-
Posts
4034 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Margo05
-
Pani Jola wciąż sobie wyrzuca, że nie przyszlo jej to wcześniej do głowy, że może można było ją uratować, że może coś zrobiła nie tak. Ale to nie jej wina. Nic nie mogła zrobić, bu suńka trafila do niej raptem tydzień temu, a choroba musiała się zacząć znacznie wcześniej. Tak cholernie żal takiej slodkiej przylepki. Sporo osób ją chciało, nawet z dogo. Dzwonili do Pani Joli. A teraz Pani Jola oddzwania ze smutną wiadomością :-( A to nie jedyne jej zmartwienie. W niedzielę jakaś kobieta przywiozła Pani Joli psa. Okazało się, że pies byl do nich strasznie przywiązany. To, że wył i zdemolowal pół domu, to byl mały problem. Największy to ten, że pogryzł Daszka, jednego z podopiecznych Pani Joli. Daszek trafił do kliniki, a pies z powrotem do właścicieli. Teraz Daszek jest na lekach. A Pani Jola jest załamana...
-
Ziutka prawdopodobnie miała białaczkę. Powinna mieć 2500 limfocytów (tak to się chyba nazywa), a miała 500... W klinice chcą zrobić sekcję, bo nie są pewni co to było. Znając przyczynę i objawy może będą w stanie ustrzec inne psiaki... Jak będę miała wyniki postaram się zrobić skan.
-
Halinów k/W-wy! Sonia i jej dziecko mają DOM!!!!
Margo05 replied to Hotel KADIF's topic in Już w nowym domu
Panienka wypiękniała :loveu::loveu::loveu::loveu: -
Właśnie dzwoniła Pani Jola. Ziutka przeszła za Tęczowy Most :placz: Nie udało się jej pomóc...
-
Wiadomosć od Pani Joli z godz. 19,30 "sunia miała przetaczaną krew jest w stanie krytycznym ,robią jej usg z kontrastem co parę godzin inny odcinek przewodu tak jak schodzi kontrast,mam dzwonić po 22." Trzymajcie za maleńką kciuki :-(
-
Pytałam Pani Jolę o TOZ. Powiedziała, że generalnie jest możliwość, ale miała już sytuację, że zbierała na sterylkę suni i choć wiedziała, że ktoś wpłacił, to pieniądze nie dotarły. Dlatego woli nie przez TOZ. Ra-dunia, pięknie Ci dziękuję w imieniu kobitek :) KOnto prześlę na pm i podam tę informację w pierwszym poście. Oktawio, ja też słyszałam niepochlebne opinie, ale Pani Jola ma tam zaufaną Panią doktor, która opiekuje się Ziutką. Ona kiedyś uratowała jedną z suczek u Pani Joli, która wyrzucona w ciąży z samochodu miała ciążę martwiczą. Lekarz dał sinu antybiotyki, które podtrzymały, ale nie pomogły. Dopiero ta wetka wyczaiła o co chodzi.
-
Ziutka jest w klinice. Miała przetaczaną krew, a teraz czekamy czy szpik przyjmie krew i czy zacznie funkcjonować. Ma robione usg z kontrastem. Po 22 będzie wiadomo coś więcej. Prawdopodobnie ma problemy z przewodem pokarmowym. Nie wiadomo czy przetrzyma, jest taka maleńka :-(
-
Tak jak powiedziała Saphirka, nie będziemy podawać prywatnego konta publicznie, bo potem mogą być problemy. Dla chcących wesprzeć mogę podać konto na pw. Oczywiście rozliczenie będzie na wątku i każdą osobę, która zechce wesprzeć Panią Jolę proszę o wpisanie kwoty na wątku. Pozwoli to uniknąć ewentualnych nieporozumień. Mam nadzieję, że wkrótce uda nam się znaleźć jakąś Fundację do współpracy.
-
Sunieczka trafiła do Pani Joli w czwartek. W piątek był u weta i dostała środek na odrobaczenie. Od piątku wieczorem była osowiała. Gdy przyjechałam w sobotę była bardzo spokojna. Pani Jola mówiła, że nie chce jeść, ani pić i faktycznie, podstawiona miseczka nie robiła na niej wrażenia. Jedynie z dłoni nieco wychlipała. Myślałyśmy, że może taka rozkapryszona :roll: Pani Jola przygotowała jej jedzenie, zmiksowała i podała strzykawką. Potem jej masowałyśmy brzuszek, bo miała wzdęty. Myślałyśmy, że może za duża dawka na robaki była... Malutka nie piszczała przy dotyku, więc myślałyśmy, że nic ją nie boli. Dopiero jak leżała koło mojej głowy usłyszałam delikatne posapywanie w momencie dotykania brzuszka. Gdy zabierałam rękę, malutka była cicho. Zadzwoniłyśmy do wetki na Książęcą. Powiedziała, żeby poczekać do rana (dzwoniłyśmy po północy) i jak mała wciąż bedzie osowiała to przyjechać. Ale w niedzielę Ziutka się rozruszała i wetka powiedziała, że jest ok. Ponieważ malutka znów przestała jeść i pić Pai Jola pojechała do weta. No i taka wiadomość :-( Z finansami jest kłopot, a jazda codziennie do Warszawy niestety kosztuje. Zaraz poszukam czegoś na bazarek. Może coś wpadnie...
-
Dziewczyny jesteście kochane :loveu::loveu::loveu:
-
Ziuteczka, oprócz tego, że jest bardzo piękną panienką, to jest również panienką spokojną. Nie rorabia, nie szaleje, zupełnie nie jak szczeniak :crazyeye:. A do miziania pierwsza :evil_lol:
-
Czarnuszek nie otwiera pyska JUŻ W NOWYM DOMKU!!!!
