Jump to content
Dogomania

Margo05

Members
  • Posts

    4034
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Margo05

  1. Szkoda :roll: Ale może coś się znajdzie. Jak będę miała możliwość podjechania to sprawdzę tę zamrażarkę. Saphirko, jutro prześlę Ci adres Pani Joli, bo znów gdzieś wsadziłam :oops:
  2. Tak właśnie Epe :loveu: A Dorotko normalna kobitka i swoją wartość zna, do sotdólki to po sianko dla koników chodzi, a nie z "Janickami" :loveu:
  3. Ja już mówiłam ( a przynajmniej myślałam :evil_lol: ), że te babska wiejskie z zazdrości takie świństwa robią, a chłopy z niemocy, bo by chcieli, ale tylko popatrzeć mogą :diabloti:
  4. Powolutku mój komputer ożywa, więc może w końcu uda mi się zrobić ten szablon dla Szpileczki :oops:
  5. Słusznie zwierzus prawisz, słusznie :evil_lol: DIF, zmień już tytuł, bo ja już mam domek :loveu:
  6. Poker, może lepiej na konto Żabula :cool3: Gagatko, gdzieś Ty?
  7. Jakoś się upchniemy : Najwyżej poprosimy kogoś, by nogą dopchał :evil_lol::evil_lol::evil_lol:
  8. Martali, ja mam nadzieję, że to tylko z powodu Zaduszek ta absencja...
  9. Kiedyś szukałam pracy chałupniczej, ale w większości były to oszustwa. Może ktoś zna w Warszawie taką firmę?
  10. Martali, dziękuję :loveu::loveu::loveu:
  11. I tu znowu wszystko schodzi do prawa w naszym kraju. Gdyby taka baba dostała dotkliwą karę, to albo by dbała o następnego zwierzaka, albo by go nie brała w ogóle. A tak ludzie są bezkarni "bo mała szkodliwość społeczna" :angryy:
  12. Ja osobiście nie znam rzetelnych firm dających pracę chałupniczą. A ten Eorukork nie szuka kogoś w Wawie? Saphirko, jak możesz to dowiedz się o nr telefonu do nich. Może mają jakiś oddział warszawski. Jestem pewna, że Pani Jola poradziłaby sobie sama, gdyb udało się załatwić to, o czym Saphirka mówi :) Na zamrażarkach się nie znam, ale jak mówicie, że lepsza, to ja Wam wierzę :) Jeśli chodzi o Panią Ewę, to nie wiem czy wyrobiłaby czasowo. Trzeba by było ją o to zapytać.
  13. Pamiętam, kiedyś koło niego jeździłam, ale od lat tam nie byłam i nie wiem czy jeszcze istnieje :cool3:
  14. Ogłoszenie Daszka na stronie podanej przez Saphirkę [url=http://www.adopcjepsow.org/index.php3?dzial=5&nazwa2=animals/0490c8f1e7c7799.22497496.dat&nazwa1=pomozmu.dat]Portal Psich Adopcji[/url]
  15. NIestety, mentalności tak szybko się nie zmieni. Temat stary jak świat :roll: W naszych dzieciach nadzieja, że wychowamy je świadomych i wrażliwych ludzi. Wiecie kiedy moja córka nabrała takiej zupełnej świadomości, że zwierzęta też cierpią i chorują i że trzeba je szczepić, leczyć itd.? Gdy zachorował nasz kot Kajtek. Miał białaczkę. Nie było szans. Musieliśmy mu pomóc odejść. Mała miała 7 lat, była z nami. Płakała tak bardzo, że się cała zanosiła. My razem z nią. Wet, po drugim zastrzyku, poprosił by wyszła. Mąż z nią wyszedł, a wet na mnie z wrzaskiem, że jestem nienormalna, że przyprowadziłam dziecko. Pytałam go więc, co niby miałam zrobić. A on mi na to, że powinnam była powiedzieć jej, że kotek pojechał do szpitala, a nie dziecko narażać na taki widok. "A co potem?, A co powiedziałabym jej za dwa dni, gdyby chciała jechać do kotka?", a on mi na to, że wtedy bym mogła powiedzieć, że kotek nie żyje. "I dopiero wtedy miałaby do mnie żal, albo by pomyślała, ze się go pozbyłam". Nie żałowałam nawet przez moment, że moje dziecko widziało odejście Kajtusia. Szok, który przeżyła spowodował, że jak tylko się otrząsnęła, stwierdziła, że każde zwierzę jakie będzie w naszej rodzinie musi mieć wszystkie możliwe szczepienia. A potem, gdy trafił do naszego domu Misza, cały czas się dopominała o szczepienia. Jak tylko kociak podrósł do odpowiedniego wieku poszła z nami do weta. Tak samo było z kotkami, które obecnie są w naszej rodzinie. Pamiętając o Kajtusiu, wciąż je obserwuje (ich dziąsła, uszy, skórę, samopoczucie) i dba o nie (chociaż o kuwecie czasem zapomina :evil_lol:). Wie, że zwierzę też choruje, cierpi, czuje ból. I mam nadzieję, że nigdy o tym nie zapomni.
  16. Martali, pięknie dziękuję :loveu::loveu::loveu: A możesz wkleić linki? To nie będziemy dublować :)
  17. Domek pełen miłości bardzo potrzebny :)
  18. "Przyszedłem na cmentarz, Panie. Tak tu cicho. Przyniosłem światło i kwiaty swoim zmarłym, bo wierzę, że oni żyć będą, Nie dziw się, że jest mi tak smutno i że chce mi się płakać. Tu są ci, których bardzo kochałem. [...] W dzień zaduszny, Panie mój, Ksiądz Tymoteusz" Włodku, pamiętamy...
  19. Saphirko, dzięki :) Zaraz tam zajrzę :) Wypytałam Panią Jolę o wszystkie opłaty i potrzeby. Najbardziej Pani Jola ucieszyłaby się z jakiejś pracy chałupniczej, bo wtedy radziłaby sobie sama. Może ktoś zna kogoś, kto taką pracę by miał? Byłoby to duże odciążenie dla Pani Joli. Poza tym opłaty są następujące: prąd 209 zł. miesięcznie (na tyle w tej chwili są rachunki - do kolejnego rozliczenia) wynajem 400 zł. gaz - 4 butle na miesiąc - czyli średnio ok. 180 zł.(butla ok. 45-48 zł.) Pani Jola w chwili obecnej ma zadłużenie na 2000 zł. + zadłużenie na karcie w banku, kiedy wybierała pieniądze na kamę, paliwo i inne. Pani Jola jeździ do kliniki kilka razy w tygodniu ze swoimi zwierzakami, ale nie tylko. Problem polega na tym, że zwierzaki są leczone u różnych lekarzy, którzy bardzo rzadko przyjmują jednocześnie, więc czasem są to dwie wyprawy w ciągu dnia (nie licząc nagłych przypadków, takich jak Ziutka, która jest już za TM, czy Daszek, podgryziony przez psa, który został przywiziony do Pani Joli przez jakieś babsko). To ok. 36 km w jedną stronę - czyli przeszło 70 km jedna wizyta. Ponadto Pani Jola jeździ z okolicznymi bezdomnymi zwierzakami na sterylki i leczenie, jeśli jest taka konieczność. Miesięczny koszt paliwa na wizyty lekarskie i po karmę to ok. 500-700 zł. Zwierzaki, które obecnie jeżdżą do Warszawy to: Gabi - leczy się u dermatologa i lekarza od stawów Azja - leczy się na nietrzymanie moczu i czasami u dermatologa Daszek - u lekarza na stawy, bo czasami boli go ta łapka po złamaniu, którą miał robioną na druty Czekoladowa - na oczy, bo ma cały czas stan zapalny gałki ocznej w głębokim oczodole Tami - ma takie same schorzenie co Gabi, tyle, że żadziej występują objawy skórne niż u tamtej - dermatolog i lekarz od stawów Koty- Przecinek- miewa stany zapalne dróg moczowych, kamica, powtarzający się świerzb jednego ucha Kitka- stany zapalne dróg moczowych, kamica Reszta w tej chwili na szczęście nie choruje. Leki i leczenie opłaca TOnZ, o ile oczywiście ma środki. Jeśli nie, to Pani Jola płaci sama. Z potrzeb to są następujące: Karma - sucha i puszki dla psów i kotów (na wypadek jak Pani Jola nie ma a'la batonów do gotowania), batony również (choć tu istotna jest cena - czy się opłaca), makaron dla psów, żwirek, lek w kark na pchły i kleszcze - psy u Pni Joli ważą łącznie ok. 420 kg., karma specjalistyczna dla kota z niedrożnością jelit,, karma dla kastratów, jakieś witaminy dla psów i kotów. Ponadto (mogą to być rzeczy używane): smycze, obroże, posłania dla zwierząt (Azja, która ma problemy z pęcherzem po sterylce zasikuje kilka dziennie), zabawki dla zwierzaków. Mogą być również ubrania dla psów. Lista potrzeb jest długa i nie łatwo było mi ją wyciągnąć, Pani Jola czuje się zażenowana, że tak długa. Ale chciałam mieć pełną informację, abyśmy znali rząd potrzeb, więc wyciągnęłam wszystko. A że upierdliwa jestem, to nie miała wyboru :evil_lol: Na chwilę obecną w przytulisku jest dokładnie 16 zwierząt + Łysek karmiony przez Panią Jolę + okoliczne bezdomniki przychodzące pod dom.
×
×
  • Create New...