-
Posts
4034 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Margo05
-
[quote name='Tweety']proszę uprzejmie [url]http://forum.miau.pl/viewtopic.php?p=3058694#3058694[/url] Nie idę się utopić tylko okopać garaż na działce, coby nam krety dołem nie wchodziły. Jak jestem wściekła to mam niespożyte siły;)[/QUOTE] Amoże wpadniesz do mnie? Trza trochę posprzątać :eviltong::eviltong::evil_lol::evil_lol:
-
Czarnuszek nie otwiera pyska JUŻ W NOWYM DOMKU!!!!
Margo05 replied to Margo05's topic in Już w nowym domu
[quote name='zonia']Zupełnie zapomniałam o wątku...:oops: Przepraszam już się poprawiam...:oops::evil_lol: Słuchajcie możecie mi powiedzieć w którym to dokładnie jest miejscu ten boks...bo ja tam się w ogóle nie orientuję po numerach...to jest na "2"...? Bo ja będę miała chyba(:multi::multi:) adopcję suni w sobotę a u niej jest stary pies(Reks-znasz Magdyska;)) jeśli Czarnuszek nie jest agresywny do psów i jeśli Reks też go polubi(bo na spacerach nie jest agresywny) to możemy go tam przenieść i będę go mogła wyprowadzać;) Bo ja niestety nie mogę wziąć kolejnej klatki-brak czasu...:shake: A jakbyśmy go nie znalazły to spokojnie ja mam dobre znajomości z opiekunami;)[/QUOTE] Zonia, no,no :angryy: Jak jeszcze raz zapomnisz :mad: :evil_lol::evil_lol::evil_lol: A tak na poważnie, to Czarnuś jest w boksie W.sz.13A. To jest tak: jak idziesz wzdłuż szpitala i skręcasz w prawo (przy wejściu do abulatorium chyba) to jest furtka na wybieg szpitalny. Idziesz prosto, mijasz po prawej stronie psa na łańcuchu (nie w boksie) i idziesz dalej. Tak jakby na wprost do ogrodzenia. Czarnuś jest w drugim boksie od końca. Nigdzie się nie skręca tylko idzie się na wprost furtki. Za pół godziny jedziemy, więc porobię zdjęcia i może uda mi się nagrać jakiś filmik :eviltong: W kwestii przenosin, to dziękuję :loveu::loveu::loveu: [quote name='magdyska25']Zoniu nie pamiętam nr klatki........to jest klatka nie daleko Felixa ale nie w tej "wnęce" tylko bardziej od strony wejścia do "geriatrium".....:roll: Druga klatka od bramy do geriatrium po prawej stronie......Czarnulek nie jest agresywny ale obawiam się jak zareaguje Rex......:-o[/QUOTE] Czarnuś już jest przeniesiony Magdysko :evil_lol: Chyba zapomniałaś :eviltong: , że dzięki Tobie :loveu::loveu::loveu: Czarnusio to uosobienie łagodności :) Może uda mi się pójść z nim do weta schroniskowego. Myślałam, żeby z nim pojechać do innego, ale się dziś nie da :cool3: Niic to :) Wczoraj miałam kupić smycz. Zapomniałam :oops: Mam nadzieję, że będą mieli wolne:cool3: -
Chartowaty na łańcuchu? NIE, BLAKIE JUŻ W NOWYM DOMU !!!!!!!!!!!!!
