Jump to content
Dogomania

evel

Members
  • Posts

    10326
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by evel

  1. Leki oparte na ziolach albo aminokwasach mozna bezpiecznie podawac w dluzszych okresach czasowych. Moja suka kiedys przyjmowala Stressout w podwojnej dawce prawie miesiac i bylam bardzo zadowolona z efektów. Obecnie na rynku pojawilo sie sporo nowosci, sa pasty, spraye, tabletki, wtyczki do kontaktu - mozna probowac. Zaszkodzic nie zaszkodzi a moze akurat psu pomoze.
  2. evel

    Sporo pytań

    Ale ja wcale nie twierdze ze flexi to zlo ;) Flexi jest moim zdaniem dla psow, ktore umieja normalnie chodzić na smyczy, u mnie starsza suka chodzi, ale ona wie, co znaczy "powoli", "szybko", "poczekaj", "idź" i komendy na zmiany kierunków.
  3. evel

    Sporo pytań

    Royal canin jest na pewno jedna z droższych karm, ale na pewno nie najlepszą. A flexi zamien na zwykla smycz i poki szczeniak maly ucz go ladnego chodzenia na smyczy, bo potem bedziesz mial problem.
  4. Ja bym pewnie najpierw sprawdzila czy taka metoda w ogole pomaga konkretnemu psu - mozna uzyc jakiejs elastycznej tkaniny czy bandaza i zobaczyc czy ma to jakikolwiek wplyw na psa ;)
  5. A jak z innymi ludźmi na spacerach? Mają respekt, łapią burki czy zupełnie nie?
  6. OE dla psa nienauczonego w ogóle przychodzenia na wołanie to chyba jakiś żarcik. Norte, gdybyś miał pracować za darmo, to ile czasu by Ci się chciało? Tydzień? Miesiąc? Dwa? Psy są materialistami, na dodatek nie fantazjują zazwyczaj o przeszłości czy przyszłości (to tak a propos snów o wolności) a skupiają się na tym, co tu i teraz przynosi im korzyść. Skoro pies porzucał wszystko dookoła i przychodził do Ciebie a Ty go pogłaskałeś od niechcenia czy dałeś kęs kiełbasy to podobnie, jakbyś Ty za miesiąc swojej pracy (jakiejkolwiek) dostał np. 10 złotych. Zmotywowałoby Cię to do dalszej pracy? Ano właśnie. Jak dziewczyny wyżej, też bym na Twoim miejscu rozważyła kastrację psa - na pewno osłabi to jego chęć wycieczek na panienki, ale sama kastracja niewiele da, trzeba temu psu zorganizować jakąś robotę. Kup sobie porządną smycz, psu szelki i chodź z nim na długie spacery. Przecież nie musisz kupować jakiegoś wypasionego sprzętu, można kupić w dobrych cenach wyroby szyte na miarę, ja płaciłam za zwykłe szelki guardy chyba coś koło 25zł, smycz bodaj 20, amortyzator 20 i już masz podstawowe wyposażenie czy to do marszów z psem czy to do roweru (przyszłościowo). Jeśli mowa o amortyzacji - jak masz amortyzator to spokojnie możesz psa przypiąć do siebie, wplatać w marsz elementy biegu, uczyć psa komend kierunkowych, na zwalnianie, przyspieszanie itd. Na rower ja bym z takim psem nie szła, przynajmniej do czasu, aż ogarnie jakieś podstawy, bo jest to zwyczajnie niebezpieczne. Oprócz tego porządny karabińczyk, linka/sznurek/cokolwiek dla Ciebie jako zabezpieczenie i NAUKA podstawowych komend, w tym przywołania. Wymyśl sobie nowe hasło, bo jak wołałeś np. "Hektor, do mnie" to masz już je spalone i pies nie będzie wracał, wiedząc, że nie musi. Ucz go jak szczeniaka, od podstaw, stopniuj rozpraszające bodźce, czyli najpierw ćwicz w nudnych miejscach, które psa nie podniecają w żaden sposób, stosuj różne nagrody (od suchej karmy poprzez różne ścinki mięsne czy nawet jakieś pasztety czy serki, co pies lubi), może uda się psa wkręcić we wspólne zabawy z człowiekiem przy użyciu zabawek - o tym wszystkim możesz poczytać w sieci i w książkach, jak budować motywację u psa, jak pokazać psu, że pan jest najfajniejszy na świecie i w sumie fajnie/opłacalnie jest być blisko czy wracać, gdy pan woła. Musisz zmienić myślenie, z postawą "pies jest nieposłuszny, a powinien się słuchać" daleko nie zajedziesz. Pies jest nieposłuszny, bo NIE WIE co ma robić, kiedy słyszy z Twoich ust jakieś polecenia i zwyczajnie świat jest bardziej atrakcyjny i absorbujący niż Twoja osoba. I to trzeba zmienić.
