardzo upierasz się przy liderowaniu, to co z Ciebie za lider jak panujesz nad psem tylko wtedy, kiedy idzie za Tobą? alfa w wilczym stadzie wystarczy, że inaczej spojrzy czy warknie, a już jego stado staje się podporządkowane. nie używa do tego smyczy czy innych urządzeń, subtelne pokazanie, ze pewne zachowania nie są okej wystarczy. i nie tłumacz, że młody akita taki silny jest i będzie się bronił, jak jakiś pies zacznie go zaczepiać. tak reaguje praktycznie każdy pies, a już zwłaszcza dojrzewający, a mimo to są ludzie, którzy psy wychowali (nie zdominowali) tak, że potrafią nad psem zapanować jednym słowem. i nie chodzi tu o przypadek ataku, jak obce zwierze rzuca się na nasze tylko o takich szczekaczo-podbiegaczy, co to drą japę z pewnej odległości, ale nie podejdą. nie chodzę po węgiel do piwnicy, ale chodzę po ziemniaki i mogę brać mojego psa ze sobą i wcale nie plącze mi się pod nogami. więcej Ci powiem: mam do przejścia 4 etapy schodków i pomiędzy każdym etapem zostawiam psa na siad albo waruj i zwierzątko grzecznie czeka, aż mu pozwolę iść dalej. i nie jest zdominowany tylko wychowany. a to, że pies nie wychodzi przy otwartych drzwiach sam z siebie to standard (znaczy: to powinno być standardem, ale większość ludzi tego psa po prostu nie uczy) i nie ma nic wspólnego z dominowaniem, tylko z wychowaniem i nauką pewnych zachowań. Zapominasz o bardzo ważnej rzeczy: psy to psy, a nie wilki. nawet rasy pierwotne, mimo że wyglądem zbliżone do wilka nadal są psami. nie wolno psa traktować jak człowieka, ale traktowanie go jak wilka też jest błędem. ale w Tobie zadziwia mnie jeszcze co innego. mówisz tu o dominacji, o byciu alfą w stadzie psio-ludzkim, a jak przychodzi co do czego to jednak przyznajesz, że psa trzeba wychować. tak samo przy prowadzeniu psa. najpierw twierdziłeś, ze prowadzenie psa z tyłu jest potrzebne do bycia liderem, teraz jednak piszesz, że to kwestia wychowania. widać, Tobie podoba się słowo 'dominacja', ja wolę słowo 'wychowanie'. pokuszę się nawet o stwierdzenie, że gdybyś Ty zamienił w swoich wypowiedziach słowo 'dominacja' na wychowanie, a ja w swoich 'wychowanie' na 'dominacja' to w większości przypadków byśmy się zgodzili. ale nie z tym, ze pies zalękniony okazuje uległość puszczając człowieka przodem przez miejsca, których się boi. a wiesz, czemu tak bardzo nie lubię słowa 'dominacja'? bo już się naoglądałam różnych idiotów, którzy twierdzą, ze psu trzeba pokazać, kto tu rządzi stosując przemoc fizyczną. pies nie wrócił na zawołanie? to buch mu smyczą w zad, żeby się nauczył. nie ma znaczenia to, ze nigdy nie był przywołania uczony, ważne, że w czysto ludzkim pojmowaniu świata trzeba pokazać psu, kto jest panem. pies ciągnie? to dawaj mu kolce na szyję albo dławik, niech się nauczy, ze to człowiek jest jego panem i ma chodzić przy nodze. a żeby poświęcić psu chociaż pół godziny dziennie na trening, a gdzie tam, 'pani, on taki głupi, że inaczej się nie nauczy'. pies warknął, bo człowiek chciał mu futro przeczesać? dominant jak nic. co z tego, ze nie był od szczeniaka nauczony, że pieska się czesze i wtedy ma siedzieć grzecznie? co z tego, ze szczotka źle dobrana i psa za mocno drapie? przewalić go parę razy na ziemię, 'zdominować' to się nauczy. ludzie są leniwi i z łatwością chłoną wszystko, co nie wymaga pracy. reagują entuzjastycznie na wieść, ze wystarczy 'zmienić energię' zamiast godzinami wypracować swoje w śniegu, deszczu i upale, a piesek już będzie grzeczny i posłuszny. apropo stołu, psa można nauczyć (nie dominować) że w czasie jedzenia pańciostwa pies leży na swoim miejscu, albo leży pod nogami, pod stołem albo robi coś jeszcze innego, a nie skrada się czy robi cokolwiek innego mającego na celu zdobycie żarcia. można też nauczyć, że zwierzątko siedzi na kolanach i je z talerza pańci. jak żarcie zostanie upolowane to wilki rozszarpują coś dla siebie i zwiewają ze swoim kawałkiem żarcia, a nie czekają w kolejce. tu chodzi o przetrwanie, zwierzęta narażają się na kły silniejszego, żeby przeżyć. polowanie wyczerpuje, a nigdy nie wiadomo, kiedy trafi się następna zdobycz. żarcie jest zdobywane w wyniku współpracy całego stada i 'motyw polowania' można świetnie wykorzystać w szkoleniu i budowaniu wzajemnej więzi człowiek-pies. mój pies zdominowany nie jest, ani ja żadną alfą nie jestem a mimo to ani on mi nie żebra przy stole ani nawet jak na podłodze siedzę i coś jem to nie wsadza mi nosa w talerz, mimo że leży tuż obok. a te filmy na yt jakie znalazłeś? mógłbyś podrzucić linka, jeśli to są faktycznie filmy o kontaktach psa i wilka, a nie hybrydy, bo taki już widziałam.
-
[quote name='filodendron']Podobno szczury posunęły się jeszcze dalej - w podejrzanie miejsca potrafią puścić przodem zwiad - złożony z tych słabszych, "gorszych" osobników - tak na wszelki wypadek ;)[/QUOTE] też o tym słyszałam. tak samo jak 'wysyłają' te słabsze czy chore do tego, żeby spróbowały nieznanego jedzenia, czy to czasem trutka nie jest:D
-
[quote name='gerta']Beatrix, nie sprowadzaj proszę mojej wypowiedzi do tego, że psie potrzeby to bieganie z innym psem, siusiu i kupa. Ja pisałam w moim poście także o kontakcie z człowiekiem i akurat zgadzam się, że spacer służy budowaniu więzi. Tak jak zabawa z właścicielem, wspólna praca, wspólne przeżycia. Co do targu/rynku i takich miejsc - prawidłowo zsocjalizowany pies nie potrzebuje częstych wizyt w takich miejscach. Dostosowywanie do tego typu aktywności sposobu chodzenia na spacer jest moim zdaniem przesadzone. Na poparcie mojej tezy przytoczę przykład - w zeszłym roku zawieźliśmy 2 suczki ze schroniska w Celestynowie na festyn na Pola Mokotowskie. One przed rozpoczęciem szkolenia w programie Fajny Pies, Ale Bezdomny nie wychodziły za bramę schronu przez co najmniej kilka/kilkanaście miesięcy. Na tej imprezie było kilkadziesiąt psów, w tym duża grupa demo-dogów z różnych szkół. Okazało się, że nasze suczki były grzeczniejsze od tych domowych, dobrze wyszkolonych psów. Nie były zestresowane nową sytuacją (one też pokazały na scenie, że potrafią zrobić siad i waruj, że chodzą na luźnej smyczy, a Hela to chyba nawet robiła slalom między nogami przewodnika). Zauważcie, że one nie miały przy sobie "przewodnika", bo były pod opieką grupy wolontariuszy. Niezależnie od tego, kto aktualnie trzymał smycz, one szukały kontaktu z tą osobą i skupiały się na niej, a nie na obcych psa, ludziach i głośnej muzyce. Także nie chodziło tu również o postawę opiekuna - bo wolontariusze byli różni. SAIKO - ten przykład jest także dla Ciebie. Obie te suki w Twoim języku nazwane by były dominującymi. Ja uważam, że są one po prostu asertywne. W schronisku mogły chodzić gdzie chciały i żaden pies im "nie podskoczył".[/QUOTE] ale psy są różne. skąd wiesz, jakie szczenięctwo miały te suczki? a może ktoś kiedyś o nie dbał i oswoił je z tłumem? a może po prostu mają taki charakter, że są otwarte na świat, otwarte na ludzi, na nowe doświadczenia i wrzucenie je 'na głęboką wodę' nie zrobi na nich wrazenia? przecież był jakiś powód, dla którego to właśnie je dwie wzięliście ze sobą, a nie jakieś dwie inne;) ale czy przykład tych dwóch suczek znaczy, ze nie trzeba swojemu psu pokazywać takich miejsc? nikt tu nie mówi o codziennych spacerach po targu, bo to męczące nie tylko dla człowieka, ale i zwierzęcia. ale przejście się z nim wśród tłumu raz na jakiś czas na pewno mu nie zaszkodzi. [quote name='rotek_'] Beatrx, jedyne co mnie zastanawia to fakt że przy obserwacji bojaźliwych psów, zauważyłam że w momencie pojawienia się ciasnego przejścia(furtki, bramki, drzwi) nawet jeśli widać co jest po drugiej stronie przeszkody najczęściej takie psiaki przepuszczają mnie jako pierwszą, ale na spacerze idą różnie-za mną, przede mną, obok.[/QUOTE] no wiesz, pies głupi nie jest i wie, że jak za tym przejściem jest jakiś potwór to pożre tego, co pierwszy wejdzie:cool3: on nie ustępuje Ci miejsca, bo jesteś alfą i Ci się to należy tylko ktoś im musi przetrzeć szlak, pokazać, że to przejście jest okej. tak samo w ten sposób 'oswajasz' straszne przedmioty. Ty do nich podchodzisz, dotykasz ich, psisko to widzi i się do nich przekonuje, no bo 'może ten dziwny, szeleszczący przedmiot nie jest taki straszny skoro jej jeszcze nie zeżarł':evil_lol: a te psy czasem nie były w dość nieprzyjemny sposób uczone, ze przez drzwi czy furtkę samemu się nie wychodzi?