Margo05 replied to Margo05's topic in Już w nowym domu
[quote name='Lemoniada']Charcie harce;) Piękne psy.[/QUOTE] Oj tak :) [quote name='majqa']Pewno podpadnę, bo wszystkie psy są piękne ale Bleki ma urodę oryginalniejszą niż ten drugi psianek.[/QUOTE] Z tym się zgodzę :) Blakie jest taki... taki... śliczny :loveu: [quote name='ursa81']Braciszka z kolei odchudzimy o jakieś 10 kg i [FONT=Arial,Helvetica,Univers,Zurich BT,sans-serif][SIZE=2][COLOR=#3c1e00][FONT=Arial,Helvetica,Univers,Zurich BT,sans-serif][SIZE=+3][COLOR=#3c1e00][FONT=Arial,Helvetica,Univers,Zurich BT,sans-serif][SIZE=2][COLOR=#3c1e00]Azawakh jak malowany ;)[/COLOR][/SIZE][/FONT][/COLOR][/SIZE][/FONT][/COLOR][/SIZE][/FONT][/QUOTE] A cóż to jest Azawakh? Bo ja się nie znam :oops::oops::oops: [quote name='snuszkak']dla mnie oba swietne :) ale ja tam czekam tylko na wiesci ze mozna juz spac spokojnie bo blaki w domku jest[/QUOTE] Jeszcze nie odetchniemy :shake: Blakie wciąż szuka domu. Adopcja nie dojdzie do skutku, bo jest zbyt duże ryzyko. Psy się nie polubiły i skoczyły do siebie :-( Istnieje duże ryzyko, że będą w stosunku do siebie agresywne. Przed podjęciem decyzji skonsultowaliśmy to z osobą, która zna się co nie co na oswajaniu psów i wprowadzaniu ich do domu (prawda Przyjaciel koni? :lol:). Psy mają szansę, ale niewielką. Nie bedziemy podejmować takiego ryzyka, bo jakby Bucz dopadł Blakiego, to tylko by strzępy szły. A tego przecież nie chcemy. Tak więc Blakie znów szuka domu :placz: Może być z suczką lub naprawdę pokojowymi psami. Albo bez. Gdybyście coś słyszały, to my chętnie... :cool3: [quote name='kakadu']margo, gdzie wy znalezliscie takie piekne tereny do biegania???[/QUOTE] Kakadu, koło Pomiechówka nad Narwią :) -
[quote name='BajkaB']Margo05,ja uważam,ze wszystko jasno i dobitnie wyjasniałam na Owczarek.pl w dwóch topikach,Stadka B i Finanse BrajlaTo,ze nie wszyscy zrozumieli moje intencje ,to juz inna sprawa.Skoro wklejałam faktury to znaczy,ze informowałam o wpłatach za nie dokonanych przez AFN,więc nie rozumiem w jaki jeszcze sposób miałam to zrobić?Wystarczy dobrze poczytać oba topiki,przynajmniej od czasu dołaczenia do stadka Brajla,bo moze reszta moich zwierzaków nie interesuje wszystkich. Co do linków,które podajesz zgadza się,były takie listy,ale mnie nie interesowały nicki wpłącających.Mnie interesowały nazwiska i adresy,bo mam zwyczaj dziękować każdemu indywidualnie na adres domowy.A tego niestety nie otrzymałam.[/QUOTE] Edytko, skoro widziałaś, że ktoś nie zrozumiał Twoich intencji, to trzeba było to skorygować i wyprowadzić kogoś z błędu. Skoro tego nie zrobiłaś znaczyło to, że dobrze pojęto Twoje intencje. Tak najwidoczniej odebrali to uczestnicy "dyskusji" :roll: Wklejanie skanów 2 faktur nie było dowodem, że zostały one zapłacone przez AFN, a jedynie, że udało Ci się je otrzymać. Ponieżej jest link do Twojego postu. Piszesz, że z pomocą kolegi wklejasz faktury, ale nie piszesz, że są lub będą one zapłacone przez AFN. Gdyby taka informacja była zawarta, problemu by nie było. A przynajmniej nie takiego :shake: Ten post to jednocześnie upublicznienie Twojego nowego adresu. Na pierwszej fakturze od weterynarza Odbirocą jest AFN. Na drugiej Edytko,tej z zakupami w sklepie, jesteś Ty sama, wraz z Twoim nowym adresem. Dla mnie bardzo czytelnym, więc i dla innych również :cool3: [url]http://dogomania.pl/forum/showpost.php?p=9030402&postcount=1209[/url] Jest tu również poruszona kwestia Moriska z jego łapką. Edytko, napisałaś na wątku Brajla: [quote name='BajkaB'](...)W objętym oskarżeniem okresie(od listopada do 8 marca) na żadnym Forum nie figurowały ani moje dane(...)I tu pojawia sie bardzo ciekawy problem:skąd donosicielowi znany był mój adres zamieszkania,skoro podając zainteresowanym na priv moje dane zawsze podawałam stary adres,bo taki do dzisiaj figuruje w banku.Nie chcę tutaj absolutnie nic sugerować i rzucac oskarżen,ale był jednak ktos,komu adres ten był znany.I nie chodzi tu o osoby mnie odwiedzajace.(...)[/QUOTE] Jak się okazuje nie było to zgodne z prawdą. I nie zarzucam Ci tu kłamstwa, broń Boże. Po prostu zapomniałaś o tym. Jednak te słowa wywołały nagonkę na Tweety. Nagonkę, której podstawą było, że tylko Ona znała Twój nowy adres. Żeby nie było wątpliwości - nie zarzucam Ci celowego działania. Uważam tylko, że nieświadomie niektóre wypowiedzi wywołały burzę w szklance wody. I raczej niepotrzebną burzę, która uderzy w bezbronne zwierzęta. Bo niestety, już są przykre sytuacje, gdy ludzie odwracają się od siebie, bo stoją "po dwóch stronach barykad". A przy pomocy zwierzętom potrzebna jest współpraca. To organizowanie transportów, domów DT, wyciąganie zwierząt, różne porady i inne... Wszyscy potrzebujemy siebie nawzajem. Nie pozwólmy by jakieś słowa, czasem źle zrozumiane, zniszczyły całą tę siatkę ludzi pomagających zwierzętom, jaką tworzy dogo. Wszystko naprawdę można wyjaśnić, można wytłumaczyć. I róbmy to kochani, zanim dojdzie do tak nieprzyjemnych sytuacji. Bo nie uderzamy w ludzi (oni się otrząsną), a uderzamy w zwierzęta. I tyczy się to zarówno tej sytuacji, jak i setek innych, choćby głosowania w Krakvecie.
