-
Posts
1790 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Erica
-
BeataU założyła już wątek w PWP -> Świętokrzyskie, ale tam mało co się działo. :shake: [B]BeataU[/B] - Koniecznie zmień tytuł tamtego wątku. Takie optymistyczne są dobre do ogloszeń, ale na dogo znikają w tlumie tych dramatycznych.
-
No ale popatrzcie na to zdjęcie, wygląda jakby miała oba :evil_lol:
-
[quote name='Martens']Masz psy z obniżoną odpornością?[/QUOTE] Odporność Rubensa od zasze jest kiepska, ale najbardziej boję sie o Freyię ( jedno ze szczeniąt, wstępnie zdiagnozowane z karłowatością przysadkową). [B]Nemi [/B]- Są :) Ja po prostu nie mogę teraz wziąć na takie, bo z dwóch ostanich psów, które wziełam na niepłatne DT: Feya zostaje u mnie na stałe, a jej siostra ( mimo, że jest uroczym, zdrowym szczeniakiem) od 3mies nie może znaleźć dobrego domu :shake:
-
[B]Avilla [/B]- Czy Fince uszko odrosło? :evil_lol:
-
No tak, rozpisałam się i posta zżarło... [QUOTE]Łatwo kogoś skrytykować - a ciekawe kto z tu obecnych wziąłby przerażoną sukę z ulicy do domu z innymi psami i rodziną nie znoszącą, bojącą się obcych psów...[/QUOTE] Ja. W różnych wariantach, coś około 5-6razy :evil_lol: Mojego pierwszego psa znalazłam na progu własnego domu; domu gdzie nie było zwierząt i zawsze miało nie być. Ja mam ciężką astmę, moja mama panicznie bała się wszystkich psów, a ojcu i bratu zwyczajnie się nie podobało. Lara od samego początku wykazywała silną agresję lękową do wszystkiego i prawie wszystkich. Ja wtedy o psach wiedziałam guzik, z wyjątekime tego, że chciałam mieć jednego. Zaparłam się zadnimi łapami, że sucz u nas zostanie i zaczęłam czytać wszystko co mi wpadło w ręce, rozmawiać z ludźmi, znalazłam Dogo... Potem był Tosiek ( od urodzenia dziki, mordujący kury - miał być odstrzelony), Rubens wyrwany z łańcucha, bojący się ludzkiej ręki. Do tego w maju doszły szczeniaki wzięte na DT, też lękliwe, przez pierwsze dni sikające pod siebie na sam widok ludzi :p To żebyśmy się mogły zrozumieć - ja nie "jadę" po Beacie bo mam taki humor, ja wiem jak trudne mogą być takie sytuacje, ale też nie podoba mi się kiedy ktoś idzie po najmniejszej linii oporu i potem jest zdziwiony, że mu nie wyszło. :roll: [QUOTE]Ciekawe czy ktokolwiek z jadących po Beacie osób zrobił cokolwiek w kierunku pomocy w znalezieniu DT :evil_lol:[/QUOTE] Wczoraj podałam link do wątku na kilku wątkach, gdzie zaglądają osoby, które być może mogą pomóc i zaczęłam rozsyłać PW. Zastanawiam się też czy nie zaproponować jej miejsca u siebie, ale: 1. W grę wchodziłoby płatne DT. 2. Odstrasza mnie możliwość nużycy
-
W mieście pies się męczy. Na wsi są warunki na psa...
