-
Posts
10326 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Everything posted by evel
-
dobermanka ALFA w Zabrzu - pojechała do domu po raz drugi :)
evel replied to Klementynkaa's topic in Już w nowym domu
jaka śliczna panienka... :-( ciekawa jestem, czy ktoś, kto obcinał jej kiedyś uszy miał o tym chociaż elementarne pojęcie, a może to tylko tak na zdjęciu wygląda jakby miała uchlastane przy samej czaszce? :roll: -
znalazłam właśnie dziś aukcję z amstaffami czystej krwi jak sądzę. rzućcie okiem.... [IMG]http://photos03.allegro.pl/photos/400x300/506/71/95/506719594[/IMG] [IMG]http://photos03.allegro.pl/photos/400x300/506/71/95/506719594_1[/IMG] i rodzice... [IMG]http://photos03.allegro.pl/photos/400x300/506/71/95/506719594_4[/IMG] jak ktoś kupi długowłosego kundelka za stówkę jako amstaffa to pogratuluję mu na piśmie chyba :splat:
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
evel replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='WildH']Mijamy dziś na spacerze kobietę i kilkuletnie dziecko. Pani na widok Cziki pochyla się: Mama (do dziecka): O, widzisz, co to idzie? Dziecko: Bocian! Mama: Ale bocian ma piórka, a nie futerko! Dziecko: Bocieeek! :evil_lol:[/quote] a jak Ci dziecko przyniesie? :evil_lol: -
Moja NANCY znalazła cudowny dom... Będę tęsknić Kochana..
evel replied to Soema's topic in Już w nowym domu
[quote name='Soema']Zapomniałam Wam powiedziec, że Nancy się... uśmiecha..:lol: pokazuje, że chce iść na dwór i jak tylko usłyszy dźwięk kluczy to mordka jej się zmienia. Podskakuje jak źrebak, a co najlepsze - otwiera pyszczek i robi minkę jak uśmiech. :loveu: dziś to nawet zębami kłapała, jakby coś mówiła.:eviltong:[/quote] to kolejny etap ewolucji psów :razz: ;) trzymam kciuki, żeby wszystko było OK, z feriami i w ogóle :cool3: -
Moja NANCY znalazła cudowny dom... Będę tęsknić Kochana..
evel replied to Soema's topic in Już w nowym domu
[quote name='zaginiona sara']czyli dalej trzeba oglaszac i szukamy domku jesli ktos moze prosze zrobcie takie zdjecia zeby bylo widac ze ona jest malutka ja nie moglam, jakos mi duza wychodzi ale to psi drobiazg[/quote] są zdjęcia, jak Maluch siedzi na rączkach i obok Soemy i widać, że jest maleńka, tylko fotki gdzieś zaginęły w wątku ;) -
Dostałam cynk, że w lubelskim schronie jest akita. Nie znam jeszcze szczegółów, ale poruszę parę nitek i postaram się wyciągnąć jak najwięcej info.
-
[B]gunia[/B], i znów zaraz powiedzą, że szerzymy propagandę, mamy swoje jedyne i słuszne poglądy a wszyscy inni są dupkami :evil_lol:
-
Beriet Baaj Galicyjski Wilk & Celar Zymft z EMIRa
evel replied to AngelsDream's topic in Czechosłowacki wilczak
Celar ma jakiś taki swój urok osobisty :razz: Angels, czy na Lubelszczyźnie żyje jakiś znajomy Ci CV? Chciałabym pooglądać wilczaste w akcji na żywo :cool3::oops: -
[quote name='gunia'][URL="http://www.wizaz.pl/forum/showthread.php?t=117195&page=6"]Ciąża u psa(suki) - Strona 6 - Forum Wizaz.pl[/URL] to dopiero cyrk na kółkach:angryy:[/quote] klasyka :angryy: a to: "mój pies (samiec) też jest bardzo opiekuńczy w stosunku to naszego kota i małych dzieci. Czy ktoś zna sposób by jakoś mu pomóc spełnić się w roli matki?[IMG]http://www.wizaz.pl/forum/images/smilies/biggrin.gif[/IMG]" jest cudowne :loveu: :evil_lol:
-
[quote name='globalnydog193']No pewnie;) [URL="http://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=131219&page=2"]Yorkshire terrier... - Strona 2 - Forum Wizaz.pl[/URL] Od postu 34[/quote] dziękuję ;) cóż, mam nadzieję, że panna paryżanka coś zrozumiała, a nie tylko tak sobie gada....
-
a może linka? :oops:
-
Moja NANCY znalazła cudowny dom... Będę tęsknić Kochana..
evel replied to Soema's topic in Już w nowym domu
Soemo kochana, może wrzuć rozliczenia do pierwszego postu albo gdzieś na pierwszą stronę coby się później nikt nie czepiał, że coś tam i żeby było przejrzyście itd. ;) -
a ja znam. mam podac imie i nazwisko psa?:roll: zapraszam do naszego schroniska . "Dobre" schronisko. czyste i schludne, kasy nie brak. A szczeniaki? walają sie na izolatce we wlasnych odchodach, chore, padają jak muchy. Jesli przezyją ida trochę pozniej na boksy. Tam albo są zagryzane ( 64 zagryziena w pierwszym pol roku- a to wcale nie jest duzo) albo zostaną adoptowane, albo zachoruja na cos i wtedy są humanitarnie uspypiane... a ja popieram w całej rozciągłości Charly. wiesz, GoPo, nie znasz realiów schroniskowych a opowiadasz się za "życiem poczętym". a ja bym powiedziała tak - NAJPIERW zająć się tymi psami, które już SĄ NA ŚWIECIE a później sprowadzać na świat małe rozkoszne psie berbecie.
-
[quote name='gunia']<ciach> a on mi na to, że fakt, że to kochana suka była i co pól roku rodziła minimum 6 szczylków, i że takie słodkie były i, że zawsze oddawali w dobre ręce...Myślałam, że wybuchnę:angryy: Zaczęłam mu tłumaczyć, że się udzielam na rzecz psów, że suka nie musi mieć szczeniąt, a on do mnie z takim tekstem: [COLOR=red]POZWALALEM SABIE NA WOLNA MILOSC BO LUBILA TO, A POZA TYM UWAŻAM, ŻE JESTEM MIŁOŚNIKIEM ZWIERZĄT BO ZAWSZE BYLI CHĘTNI I ODDAWAŁEM SZCZENIAKI W DOBRE RĘCE :angryy::angryy::angryy:[/COLOR][COLOR=black] A ja na to, że własnie robił źle i mu nakreśliłam sytuację psów w schroniskach a on mi bezczelnie, że moje argumenty są złe, że powinnam dzieciom pomagać bo ludzie są najważniejsi i jestem głupia... To mu wrzuciałm ignora..Bożeeeeeee!!!!![/COLOR] P.S Dodam, że powiedział, że suka dożyła 17 lat, wyobraźcie sobie ile szczeniaków miała...:placz:[/quote] no jaki typ... :splat:a niby wykształcony, tak... 17*12 = 204 :crazyeye: przecież to tyle, ile jest miejsca dla psów w naszym lubelskim schronie np. :angryy: wypełniłby całe schronisko tymi szczeniakami... co za popapraniec :placz: :wallbash::wallbash::wallbash:
-
Kori... władzy nie mają, powiadasz? przejedź się do jakiejś wsi zabitej dechami i znajdź kogoś, kto ma odwagę przeciwstawić się czarnej mafii :diabloti: niektórzy zostają księżmi [tak?] z potrzeby serca i tych bardzo szanuję, niektórzy, bo mamusia kazała no i właściwie da się wytrzymać, inni sobie nadrabiają własne ułomności wrzeszcząc z ambony o grzechach "zwykłych ludzi". a swoją drogą najbardziej śmieszny i niedorzeczny wg mnie jest za przeproszeniem spasiony biskup z pierścieniami/sygnetami/łotewer na każdym paluchu, pływający w forsie, z własnym helikopterem a samochodem to już na pewno, krzyczący o konieczności życia w ubóstwie na ziemi :razz:
-
Moja NANCY znalazła cudowny dom... Będę tęsknić Kochana..
evel replied to Soema's topic in Już w nowym domu
a że tak spytam: pani wie o co chodzi z nużycą i co się z tym robi? -
[quote name='marzenKa']mam prosbe jezlei ktos bedzie na takiej rozmowie to czz moglby napisac czego wymagajaa a nastepnie jak taki wolintariat wygladaa:) z gory bardzo dziekuje[/quote] rozmowa wyglądała tak, że ustalano terminy kiedy kto może przyjść, pytano też o to DLACZEGO ktoś chce być wolontariuszem, czy bardziej dla siebie czy dla zwierzaków, co może konkretnie robić, czy ma jakieś szczególne pasje typu fotografia czy fryzjerstwo i czy mógłby pomagać przez np. robienie zdjęć czy strzyżenie psów, które tego wymagają.