-
[quote name='Ibazelka']Margo moze czas zeby pan doktor poszedl na emeryture :roll: Niestety o takich pomylkach czytalam niejednokrotnie (o Janickim akurat nie slyszalam; jest bardzo wychwalany na forum dysplastykow). Wielu lekarzy je popelnia, stad moja namowa na dodatkowa konsultacje[/QUOTE] Rozmawiałam z koleżanką. Powiedziała, że odpuścili Janickiemu, bo byli sami. Ale jeśli bedzie jeszcze ktoś, to ona chętnie powalczy, aby ustrzec inne zwierzęta przed cierpieniem. Nie wiem, może to rutyna, a może chęć zysku. Ale jak widać coś jest na rzeczy :shake:
-
[quote name='egradska']Margo. Koci świat jest dla mnie z nazwy miejscem miłośnikow kotów. Zauważ, że jestesmy na[B] [COLOR=Black]dogo[/COLOR][/B]manii. Koty to dla mnie odległa galaktyka. Zupełnie obca, nota bene.[/QUOTE] Koci Świat to również psy :) Choć zaczęło się od kotów :evil_lol: Tak jak wspomniały dziewczyny, ludzie na dogomani już dawno zajmują się ratowaniem przeróżnych zwierząt. Egradska (przepraszam, wcześniej robiłam błędy w Twoim nicku :oops:) ja również kocham psy. Ale też koty, gryzonie, konie, bydło, zwierzęta leśne, gady... Jedynie robaki wszelkiej maści oraz pająki napawają mnie lękiem i ich nie lubię, ale to taka moja fobia :evil_lol: Temat donosu jest trudny. Większość z nas leci po emocjach. I tak właśnie działa dogo. Na emocjach. Chwytliwe tytuły watków ("napisz tak i tak, więcej osób wejdzie" - a więc więcej pomoże), czasem się zdarza małe naginanie faktów (bo im bardziej dramatycznie tym więcej ludzi się wruszy), piękne teksty chwytające za serce (bo jak tu nie pomóc skoro...)... To tutaj normalne. Wszyscy w tym jesteśmy. Ale sprawy tak ważne jak oskarżenie kogoś o donos powinny być pozbawione emocji, a poparte dowodami. Poczekajmy na wyjaśnienie sprawy. I wtedy działajmy. Racjonalnie i konstruktywnie, a nie na łapu capu. A wątpliwości starajmy się wyjaśnić. Dialogiem, nie przepychanką słowną i wyzwiskami. To moje zadnie. Pozdrawiam ;) I życzę pięknej pogody na spacerki z ogonami :evil_lol:
-
[quote name='black_cat']To jest trochę jak przy zakupie jakiegoś towaru na allegro, cena to zalozmy 10zł ale oczywiste jest ze doliczamy koszt przesyłki, załóżmy 12 zł. Tak samo fundacja ma koszty administracyjne oraz koszty zwiazane z innymi zwierzętami, i odciąga tak mały procent z tej sumy by utrzymać się na powierzchni, jestem pewna ze wiele lub większość fundacji tak robi. Sama trafiłam tutaj bo wpłaciłam koty i psy będące pod opieka AFN, namówiłam znajomych i też to zrobili. W sumie nie pomyslalm ze jest jakis procent odciagany, ale jak teraz o tym wiem, to wcale mnie to nie oburza. ten maly grosik ktory byl czescia mojej wplaty byc moze poszedl na jakies zwierze o ktorym nikt nie slyszal na forum a ktore tez potrzebuje? i nie jest to sytuacja w ktorej tylko od jednego psa czy kota pobieraja procent a od innych nie, wszyscy po rowno sie dziela, z tymi ktorzy nie maja takiego szczescia by miec taka rzesze wielbicieli i dobroczyncow. tak przynajmniej ja sobie to wyobrażam[/QUOTE] I dobrze sobie wyobrażasz :) Jak najbardziej właściwie :) I dziękuję, że Ciebie to też nie zabolało :loveu:
