-
Posts
1790 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Erica
-
Hmmm, dziewczyna jest osobą dorosłą a sprawa dotyczy jej psa i jej alergii i jej wyboru. Na Twoim miejscu byłabym bardzo ostrożna, bo (mimo, że przecież dbasz o dobro osoby, na której CI zależy) stąpasz po cienkim lodzie. Żeby była jasność - ja mam nie tylko alergię ale i ciężką postać astmy, od dziecka stado lekarzy zabraniało mi posiadania jakichkolwiek zwierząt; dalej zresztą zabraniają, a ja moich psów i kotów nie zamieniłabym na życie wolne od objawów. To jedna kwestia. Druga, to jeśli w najbliższej przyszłości jamniczce wyjdą jeszcze problemy z sercem ( rasa ma skłonność), to możesz jeszcze usłyszeć, że to Twoja wina bo dołożyłeś psu dodatkowy stres związany z separacją... A jeśli chodzi o kręgosłup psa, to u nas skończyło się zbudowaniem psio-schodków dostawianych do łóżka ^_^
-
Tymczasy wcale nie tymczasowe czyli gromadka psiaków szuka domków
Erica replied to mari23's topic in Psy do adopcji
Z góry przepraszam za zaśmiecanie wątku, Mari masz zapchaną skrzynkę. Szukam dogomaniaczki do przeprowadzenia wizyty przedadopcyjnej w Łodzi. Wiecie kogo mogę pytać? Sprawa jest pilna, chodzi o małego szczeniaka ( http://www.dogomania.com/forum/topic/147878-riley-ma-szans%C4%99-na-dom-szukam-kogo%C5%9B-do-wizyty-pa-w-%C5%82odzi/ ) -
Cioteczki, nadal szukam kogoś do wizyty PA w Łodzi. Rodzina jest zainteresowana adopcją Riley - córki Mańki z wątku http://www.dogomania.com/forum/topic/147878-mania-i-maluchy-ju%C5%BC-bezpieczne-u-murki-potrzebne-deklaracje/ Wiecie kogo mogłabym prosić o przeprowadzenie wizyty?
-
Niestety :( W piątek wydawało mi się, że był już wyleczony, jednak okazało się inaczej. Nie orientujecie się czy koty można pryskać naparem w wrotyczu? Szukam dodatkowych sposobów zwalczania wszy.
-
Do ogłaszania niestety jeszcze daleko :( Kostek ma fantastyczną kolekcję pcheł i wszy :/ Do czasu pozbycia się paskudztwa chłopak musi być izolowany od innych zwierząt. U mnie to możliwe na teraz, ale na całkowite pozbycie się wszy potrzeba przynajmniej miesiąca, a za 2 tygodnie rusza u mnie remont tego pokoju, w którym trzymam Kostka :( Wczoraj wetka przedłużyła mu też antybiotyk na infekcję płuc. PO zakończeniu leczenia będzie wykastrowany, złamany kieł zostanie usunięty i dopiero wtedy Kostek będzie gotowy do adopcji.
-
Jutro Mania i szczeniaki jadą do Murki, a do mnie dziś trafił kocur- senior w opłakanym stanie. Nie jest chory, za to bardzo odwodniony i podrapany :( Awaryjnie nocuje u nas, ale na dłuższą metę go zwyczajnie nie zmieszczę. PIlnie potrzebne DT Oto Kostek: [url=http://s296.photobucket.com/user/onehandedmuse/media/Strays%20July%202015/kostek1_zpslylfmgsm.jpg.html][/URL] [url=http://s296.photobucket.com/user/onehandedmuse/media/Strays%20July%202015/kostek3_zpseckfkpjk.jpg.html][/URL] [url=http://s296.photobucket.com/user/onehandedmuse/media/Strays%20July%202015/kostek2_zpspnwdefwo.jpg.html][/URL] Ma ranki na uszach, pogryzioną przednią łapę, krwiaka na nosku i wydartą sierść na boczku.
-
Bo w takich miejscach trzeba kablować z finezją. A takie rady, żeby nauczyć się cierpliwości albo próbować się zakolegować, to o kant stołu można rozbić, jak te psy kiedyś ją zaatakują; bo np. weszła na ich kawałek łąki czy lasu. Niestety piszę z doswiadczenia. Aha, ludzie tak mówią. A potem zgroza i machanie szabelką jak coś się stanie. Pamiętacie może, tą nagłośnioną sprawę o matce z wózkiem zaatakowanej przez 3 psy? W mojej gminie też większość psów latała luzem do momentu, kiedy została pogryziona dwójka dzieci i policja zaczęła wlepiać mandaty i ostrzeżenia. Nagrać psy i pokazać. Nikt tak nie będzie szedł w zaparte jak lokalny polityk, któremu sytuacja jest nie na rękę. Mi w tym tygodniu powiedziano, że zakojcowane szczeniaki nie potrzebują miski z wodą bo przecież piją mleko matki ( trzymanej w tym samym kojcu)... Gminy, zwłaszcze te biedne, wypierają się problemu bo zwyczajnie nie mają środków na bezdomne psy. Podpisanie umowy ze schronem kosztuje ok 600zł, a za każdego odłowionego psa muszą jeszcze dołożyć 2800zł.