  7. Spróbuj odwrażliwiać dotyk łap - dotykasz, pochwała/klik - smak, dotykasz krócej, dotykasz dłużej, znowu krócej, losowo, dotykasz obcinaczką, przytrzymujesz łapkę w swojej dłoni - wszystko na spokojnie, z dużą ilością smaków, ale stanowczo. U nas cała taka "misja" trochę trwała a i do tej pory pies czasami wyrywa łapkę, ale nie odstawia już histerii ani rodeo - wie, że trzeba i protesty na nic się nie zdadzą ;)
  8. No właśnie, na ostatnią chwilę trudno powiedzieć co pomoże konkretnemu psu. Mojej 10kg suce hydroxyzyna w dawce jak na konia nie pomagała w ogóle, a znajomą sukę w typie ON bardzo ładnie wyciszała i pozwalała przespać największą kanonadę. Każdy pies reaguje inaczej.
  9. Ta. Tyle, że preparaty ziołowe jak StressOut MUSZĄ BYĆ PODAWANE DUŻO WCZEŚNIEJ. Inaczej prawdopodobnie nic z tego nie będzie...
  10. Dobrze karmią w tym więzieniu :D
  11. Autorze, skad jestes? Moze podpowiemy, gdzie powinienes sie odezwac po pomoc, bo wg mnie ktos powinien psy obejrzec na miejscu. Moje suki czasem maja jakies fazy na burczenie albo dziwne zagrywki, o dziwo jak zostaja same to wszyscy zyja. Normalne (powiedzmy) psy zyjac razem, ktore znaja zasady i sa wychowane nie pozabijaja sie nagle, gdy pancia posiedzi w kawiarni kwadrans dluzej niz zwykle. Ale u mnie od poczatku kazdy mial tlumaczone, co wolno a co nie. Malo tego, gowniara ma taki charakter i możliwości fizyczne, ze bylaby w stanie zabic albo powaznie okaleczyc starsza suke w pare chwil, gdyby tylko zechciala. Wiadomo, ze zdadzaja sie wieksze lub mniejsze sprzeczki, jak to w rodzinie, ale zostawianie psom calkiem wolnej lapy i uwazanie, ze "jakos sie dotra" czesto prowadzi do sytuacji takich jak w pierwszym poscie. Zabraklo nadzoru czlowieka i mamy efekty.
  12. Szukaj pod hasłami "doggie zen", "crate games" (można ćwiczyć niekoniecznie z klatką), ćwiczenia na opanowywanie emocji, "rezygnacja", "samokontrola". Oprócz tego ja bym mu dawała do żucia jakieś naturalne twarde gryzaki na posłanie, niech leży, żuje i odpoczywa. I coś angażującego głowę, może elementy tropienia, zabawy węchowe?
  13. Podziwiam ambitne plany, mnie się chyba droga zawodowa trochę minie z wykształceniem ostatecznie, no ale zobaczymy jak wyjdzie ;) A weź nic nie mów. Od ponad miesiąca kudły Rejwena mam WSZĘDZIE. Czesałam grzebieniami, furminatorem, trymerem, szczotką i skubałam ręcznie jak kurę, kąpałam, wycierałam, suszyłam, znowu czesałam, znowu skubałam... Końca nie było widać... Ale - tfu tfu - chyba to zmierza ku końcowi, bo zmieniła jej się nieco struktura sierści a i kłaków jakby mniej, przy głaskaniu nie mam już futrzanej rękawiczki na dłoni tylko pojedyncze kłaczki. Zuza z kolei nie linieje przy regularnym czesaniu ale zbiera cały syf tego świata przez futro :mdleje: Następnym moim psem powinien być jakiś pies bezwłosy chyba albo nieliniejący golony na 1cm :splat:
  14. Są psy, które sprawiają masę różnych problemów z tego powodu, a są takie, które po jakimś czasie jakby godzą się z takim trybem życia i wpadają w apatię. Bardzo dużo takich psów można zobaczyć na blokowiskach, w zasadzie nic ich "nie rusza" - ani pozytywnie, ani negatywnie. Natomiast normalny pies, nauczony odpoczywania i tego, że czasem ma się sam sobą zająć, nie umrze ani nie zwariuje jak będzie miał mniej ruchu np. podczas choroby opiekuna ;)
  15. Isabelle, wiem. Jednak często obie te rasy są stawiane na równi, na piedestale pt. "bezobsługowy piesek dla dzieci, urodzony dogoterapeuta i niańka w jednym". Pierwsze skojarzenie - pies dla dzieci - golden lub lab! Ludzie zapominają, co to za psy, skąd się wzięły, jakie miały pierwotne przeznaczenie. Poznałam wiele przyjaznych, fajnych goldenów, moim zdaniem są bardziej zrównoważone niż laby (choć może to kwestia akurat spotkanych egzemplarzy - nie wiem, normalnych labradorów znam z 5 na całą masę porytych psów bardziej lub mniej w typie), jednak co jakiś czas widuje się też przypadki goldenów, które naprawdę potrafią korzystać z tego, co im wyrosło w paszczy. I nie mam na myśli jedzenia ;) Co do bigli to znam z widzenia bardzo dużą ilość psów tej rasy, a pewnie raczej w typie. Żaden nie jest normalny, większość to chodząca frustracja, wrzeszcząca na flexi na wszystko, na co się da, a przy pierwszej lepszej okazji czmychająca w siną dal, no ale tak to się kończy jak ktoś bierze psa na miękkie uszka i sarnie oczka. Sąsiedzi moich rodziców mieli szczyla (z papierem) z potencjałem na fajnego psa, ale oddali go gdzieś z powodu braku czasu...
  16. Nie wiedziałam, że goldeny nie mają zębów :niewiem: Każdy pies może ugryźć, nawet golden czy lab. Tak właściwie to moja suka raz została nawet nadgryziona przez sweetaśnego labradorka, nie raz i nie dwa słyszy się o tym, że jakiś zwichrowany retriever dziabie ludzi. Każdego psa można zepsuć i każdy może być niebezpieczny, zwłaszcza duży pies. Pisanie, że pies takiej a takiej rasy "nigdy nie ugryzie" jest niepoważne.
  17. Ja ostatnio poszłam z Raven na spacerek z CC i AST/CC i jak wróciłam to musiałam ją wypłukać w wannie porządnie ciepłą wodą, bo miała na sobie skorupę ze śliny. Utwierdziło mnie to w przekonaniu, że never ever żadnego usmarkanego molosa w moim domu :P Jetsu się mocno ślini?
  18. Tak, trzeba się tym zająć, bo w końcu Twój pies podziurawi jakiegoś innego i zrobi się nieciekawie, jak mu się taki "sport" naprawdę spodoba. Niektóre pieski lubią sobie pojechać po innym psie, zwłaszcza jeśli czują się silniejsze od rywala. Od tego jest właściciel, żeby w takiej sytuacji szanownemu pieskowi wytłumaczyć, że tak się NIE robi. Jeśli w domu samokontrolę ma opanowaną do perfekcji a zaraz za drzwiami usiłuje wgnieść innego psa w ziemię, to chyba coś poszło nie tak. Czy jak już dochodzi do wybuchu albo pies się szykuje - jesteś w stanie go z tego wybić, odwołać, zabronić mu się rzucać? Bo jeśli nie, to ja bym się na Twoim miejscu udała do specjalisty, skąd jesteś? Co do gazu - ja bym jednak spróbowała innych rozwiązań niż walenie własnemu psu gazem po oczach. Choćby wspomniany przez isabelle kaganiec - wtedy w przypadku bójki masz o jednego gryzącego psa mniej i łatwiej opanować sytuację.
  19. Ja wiem, dlatego poleciłam przyjrzeć się średniakom, ale chciałam też przy okazji zdementować mit o pinczerze miniaturowym a'la ratlerek sarenka ;)
  20. Musisz spróbować, co Wam najbardziej odpowiada, ja mam dla takiej suki półzacisk łańcuszkowy i to moja ulubiona obroża na niej, z kolei młoda ma klasyczny półzacisk, bo nigdzie nie znalazłam haftowanych obroży z łańcuszkiem...
  21. Zależy co masz na myśli, mówiąc "praca w dogoterapii", ale do głowy przyszedł mi pudel średni (tak, wiem, włos), fajne są też w ogóle psy dowodne, choć raczej z tych średnio-większych. Z mniejszych psów - nie wiem, czy jest szansa na dostanie zrównoważonego grzywka do w/w celów, ale może...? Bardzo dobre reakcje u dzieci wywołują cavaliery, coś tam popracować z takim psem pewnie na upartego też się da ;) Teoretycznie pasowałby w sumie toller, ale w praktyce może być różnie, mimo to bywają tollery pracujące w dogo, choć rozmawiałam kiedyś z właścicielką jednego egzemplarza i nie określała ich jako psy bardzo predysponowane do tego typu pracy, więc może to też zależy od konkretnego psa.
  22. Anorektyczna, a moze pastuch border? Czy to juz za mala doza "niezaleznosci"? W ogole z pastuchow to przychodzi mi do glowy jeszcze kelpie, moze akurat Ci podpasuje, pies aktywny roznorodnie - do wszystkiego. Zobacz sobie tez pinczery srednie, fajne aktywne psiaki. Ogolnie pinczery mini ostatnio sie poprawily mam wrazenie, doszlo sporo importow a i wsrod polskich wyhodowankow jest troche takich, ktorych sarenkami na pewno nazwac nie mozna ;) Pudla mozna wystawiac nie tylko w lwie, jak pies jest ladny to i w innej fryzurze sie obroni, no ale wiadomo, ze zjechanie na lysa pale odpada :P
  23. Obedience to posłuszeństwo sportowe - bardzo modny psi sport ;) W necie masz mnóstwo materiałów na ten temat, moim zdaniem bardzo fajnie o tym pisze Magda Łęczycka: http://www.teamspirit.waw.pl/blogs/magdalena-leczycka Obi jest u nas od paru lat. Weszło chyba jako alternatywa dla "tradycyjnego PT". Odchodzi się już od siłowego szkolenia, gdzie psa trzeba "złamać", a zamiast tego buduje się motywację do radosnej, ładnej pracy psa w odpowiednim balansie między pobudzeniem a panowaniem nad emocjami. Fajna sprawa :)
  24. Z Radomia to i ja nie pomogę niestety. Chyba, że jesteś mobilny i mógłbyś dojechać np. do Zwolenia, wtedy możemy coś pokombinować... Plan może być OK, to ułatwienie dla Ciebie. Zasadniczo nie idziesz dalej, póki etap poprzedni nie jest opanowany do perfekcji. Weź sobie zeszyt czy zrób plik na kompie, wypisz sobie w punktach co chciałbyś osiągnąć, podobnie jak tutaj. Prawdopodobnie chciałbyś zbyt szybko iść do przodu - to normalne ;) ale lepiej pracować małymi kroczkami. Co do aportu, to jedno z trudniejszych ćwiczeń, zwłaszcza dla niektórych psów, które powiedzmy nie są predysponowane do aportowania. Pies ma pobiec za wyrzuconym przedmiotem, podjąć go, wrócić do właściciela, oddać. Ale właściwie dlaczego ma oddawać, skoro sam sobie upolował? ;) Na początku przydatne jest ćwiczenie aportu z dwiema takimi samymi zabawkami. Wyrzucasz jedną, pies leci, bierze w zęby, a wtedy Ty SAM bawisz się tą drugą np. piłeczką, piszczysz, wydajesz interesujące odgłosy i jak pies choćby zbliży się do Ciebie i wypuści aport to nagradzasz go rzutem tej drugiej piłeczki, jednocześnie podbierając pierwszą. I na zmianę, później powolutku podnosisz wymagania, wymagasz podania piłki czy czegoś tam do ręki.... Trochę trudno to opisać, lepiej pokazać... Aha, niektórzy trenerzy uważają, że na początek najlepsze są zabawki długie, jakieś szarpaki czy coś, gdzie można psa nagrodzić szarpankiem, bo piłkę pies schowa w dziobie i trudno ją wydobyć - oczywiście dużo zależy od konkretnego psa. Zobacz sobie może filmiki z Falko (jest kilka części), może coś Cię zainspiruje. Tu mamy bardzo młodego, bardzo świadomie prowadzonego szczeniaczka. Poruszone tam są różne kwestie, o których tu było wspominane - i są fajne opisy :) https://www.youtube.com/watch?v=IAz-9QPJ-iQ
  25. Widzę, że się nie zrozumiałyśmy. Ja nie mówię o tym, że trzeba wychodzić na dziesięć godzin spacerów w ciągu doby, bo tak. Moim celem było zwrócenie uwagi na to, że nowy pies (niezależnie już nawet, czy to szczeniak czy nie) potrzebuje mimo wszystko więcej czasu i uwagi niż pies już "zrobiony", wychowany. Raven też widać była jakaś nie tego, bo wyjścia na siku nie zajmowały nam po dwie minuty na każde. Ze swoją starszą suką mogłabym tak naprawdę od paru ładnych lat wychodzić do ogródka 3 razy po 5 minut dziennie i nie rozwali mi chaty ani nie zmieni mojego życia w piekło, dziennie wychodzi więc 15 minut, czyli niecałe dwie godziny tygodniowo, jakby się uprzeć. Żaden problem. Tylko... dlaczego? Gdybym natomiast spróbowała tak zrobić z młodą przez dłuższy czas to bym ją chyba zabiła, albo ona sama by się zabiła. Ona obudzona w nocy o północy nigdy nie odmówi spaceru czy pracy. Po 15km trekkingu, gdzie w większości ciągnęła ostro do przodu, po godzinie drzemki w aucie była jak nowonarodzona i chętnie by coś porobiła. Oczywiście, gdy każę jej spadać na bambus to pies odpoczywa albo zajmuje się swoimi sprawami, ale to też nie przyszło samo, a potrzebowałam do tego czasu i ćwiczeń. Jak mam czas, zwłaszcza w weekend, a pogoda jest w miarę znośna to idę nawet na 4 godziny spaceru z psami, biorę sobie wtedy jakiegoś znajomego psiarza i jego psy do towarzystwa, suki latają wtedy "bez celu", ganiają się z kolegami/koleżankami i w ogóle. Jak nie mam czasu to mamy wyjścia na fizjologię, do tego jeden szybki obchód osiedla, do tego jakieś ćwiczenia w domu albo na tym dłuższym spacerze i też jakoś żyjemy, to nie jest tak, że mam aktywnego psa to poświęcam mu pięć godzin dziennie na same wyjścia. Ale na początku poświęcałam i starszej i młodej znacznie więcej czasu niż obecnie - właśnie dlatego, żebym teraz mogła go poświęcać mniej. Nie siedzę bezczynnie całymi dniami w domu, normalnie pracuję od poniedziałku do piątku, mam dwa psy na głowie w tym jednego bardzo aktywnego i pobudliwego, mieszkam z nimi na stancji, nikt mi nie pomaga w organizowaniu im czasu, więc siłą rzeczy wiadomo, że tego czasu mogę im poświęcić tyle, ile akurat mam. Po prostu moim zdaniem "1,5h czasu dziennie" (choć nie do końca sprecyzowane i zależy, co autor miał na myśli) to trochę mało jak na początek, zwłaszcza dla szczeniaka. Ktoś może się nie zgadzać, jego wola. A jak ktoś bierze psa z założeniem, że ma dla niego bardzo, bardzo ograniczony czas to może wypadałoby przemyśleć parę spraw i wziąć kota albo przedstawiciela rasy kanapowej a nie aktywnego średniaka. Bo później będzie płacz, że piesek to czy tamto - wystarczy poczytać dział "Wychowanie".
×
×
  • Create New...