-
[quote name='egradska']Widzisz, MArgo, po raz kolejny mam inne zdanie. Wszyscy placimy podatki, które państwo rozdysponowuje w sposób, na który bezpośrednio wpływu nie mamy i to musimy zaakceptować, trudno. Natomiast wpłacając na konkretnego psiaka ja chcę pomóc właśnie temu konkretnemu psiakowi, wpłacając konkretnemu choremu dziecku chcę pomóc właśnie jemu. Bo taką mam potrzebę. I takie prawo. Nie oznacza to, że inne dzieci z tą samą chorobą są mniej ważne, oznacza, że mnie chwyciło za serce właśnie to dziecko. A jesli chodzi o konkurs Krakvetu - to dobrze, ze w ogóle jest możliwosc przekazania jedzonka dla bezdomniaczków. I chwała za to Krakvetowi. I chwała za to, że nie patrzy z góry na swoich klientów, dzięki którym może zasponsorować to jedzonko. Że nie wychodzi z załozenia, że wie lepiej. A w sumie mógłby, bo to z części uczciwie zapracowanych środków funduje to jedzenie, - w odróżnieniu od fundacji, która dysponuje pieniędzmi powierzonymi przez darczyńców[/QUOTE] Egradska, na temat Krakvetu i mojej o nim opini, a także o moich próbach pogodzenia dwóch for możesz poczytać na forach Krakvetu, dogo i miau. Jakbyś chciała więcej informacji to zapraszam do Rotek, bo to dzięki niej zaczęła się moja przyjaźń z dogo :loveu: I dzięki głosowaniu w Krakvecie :loveu: I jestem jedną z pierwszych osób, która nie da powiedzieć złego słowa na Krakvet mimo ilosci zarzutów jakie nie raz padały. Cofnij się do wątków Kociego Świata i wątku Uciechowskiego. Będziesz wiedziała o czym piszę :loveu:
-
Niestety, wniosek o wyłudzeniu nasuwa się sam, skoro okazuje się, że doktor Janicki chciał wkręcać śruby w miejscu jasnej plamy na rtg, która w drugiej klinice okazała się anatomiczną przerwą w budowie kości młodego charta. Koleżanka zrobi mi kopie obu dokumentacji medycznych. I obu opini, dodam, że sprzecznych. Będziesz mogła Martusiu sama zobaczyć. To nie jest szkalowanie "autorytetu". To jest próba uratowania psa. Chartowaty jest zdrowy i biega tak pięknie, że aż dech zapiera. A co by było, gdyby koleżanka zdecydowała się na tę operację? Nie chcę myśleć :shake:
-
Nigdy bym nie przypuszczała, że można zrobić coś takiego. A jednak okazało się, że można. Jak tylko dowiem się adres tego drugiego lekarza to dam znać. Nie mogę obiecać, że pojadę z Kakdu, ale coś wymyślimy. Nie można tracić nadzei dopóki nie sprawdzi się wszystkich możliwości.
-
Postaram się o dokładny adres tej drugiej lecznicy. To chyba gdzieś na bliskim Ursynowie. Martuś, może tam pojechać z Frodziem? Ja się nie znam, ale wiem, że Książęcą do końca życia będę omijać z daleka i wszystkim mówić jakich podłości się dopuszczają. Koleżanka mówiła, że nawet samo podejście lekarza było zupełnie inne. Ten drugi rozmawiał z Martim :crazyeye: Tłumaczył co bedzie robił, że nie bedzie bolało i żeby się nie denerwował. Przepraszał, że sprawia mu ból, gdy coś tam robił z łapką. Koleżanka powiedziała, że był bardzo ciepły i delikatny. Zupełnie jak dobry lekarz w stosunku do dziecka :evil_lol: Podpytałam właśnie drugą koleżankę o ortopedę. Poleca doktora Onyszkiewicza. Da mi później namiar.