-
Moja NANCY znalazła cudowny dom... Będę tęsknić Kochana..
evel replied to Soema's topic in Już w nowym domu
trzymamy :thumbs: -
i przyszedł ten piękny dzień, w którym postanowiono uruchomić wolontariat. na razie były wstępne rozmowy, będzie szkolenie, będą umowy. wszystko sformalizowane, żeby się nie rozjechało, jak w marcu. poza tym, z newsów - kolejny artykuł o lubelskim schronie... ekologia.pl - Polski Portal Ekologiczny - Wizyta w schronisku treść artykułu: "Jakiś czas temu, w gronie pracowników naszej firmy, postanowiliśmy zorganizować zbiórkę koców i ręczników dla zwierząt ze schroniska w Lublinie. Zbiórka stała się okazją do odwiedzin. Wizyta w schronisku pozwoliła na osobiste zapoznanie się z pracownikami, podopiecznymi oraz z bogatą działalnością placówki. W Polsce działa ok. 80 schronisk dla zwierząt. Dlaczego właśnie to w Lublinie przyciągnęło naszą uwagę? Pierwsze wrażenie było uderzające. Dojeżdżaliśmy na miejsce ul. Metalurgiczną, gdy naszym oczom ukazał się imponujący kompleks nowoczesnych budynków, jak się potem okazało wybudowanych specjalnie na potrzeby schroniska. Schronisko zostało przeniesione z dzielnicy Felin na początku roku. Białe budynki biura, gabinet weterynaryjny, zaplecze i pomieszczenia dla zwierząt - szeregi boksów z częścią zamkniętą i wybiegiem, osobne izolatki na okres kwarantanny (dla nowo przybyłych lub chorych). A zwierząt w schronisku jest sporo: ok. 240 psów i 220 kotów. Na szczęście nie brakuje dla nich specjalnych pomieszczeń. Pomimo niewielkiego przepełnienia warunki są dość komfortowe, zwierzęta wyglądają zdrowo i przeważnie są wesołe i ruchliwe. Stosunkowo liczna kadra pracowników codziennie wkłada w opiekę nad nimi mnóstwo pracy. Nad zdrowiem „ciała” podopiecznych troskliwie czuwa pani Bożena Kiedrowska – lekarz weterynarii i dyrektor schroniska. Nad zdrowiem „ducha” zaś, pan Dariusz Ornal – treser i zoopsycholog. Właśnie powstaje duży, ogrodzony wybieg dla psów. Zwierzaki będą mogły pohasać po trawie. Aby nie doszło do niespodziewanych konfliktów, psiaki będą wypuszczane tylko w towarzystwie kompanów z boksu. Opiekunowie, korzystając z nieobecności psiaków, zamiast prowadzać je na smyczy, będą mogli poświęcić czas na posprzątanie pustego boksu. Odwiedziliśmy też kociarnię. Półki z okrągłymi miękkimi kojcami, a w nich rozleniwione koty wszelkiej maści. Można dopatrzeć się prawidłowości. W jednym kojcu koty czarne, w drugim łaciate… Wygląda to dość zabawnie, ale najwyraźniej rodzeństwa trzymają się ciągle razem. Na dole stoją miseczki z karmą, a pod półkami każda rodzinka ma prywatną kuwetkę. Już na pierwszy rzut oka koty wyglądają na zadowolone. Niektóre przybiegają, aby je głaskać i się z nimi bawić, inne robią to, co koty lubią najbardziej – śpią w ciepłym kąciku. Czymś co wyróżnia lubelskie schronisko spośród szarej, polskiej, „schroniskowej” rzeczywistości jest jego aktywność edukacyjna i kulturalna. Regularnie odbywają się dni otwarte - cykliczne spotkania ludzi i zwierząt połączone z prelekcjami, pokazami, a często także występami artystycznymi. Niewątpliwie jednym z celów tych spotkań jest znalezienie domu dla zwierząt. Jednak, jak podkreśla Pani Bożena, nie wystarczy znaleźć człowieka, który na skutek chwilowego zauroczenia zwierzęciem, przygarnie je do siebie. To bardzo krótkowzroczna polityka. Zwierzę takie bardzo często wraca do schroniska, a jak wiemy bywa jeszcze gorzej… Schronisko postanowiło więc postawić na „mądrą adopcję”, która oznacza świadome podjęcie się opieki nad zwierzęciem. Dzięki zaangażowaniu opiekunów zdarza się nawet, że swój nowy dom znajdują zwierzęta stare lub nieuleczalnie chore – te, które wymagają specjalnej opieki. Tak było z m.in. z sympatycznym, ale zupełnie głuchym bokserkiem o imieniu Albin, który trafił do schroniska, bo właściciel nie mógł sobie z nim poradzić. Teraz, m.in. dzięki wsparciu metodycznemu ze strony Pana Dariusza, ma nowy, szczęśliwy dom w Warszawie i jest źródłem radości swojego nowego opiekuna. Działalność edukacyjna to także systematyczne zajęcia dla dzieci i młodzieży - pobudzające wrażliwość i wyobraźnię. Można wziąć zwierzaka na ręce lub go pogłaskać. To sposób na naukę, która po prostu „przychodzi sama” - wraz z kontaktem. Znaczną rolę odgrywa tu unikatowe przedsięwzięcie, o którym pisaliśmy już na łamach serwisu ekologia.pl, a mianowicie egzotarium. Tu znajdują schronienie niezwykłe zwierzęta: jaszczurki, węże, żółwie, skorpiony i egzotyczne pająki, a zdążają się i inne zwierzaki. Beżowy króliczek – miniaturka, mieszkający nieopodal czterech żółwi, zdaje się świadczyć, że każde stworzenie może tu znaleźć opiekę. Specjalnego pomieszczenia dla egzotarium jeszcze nie ma, ale już odbywa się tu wiele spotkań i zajęć dla młodzieży. Pan Bartlomiej Gorzkowski zajmuje się zwierzętami w egzotarium. Stara się walczyć ze stereotypami dotyczącymi gadów oraz innych „wstrętnych stworów”, które po bliższym zapoznaniu okazują się nie tylko pięknymi, ale i niezwykle interesującymi zwierzętami. Przekazuje też swoim słuchaczom sporą dawkę wiedzy o zwyczajach, biologii, czy nawet anatomii lub fizjologii zwierząt. Dni otwarte, wystawy, „mądra adopcja”, „zoomikołajki”, zajęcia edukacyjne dla dzieci, pokazy tresury, nauka zachowania wobec agresji, a wkrótce seminaria i warsztaty dla studentów… Pozazdrościć energii, zamiłowania, chęci do pracy, a nieraz i samozaparcia w realizacji planów. Zwierzęta mają świetną, fachową opiekę, może nie w luksusach, ale w bardzo dobrych warunkach, o których, co smutne, w wielu innych schroniskach zwierzęta mogą tylko pomarzyć. Schronisko inne niż wszystkie? Tak, z pewnością, jednak nie rzecz w tym aby się wyróżnić, tylko w jaki sposób się to robi. Ludzie schroniska dla zwierząt w Lublinie wykonują kawał dobrej roboty. Jesteśmy z Wami! Tak trzymać! Więcej informacji o działalności schroniska można znaleźć na stronie: www.schronisko-zwierzaki.lublin.pl Adres schroniska: Lublin, ul. Metalurgiczna 5 tel.: 0-81 4662642 Piotr Moranowski, ekologia.pl"
-
Szatańska galeria - czyli popaprane championy z przeklętych rewirów
evel replied to Vectra's topic in Foto Blogi
jak szaleć to szaleć... tylko co to będzie po sylwestrze? :evil_lol::evil_lol::evil_lol: -
Moja NANCY znalazła cudowny dom... Będę tęsknić Kochana..