-
Melduję się. Nie zapomniałam o obiecanym bazarku, niestety cały wolny czas pochłaniają mi szczeniaki zza płotu http://www.dogomania.com/forum/topic/147878-3-malutkie-szczeniaczki-i-ich-mama-potrzebuj%C4%85-bezpiecznej-przystani-zamo%C5%9B%C4%87/ ta suńka http://www.dogomania.com/forum/topic/36492-zamojskie-psiaki-szukają-domów-i-miłości/?p=16296899i próby złapania jeszcze jednego dzikusa spod Komarowa... Mam nadzieję, że za 3-4 dni bazarek już będzie gotowy.
-
A nie dałoby się jakoś kociakó zwabić w okolicę klatki? Zapraszam na wątek porzuconych szczeniaków z Potoczka http://www.dogomania.com/forum/topic/147878-3-malutkie-szczeniaczki-i-ich-mama-potrzebuj%C4%85-bezpiecznej-przystani-zamo%C5%9B%C4%87/ [URL=http://s296.photobucket.com/user/onehandedmuse/media/Strays%20July%202015/DSC05796_zpsalrakrr9.jpg.html][/URL] Mańka jest przesympatyczna i bardzo łagodna, szczylki ( 3 suczki) są śliczne i już nie dzikie. Udało mi się całą gromadę odpchlić i odrobaczyć, są już gotowe do adopcji.
-
Były 4, dziś rano były tylko 2 szczyle - suczki. NIe wiem co stało się z suńką i jednym maluchem. Ten kojec się sypie, psy wyłażą na drogę :( Będą miały wątek. Miałam zamiar założyć wczoraj ale prawie cały dzień biegałam między urzędem gminy, psami i wetem. Teraz muszę jechać z moimi do weta, jak wrócę to napiszę co udało mi się załatwić wczoraj.
-
Mogę zrobić bazarek. Chętnie wystąpiłabym też w roli 'chińskego ochotnika', ale jeszcze przez 2tyg będę sama w domu, a mam teraz 2 chore psiaki i półdziekiego kociego tymczasa ( też chorego). Ewentualnie gdyby był transport łączony, to mogę pomóc na krótszym odcinku.
-
Domu szuka też takie 6-miesięczne cudo, suczka: [url=http://iv.pl/][/URL] Mała obecnie ma dom, ale właścicielka chce ją oddać ( całe rodzeństwo suńki już zaginęło w tajemniczych okolicznościach). Została tylko mała i jej mama, obie dostają do jedzenia wyłącznie chleb. Jeśli mała tam zostanie to za kilka miesięcy będzie tam kolejny miot, z którym nie wiadomo co się stanie... Największa z prawej strony to mama, z lewej jest brat, któy "zniknął" dzień po tym jak zrobiłam to zdjęcie :( [url=http://iv.pl/viewer.php?file=43782871684160442567.jpg][/URL] [url=http://iv.pl/viewer.php?file=46837026136412967503.jpg][/URL] [url=http://iv.pl/viewer.php?file=10669009207415496751.jpg][/URL]
-
Czarny maluch - chował się pod budę jak tylko mnie zauważył :( [url=http://iv.pl/viewer.php?file=71643232086543185708.jpg][/URL] [url=http://iv.pl/viewer.php?file=86283085343937217406.jpg][/URL] Całe rodzeństwo: [url=http://iv.pl/viewer.php?file=69159273597125019286.jpg][/URL] [url=http://iv.pl/viewer.php?file=16895944124440667344.jpg][/URL] W tej chwili psiaki nie mają nic ( nawet picia nie było dopóki im nie zaniosłam), a jakby tego było mało do tego samego kojca mają trafić trzy kolejne DUŻE psy... Ja sobie w ogóle nie wyobrażam takiego koszmaru :( Jutro będę w urzędzie gminy, spróbuję wynegocjować pokrycie kosztów odrobaczenia i kropli na kleszcze dla mamy. Ale znając życie, pewnie nie ma na co liczyć; z jedzeniem to samo. :/
-
Ten szczeniak znalazł już dom. Tu zdjęcie małej paskudy ;) [url=http://iv.pl/viewer.php?file=92728435599212500211.jpg][/URL] PILNE: W Potoczku jest teraz suczka z 3 szczeniakami. Mama bardzo pododna do mojego tymczasa - Gacka. Maluchy mają ok. 4-5tygodni. Mają bardzo rozdęte brzuszki, pewnie potwornie zarobaczne. :( Udało mi się zrobić zdjęcia, wrzucę wieczorem. edit: Odważniejszy maluch: [url=http://iv.pl/viewer.php?file=25282318622241138630.jpg][/URL] [url=http://iv.pl/viewer.php?file=35706350474901916413.jpg][/URL] [url=http://iv.pl/viewer.php?file=31175959241531514748.jpg][/URL] [url=http://iv.pl/viewer.php?file=85681296776566339755.jpg][/URL] Mama: [url=http://iv.pl/viewer.php?file=41830327317562753427.jpg][/URL] [url=http://iv.pl/viewer.php?file=28812204372528195298.jpg][/URL] [url=http://iv.pl/viewer.php?file=38188565699760746183.jpg][/URL]
-
Jak pracujesz z psem? Ile ruchu ma dziennie?