-
Edytko, gdybyś z listopadzie napisała te słowa "Pisząc o tym,ze do Brajla mogą nie trafić żadne pieniądze miałam na myśłi to,ze gdybym nie przedłożyła faktur,AFN nie zapłacił by mi złotówki." i dodała "ale jednak udało nam się wszystko wyjaśnić i pieniądze pójdą na potrzeby Brajla" połowy tych awantur by nie było. A nie zaprzeczysz, że tak właśnie było, gdyż wynika to z wątków. Pisałaś również, że nie masz listy darczyńców i nie możesz im podziękować, bo AFN nie chce Ci dać listy. A zobacz to: [url]http://dogomania.pl/forum/showpost.php?p=8966837&postcount=344[/url] [url]http://dogomania.pl/forum/showpost.php?p=8966842&postcount=345[/url] [url]http://dogomania.pl/forum/showpost.php?p=9054308&postcount=361[/url] Na dogo był wątek, w którym były podawane wpłaty, wypłaty i saldo. Można było to sprawdzić. Fakt, nie od ręki, bo rozliczenie było robione co kilka dni. Ale to również można było wyjaśnić i wyjaśnienie to podać na wątkach. Wtedy faktycznie byłoby to przejrzyste i zapobiegłoby niepotrzebnym kłótniom. Tak jak wspominałam kwestia faktur dla mnie nie podlega dyskusji. Jest konieczna, aby Fundacja mogła się rozliczyć i to jest oczywiste dla każdego, kto ma choć odrobinę pojęcia o podstawowej księgowości. Rachunki i faktury można uzyskać bez problemu w każdej legalnie działającej placówce handlowej. Na targowisku również. W kwestii procentów. Ja nie widzę problemu, że część pieniędzy jakie wpłaciłam poszło na inne zwierzaki. Nie każde miało taką szansę i takich wspierających jak Brajl. Czy to oznacza, że są gorsze i im się nie należy? Dla mnie nie. Gdyby te pieniądze szły na prywatne konta dzieewczn to bym się wkurzyła nie mniej ostro. Ale szły na inne zwierzęta. Nie wierzę, że wszystkim wpłacającym na Brajla szkoda było tych kilku złotych na inne, potrzebujące, często chore i okaleczone zwierzęta. Jednym z nich jest choćby Borys widoczny w moim avatarze i podpisie. Te uparte krzyki, że to nieuczciwe, że zabiera się Brajlowi i innym zwierzakom mającym konkretne "skarpety" przypomina mi licytacje związane z głosowaniem na Krakvecie. Tam również próbowano udowodnić czyje brzuszki są ważniejsze. A dla mnie to przykre, że niektóre osoby, które zwą się miłośnikami zwierząt żałują kilku złotych dla innych niż ich ulubieńcy zwierząt.
-
Dziewczyny, zadzwoniłam do koleżanki z zapytaniem jak nazywał się ten lekarz z Książęcej. Zgadnijcie. Janicki. Nie wiem czy to ten sam, ale ciekawi mnie czy możliwa jest zbieżność nazwisk :cool3:
-
Gdzieś mi mignęło na wątku, że psiak leczony jest na Książęcej. Nie wiem czy tak jest nadal (wybaczcie, nie dam rady przebrnąć przez wątek :oops:), ale opowiem Wam historię dot. tego miejsca. W zeszłym roku pies koleżanki (brat chartowatego z mojego podpisu) zrobił sobie coś w łapę na spacerze. Podczas biegu uderzył w konar. Ponieważ bolało go to, koleżanka poszła z nim do najbliższej przychodni, czyli na Książęcą. Zrobiono psu prześwietlenie i okazało się, że ma skomplikowane złamanie tylnej łapy. Lekarz powiedział, że konieczna jest natychmiastowa operacja i wstawienie szyn i skręcenie łapy śrubami. Inaczej pies będzie kulał do końca życia i będzi odczuwał ból. Dla takiego psa, tym bardziej rocznego, pozostawienie tego to tragedia. Koszt operacji 1200zł. Do tego wizyty pooperacyjne i konieczna rehabilitacja. Koleżanka dostała 3 dni na podjęcie decyzji. Bo potem będzie za późno. Przyszła spłakana do pracy. Skąd weźmie tyle pieniędzy, bo przecież nie zostawi tak psiaka. Udało mi się ją namówić do pojechania do innej kliniki na konsultację. Powiedziała to co usłyszała na Książęcej. Lekarz zdębiał. Obejrzał prześwietlenie łapy i zarządził kolejne, bo może on czegoś nie widzi. Okazało się, że pies nie miał żadnego złamania, a jedynie mały odprysk kości, który u niego nie stanowił problemu, gdyż pies jeszcze rósł. Lekarz zalecił usztywnienie łapy opatrunkiem i