evel replied to Soema's topic in Już w nowym domu
tak mi coś przyszło do głowy... bo widziałam na allegro czasem aukcje cegiełkowe, np. na leczenie jakiegoś psiaka właśnie. czy ktoś się orientuje jak to wygląda w praktyce? żeby trochę odciążyć Soemę.... :oops: -
Moja NANCY znalazła cudowny dom... Będę tęsknić Kochana..
evel replied to Soema's topic in Już w nowym domu
to tak na szybko... poprawki jutro :oops: wszelkie uwagi mile widziane. Nancy, psie dziecko. Choć ma dopiero 5 miesięcy, nie ma w niej tyle radości co w innych szczeniakach. Może to dlatego, że pamięta wciąż wiele złych, samotnych chwil? Urodziła się na gołej ziemi, nie miała łatwego dzieciństwa. Ot, ktoś wyrzucił resztki z obiadu albo jej dzielna mama wygrzebała coś ze śmietnika, czym dzieliła się ze swoimi dziećmi. Jednak Nancy i jej rodzina spotkały na swojej drodze Osobę otwartą na krzywdę zwierząt, która zaopiekowała się nimi. Osoba ta, mimo wielkiego serca dla zwierząt, nie mogła zabrać kruszynki do siebie. Nancy, jej siostra i mama spędzały więc dnie i noce na dworze. W każdej historii następuje jednak moment przełomowy – dzięki Ludziom, którym los bezbronnych zwierząt nie jest obojętny, dziewczynki znalazły Domy Tymczasowe. Mama i siostra Nancy znalazły już swoich nowych opiekunów. Tylko Nancy, urocza, ważąca zaledwie 4,5 kg kruszynka, została sama. W wyniku braku odpowiedniego żywienia zapadła na nużycę. Wbrew pozorom, choroba nie jest nieuleczalna, jednak jej leczenie jest długotrwałe. Maleństwo musi mieć zapewnione odpowiednie lekarstwa, dobrą karmę i dużo miłości. Nancy wierzy, że znajdzie się człowiek, który mimo choroby pokocha ją i zapewni jej prawdziwy DOM. Jest przecież bardzo mądrą suczką – sygnalizuje swoje potrzeby fizjologiczne, umie chodzić na smyczy, uwielbia się przytulać. Trzeba pamiętać, że jest jeszcze szczeniątkiem i potrzebuje dużo cierpliwości, spokoju i konsekwencji, a gdy już zaufa i otworzy się na swojego Człowieka – pokocha całym sercem i stanie się najwierniejszą przyjaciółką. [B]Osoby zainteresowane losem suni, skłonne włączyć się w pomoc,[/B] [B]proszone są o kontakt drogą mailową, pisząc na adres [wstaw adres] [/B] [B]lub dzwoniąc na numer [wstaw numer].[/B] [B]Warunkiem adopcji jest podpisanie umowy adopcyjnej. Zastrzegam sobie prawo wyboru odpowiedniego opiekuna oraz zakończenia aukcji przed czasem. Oferty złożone bez uprzedniego kontaktu będą usuwane.[/B] -
Beriet Baaj Galicyjski Wilk & Celar Zymft z EMIRa
evel replied to AngelsDream's topic in Czechosłowacki wilczak
śpiewak trochę zawstydzony się wydaje :lol: -
[quote name='Visenna']Jesli Bóg istnieje to wierząc jestem "ubezpieczona", jesli nie istnieje - nic nie tracę ;)[/quote] hmm, Bóg na pewno doceni praktyczne podejście do tematu :lol: ;)
-
Beriet Baaj Galicyjski Wilk & Celar Zymft z EMIRa
evel replied to AngelsDream's topic in Czechosłowacki wilczak
http://i311.photobucket.com/albums/kk473/beriet_baaj/Dogomania/2008_12_13/08_12_13_07.jpg scur- dentysta? :evil_lol: "o tu mnie swędzi coś, zobacz!" a tak się chciałam zapytać, czy szczury wydają odgłosy komunikacyjne w kierunki człowieków? bo Antonina mego TŻ, która myszą jest, w czasie gdy jest wyluzowana, przychodzi do niego i mu "gada"...