Margo05 replied to Margo05's topic in Już w nowym domu
To nie takie łatwe, ale postaram się :) Póki co mogę Wam powiedzieć, że jest to jedenj z najbardziej wiernych psów na smyczy. Spuszczony ze smyczy nie pogna jak Pikuś, czy inne psy, ale dalej stoi u nóg swojej Pani :crazyeye: Chodzi za nią nie odstępując jej na krok. Niesamowity jest :loveu::loveu::loveu: -
Z podwórka: Daszek i Vega [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images6.fotosik.pl/312/cfbf7062dd387692.jpg[/IMG][/URL] Rezydentka Gapcia, Pralinka, Pipi i Daszek [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images6.fotosik.pl/310/1deaea8caa0ee091.jpg[/IMG][/URL] Pralinka, Pipi i nos Gapci [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images6.fotosik.pl/310/08f60edf9dc0830e.jpg[/IMG][/URL]
-
Niestety, maleńka wciąż bez domku, ale to dlatego, że nie ma ogłoszeń :shake: Nie wyrabiam się z czasem. Może dziś mi się uda późnym wieczorkiem coś przygotować.
-
Ares-około 8 lat -był przywiązany do drzewa, miał podcięte gardło od stalowej linki, którą był przywiązany. Miał ropne nacieki, ponieważ stał tam przynajmniej tydzień - był odwodniony. Lubi ludzi, psy toleruje, jeśli jednak w pobliżu nie ma właściciela rzuca psa na ziemię i trzyma za gardło. Najlepiej dogaduje się z Tami. Musi mieć odpowiednie ogrodzenie, ponieważ potrafi chodzić po siatce- wykastrowany- może być do adopcji do odpowiedniego domu. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images6.fotosik.pl/312/094fa666778f17bd.jpg[/IMG][/URL] Puszek- około 4 letni pies, grzeczny, ale boi się wszystkiego - nieco wycofany, ale przy odrobinie pracy dojdzie do siebie - do adopcji. Zdjęcie później. Dodatkowo pod opieką Pani Joli: Łysek- pies mieszkający w szkole, dokarmiany, odpchlany, odkleszczany, odrobaczany przez Panią Jolę. Potrzebuje szczepień, ale Pani Jola nie ma już środków. Zdjęcie później.
-
Misiek - pies z interwencji - był bardzo źle karmiony - ledwo odratowany. Wg weta jeszcze dzień, góra dwa i już by go nie było. Misiek ma 10 lat, a dzięki "opiece" poprzednich opiekunów wymaga leków do końca życia. Pies karmiony był surowymi kośćmi. Trafił do lecznicy przy Ul. Książęcej w Warszawie, gdzie stwierdzono zaczopowanie jelita i jego perforację. Po podaniu leków i parafiny udało się bez konieczności operacji usunąć kostny czop i udrożnić jelito. Jednak pies bardzo długo będzie musiał przyjmować leki i być na specjalnej diecie z dużą zawartością błonnika (ryż+kurczak+warzywa+otręby lub gotowa karma weterynaryjna w puszkach). Szukamy dla niego domu i zbieramy pieniądze na leczenie i specjalistyczną karmę. Pies jest średniej wielkości (powinien ważyć ok. 12-15 kg, kiedy przytyje), odwdzięcza się dobrym ludziom miłością i ufnością, jest bardzo grzeczny i spokojny. Do adopcji w domu, który podejmie się leczenia. [URL="http://www.fotosik.pl/"][IMG]http://images6.fotosik.pl/312/566b48f19304b5cf.jpg[/IMG][/URL] Pipi - ma ok. 7 - 8 miesięcy. Znaleziona na przystanku w Radzyminie. Miała wtedy ok. 2 miesięcy. Ktoś wyprowadził sunię na przystanek i zostawił ją z kością. Zagłodzona i wychudzona trafiła do Pani Joli. To wilczasto umaszczona, średniej wielkości suczka, wesoła i bezkonfliktowa, wychowywana z dziećmi, psami i kotami. Czeka na nowy dom. Zaaklimatyzuje się u każdego mieszczucha. Do adopcji. Wątek Pipi [url]http://www.dogomania.pl/forum/f28/piekna-pipi-szuka-czlowieka-do-przytulania-126050/[/url] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images6.fotosik.pl/312/34a561fbc07fc6bb.jpg[/IMG][/URL] Vega - sunia ok. półtora roku - wysterylizowana. Bardzo mądra, można ją wiele nauczyć. Do adopcji. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images6.fotosik.pl/312/5faa502d6120be11.jpg[/IMG][/URL] Pralinka - była w ciąży, gdy brutalnie wyrzucono ją z samochodu. W efekcie miała ciążę martwiczą. Uratowana w ostatniej chwili przed zakażeniem organizmu. Ma ok. 10 miesięcy - wysterylizowana. [FONT=Arial][FONT=Verdana]Jest bardzo grzeczna, posłuszna i milutka, lubi bawić się zabawkami, przeciągać kocyki. Lubi spacery w umiarkowanym tempie, idealny pies rodzinny[/FONT].[/FONT]Do adopcji. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images6.fotosik.pl/312/499c625af98e7363.jpg[/IMG][/URL] Tami - piękna onka. Ma 8 lat. Nie do adopcji, gdyż bez obecnych opiekunów wykazuje dużą agresję. Dla Pani Joli i jej rodziny bardzo łagodna. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images6.fotosik.pl/312/b273e21e8da70b46.jpg[/IMG][/URL]