w miarę możliwości ograniczenie biegania. Koleżanka poprosiła o lekki gips, bo wiedziała, że opatrunek to pies sobie zdejmie. Po czerech tygodniach zdjęto gips. Pies biega jak szalony, śladu nie ma po urazie. Nie ma śrubek, nie ma szyn. Pies jest zdrowy i nic mu nie dolega. Lekarz z tej drugiej kliniki stwierdził, że na Książęcej muszą być strasznie nie kompetentni lekarze, skoro odprysk kości chcieli leczyć śrubkami i szynami. W naszym przekonaniu była to próba wyłudzenia pieniędzy za operację i rehabilitację. Wpadła zapłajana dziewczyna z psem i pojechali po jej emocjach. Byli pewni, że stanie na głowie by go wyleczyć. I dali jej trzy dni straszac tymi konsekwencjami. Gdyby nie poszła gdzie indziej, to albo faktycznie powrzucali by to świństwo w łapę, albo zrobili by fikcyjną operację. Innej mozliwości nie ma. Dlatego bardzo Was proszę, jeśli psiak jest leczony na Książęcej to idźcie gdzie indziej. Ja tym lekarzom nie ufam za grosz. Zastanawiałyśmy się nad oskarżeniem kliniki, ale koleżanka nie miała nic na piśmie, a więc brak dowodów :shake:
-
Egradaska, chyba mamy inny spsób myślenia. Nie uważam wypowiedzi Tweety za atak. To nie ona zaczęła. Odpowiedziała tylko na słowa, które zostały do niej skierowane. A ponieważ Tweety wie więcej niż my, dla nas te słowa są niezrozumiałe. Ale zapewniam Cię, że dla Edyty i Agi tak. One wiedzą o co chodzi, a konieczności rozgłaszania tego nie ma. Nie wiem czy ma sens to klepanie w klawiaturę. Zaraz się pojawi wojowniczy Wilczurek, który rzuci wyzwiskami. Może jeszcze ktoś się skusi na ten ton. Będzie pełno emotek i będzie kolorowo. I nadal żadnych konkretów, tylko rzucone hasła, z nadzieją, że gdzieś ktoś do czegoś to dopasuje i znów wieczorna rozrywka zapewniona. Ech... A ja nadal nie uzyskałam żadnej odpowiedzi na swoje pytania dot. adresu :shake:
-
[quote name='egradska']Margo. Wątek Brajlusia jest wyjątkowy.Pod każdym względem. Cierpienie tego psa było niewyobrazalne i może lepiej dla naszego zdrowia psychicznego, że dokładnie nie wiemy, jak to wyglądało. Każdy, kto miał z nim kontakt, potwierdzi, że to cudownie ufny i przytulaśny psiak. Kochany. Kiedy na dogo pojawiła się informacja o jego istnieniu, ludzie w odruchu solidarności i sprzeciwu wobec takiego okrucienstwa, ruszyli na pomoc, tak jak mogli i umieli. Nikt wtedy nie pytał ani nie analizował zasad działania fundacji. Wszyscy chcieli pomoc, przeciwważyc to koszmarne zło. Ogromnie mi przykro, ze wtedy policja nie podjela działan. Nie było checi, mozliwosci, niska szkodliwość, niewiadome pochodzenie psa? Nie wiem. Zobacz, w jakim tempie przybywalo wtedy wpisow. Kiedy psiak znalazł dom, i to taki dom pełen ciepła, cały nastawiony na ratowanie i kochanie, moglismy się tylko cieszyć. Potem okazało się, że Brajlus jest chory, ze miewa krwotoki. Przeczytaj, jak wyglądało Boże Narodzenie u Edytki. Łatwo nam było pisać "trzymaj się" siedząc w domowym ciepełku. Ale była potrzebna i inna pomoc, każdy, kto miał choć trochę chore zwierze, doskonale to rozumie. Ludzie cudownie się zjednoczyli, spontanicznie, nikt ich nie zmuszał i nie namawiał. Bo czytając relacje z domku BBBBB i oglądając zdjęcia czuli się częścią tej rodziny. Bo zrozumieli, jak ciepłą, wrażliwą i cudowną osobą jest p. Edytka. Potem nastąpiła bardzo osobista tragedia p. Edytki, w której też uczestniczyliśmy. Potem Brajlus po raz kolejny dostał krwotoku, był hospitalizowany. Miał przetaczaną krew. I w takim momencie przychodzi wezwanie na komendę. przez podły donos. Czy myslisz, czy jesteś w stanie sobie wyobrazić tutaj spokojną reakcję? w tej sytuacji nasuwa się pytanie, komu by było na rękę ukaranie Edytki, a tym samym skuteczne zniechecenie innych do proszenia o pomoc i organizowania pomocy dla potrzebujących zwierzaków? Czy jesli napiszę, że własnie fundacjom, to będzie to nieprawda?AFN poczuł sie wywołany do tablicy, bo