-
SAIKO, ale nie odpowiadasz na moje pytania. Alfa w wilczym stadzie wcale nie biegnie cały czas pierwszy, a stado nie leci posłuszne i uległe za nim. więc po co teorie na temat dominacji, gdy pies ciągnie na smyczy? tak, psa trzeba nauczyć chodzić na smyczy, bo to dla niego coś nowego, nienaturalnego, nie rodzi się z tym. wilcze stado pędzi przed siebie tak jak mu się trafi, który jest szybszy to pędzi pierwszy, żaden wilk nie zastanawia się, który pierwszy ma przejść przez wąskie przejścia, z resztą stado nie podróżuje tuz przy sobie, ale w pewnych odległościach od siebie. nie tak jak człowiek z psem na smyczy. i proszę, nie tłumacz mi teraz teorii dominacji tylko wytłumacz, na jakiej podstawie twierdzisz, ze człowiek, jako lider stada, ma iść przed psem a pies ulegle za nim. krótko i na temat, bardzo proszę;)
-
[quote name='SAIKO'] Pies żyje "chwilą" on nie rozpamiętuje tego co się działo 10 minut temu, ani tego co będzie za chwilę, dlatego nagradza/koryguje się psa natychmiast- jak najszybciej. Psy mające problemy z "dominacją" terytorializmem itd, są stosunkowo łatwe do ogarnięcia, trzeba tylko przejąć pałeczkę i pokazać zwierzęciu czego się nie będzie tolerować. Jeżeli mówimy o psach "agresywnych" i w dodatku lękliwych, które mają braki w socjalizacji to już resocjalizacja taka szybka nie jest i trwa to tygodnie, bądź miesiące w zależności od skali problemu. Nigdzie u Millana nie było tak, że taki agresor po 10 minutach był aniołkiem, w prawdzie jego popisy były zminimalizowane ale i tak musiał jechać do ośrodka. A takie sesje jednodniowe, gdzie na końcu i tak właściciele nie mają jakiś mega efektów są spowodowane brakiem umiejętności i wiedzy właścicieli, którzy mimo, że Cesar coś pokazał to w nieco innej sytuacji nie potrafią już tego osiągnąć i tu także dużą rolę odgrywa "energia- nastawienie", której nie tak łatwo jest się nauczyć i wprowadzić w każdy aspekt pracy z psem. To tylko wygląda na takie proste, ale takie nie jest....[/QUOTE] tak samo jak pies nie rozpamiętuje: 'jestem agresywny, ale pańcio przekazuje mi gud enerdżi to będę grzeczny'. są psy różne, łatwiejsze i trudniejsze w szkoleniu, jednym wystarczy sama nagroda, inne muszą mieć stosowane do tego korekty. jedne mają charakter taki, bo taki mają a inne prezentują pewne zachowania, bo właściciel nieświadomie je do tego prowokuje. tak samo można wytłumaczyć to, ze z jednym domownikiem pies idzie grzecznie, a będąc z drugim prezentuje pewne negatywne zachowania. i nie, ten pies nie dominuje tego drugiego domownika tylko po prostu ten drugi domownik nic od psa nie wymaga i jest mu obojętne, czy pies ciągnie czy robi jeszcze coś innego. a jak wiadomo, gdy od psa nie wymagamy to pies sam z siebie nie będzie super grzeczny;) tylko czemu dopisujecie teorię dominacji do ciągnięcia na spacerze? na podstawie czego? wilczej sfory, w której pierwszy biegnie najszybszy, niekoniecznie alfa? ciągnący pies jest po prostu nienauczony grzecznie iść, do tego pewnie niewybiegany i energia go roznosi, więc 'pędzi' do przodu. gerta, spacer służy pogłębieniu relacji pies-przewodnik, a nie temu żeby piesek zrobił siku/kupkę, przebiegł się, poganiał z psami i do domu. to są tylko dodatkowe sprawy, ale najważniejsze jest pogłębianie relacji. a psa się bierze na rynek czy w inne miejsca już od szczeniaka, w celu socjalizacji, żeby pies nauczył się, jak ma się zachowywać w tłumie ludzi, żeby był zrównoważonym stworzeniem, a nie przerażonym całym światem, bo natłok zapachów i dźwięków go przytłoczył.