Erica replied to zebra12's topic in Wszystko o psach
Eh, już od dawna chcę się tu wypowiedzieć i nigdy nie mam czasu. Blacha naprawdę nie nadaje się na dach budy czy kocja.[B] Brezyl ja [/B]ma rację[B]. [/B] A przy dudniącym deszczu pies będzie się denerwował, a po paru latech może ogłuchnąć. Dach można zrobić drewniany i pokryć papą; ja tak mam i przy upałach sama siedzę w kojcu :lol: Wydaje mi się, że też w tym wątku ktoś pisał o impregnatach do drewna? U nas przeciwko zastosowaniu zadecydowało nie tyle to, że -być może- są rakotwórcze ale to, że gdyby szczenię zjadło trochę zaimpregnowanego drewna to nie byłoby fajnie i też to, że większość pregaratów do drewna alergizuje. Do zabezpieczenia kojca zasotosowaliśmy sposób, którego pszczelarzy używają w ulach; zwykły olej do smażenia zamiast impregnatu - sprawdził się. :cool3: [QUOTE]Ktoś tam kiedyś pisał że rolnikom, na wsi nie chce się zrobić budy, dla psa. [/QUOTE] A tam budy, są tacy którym wody do miski nie chce się nalać "bo to se z kałuży napije". :roll: Ale ja patrzę na 'moją' wieś i aż mi się serce raduje - odkąd się tu przeprowadziliśmy to chyba 4 suki już nie rodzą co cieczkę ( na razie są na zastrzykach, może niedługo uda mi się namówić właścicieli na sterylki), jedna sąsiadka już nie karmi swoich kundelków tylko chlebem i wodą, a gospodarz, który poprzedniego psa trzymał na łańcuchu, swoim nowym psom zbudował kojec :multi: i zaczął zabierać je ze sobą kiedy przeprowadza krowy. A jeszcze kilkoro sąsiadów dopiero od nas dowiedziało się, że psa można odrobaczyć i zabezpieczyć przed pchłami ( weterynarz nigdy im nie wspomniał :roll:) i dzięki temu jeden czy dwa psiaki doczekały się wstępu do domu. [B][/B] -
[quote name='Martens']A ja przeczytalam wątek i nie znalazłam nic szokującego... Dziewczyna dobrze myśli, chce dobrze, ale współczuję jej takich a nie innych domowników, bo przez 10 lat posiadania psa miałam podobnie i wiem, że tak naprawdę przy takich osobach g***o da się zrobić z psem, choćby samemu miało się nie wiem jak dobre chęci... [/QUOTE] Zgodzę się co do jednego, że ona chce dobrze. Mnie zirytowało to jak się do tego wszystkiego zabrała :shake:
-
Taa, wczoraj powiedziałam sobie, że nie będę tu pisać "na gorąco", tylko poczekam aż emocje opadną. Skutek był taki, że biedna sucz mi się śniła :shake: [QUOTE]Nie rozumiem jeszcze jednej rzeczy. Dlaczego widziani codziennie domownicy wzbudzają w małej agresję a mój chłopak, którego widzi raz na kilka dni i jest dla niej zdecydowanie bardziej obcy, jest przez nią tolerowany i biega koło niego spokojnie? [/QUOTE]Bo on też w stosunku do niej zachowywał się normalnie. Może też, nawet o tym nie wiedząc, wysyłał jej sygnały uspokajające ( bardzo istote w kontaktach z agresją lękową!) takie jak np. ziewanie, mruganie oczami, patrzenie w bok, przechylanie głowy etc. Dla psów te wszystkie mikro-gesty są bardzo istotne; ich przeciwieństwa też: patrzenie prosto w oczy, zadzieranie głowy do góry, mówinie b.stanowczym tonem, zamaszyste gesty, tupanie... [QUOTE]Brata i mamę sunia widziała z kojca wiele razy w ciągu dnia. Nie zwracali na nią uwagi, ale ona coraz bardziej szczekała na nich już z kojca, choć na pewno oni jej nie dokuczali ani nie przekraczali granic jej prywatności. [/QUOTE]Ty i psy macie zupełnie różne definicje 'prywatności'. Kiedy suczka była 'luzem' po prostu czuła się na tyle bezpiecznie, że ucieczka była dla niej korzystniejszym rozwiązaniem. Kiedy została zamknięta w kojcu poczuła się osaczona, przyparta plecami do muru, bez wyjścia. Dodaj do tego sąsiada, który kopał kojec dla zabawy, potęgując u niej panikę, dodaj hormony ( o tym więcej za chwilę) i poczuła, że nie ma innego wyjścia tylko pokazać, że w grazie potrzeby będzie się bronić. Klasyczna agresja lękowa. Kwestia cieczki - pomijam już fakt, że można ją było 'odłowić' sedalinem i na śpiąco zawieżć do weta na zastrzyk czy chociażby wypuszczać z kojca izolując psa. :roll: Nie wolno lekceważyć wpływu cieczki i związanej z nią burzy hormonów ( a czasem i bólu), imbalans hormonalny u jednej suki może powodować pogłębianie się leków, wzrost agresji, napady niszczycielstwa; takie cieczkowe PMS. Do tego dochodzi jeszcze kwestia ograniczenia ruchu, co samo z siebie powoduje frustrację u większości cieczkujących. [QUOTE]Czy chcę z suką pracować? Robiłam to przez ostatni miesiąc czy nawet dłużej.