wczesniej pieniądze Brajlusia były własnie na ich koncie. I przy okazji ich rozliczania wywiązała się dyskusją, która zniesmacza. Dyskusja prowadzona w mysl zasady "najlepszą obroną jest atak", dyskusja tym bardziej oburzająca, że to p. Edytka właśnie wtedy pomagała ratować Moriska pozostajacego pod opieką AFN. Spytaj Agusi, kto ją woził do lekarzy i pomagał, poszukaj postu, gdzie p. Edytka pyta o zgodę na to, by Brajlus podzielił się pieniędzmi z Moriskiem, zresztą na tej nieszczesnej fakturze, z powodu ktorej bedzie sie teraz tłumaczyć "współwinny wyłudzenia własciciel sklepu" były zakupy także dla Morisa. Nie przypominam sobie choćby "dziękuję" ze strony AFN. Ja mam do ludzi bezgraniczne zaufanie, do czasu, kiedy pierwszy raz zawiodą. Jesli chodzi o AFN, dla mnie ta chwilą była własnie ta dyskusja, i to forma, w jakiej zwracano się do takiej wspaniałej Osoby, jak Edytka. Dopiero wtedy odkryłam, ze są jakies zmiany w funkcjonowaniu fundacji, wczesniej najnormalniej w swiecie mnie to nie interesowało. Przy róznych okazjach z pełnym zaufaniem wpłacałam tam pieniądze. Żeby pomagać ratować[/quote] Egradaska, znam wątek Brajla. Znam go gdzieś od października lub listopada. Rozumiem też emocje. Tak ja mówiłam wielokrotnie, sprawa donosu wymaga wyjaśnienia. Ale czy na pewno w taki sposób? Nie można inaczej, spokojniej? Każdy z nas ma jakieś swoje spekulacje. Ale czy od razu rzucamy oskarżenia na wszystkich? A skąd pewność, że to nikt ze znajmych Edytki, który zna sytuację i jej adres i którego szlag trafił na wieść o tych "tysiącach"? Może teraz ten ktoś fałszywie się oburza? A może to jakaś osoba z jednego z 3 for, którą zakuły te pieniądze? Pomysłów może być wiele. AFN jest świetnym obiektem. "Atakowało" Edytkę, nie dało pieniędzy, oszukało wpłacających, prowizję sobie wzięło i huk wie co z nią zrobiło. Samo zło. Idealne zło. Idealne do oskarżenia o donos. A może zastanówmy się czy ktoś nie miał czegoś na sumieniu względem Fundacji? Może postanowił wykorzystać okazję i donieść na Edytę wiedząc, że po listopadowej "wymianie zdań" wszyscy rzucą się jak sępy na padlinę usiłując dokopać znienawidzonej Fundacji. A może ktoś chciał odwrócić uwagę od jeszcze czegoś innego? Są to tylko spekulacje. Nie poparte żadnymi dowodami. Ale mogące bardzo skrzywdzić jeśli je skierujemy w konkretną osobę, tak jak to uczyniono względem Tweety. Nie wiem dlaczego Edyta pozwoliła, by sprawa tak się potoczyła. I nie chodzi mi o reakcję w ostatnich dniach, a o listopad. Chwilę temu byłam na wątku, na którym wydarzyło się coś, czego zabrakło na wątku z finansami Brajla w listopadzie. Dwie osoby zrozumiały wypowiedź trzeciej inaczej niż ona miała na myśli. Ta wypowiadająca osoba natychmiast pospieszyła z wyjaśnieniem, aby uniknąć nieporozumień. Gdyby reakcja Edyty w listopadzie była taka sama, teraz nie byłoby problemu. I to właśnie miałam na myśli.
-
[quote name='UeMka']Dlatego proszę o nie traktoanie mnie jako osoby postronnej ponieważ starałam sie tylko streścić te wszystkie posty z kłótniami żeby przedstawić poglądy jednej ze stron. Same widzicie jak łatwo o nieporozumienie.[/quote] UeMko, ja to widzę świetnie. I znam nie od dziś. Najgorsze są niedomówienia i nieporozumienia. Ale to od dobrej woli rozmawiających zależy czy zechcą nawiązać dialog i wyjaśnić te nieporozumienia, czy też zostawią innych z domysłami i błędnym postrzeganiem. Mnie nieporozumienia kosztowały 13 lat życia. Bo trafiłam na kogoś, kto jak niktórzy na tym wątku nie chciał, a może nie umiał rozmawiać. W końcu się nauczył, ale dla nas było za późno. Sporo nas to kosztowało, ale przekonałam go do otwarcia się na ludzi i teraz jest szczęśliwym cżłowiekiem, a jego nowa TŻ ma rozsądnego mężczyznę, z którym można rozmawiać. Bo dialog to podstawa komunikacji. Muszą tylko chcieć obie strony. Pyskówki i wyzwiska do niczego dobrego nie prowadzą.