-
Szczenię wyrzucone z ciągnika. Godzinę temu dostałam telefon od mojej mamy - znalazła małego przerażonego szczeniaka ( piesek). Maluch wypatrzył ją na plantacji i nie odstępuje na krok, jest przerażony i był dość mocno odwodniowny. Próby ustalenie właściciela na razie nic nie dały, ktoś jej powiedział, że piesek został wyrzucony z jadącego ciągnika.... Na szczęście moja mama nie znalazła na nim widocznych obrażeń. Jeśli to prawda, to maluch będzie potrzebował jakiekolwiek miejsca - na plantacji nie mamy żadnych warunków dla psa (nikt tam nie mieszka). Do tego już przemieszuje tam półdziki kocur z infekcją dróg oddechowych. Maluch sięga do ok 1/2 łydki - więcej o nim nie wiem, bateria w komórce siadła. Czy schronisko w Zamościu przyjmuje psy od ludzi, czy tylko od hycla?
-
mjudi - Jeśli ze schronem rozmawiasz w taki sposób jak tu, to nie dziw się, że nie są chętni do negocjacji. Pamiętaj, że to są ludzie, którzy na co dzień mają do czynienia z ogromnym psim cierpieniem. Te wszystkie historie z mediów o psich oprawcach - schroniskowa codzienność. Postawa roszczeniowa "mój, ale nie mam kasy" tu nie zadziała. Co innego rozmowa twarzą w twarz no i reakcja suczki na was. No i co z tego, że na wsi? Jakie to ma znaczenie?
- 18 replies
-
- schronisko
- wypadek
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
Ja jestem niemiła dla innych i jeszcze "dumna" z tego faktu? Z nas dwojga to nie ja nazwałam rozmówcę 'ćwokiem', ani nie sprowadziłam argumentów rozmówcy do słowa 'dupa'. To w całości byłeś ty i twoja mentalność. Co do określania, którego użyłam pisząc o sobie - o czymś takim jak sarkazm i ironia to słyszałeś? Czy z tobą trzeba wszystko dosłownie? Qrcze, jak to fajnie merytoryczne argumenty i dokładne opisy sytuacji przemilczeć. Jeszcze fajniej przypisywać obcym ludziom cechy charakteru zza ekranu. Gdzie ja pisałam, że komukolwiek dokopuję? A może widziałeś w kryształowej kuli jak to robię? Pewnie, że mówię. I albo ludzie akceptują po pierwszej prośbie - i rozwijanie, że autyzm, że chore serce wcale nie są potrzebne. Albo rozmowy z nimi są tak jałowe jak z tobą. Spróbuj kiedyś wytłumaczyć chociaż 10 psiarzom, że Twój ma autyzm. Idę o zakład, że przynajmniej 7 będzie ci próbować wmawiać, że to 'brak socjalizacji, jak się pobawi z moim, to mu przjedzie', albo że jesteś przewrażliwiony. No i będzie też 1 osoba, która autorytarnie stwierdzi, że "nie trzeba było kupować w pseudo". Poczułam się wywołana do tablicy ;) Ja takich zapędów nie mam, skomplikowane psy są moje więc i odpowiedzialność zapewnienia im dystansu jest moja. Dlatego zawsze w poczekalni u weta wybieram kąt najdalej od ludzi, czy pusty kawałek parkingu. Innych proszę tylko, żeby to uszanować i nawet jeśli inne psy są luzem, to żeby nie podchodziły nas wąchać.
