-
Posts
7958 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Pipi
-
Suchajcie,kochane,wszystkie trzy piesy oddałam przez Allegro.Tylko jedna pani dzwoniła z kupię psa.Każdy do tej pory kto dzwonił,to zawsze pytałam.Narazie nikt od tygodnia nie dzwoni.Tylko pani,która chciała Misię,dzwoniła 2 razy i teraz z innych telefonów i przedstawiała się inaczej.Ja po głosie i po gadce poznałam,że to ona.No chyba,że się mylę.Ale rozmowa/styl/taka sama i głos zmienia.Pytała oczywiście teraz nie o Misię,tylko o Śnieżkę.Pierwszy raz powiedziałam,że warunkiem jest sterylizacja,a za drugim razem,że jest już po.Pani powiedziała,że dziękuję.Wysterylizowana suka to już nie suka,a po co ją męczyć i stresować - tak powiedziała ta pani.Myślę,że trzeba wpisać ją na czarne kwiatki.
-
Przed chwilą dostałam taką wiadomość,zobaczcie: cyt."Pani Irenko. Balbinka już się do nas wszystkich przyzwyczaila. Swietnie daje sobie radę na podwórku, biega po calej działce, szczeka na obcych i jeździ z mężem samochodem. Chodzi luzem na spacery, bardzo się pilnuje i nie odchodzi daleko od nas a na każde zawolanie przybiega. Jest szczęśliwa, radośnie merda ogonem i lubi dzieci- dziewczyny ją szczotkują a ona z radości przymyka oczy. Same zadecydowaly, że oddadzą jej swoją jedną ulubioną kołderkę aby Balbinka mogła na niej spać. Pozdrawiam. Lecę na śniadanko." Bardzo się cieszę.Jak narazie,to wszytkie trzy lepiej trafić nie mogły.Pan Lampa,co kilka dni pisze do mnie na gg.Do Demonka sama dzwoniłam i też wszystko dobrze.Mam zajechać w odwiedziny.
-
Enia,kotku kochany,raczej nie ma takiej możliwości,żeby mi ktoś pomógł,ponieważ do mnie nie jeździ autobus PKS, to pierwsze, a drugie to to,że one jak widzą obcego, to nie wychodzą.Dziękuję Ci,że się martwisz,ale jakoś dam radę.Ja to myślę,że Saba jest łysa,ale jej wyszła sierść stara i teraz odrasta na nowo/na zdjęciu nie widać/.Słuchajcie,wszystko będzie dobrze,nie martwcie się.Dam radę.Nie poto je ratowałam,żeby teraz się poddać.Nie ukrywam,ostatnie dni nie jest lekko,bo nie ma TZ-a,ale to przejściowa sytuacja.Pojadę,nie dam się zwieść jakimiś kwasami i twardo powiem,żeby zrobili znowu badania tak?,mają pobrać krew na chormony i alergię. Dostałam niezłą zjebe od Arki.Ale ma rację.Arka mnie czasami kop w dupsko jest potrzebny.Ja mam depresję i czasami się marzę.Myślałam,że jak lekarz leki odstawił to już tylko lepiej może być.Wszystko będzie jasne jutro.
-
enia,do mnie jest bardzo daleko bo ok 60 km.A pomoc nic nie da bo jak psy widzą kogoś obcego to nie wyjdą.Koszmar,naprawdę.Ja poprostu dam jej sedalin,włożę rękawice i jakoś spróbuję.Jeśli się nie uda,przywiozę weta do domu,a potem odwiozę.Pisałam Wan przedtem,że Nora na spacer chodzi,ale to było 2 razy a za trzecim już nie poszła.Siedziała i ani kroku dalej.One mają zrytą psychikę i ja nie wiem jak mam im pomóc.Potrzebna jest ciężka praca nad nimi i to indywidualnie,a ja zwyczajnie nie potrafię i nie radzę.Widzę,że jeśli one będą razem, to nic nie można zrobić.Kiedyś pani doktor Pietraszkowa/dzisiaj już nie pracuje/,powiedziała mi,że jeśli kotek malutki nie jest przyzwyczajany do człowieka do czterech tygodni,to potem zawsze już bedzie dziki.I to jest prawda,bo miałam takie koty,które bezdomna kotka pokazała mi,że je ma i one były już spore.Wzięłam je do domu,ale zawsze już były na wpół dzikie.Dawały się pogłaskać,ąle na ręce nie wzięłam do końca ich życia.Może z psami jest tak samo?Saba i Gutek nigdy nie były głaskane.Jak jeździłam na początku je karmić, to szczeniaków nie głaskałam.Po pierwsze,bo bardzo się bały,a po drugie bo myślałam,że lepiej dla nich,żeby się bały,to nikt ich nie skrzywdzi.No i źle myślałam,bo i tak poginęły,a Gucio,który cudownie jakoś ocalał nie ufa człowiekowi.Jedynie Nora podchodziła do mnie,jadła z ręki i mogłam ją pogłaskać.Ale potem po tylu przeżyciach,kopach jakie dostawała od ludzi straciła do nic zaufanie.Nie wiem co mogę zrobić.Mam jednak nadzieję,że mój mąż szybko wróci do domu.Jednak z nim bez porównania jest lżej.Chociaż jako chłop mógłby być zaradniejszy i bardziej pomyśleć jak problem lokum dla psów rozwiązać.Dzisiaj jednak wiem i trochę rozumiem go,bo jest naprawdę bardzo chory.Martwię się o niego.Jestem z pod znaku raka i całe moje życie to krok do przodu,ale i tak za chwilę do tyłu - jak rak?. . . . Bardzo się cieszę,że idę do roboty,ale piesy całymi dniami będą same.I znowu nie dobrze.Ale takie jest życie.Oby mój TZ zybko wrócił,to będzie dobrze. Jezu,masło maślane.Już sama nie wiem co pisać.Ale nie pomyślcie,że się poddam.Nie,nie,nic z tych rzeczy,o nie.