[/QUOTE]Rozumiem to, że teraz jest już po ptokach, ale miesiąc to naprawdę niewiele. Dla porównania, od 3mies mam u siebie baaardzo bojaźliwe szczenię; Freya do tej pory na mojego ojca reaguje tak jak 'twoja' suczka na Twoją mamę i brata. I wiesz co? Bardzo cieszy nas fakt, że Freya pozwala mu się zbliżyć na odległość ok 8m zanim zareaguje; kiedyś było 30m. "Plan pracy" mam wstępnie oszacowany na jeszcze 5miesięcy, ten czas pewnie się wydłuży. Coś jeszcze mnie zastanowiło: [QUOTE][SIZE=2]Dobiegała do oszczekiwanej osoby, [B]przypadała przednimi łapami do ziemii[/B] i wściekle ujadała a na nagly ruch odskakiwała. [/SIZE][/QUOTE]Zaproszenie do zabawy? O nacłych ruchach już pisałam. A miałam już sobie darować :shake: Pies jest u Ciebie od ponad miesiąca, a z Twojego postu wynika, żę nie byłaś z nią u weta. Ja to uważam za skrajną nieodpowiedzialność. Chodzi przecież nie tylko o zdrowie tej suczki, ale też o zdrowie i bezpieczeństwo i Twojego psa i całej rodziny. edit: [QUOTE]Dla mnie to jak najbardziej ma sens, nie żadne tam wymysły, że suka kogoś zdominowała. Jak miałaby zdominować kogoś, kogo w ogóle nie uważa za stado, a za niebezpiecznych wrogów, obcych, których ewidentnie się boi?[/QUOTE] Fisher wiecznie żywy :roll:
-
Zrobię offa, ale odkąd przeprowadziłam się na wieś, to nie mam tu o czym pisać ;) No dobra, był jeden przypadek z gatunku 'lecznicowych', ale to opowiem jak się odbulwersuję tym: [URL]http://www.dogomania.pl/threads/191666-Napady-agresji-do-konkretnych-domownik%C3%B3w[/URL] :shake: Nie wiem czy powinnam tam odpisywać, jeszcze założycielka wątku rzucie we mnie flexi, a potem przyjdzie tu się zrelaksować. :roll:
-
Off, mam nadzieję, że Finka się nie obrazi ;) Mi aż witki opadły kiedy to przeczytałam :shake: : [URL="http://www.dogomania.pl/threads/191666-Napady-agresji-do-konkretnych-domownik%C3%B3w"]http://www.dogomania.pl/threads/191666-Napady-agresji-do-konkretnych-domownik%C3%B3w[/URL] Znacie kogoś z Kielc kto mógłby pomóc?
-
Grosia we wspaniałym nowym domu dzięki pomocy Avili!!
Erica replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
Liczę "na głos", proszę mi wybaczyć ;) Andegawenka wpłaciła 50zł - wysyłka, zostaje 45zł. ania_to_ja wpłaciła 15zł, czyli zostaje 10zł. Razem to 55zł; no i to co ty wpłaciłaś ( nie pamiętam w tej chwili ile). -
Grosia we wspaniałym nowym domu dzięki pomocy Avili!!
Erica replied to Klaudus__'s topic in Już w nowym domu
Qrcze, dalej nie mam czasu przeczytać wątku. Ada, do kogo mam wysłać pieniądze dla Grosi? Wiesz, te z bazarku Finki. I może ty mi nie wysyłaj tamtej kasy, tylko od razu też na Grosię, a ja z tego co dziewczyny wpłaciły odejmę 5zł za Twoją wysyłkę i już. Bo tak to będziemy w kółko sobie nawzajem wysyłać :evil_lol: -
Dowiedziałam się od mojego ojca ( emerytowany policjant prowadzący firmę budowlaną, więc chyba zna przepisy ;) ): 1. Sąsiad może jedynie twierdzić, że kojec jest uciążliwy bo mu brzydko pachnie i/lub psy zakłócają mu spokój; paragraf bodajże 51 - odległość nie ma znaczenia. W takim wypadku musiałby udowodnić ( i udokumentować) łamanie przez wasze psy przepisów ;) 2. Przepis o 3m dot. jedynie budynków trwale związanych z gruntem, inne (np. altana bez podłogi lub kojec drewniany stojący na betonowych blokach) już można stawiać dowolnie- bez zezwolenia. Także, jeśli sąsiad będzie upierał się, że wybieg mu przeszkadza to grzecznie poinformuj go, że altankę postawił niezgodnie z przepisami i ty masz prawo, na drodze sądowej, domagać się jej rozebrania. edit: A tak poza tym, zawsze możesz wzdłuż płotu posadzić jakieś intensywnie pachnące zielsko.
