-
Posts
4034 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Margo05
-
[COLOR=#666]"Nieformalne schronisko dla zwierząt?[/COLOR] [B]50 psów i dwoje staruszków[/B] – A co będzie, jeśli te psy z głodu zagryzą kiedyś swoich właścicieli? – pyta Nadzieja Koziak, jedna z założycielek powstającego właśnie stowarzyszenia „Nadzieja”. – Już raz odebrano im zwierzęta i oddano do Orzechowiec. Dziś sytuacja się powtarza... – narzekają sąsiedzi. [URL="javascript:OpenWindow('scale-img.php?link_zdj=cms/upload/Staruszka i 50 psow_LM .JPG&size=460','600','400')"][IMG]http://www.zycie.pl/scale-img.php?link_zdj=cms/upload/Staruszka i 50 psow_LM .JPG[/IMG][/URL] [COLOR=#333][FONT=Arial,Helvetica,Verdana][LEFT]fot.Łukasz Mendychowski[/FONT][/COLOR][/LEFT] [COLOR=#333][LEFT]Właścicielka nieformalnego schroniska dla zwierząt: – Ciągle przychodzi ktoś i oddaje psa, bo nie ma warunków, żeby się nim zająć. To co mam robić? Do Orzechowiec oddam, ale wtedy, kiedy tam się polepszy. Bo na razie to u mnie lepiej niż u nich!... U mnie przynajmniej nie zamarzają na śmierć![/COLOR][/LEFT] W Przemyślu, niemal w centrum miasta, w domu pary starszych ludzi przebywa około 50 psów. Właściciele są nieufni, schorowani, nie mam pojęcia czy w ogóle radzą sobie z utrzymaniem w należytym stanie takiej gromady, bo w tym wieku człowiek często sam ze sobą nie potrafi sobie poradzić... – mówi Nadzieja Koziak, sekretarz powstającego stowarzyszenia „Nadzieja”, które ma się zajmować ochroną zwierząt. – Nasza prezeska usiłowała przekonać tę panią, właścicielkę, żeby pozwoliła sobie pomóc. Ja też próbowałam. Ale nic z tego. Kobieta nie chce słyszeć o oddaniu psów. Widać, że bardzo je kocha. I ja w to nie wątpię, nie jestem tylko pewna, czy przy takiej ilości zwierząt, właściciele należycie je karmią, utrzymują w czystości i tym podobnie. Samo zaszczepienie pięćdziesięciu psów to nie lada wydatek! Pani Nadzieja była w sprawie nieformalnego schroniska w urzędzie. Dowiedziała się, że można zwierzęta odebrać siłą, jeśli jednak okaże się, że były zaniedbywane, właściciele zostaną ukarani. – A ja naprawdę nie chciałabym zaszkodzić... Nie sądzę, żeby ta staruszka zdawała sobie sprawę z tego, że cokolwiek zaniedbuje. Myśleliśmy, żeby powoli przejmować od niej po jednym, dwóch psach i oddawać je do adopcji. Podejmowaliśmy już nawet takie próby, jednak po jakimś czasie właścicielka zaczęła domagać się zwrotu zwierzaków. I one do niej wróciły, przecież na siłę pomagać się nie da! Obawiam się tylko, że tam może dojść do nieszczęścia. To starzy ludzie. Jeśli psy są niedożywione, mogą być agresywne. Co będzie, jeśli kiedyś z głodu zagryzą swoich właścicieli? [B]Szczury, muchy i fetor [/B]Na miejscu, przy ulicy Przemysława, posesję z psami rozpoznać można z daleka: zwierzęta ujadają, szarpią siatkę, niektóre usiłują ją przeskoczyć. Sąsiedzi narzekają: – Ja mam dosyć! Trutkę muszę sypać, bo szczury stamtąd do mnie przechodzą! W lecie fetoru znieść nie można, a much zatrzęsienie! Ale co mam zrobić? Sąsiad z drugiej strony się procesował, proces wygrał, a psy jak były, tak są! – mówi jeden. – Faktycznie, sąd orzekł, że ta pani może mieć tylko cztery psy. A ile ma widać i słychać, z siedemdziesiąt będzie! Po tym wyroku przyjechali z urzędu miejskiego i wywieźli chyba z dwieście zwierząt do Orzechowiec. Ona za nimi pojechała, nawet tam mieszkała jakiś czas. Od czasu, kiedy wróciła, psów znowu zaczęło przybywać i dziś mamy to co mamy... – dodaje drugi. – Pal sześć hałas i smród, ale to niebezpieczne jest! I przede wszystkim szkoda tych zwierząt... Moim zdaniem, gdyby nie różni miłośnicy, którzy ciągle tym ludziom pomagają, oni by je w końcu oddali do schroniska. A tak – jest wsparcie, to jakoś to będzie... Starsza kobieta, właścicielka nieformalnego schroniska, zarzeka się, że wszystkie psy są szczepione, a ona nad sytuacją panuje. Tłumaczy, że nie planowała trzymać takiej ilości zwierząt: – Ciągle przychodzi ktoś i oddaje psa, bo nie ma warunków, żeby się nim zająć. To co mam robić? Do Orzechowiec oddam, ale wtedy, kiedy tam się polepszy. Bo na razie to u mnie lepiej niż u nich!... U mnie przynajmniej nie zamarzają na śmierć! Staruszka odsyła do weterynarza, który potwierdzi, że wszystkie zwierzaki mają właściwą opiekę. – Tak. Potwierdzam. Wszystkie zwierzęta tej pani są zaszczepione i są to szczepienia aktualne – mówi doktor Magdalena Barket. Zastępca komendanta Straży Miejskiej Mariusz Migdal: – Na pewno będziemy się tą sprawą zajmować, ale w trzy dni się nie da. To prywatna posesja, a zwierzęta należą do właścicieli... Formalnie każdy ma prawo trzymać tyle psów, ile mu się podoba... Tak na gorąco mogę powiedzieć jedynie tyle, że podstawą do odebrania zwierząt może być w tej sytuacji niemożność zapewnienia im właściwej opieki..."
-
Czarnuszek nie otwiera pyska JUŻ W NOWYM DOMKU!!!!
Margo05 replied to Margo05's topic in Już w nowym domu
Magdyska nie ma sprawy :) -
Czarnuszek nie otwiera pyska JUŻ W NOWYM DOMKU!!!!
Margo05 replied to Margo05's topic in Już w nowym domu
Cisza..... -
Śmierć zabrała 7 kotów, Borys w swoim domu u Malagos!!!
Margo05 replied to Tweety's topic in Już w nowym domu
Specjalny domek proszony o kontakt!!! -
Chartowaty na łańcuchu? NIE, BLAKIE JUŻ W NOWYM DOMU !!!!!!!!!!!!!
Margo05 replied to Margo05's topic in Już w nowym domu
Udało się załatwić, żeby "Pan" z nami nie jechał :multi::multi::multi: -
Kasiu, nie odbieram tego jako atak :) Stwierdzam tylko, że rozumiem tę kobietę. Chciałaby i boi się. Znam to bardzo dobrze ;) To co my nazywamy pomocą, ona odbiera częściowo jako krzywdę. Krzywdę wyrządzoną jej samej. Ale mimo to chce przyjąć pomoc. Prosiła o nią. Nie dziwię się jej lękom, skoro z jednaj strony nagonka medialna i urzędowa, z drugiej ktoś, kto chce pomóc i na dodatek "nieświęta trójca" która podjudza i przeszkadza. W jej sytuacji również czuła bym się zagubiona i nie wiedziała komu mam ufać. My uważamy, że nam, bo nie chcemy jej samej, ani jej zwierząt skrzywdzić. Jednak trzeba teraz Ją o tym przekonać. Wet-siotrzyczka pisze "jeśli ktoś uważa próbę pomocy za krzywdę"... W porządku, tylko "nieświęta trójca" przedstawia nas jako potwory, które chcą odebrać jej zwierzęta i oddać na doświadczenia lub do Orzechowic, do których kobieta psów oddać nie chce. Więc nie dziwię się, że Pani Roma oidbiera naszą pomoc jako krzywdę. I tyle :) Mamy do czynienia z delikatną sprawą i tak ak napisała xxxx52 potrzeba tu dyplomacji i zaufania. Bez tego nie ma szans. Pani Roma nie odmawia pomocy, tylko się boi. A my musimy ją przekonać, że z naszej strony nie ma czego :)
-
Dziewczyny, przecież ta kobieta to staruszka. Czego Wy wymagacie? Racjonalnego myślenia? Realnego oceniania własnych możliwości? Są osoby starsze, które wciąż nie dopuszczają do siebie myśli, że niestety, ale to już nie te siły i nie te możliwości. Może Pani Roma jest taką właśnie osobą. Ciotki, świat nie jest tylko czarno-biały. Ma również masę odcieni szarości. Pani Roma poprosiła o pomoc, bo jest świadoma sytuacji. Ale są jeszcze uczucia, są emocje. Serce walczy z rozsądkiem i nie jest to łatwe. Serce chce, rozum mówi nie. Więc chwilami chce oddać psy, chwilami nie. Normalne. Dla mnie normalne. Jestem taka sama...
-
Ja się nie dziwię Pani Romie. Postawcie się w jej sytuacji. Wyobraźcie sobie, że ktoś do Was przychodzi i chce zabrać Wasze zwierzaki do innego miejsca. bo tam będzie im lepiej. Czy spokojnie byście stanęły i powiedziały "ok, luz, zabierajcie je"? Ja nie. Wiem, że nie jestem dla moich kocinek najlepszym domem na świecie. Ale nie oddalabymm ich. Chyba, że argumenty byłyby naprawdę mocne. Ale spokojnie też by się to nie odbyło. Naprawdę dziwicie się tej kobiecie? Przecież ona je kocha. Na swój sposób, ale kocha bardzo. Ma świadomość, że nie jest dobrze. Ale nie oczekujcie od kobiety, że będzie skakać z radości. Widać Pani Roma niezbyt nadaje się na dom tymczasowy. I tu też ją rozumiem, bo ja też się nie nadaję. Za szybko przychodzą mocne emocje i nie umiem już oddać zwierzaka. Raz byłam domem tymczasowym i tymczasowiczka mieszka u nas, a jej brat u naszej mamy. Wet-siostro, ona czuje się skrzywdzona, bo jest nagonka i chcą jej zabrać gdzieś jej ukochane pieski, którym poświęciła życie. Co w tym dziwnego? Pomagamy zwierzętom, ale krzywdzimy Panią Romę. W pewnym sensie. Ja to tak rozumiem.
-
Bazyl wielkolud - czekał 7 mies. - ALE MA DOM!!!
Margo05 replied to GoniaP's topic in Już w nowym domu
Dobra opieka i dużo miłości sprawiają cuda :) -
Śmierć zabrała 7 kotów, Borys w swoim domu u Malagos!!!
Margo05 replied to Tweety's topic in Już w nowym domu
Dobry domek potzrebny. Troskliwy i kochający... -
Chartowaty na łańcuchu? NIE, BLAKIE JUŻ W NOWYM DOMU !!!!!!!!!!!!!
Margo05 replied to Margo05's topic in Już w nowym domu
KWL wstrzymajmy się z tymczasem do niedzieli dobrze? Blakie ma wtedy ważne spotkanie i może się okaże... Ale nie zapeszajmy, tylko miejmy nadzieję :)