-
[quote name='olaola915']praca-tak. ale pies faktycznie reaguje na energię człowieka,który trzyma smycz i zmienia się, czasem w kilka chwil. żeby pies się zmienił, właściciel musi zacząć od siebie.[/QUOTE] pies nie zmienia się w kilka sekund, tak jak i człowiek się tak nie zmieni. to, ze zmienia swoje zachowanie tymczasowo, pod wpływem 'energii', nie znaczy, ze staje się innym psem.
-
[quote name='SAIKO']Niestety bujać w obłokach nie mam zamiaru i wciskać kit, że jest perfekcyjnie i, że jeżeli dam dorastającej Akicie za dużo swobody, to ona nie zareaguje na "zaczepkę" innego psa. Z tym jest problem jeżeli nie idzie przy nodze to uważa, że może wziąć obcego psa na "klatę" - (nie zachowuje się jednak jak świr), ale to kwestia czasu kiedy dzięki pracy naprawię błędy (względnie mało z nim pracuję, a i tak są efekty, agresja jest praktycznie minimalna, a gdy znajdę więcej czasu to i to postaram się jeszcze bardziej zniwelować, żeby pokazać że się da tą rasę "okiełznać"). Jeszcze sporo pracy przed nami, ale problemów behawioralnych/wychowawczych jak to wiele osób ma z akitami, jako takich nie ma ;).[/QUOTE] ale co innego przy nodze, obok człowieka, a co innego za człowiekiem. takiego prowadzenia gdzieś w tłumie ludzi, na mieście, nie rozumiem. sam widzisz, że psa trzeba wychować, a nie wyjść z założenia, że będę liderem to piesek z miejsca stanie się grzeczniutki. praca, praca i jeszcze raz praca, często długotrwała i żmudna, a nie jak to pokazuje Cesar, że 10 minut i już psisko grzecznie chodzi, bo człowiek stał się liderem stada.
-
[quote name='SAIKO']Z dużym psem jest inaczej niż z tymi mniejszymi, jak kiedyś będziesz takiego prowadzić przed sobą "na luźnej" smyczy po mieście i spróbuje Ci urwać rękę to zmienisz z czasem podejście.[/QUOTE] ja chodzę z dużym psem na luźnej smyczy po mieście i pies idzie praktycznie przede mną (jego zad jest na wysokości moich nóg). jakoś ręce mam na miejscu:diabloti: jak już tak podoba Ci się szukanie lidera w stadzie to powinieneś być w stanie, jako alfa, osiągnąć ten poziom posłuszeństwa u psa, że pies może iść obok Ciebie, a nawet przed Tobą i nie ciągnąć jak parowóz. (i zaznaczam, ze nie jestem zwolenniczką uznawania MP jako jedynej słusznej:cool3:) a co do pytania: zobacz, na całą postawę Cesara, na to, jak trzyma smycz, jak się tą smyczą posługuje i na to, co pies ma na szyi i w którym miejscu. inaczej jest, jak od początku wprowadzasz zasadę 'idziemy za mną', a inaczej jak chodziłaś z psem na całej długości smyczy i teraz nagle chcesz zacząć prowadzać go z tyłu. teraz pozostaje Ci tylko praca, praca i praca i nauczenie psa chodzenia za Tobą na komendę
-
a może niech zaczną od konkretnego zmęczenia i wybiegania tego psa? nie od smaczków, nie od szkolenia, nie od kontaktów z kimkolwiek tylko właśnie od zapewnienia jego podstawowej potrzeby: masy ruchu. wsadzić w samochód, wywieźć na pola albo do lasu, założyć mu szelki, przypiąć do sanek albo do roweru jak śniegu mało i przelecieć go parę kilometrów. i dopiero po tym można coś z nim zacząć działać, bo ta energia musi gdzieś znaleźć ujście. najlepiej jakby dobry szkoleniowiec go obejrzał w akcji i zadecydował co i jak robić. bo z agresją nie ma żartów i nikt przez internet psu nie pomoże