-
[quote name='slapcio'] p.s. byłam w lipcu w Trzebnicy - całkiem ładnie :)[/QUOTE] :crazyeye: Chyba z tubylcami nie obcowałaś :diabloti: [QUOTE]prawdziwy postrach całej wsi ;-) [/QUOTE] Ten etat już zajęty, należy do kotki mojego ojca :evil_lol: Dzisiaj babki znowu były wypuszczone razem, już nie tylko w ogrodzie, ale i w moim pokoju i przed domem. Bez konfliktów ( nawet przy rozdawaniu smaków :razz:), ale miałam wrażenie, że Ninka odpędzała Hathor od innych psów. A może już popadam w paranoję... :nerwy: Jeśli jutro będę się czuć wujątkowo odważnie to zabiorę je razem na spacer po lesie.
-
Czy wet oglądał zęby?
-
[QUOTE] a ludzie dostali 500zł mandatu. Czy to nie jest za mało ? Mogę walczyć o to, żeby oddali mi pieniądze za leczenie psa, które wyniosło więcej niż ten mandat ? [/QUOTE] Nie rozumiem co ma jedno do drugiego :roll: Mandat swoją drogą ( przecież to nie ty dostajesz te pieniądze), a zwrot kosztów leczenia dla Ciebie swoją.
-
Nie mogę zadeklarować gotówki, ale mogę zrobić bazarek z biżuterią własnej roboty. A taj z innej beczki - przeprowadziłam się w okolice Zamościa i chcę, po pierwsze, wybrać się do schronu i po drugie, zacząć w nim aktywnie pomagać. Czy mnie tam wpuszczą, czy bez "przewodnika" lepiej się tam nie wybierać? Bo rozumiem, że wolontariat nie istnieje?
-
Edycja nie działa już od wieków ;) Jak jest z marchwią, to nie wiem. Moja Nina, biało-czarna kundelka, wciana spore ilości i nic z sierścia się nie dzieje, ale ona jest spora -40kg. Przyprawy nie są wskazane; chyba, że takie ze sklepów ze zdrową żywnością. Ja kiedyś moim przyprawiałam takim bezsodowym, ziołowym odpowiednikiem kucharka. Nazywało się to chyba vega. Możesz też dodawać niektóre zioła i ( w małych ilościach) miód.
-
[B]Marina_22 [/B]- Do rozpoczęcia roku akademickiego jest jeszcze miesiąc. Postaraj się maksymalnie wykorzystać ten czas, w myśl zasady "nowy dom, nowe jasne zasady". I już teraz przyzwyczaj psa do określonego rytmu dobowego. Nagła zmiana pory spacerów, karmienia etc może go zdezorientować i nakręcać niszczycielskie zapędy. [QUOTE]staram się codziennie znaleźć te 10-15 minut na szkolenie przywoływania i podstawowych komend[/QUOTE] Za mało. Przynajmniej 5 sesji po 5-10min w ciągu dnia, to naprawdę jest do zrobienia; np. rano szykując się do wyjścia masz przy sobie smakołyki i czesząc się, nakładając makijaż etc wołasz do siebie psa i się szkolicie. [QUOTE] A od października, kiedy wrócę na uczelnię to przed moim wyjściem psy będą wychodzić na 30 min, by załatwić swoje potrzeby, potem przez 5-6 godzin będą same[/QUOTE] Przy psie, który lubi niszczć postawiłabym raczej na dłuższy spacer rano. Poczytaj tu: [URL]http://www.dogomania.pl/threads/191411-Pies-wychodzi-z-klatki-i-co-teraz[/URL]
-
Czy psu nic nie dolega? Może jest chory albo coś go i próbuje zwrócić na siebie Twoją uwagę. Czy warczy na Twoją córkę tylko jeśli podchodzi do Ciebie czy w innych sytuacjach też? Może ( niekoniecznie świadomie) dziecko coś mu zrobiło i stąd to powarkiwanie.
-
Dobry pomysł. :) Jeśli teraz ma metalową to kup plastikową. Jeśli ta obecna jest pojedyncza to kup podwójna, jak jasna to może spróbuj z ciemną. Opowiem Ci jak to było u mnie. Tak jak pisałam wyżej moja Lara przez prawie miesiąc bała się misek ( zanim trafiła do mnie była katowana i kto wie co tam z miską było). Któregoś dnia byłyśmy w zoologu i właściciel ( bardzo miły, starszy pan) zdjął z półek różne rodzaje misek, nasypał do każdej trochę karmy, popatrzył na Larę i powiedział "No, miśka, wybieraj". Larwa trochę się pokręciła, przyczaiła i wybrała :D Od tego i miska i pan z zoologa stali się jej przyjaciółmi ;)
- 11 replies
-
- chowanie się
- nie je
-
(and 3 more)
Tagged with: