Jump to content
Dogomania

Margo05

Members
  • Posts

    4034
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Margo05

  1. Już nie będziemy :oops: Ale i tak na starość nie ma rady :evil_lol: Jak widzisz my dopiero po 30 a tu łupie, tam strzyka :diabloti:
  2. Miejmy nadzieję, że uda się coś ustalić z tą rodziną Barego
  3. Dziewuszki, idę się wypluskać i do łóżeczka. Padam na pyszczydło :roll: Kolorowych snów :)
  4. Pilnie choćby DT. Dorzucimy się na papu jakby co :cool3:
  5. No widzisz. A ja już niedosłyszę. Ewidentnie się starzejemy :evil_lol::evil_lol::evil_lol:
  6. Melduję się wieczornie :) Właśnie wróciliśmy po spotkaniu naszego chartowatego z potencjalnym domkiem. Dziś się nie udało, ale w czwartek dzieczyny po niego przyjadą. I pojedzie do nowego domu. Mam nadzieję, że pieski się polubią, bo jak nie to Blakie wróci do Wawy :cool3: Trzymajcie proszę kciuki :) Dorotko, czy ktoś się odzywał w sprawie Liberki?
  7. Neris, a może my się starzejemy? :loveu::evil_lol:
  8. Rotuś, będę pamiętała :cool3: Myślałam z koleżanką, że pojedziemy do niego w czwartek, ale będziemy jechać z Blakiem. Chyba, że uda się rano, a o 12 pojedziemy na Paluch. Wtedy mogłybyśmy wyprowadzić wszystkie pieski. Miałybyśmy 4 godziny. Ciekawe czy Magdysce udało się dziś coś dowiedzieć :cool3: Rotuniu, przepiękne dzięki za ogłoszenie. Piękne :)
  9. Już jestem. A więc sprawa ma się następująco. Blakie zrobił dobre wrażenie i domek jest jak najbardziej za. Jednak piesek z domku już mniej :-( Możliwe, że to tylko kwestia okoliczności, ponieważ spotkaliśmy się na coursingu charcików. Było tam dużo psów, ale też i suczek. Oba psiaki były mocno pobudzone. Generalnie się ignorowali, ale w końcu doszło do małego spięcia. Potem znów się omijali. Później wkleję fotki. Blakie bardzo się domkowi spodobał i domek bardzo go chce. A domek rewelacja :loveu::loveu::loveu: Wstępnie ustaliliśmy, że dziewczyny przyjadą po niego w czwartek i go zabiorą. To będzie akurat długi weekend i pieski będą miały okazję się lepiej poznać :loveu: Może jednak zaiskrzy :) Mieliśmy problem z właścicielami. Na info, że piesek nie może dziś pojechać do Konina, napisali, że jak chcą to niech go zabierają teraz, bo oni nie chcą tego ponownie przeżywać. Byłyśmy w kropce. Oddanie im psa mogło oznaczać, że więcej go nie dostaniemy. Była opcja, że go przetrzymamy do czwratku, a potem pies pojedzie do nowego domku. Problem w tym, że psiaki mogą się nie polubić i wtedy Blakie wrółby do Wawy. Ale już nie do dawnych właścicieli. Musiałby pójść na tymczas. I to właśnie był kolejny problem. Mimo deklaracji pomocy finansowej mogłoby się okazać, że pieniążków na tymczas nie będzie lub będzie za mało. Ani ja, ani koleżanka nie byłybyśmy w stanie pokryć kosztów. Można by było próbować, ale to byłoby spore ryzyko. Nie powiem, starałyśmy się przygotować grunt pod taką możliwość. Nawet załatwiłyśmy domek na przetrzymanie Blakiego do czwartku. Umowę adopcyjną mam podpisaną przez właściciela, więc jest pewne pole manewru. W końcu postanowiłyśmy pójść na żywioł i zadzwonić do dotychczasowych właścicieli. Chciałyśmy wybadać grunt. Na szczęście pierwsze emocje, jakie towarzyszyły smsowi, opadły. Państwo powiedzieli, że przyjadą po psa. I przyjechali. Była okazja do rozmowy. Pogadaliśmy sobie całkiem od serca. Przedstwiłam sytuację Blakiego, powiedziałam o ryzyku wywiezienia psa, opowiedziałam o domku. Poprosiłam by dali psu szansę znalezienia domu. Państwo pojęli sytuację. Są gotowi podjąć ryzyko wyjazdu Blakiego do Konina. I chcą, aby trafił do dobrego domu. Będą współpracować. Poprosiłam ich, by raz jeszcze dobrze się zastanowili, czy muszą oddać Blakiego. Do środy mają podjąć decyzję. Ustaliliśmy, że jeśli jednak pies u nich nie zostanie, to dadzą szansę na znalezienie mu domu. I poczekają, aż go znajdziemy. Wiedzą, że zrobimy wszystko, by trafił w naprawdę dobre ręce. Ja ufam, że będzie dobrze. To na tyle :)
  10. Dziewczyny, sorki za offa, ale potrzebuję na cito wzór umowy adopcyjnej. Dziś jadę z chartowatym z mojego podpisu na spotkanie z potencjalnym domkiem, a ja się nie znam na adopcji psów :shake: Domek sprawdzony i super jest :loveu: Teraz tylko kwestia polubienia się psinków :cool3: No i ta umowa :roll:
  11. A ja z małym offem :oops: Macie może jakiś wzór umowy adopcyjnej dla pieska? Może dziś będzie miał domek chartowaty z mojego podpisu, a ja nie wiem jak taką umowę przygotować :shake:
  12. Niestety, na niektórych portalach rejestracja trwa długo :roll: więc później porobię ogłoszenia.
  13. Ale kciuki będziemy mocno trzymać :)
  14. Ogłoszenie http://www.populada.pl/ogloszenie,nr,14269 Dodaję do listy ogłoszeń. Majeczko, Twoje ostatnie też dodane. [SIZE="3"]Aktualne ogłoszenia post 1122
  15. Ja tak mam :cool3: I wrażenie jakby coś ciągnęło. I też po lewej stronie :roll: Skóra czasem też boli, ale to chyba od zatok. Bo mi się od dwóch miesięcy lewa zatoka zbuntowała. A jak da znać, oj, to wtedy boli aż :crazyeye: Wątek nam się medyczny zrobił :evil_lol:
  16. Magdyska dzięki :loveu: A psiaki dobrze reagowały. Wprawdzie same chciały wyjść, ale przed zabraniem, jak opiekun poszedł mi go pokazać, to też chciały. Mam nadzieję, że będzie dobrze :loveu:
  17. Barusiu, mordeczko, pewniec z początku zachwycony to ty nie będziesz, ale potem już napewno :loveu:
  18. "Niech się mury pną do góry... lalala" :evil_lol:
  19. [quote name='majqa']Jeszcze jedno ogłoszenie, które mi przyjęto na stronie: http://www.ogloszenia4you.pl/detale.php?&anz_id=40435 [quote name='Dorothy']doooobra, spoko, postaram sie załatwic jakies stosowne OGIERY....:diabloti: To już będzie totalna rozpusta :evil_lol:
  20. Acha, Opiekun powiedział, że w tym boksie pieski się dogadują :loveu: [quote name='rotek_']margo widziałaś psa??? można go porównać do flata retrivera???:roll: będę najdalej w poniedziałek w domu i wystawiam allegro drukuję ogłoszenie do wyborczej oraz w autogieldzie aha i alegratka;)[/QUOTE] Podobny jest do tego [IMG]http://www.laryodastrid.pl/i/wavy_coated_retriever.jpg[/IMG] tylko chudzinka z niego i zaniedbana :shake:
  21. Wcieło mi post :angryy::angryy::angryy::angryy::angryy: A więc od nowa. Prosto po pracy pojechałam na Paluch, z nadzieją, że uda mi się coś dowiedzieć o Czarnuszku, a po cichu marząc o spacerze. Zastanawiałam się co mam powiedzieć, ale w końcu postanowiłam improwizować. Dojechałam na miejsce i poszłam do biura adopcyjnego. Tarfiłam akurat na adopcję suni :loveu: i mały zatarg. Weszły do środka dwie kobitki z pieskiem i zapytały, który z panów rozmawiał z ludźmi od tego pieska. Pan powiedział, że on, kobitka się odwróciła i poszła zawołać kolejną kobitkę. Okazało się, że ta zawołana kobitka to Pani Dyrektor :evil_lol: Oni sobie rozmawiali, a ja stałam jak ten kołek :cool3: Panie miały żal do Pana, że używając nieodpowiednich słów odstraszył domek i zainteresowani Państwo oddali go po 5 godzinach. Fakt, mógł powiedzieć innaczej to co powiedział :razz: W końcu Panie poszły odprowadzić psinkę. Pan podpisał już wszystkie papiurki dot. adopcji i zbierali się do wyjścia. A ja dalej stałam jak kołek. Trzech chłopa za ladą, a ja sterczę. Pani Dyrektor, chyba chcąc troszkę załagodzić nieprzyjemne wrażenie po wymianie zdań zagadała do Państwa adoptujących. W końcu wyszli. Wtedy Pani Dyrektor zwróciła się do mnie. Powiedziałam co i jak. Że szukam psiaka 877/08 i że chcę się co nieco o nim dowiedzieć od opiekuna. Pani Dyrektor powiedziała, że mnie zaprowadzi do Czarnusia. Po drodze dołączyła do nas jedna z Pań od "sprzeczki". Nie mogliśmy Czarnusia znaleźć. Dopiero jak powiedziałam, że był z małymi co go podgryzały to Pan skojarzył i zaprowadził mnie do boksu. [B]W.SZ. 13a[/B] Magdyska, tu ukłony dla Ciebie, że się tego dowiedziałaś :loveu::loveu::loveu: Czarnusio siedział schowany w budzie. Gdy wyszedł... matko jedyna, obraz nędzy i rozpaczy :placz: Skołtuniony, brudny, przygarbiony... Taki zupełnie apatyczny... Zapytałam czy mogę go zabrać na spacer. Pani Dyrektor powiedziała, że nie ma problemu. Poszłam więc się zarejestrować, wzięłam smycz i do Czarnusia. Pan go wyprowadził. Wzięłam smycz i idę. Czarnuś grzecznie przy nodze. Jakby troszkę urósł, gdy przechodził koło kolejnych boksów w stronę wyjścia :eviltong: Ponieważ jak się okazuje komunikatywna ze mnie osóbka, po drodze do wyjścia ze schronu już pogadałam z kilkoma osobami :loveu: Czarnuś cały czas szedł grzecznie. Gdy przechodził w pobliżu jakiś psów aż przywierał do moich nóg :-( Bał się. Poszliśmy na łąki. Tam spotkałyśmy Panią "od sprzeczki" jak spacerowała z rudą sunią po operacji miednicy. Robiła jej zdjecia. Gdy podeszliśmy znów chwilę pogadałyśmy i zaproponowała zrobienie zdjęć Czarnusiowi :loveu::loveu::loveu: Ma mi przesłać mailem. Czarnuś cały czas grzecznie szedł koło mnie. Gdy stawałam to się przytulał. Połaziliśmy z pół godziny. W końcu przyjechał mój TŻ. Podeszłam z Czarnusiem do samochodu. Gdy drzwi się otworzyły ciekawie zaglądał do środka. A jak TŻ wysiadł to przywarł mu do nóg :loveu: Poszliśmy więc razem do schroniska, bo zbliżała się godzina 16. O ile na spacerku się wyprostował, o tyle po przejściu bramy znów się przygarbił i zwolnił kroku. Nie chciał iść :shake: Jednak musiałam go tam zaprowadzić :placz: Gdy wszedł do boksu, spojrzał na mnie i znów się schował do budy :-( A teraz powiem Wam co się dowiedziałam i co mi się wydaje. Czarnuś już jest praktycznie wyleczony, ma jeszcze tylko troszkę kłopotów gastrycznych. Nie bardzo się dowiedziałam jakich :cool3: Opiekun powiedział mi, że Czarnuś jest bardzo łagodny (co widać). Ponieważ na spacerze zauważyłam, że strasznie dyszy (bardziej niż powinien na mój gust i na gust jednego z wolontariuszy). Zapytałam opiekuna czy wie co mu jest. Czarnuś nie otwiera pyszczydła zbyt szeroko. Jakby miał szczękościsk. Ale je i pije normalnie. Dziś opiekun widział jak jadł chrupki. Mnie jednak niepokoi to dyszenie. Jak szedł to miał takie mocno rozchylone nozdrza. Ja się nie znam na psach, w życiu nie miałam i nie wiem czy to normalne. Mnie zaniepokoiło. Poza tym się boi. Nie panicznie, ale szuka oparcia (tak sądzę po przywieraniu do moich nóg). Nie wszystkich jednak psów, bo na spacerze pobył troszkę koło rudej suni a i potem szedł spokojnie, gdy mijaliśmy inne spacerujące psiaki. A może to tylko reakcja na schroniko? :roll: Generalnie Czarnuś jest bardzo zaniedbany. Sierść matowa, skołtuniona i brudna. Na ogonie brązowe plamy, które w pierwszym momencie skojarzyły mi się z popalonym włosem. Ale to raczej tylko tak wygląda. Ma na łapkach kilka małych ran, pewnie po "kurdupelkach". Białka oczu lekko zbrązowiałe, ale też nie wiem czy to coś dziwnego czy nie. Oczka właściwie bez ropki (malusia odrobinka). Nosek suchy i jakiś taki "zaschnięty". Przy głaskaniu czuć żebra :placz: Czarnuś grzbiet ma na wysokości moich kolan. Specjalnie duży nie jest. Acha, machał na spacerze ogonkiem i jak się tulił do TŻ też :loveu: Jedno wiem na pewno. Trzeba go szybko zabrać, bo będzie po nim :shake: I napewno trzeba go zaprowadzić do weta, aby zobaczył mu pyszczydło. Jeden z wolontariuszy powiedział, żebym go zaprowadziła bezpośrednio do weta schroniskowego. Bo jak się tylko powie, to zapomną. A jak się zaprowadzi to zobaczą. Ja nie dalam rady. Raz, brak czasu, dwa nie wiedziałam gdzie :oops: Magdyska, tu prośba do Ciebie. Moglabyś go zaprowadzić do schroniskowego weta? Żeby zobaczył co on ma z tym pyszczydłem? Nie muszę Wam chyba mówić jak się czułam zostawiając go tam i jak przeklinam swą młodzieńczą głupotę i wrodzoną naiwność. Po prostu szlag mnie trafia. Ale przynajmniej mogłam go wymiziać, czemu chętnie się poddawał :loveu:
  22. Więc może już niedługo się uda wyciągnąć pare psinek :)
×
×
  • Create New...