-
Oh, Spike, Spike - "you sweet summer child". W jaki sposób z napisanego przeze mnie ( zresztą sam cytowałeś) wyszło Ci a w sformułowaniu doszukałeś się ? Poważnie, skąd Ci się taka interpretacja wzięła? No i nadal piszesz tylko o psach agresywnych, całkowicie ignorując to co napisałam wyżej. Spike, możemy albo dyskutować rzeczowo, albo możesz rzucać inwektywami, ale wtedy już w zakresie własnego lusterka. Ty piszesz o empatii, serio? Tak na poważnie? Napisałam wyraźnie, nie jąkając się - moja psica cierpi na karłowatość przysadkową i AUTYZM; Jeśli nie masz pojęcia co to znaczy, to Ci chętnie wytłumaczę: behawioralna część choroby oznacza, że panicznie boi się wszystkiego co obce - i tu żadna socjalizacja tego nie zmieni; fizjologiczna część choroby pooduje m.in zaburzenia pracy serca. Jak sobie dodasz jedno do drugiego, to skutki mogą być tragiczne. Więc, jeśli zachodzi potrzeba, to wyraźnie mówię ludziom, że nie, nie można pogłaskać ( nawet jeśli Freya, jast taką "całuśną owieczką"), nie pieski nie mogą się powąchać; i tak, jestem pewna, że moja nie chce się bawić z tym yorasem, który usiłuje mi wskoczyć na kolana, żeby Freyę obwąchać. A ty mnie tu nazywasz ćwokiem, urządasz jakieś podłogowe wycieczki do mojej "dupy" i jeszcze twierdzisz, że robisz to w imię tłumaczenia mi czegoś... I to wszystko dlatego, że mam psa innego niż ty.
-
O, właśnie. Spike dużo pisze jak to inni nie potrafią psów wychowywać, jak bezsmyczowość równa się socjalizacji i jak pies nie ma prawa czuć awersji do czegokolwiek. Ideologia może i dobra, ale też i strasznie naiwna w jednym - Spike w ogóle nie bierze pod uwagę psów po przejściach/ chorych / problemowych. Ciekawe czy miałbyś takie urocze podejście, gdyby to Twój pies miał karłowatość przysadkową połączoną z autyzmem? Albo gdyby w wyniku pogryzienia stracił oko? Lub miał zaburzenia neurologiczne nasilające się pod wpływem stresu? Albo zwyczajnie nie lubił dzieci, bo w przeszłości był przez takich małych ludzików bity? Moje psy mają wszystkie z powyższych. Jeśli już muszą przebywać w przestrzenii publicznej to są na smyczy - dla ich bezpieczeństwa. Wtedy mam też oczy do okoła głowy i aktywnie unikam kontaktów z tym, czego dany pies się boi. A że jestem taką wredną francą, dla której bardziej liczy się dobre samopoczucie i bezpieczeństwo moich psów, niż czyjaś potrzeba socjalizacji metodą huzia na józia, to jednak będę nalegać, żeby obce psy/dzieci/ufoludki do nas nie podchodziły.
-
Spike, ja nie mam zamiaru pchać się w ten dziwny spór, który masz z Akirką; ale jak czytam Twoje posty to mam wrażenie, że masz alergię na zdrowy rozsądek, a każdy jego przejaw urasta w Twoich oczach do ograniacznia ( Twojej, bo przecież o to tylko chodzi) wolności, 'trzymania za mordę' no i oczywiście totalitaryzmu. Sytuacja miała miejsce w strefie80 - na obwodnicy miasta, na obrzeżach dzielnicy przemysłowej, gdzie nawet nie ma chodnika. Raczej nie miejsce na dziecięce zabawy, nie sądzisz? Tak z czysto zdroworozsądkowego punktu widzenia... I odpowiedź na pytanie dodatkowe: jeśli mamusie są zbyt zajęte plotkowaniem czy gapieniem się smartphony, żeby pilnować bezpieczeństwa własnego dziecka, to czemu nie? Na prawdę idiotyczne jest to egoistyczne stwarzanie zagrożenia dla innych, w imię własnego niechlujstwa/lenistwa/wygody/"bo tak mogem" bez jakiegokolwiek pomyślunku o konsekwencjach. Patrząc z punktu widzenia właściciela Pimka. Stojąc przed dwoma możliwościami: prowadzić psa na smyczy, albo któregoś pięknego dnia zobaczyć, w HD, jak Pimpek wpada prosto pod koła... No właśnie...
-
No dobra, ale co to właściwie znaczy niebezpieczny? Czy taki mały, starawy pimpek, który zawsze człapał za swoim panem i nigdy nikomu nie wadził, a pierwszy raz w życiu przestraszył się huku i w popłochu wleciał mi prosto przed maskę, to się kalifikuje wg Ciebie? Ja zdążyłam zahamować, ale facet za mną już nie. I może dla Ciebie to jest strasznie krzywdzące "AŻ", które Cię przyprawia o te straszne ciarki, ale patrząc na mój rozwalony zderzak i tego passata skróconego o 10cm i jeszcze czując niefajny ból w kręgosłupie, to ciężko było nie pomyśleć "gdyby tylko pimpek był na smyczy"...