-
Tak agacia,będę pracować :multi::multi::multi::p.Nie wytrzymałam tego czekania i w piątek pojechałam do dyrektora szkoły i dowiedziałam się,że mam etat.Będę pracować na hali sportowej i w gminnym ośrodku sportu i rekreacji.Hala jest czynna do 20:00,więc będę pracowała od 12 do 20 każdego dnia.Teraz muszę czekać na telefon z urzedu pracy.Szkoła wniosek złożyła.Myślę,że po niedzieli zadzwonią.Oby tylko nie w poniedziałek,bo muszę z Sabą pojechać z rana do lekarza.Jak zadzwonią, to nie wiem co zrobię:crazyeye: W sprawie dalszych adopcji nikt nie dzwoni:shake::shake::shake::shake::shake::shake::shake::shake::shake:
-
Saba dostaje tylko NKT,tak zleciła pani wet.to było w marcu.Dostałam tych NKT na półtora miesiąca.Byłam wtedy z Sabą i nikt jej nie badał.Pani wet tylko popatrzyła.Wtedy Saba wyglądała lepiej.A pani doktor powiedziała,że jak sie skończą nkt,to przyjechać po następne.Nic nie dały te kwasy.Ale kiedy kończyły się,pojechałam do lecznicy i umówiłam się,że przywiozę Sabę.Miałam jechać 17,ale nie było lekarza,który zaczął ją leczyć.Dostałam od wet jeszcze tych kwasów na 10 dni.Skończą się jutro.Postaram się pojechać w poniedziałek.Nie wiem jak to będzie,bo ostatnio jestem sama i nie wiem czy uda mi się Sabę załadować do samochodu.Ona nawet na sedalin jest oporna.Jak biorę ją za obrożę,to gryzie.Mąż,się nie boi,tylko,że go narazie nie ma.Jest w szpitalu i nie wiem kiedy wyjdzie.
-
[EMAIL="M@d"]M@d[/EMAIL] masz rację,a ja stara baba naiwna chyba jestem. pogromca, po kilku twoich postach zauważyłam, że raczej ściemnasz.Podaj namiary, to prędzej uwierzymy.
-
Pani powiedziała mi,że przeprowadziła poważną rozmowę z córkami,na temat pieska.Dziewczynki są bardzo milutkie i widać,że grzeczne.Starsza dziewczynka podchodzi do Balbiny z dystansem,a młodsza jeszcze nie bardzo rozumie,że np.za ogonek nie można.Pani tłumaczyła córeczkom co chwilę,że to,że tamto.Ja myślę,że już jutro nie będą one tak zwracały uwagi na piesiulkę.Martwię się jednak o tę ulicę.Ale będzie dobrze. . .
-
[IMG]http://images46.fotosik.pl/105/b29dbfd7ff8e1189med.jpg[/IMG] Balbina nie była zachwycona nowym otoczeniem,co chwilę podbiegała do ogrodzenia,patrzyła na mnie i prosiła,żeby już iść do samochodu.Ale kiełbaskę jadła.Kiedy odjeżdżałam,pani poszła z nią do mieszkania. Wszystko jest jak trzeba,tylko dom stoi przy samej ulicy/szosy/.Nie jestem pewna,czy Balbina nie zwieje,jeśli ktoś nie zamknie bramki,oby nie prosto pod koła tfu,tfu.Pani dała mi suchej karmy,makaronu,kaszy i 20 zł za benzynę.Zaprosiła mnie w odwiedziny kiedy tylko będę miała ochotę.
-
Saba dostaje tylko NKT/nienasycone kwasy tłuszczowe/Jak mi się uda to jutro pojadę z nią do weta.jej skóra wogóle nie odrasta,a na łapkach ma jeszcze strupki i w dodatku nigdy się nie drapała, a teraz nie mocno, ale się czochra.Inna sprawa,że jest brudna i kopie jamy i w piachu się wala.Położyłam im dywan,to ciągają go i gryzą i cały też jest w piachu.One za mało miały ruchu,może teraz schudną,bo więcej się ruszają. Jadę już z Balbinką do nowego domku.Wieczorem napiszę co i jak.Pa,pa