-
[quote name='UeMka']Green przeczytaj dokładnie co napisałam i nie szukaj kolejnego przeciwnika do wymiany poglądów. Ja podałam co zostało napisane wcześniej a nie "tak uważam"... Co do Margo, nie zrozuimełąś mnie wtedy. Ja byłam przy całej kłótni i moje posty także zostały usunięte a zdziwiłam się ponieważ pisałam tam także o stadku a posty zostały wykasowane mimo mojego braku poparcia którejkolwiek ze stron. I podane mi przez Ciebie posty niczego nie udowadniają. Możemy prosić jakiegoś moda o znalezienie postów w których stało że tylko Tweety (AFN) znała adres? Z Pianką rozmawiałam i wiem że ma w to wgląd.[/quote] Bardzo chętnie. Jeśli jest możliwość odzyskania tych postów to bardzo chętnie. Kłótnie były dwie.
-
Napisał BajkaB (...)W objętym oskarżeniem okresie(od listopada do 8 marca) na żadnym Forum nie figurowały ani moje dane,ani moje konto,ani też nie apelowałam o wspieranie finansowe na rzecz Brajla.Wszystkie darowizny miały miejsce na zasadzie prywatnych wiadomosci.I tu pojawia sie bardzo ciekawy problem:skąd donosicielowi znany był mój adres zamieszkania,skoro podając zainteresowanym na priv moje dane zawsze podawałam stary adres,bo taki do dzisiaj figuruje w banku.Nie chcę tutaj absolutnie nic sugerować i rzucac oskarżen,ale był jednak ktos,komu adres ten był znany.I nie chodzi tu o osoby mnie odwiedzajace. (...) Edyto, adres ten był znany na forum Dogomani od dnia 05.12.2008r. Sama go upubliczniłaś. Kolejny raz kilka zaowalowanych słów spowodowało nieprzyjemne kótnie. Znów dano do zrozumienia, że... a każdy niech sobie sam dośpiewa, co chce. A dużo, dużo później można powiedzieć "miałam na myśli..." Jednak nie mamy daru czytania w cudzych myślach. A w miejscach takich jak forum jedynym przekazem są słowa. Tu nie dostrzeżemy grymasu na twarzy czy zmrużonych oczu. Nic nam nie powie tembr głosu czy zaciśnięta ręka. Możemy polegać jedynie na słowach i emotkach, które czasem bywają nietrafne, lub opacznie zrozumiane. W takim miejscu jak forum powinniśmy dokładnie się wypowiadać i dokładnie precyzować swoje myśli. A jeśli widzimy, że ktoś rozumie nas inaczej powinniśmy to skorygować. Edytko, jesteś prawnikiem. Wiesz jak należy rozmawiać z ludźmi. Jako prawnik doskonale zdajesz sobie sprawę jakie znaczenie mają słowa. Wystarczy czasem jedno przypadkowe, a można sprawę wygrać lub przegrać. Dlaczego więc pozwalasz na te niedomówienia i nieporozumienia? Dlaczego od razu nie zareagujesz, tylko wiele miesięcy później piszesz "miałam na myśli"?
-
UeMka, właśnie od tego się zaczęło. Od stwierdzenia, że tylko Tweety znała nowy adres Edyty. A było to w nocy 26.04.2008r., kiedy to doszło to kolejnej "awantury" na wątku Brajla. Posty te zostały usunięte przez Piankę. Zerknij proszę tutaj, a skojarzysz kiedy to było http://dogomania.pl/forum/showpost.php?p=10032761&postcount=4589 http://dogomania.pl/forum/showpost.php?p=10032816&postcount=4592 I to było druga sprzeczka, o której nie miałaś pojęcia, bo Ciebie nie było. Dlatego tak się zdziwiłaś postem Pianki. A Pianka dwukrotnie usuwała posty. 25 i 26 kwietnia.
-
[quote name='UeMka']Może zacznijmy od tego że tutaj nie padło stwierdzenie że TYLKO Tweety znała nowy adres BajkiB ale że AFN był o tym poinformowany i w Jego gestii leżało utrudnienie życia właścicielce Brajla (to nie moja opinia a wnioski wyciągnięte z czytania sporów, ja nie opowiadam się za żadną ze stron w tym przypadku bo jestem tutaj za krótko)[/quote] Mylisz się UeMka. Takie oskarżenie padło w nocy 26.04.2008r. Kontynuacją tej "pagadanki" jest pierwszy post na tym wątku.